Wyskrobać Konwencję Antyprzemocową!

Od jakiegoś czasu pojawiają się spekulacje o wypowiedzeniu przez rząd tzw. Konwencji Antyprzemocowej. Jest to akt prawny, mocno promowany przez Unię Europejską, żydomasonerię i lewactwo. Konwencję Antyprzemocową „rzutem na taśmę” zdążyła „klepnąć” poprzednia ekipa rządząca w kwietniu 2015 roku. Najpierw przeforsował ją lewicujący rząd Ewy Kopacz, a na koniec podpisał ją ówczesny prezydent Bronisław Komorowski, który był wówczas na wylocie ze stołka i podpis składał gdzieś pomiędzy sokowirówką, „Gęsiarką”, „referendum rozpaczy” i Budą Ruską. Świadomie użyłem brzydkiego słowa „klepnąć”, bo najlepiej oddaje ono stan obecny Konwencji Antyprzemocowej. Ona, póki co jest tylko „klepnięta”, ale nie ma mowy o wprowadzeniu w życie jej bardzo licznych ustaleń w tak krótkim czasie. Dlatego obecnie mamy znakomity moment, aby się z niej rakiem wycofać, bo „im dalej w las – tym więcej drzew”. Co to w ogóle jest ta Konwencja Antyprzemocowa? Pisałem o niej TUTAJ – zalecam najpierw dokładne przeczytanie tego tekstu, bo wszystko w nim jest wyjaśnione, a nie ma sensu, żebym dwa razy pisał to samo. Od tego czasu minęło 8 miesięcy i na szczęście prawie żadne zalecenie Konwencji nie zostało wprowadzone. Obecny rząd jest jaki jest (dług publiczny przekroczył właśnie bilion złotych), ale pod względem światopoglądowym Konwencja jest PiSowi bardzo daleka, więc schowali ją oni głęboko do szuflady i nawet nie sprawiają pozorów jej realizowania. Problem leży w tym, że ta Konwencja już formalnie obowiązuje, więc po pierwsze – Polska może być obiektem nacisków politycznych i oskarżeń o opieszałość przy jej wprowadzaniu, a po drugie – gdyby zmienił się rząd na bardziej lewacki – od razu zacznie on ją w szybkim tempie realizować, mając do tego pełne prawo (a nawet obowiązek). Dlatego, mówiąc językiem zwolenników Konwencji – postuluję, aby wykonać skrobankę i spuścić ją w kiblu, zanim ta Konwencja w ogóle się urodzi, inaczej trudno będzie się jej pozbyć. Od podpisu Komorowskiego minęło około 7 miesięcy, więc jeszcze można wyskrobać tego „płoda”. Artykuł 80 Konwencji brzmi: „Każda Strona może w dowolnym czasie wypowiedzieć niniejszą Konwencję w drodze notyfikacji skierowanej do Sekretarza Generalnego Rady Europy” – to właśnie należy błyskawicznie zrobić. Poniżej zebrałem argumenty „za” i „przeciw”.


Argumenty za utrzymaniem Konwencji

W poszukiwaniu argumentów „za utrzymaniem” – poświęciłem trochę czasu na przeczytanie kilkunastu tekstów na lewackich portalach (GW, KryPol, Natemat, kilka blogów). Niestety nie znalazłem ani jednego sensownego argumentu, który sprzyjałby utrzymaniu Konwencji. Wszędzie masowo występuje tylko jeden i ten sam „pseudoargument”, natury lingwistycznej. Brzmi on: „Konwencja nazywa się Antyprzemocowa, więc każdy, kto chce ją zlikwidować – popiera przemoc”. Chodzi tylko i wyłącznie o jej nazwę. Gdyby przy identycznej treści nazywało się to: „Konwencja Smitha”, „Konwencja nr 7” czy „Konwencja Rzymska” – można byłoby likwidować bez przeszkód. Ona specjalnie została przetłumaczona jako „Antyprzemocowa”, więc durny zero-jedynkowy tok myślenia lemingów, lewaków i pożytecznych idiotów automatycznie uważa, że likwidacja Konwencji zwiększy przemoc. Wszak, gdyby nie zmniejszała przemocy, to by się tak nie nazywała… Chodzi wyłącznie o nazwę, bo badania i statystyki z zachodniej Europy udowadniają, że Konwencja wcale nie zmniejsza przemocy, a wręcz przeciwnie – fala przemocy wobec kobiet na zachodzie wzrasta w bardzo szybkim tempie. Tak samo, jak antyfaszyści to w gruncie rzeczy faszyści, tak samo Konwencja Antyprzemocowa jest naprawdę Przemocowa. Niemieckie, francuskie i szwedzkie władze oficjalnie ostrzegają kobiety, żeby nie ubierały się skąpo i nie chodziły samotnie, zwłaszcza po zmroku. Rosnący poziom gwałtów czy legendarny już Sylwester w Kolonii – czy ofiarom pomogła Konwencja Antyprzemocowa? Pytanie retoryczne. Polska na tym tle jest oazą spokoju, pomimo braku realizacji zaleceń Konwencji Antyprzemocowej. Pomijam już to, że w kręgach muzułmańskich (mocno promowanych przez zwolenników Konwencji) niemal każda kobieta jest ofiarą przemocy i żadna na pewno nie zgłosi tego na policję, bo zemsta ze strony męskiego członka rodziny za wywlekanie „spraw rodzinnych” na zewnątrz – byłaby straszliwa. Podsumowując – jedynym „argumentem” lewaków za utrzymaniem Konwencji jest jej nazwa.

Gdybym chciał doprowadzić do ruiny kraj, w którym mieszkają sami lewacy, wprowadziłbym tam, ku uciesze tychże lewaków – kilkanaście konwencji, np. Konwencja Antypożarowa, Konwencja Antypowodziowa, Konwencja Antysmogowa, Konwencja Antywłamaniowa, Konwencja Antykatarowa, Konwencja Antykaszlowa, Konwencja Antydziurowa-w-drogach, Konwencja Antyspóźnieniowa, Konwencja Antyzdradowa, Konwencja Antynieuprzejmościowa, Konwencja Antybezrobociowa etc. Całość kosztowałaby dziesiątki miliardów dolarów rocznie, biurokracja rozrosłaby się diametralnie, miałoby miejsce dublowanie kompetencji urzędniczych i powstawanie nowych ośrodków władzy, a kraj zamieniłby się w burdel w ciągu kilku lat. Zjawiska, które miałyby być zwalczane przez te konwencje – coraz bardziej by się rozrastały z powodu narastającego chaosu i anarchii. Gdyby jednak ktoś chciał zlikwidować te idiotyczne konwencje – usłyszałby „argument”: „Ty faszysto! Promujesz pożary, powodzie, smog, włamania, katar, kaszel, dziury w drogach, spóźnienia, zdrady, nieuprzejmość i bezrobocie!!!!!!111”.


Argumenty przeciwko utrzymaniu Konwencji

Argumentów przeciwko Konwencji jest wiele, opisywałem je już we wspomnianym wcześniej tekście . Głównie chodzi o finanse. Polska jest biednym krajem, który nie może pozwolić sobie na wyrzucanie pieniędzy w błoto, tymczasem Konwencja przewiduje zatrudnienie tysięcy (a może nawet dziesiątek tysięcy) pracowników, którzy mieliby być utrzymywani z pieniędzy publicznych. Chodzi o całkowicie zbędne stanowiska biurowe, produkujące tony biurokratycznej makulatury. Oprócz tego Konwencja spowodowałaby zablokowanie pracy sądów, które w pierwszej kolejności musiałyby zajmować się przemocą, a wszystkie inne sprawy musiałyby cierpliwie czekać „tatka latka” na swoją kolej. Następny minus Konwencji to poważne zmiany w ustawodawstwie i oddanie części władzy w kierunku lewackich organizacji pozarządowych, czyli ciał pozademokratycznych (z zarządem wybieranym w niejasnych okolicznościach), na model szwedzki (gdzie demokratycznie wybrany rząd nie ma praktycznie nic do powiedzenia, bo cała władza jest w rękach lewackich NGO). NastępnyKolejny argument przeciwko Konwencji to jawna dyskryminacja mężczyzn (brak równouprawnienia płci) – w jej treści kobieta jest zawsze ofiarą, a mężczyzna zawsze sprawcą. Jest to o tyle kuriozalne, że te same, lewackie środowiska promują ujednolicenie płciowe i swobodny wybór płci, ale w przypadku Konwencji Antyprzemocowej liczą się wyłącznie „twarde dowody” czyli to, co kto ma w majtkach. Konwencja w ogóle nie bierze pod uwagę przypadków przemocy kobiet wobec mężczyzn – według mnie powinna być napisana bezosobowo (unisex), tak jak każde porządne prawo karne. To tak, jakby złodziejowi (facetowi) groziło za kradzież 10 lat więzienia, a złodziejce (kobiecie) za taką samą kradzież – rok w zawieszeniu. Cała ta Konwencja to jeden wielki, kosztowny bubel.

Przechodząc do sedna. Żeby była jasność – ja osobiście przenigdy nie użyłem przemocy wobec kobiety, a gdy ją widzę – reaguję (raz nawet wpierdol dostałem, za zwrócenie uwagi trójce dresiarzy, że w niewłaściwy sposób odnoszą się do swojej koleżanki). Gdyby każdy mężczyzna był takim dżentelmenem jak ja – przemoc wobec kobiet zniknęłaby całkowicie. Niestety, jest to zjawisko powszechne na całym świecie. Głównym jego źródłem jest upadek moralny, zepsucie społeczeństw, filozofia „róbta co chceta”, patologia, bieda, nierówności społeczne, a ostatnio także rozpowszechniający się islam. Żadna Konwencja tutaj nie pomoże. Potrzebna jest praca u podstaw, porządne wychowywanie dzieci, dawanie dobrych wzorców. Dla sprawców przemocy oczywiście solidna kara od prokuratora – ale do tego nie jest potrzebna specjalna Konwencja, tylko zwykły kodeks karny. Jak starałem się udowodnić –  minusów Konwencji jest sporo, a plusów nie ma w ogóle. Dlatego, parafrazując wypowiedź Natalii Przybysz – uważam, że powinno się tę Konwencję jak najszybciej „wyskrobać”, zanim zacznie ona panoszyć się w przyciasnym mieszkaniu.

Niestety, opór lewactwa będzie przepotężny (już jest spory, mimo że rząd trwa w stanowisku, że Konwencję zostawi). „Opozycja totalna” obecnie nie ma żadnego punktu zaczepnego w kontynuowaniu „permanentnej rewolucji„. Ciamajdan upadł. Wkrótce rozkręcana będzie potężna antyrządowa histeria w związku z likwidacją gimnazjów, jednakże nie wróżę sukcesów – znów z dużej chmury zrobi się mały deszcz. Nikt nie będzie umierał za gimnazja, tym bardziej, że zostały one symbolem głupoty (np. potoczne słowa „gimbus”, „gimbaza” itp.) Wypowiedzenie Konwencji Antyprzemocowej byłoby doskonałym punktem zaczepnym dla opozycji – zagrano by znów na melodię „Czarnego protestu”, próbując wyciągnąć na ulice zmanipulowane kobiety. Wmówiono by im, że bez Konwencji będą one codziennie bite i gwałcone, a ksiądz będzie robił im okresowe inspekcje pochwy (pod kątem seksu pozamałżeńskiego) przy pomocy kropidła (gdy stwierdzi stosunek – odkazi pochwę wodą święconą). To oczywiście głupota (tym bardziej, że Konwencja de facto nie została jeszcze Polsce uruchomiona), ale na pewno wiele kobiet (i rurkowców) dałoby się wciągnąć w tę pułapkę, po intensywnym bombardowaniu medialnym. Dlatego boję się, że tchórzliwy rząd PiS ze strachu zostawi w zamrażarce tę przeklętą Konwencję, aby mieć święty spokój w obsadzaniu swoimi ludźmi rady nadzorcze państwowych spółek. Ja na miejscu Kaczyńskiego spróbowałbym wypowiedzieć Konwencję szybkim, zdecydowanym ruchem. Bez żadnej debaty społecznej (bo wiadomo, że byłaby ona czysto polityczna, bez szans na kompromis), bez żadnego ostrzeżenia. Konwencję należałoby wypowiedzieć uderzeniem taktyczno-wyprzedzającym, wręcz snajperskim, najlepiej w momencie, gdy opozycja robiła będzie rumor w jakiejś innej sprawie (temat zastępczy). Zobaczymy co zrobi rząd, ja bardzo chciałbym, żeby Polska przestałą się ośmieszać i wypowiedziała tę Konwencję. Jeżeli tego szybko nie zrobimy – upadające lewactwo zyska całkiem niezły bastion obronny, a Polska dozna wielu strat na różnych płaszczyznach. Jedynie przemoc wobec kobiet zostanie na tym samym poziomie, bo kobiety są w tej sprawie tylko narzędziem, służącym do osiągania politycznych i finansowych korzyści…

RacimiR, 15.01.2017

Rys: Cezary Krysztopa

12 myśli nt. „Wyskrobać Konwencję Antyprzemocową!

  1. Podobno Merkel w lutym ma przyjechać do Polski i spotkać się z premier Szydło, prezydentem Dudą i prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Tylko czy coś się zmieni w stosunkach polsko-niemieckich ? Nawet gazeta Die Welt chwaliła polski rząd m.in za politykę w sprawie migracji

    • Pytanie tylko czy tak naprawdę zmienili zdanie, czy po prostu wciskają kit żeby mieć z tego korzyści.

      od RacimiR: Według mnie – zostali zmuszeni (przez ogólną sytuację geopolityczno-społeczną) do zmiany zdania. Merkel zdała sobie sprawę, że jej polityka była błędna.

      • Mekel realizuje plan narzucony jej z „góry ” wiec o zadnym przyznawaniu sie do bledow nie ma mowy. Muzułmanie sa tylko narzędziem do wywołania 3wojny. Pewnie Polska trochę jej plany pokrzyzowala ale mam nadzieję że nasi będą nieugieci.

  2. Dla mnie sprawa jest jasna i na marginesie dotyczy to również innej głupoty czyli tzw. mowy nienawiści. Wszelkie przepisy antyprzemocowe znajdują się w kodeksie karnym. Tworzenie nowych, specjalnych przepisów dotyczących przemocy czy lżenia innej osoby (z powodu np. bycia homoseksualistą) to po prostu sraczka legislacyjna, zbędna kazuistyka i po prostu prawniczy nowotwór. Polskie prawo od dawna cierpi na legislacyjną inflację, ilość przepisów jest taka że idzie dostać świra (żaden prawnik nie ogarnie tego pamięcią, nie ma szans). Konwencja Antyprzemocowa to po prostu zbędny, nikomu nie potrzebny akt prawny. Wypowiedzieć to cholerstwo i zapomnieć. Oczywiście należy się liczyć z masakrycznym wyciem Nowackiej i Biedronia, napewno też będzie szwendanie się z bębnami i parasolkami przed Sejmem ale jestem pewien, że to nie będzie tak działać na wyobraźnię jak zakaz aborcji.

    od RacimiR: Masz 100% racji. Mowa nienawiści to bardzo podobna sprawa – obejmuje jedną stronę sporu (pod ochroną są tam kobiety, a tutaj lewacy, a mężczyźni i konserwatyści nie mają tej ochrony), organizacje które mają dbać o sprawę są kosztowne i przy okazji powiela się istniejące akty prawne.

  3. Na przykładzie konwencji a/przemocowej widać wyraźnie co to za ekipa rządziła Polską do 2015 r. Ręcę opadają… Wszystko po to, aby to co wartościowe upodlić, utytłać, ośmieszyć w tyglu politycznej poprawności.
    Podobna sprawa – fare i nigdy więcej – ich szkolenia za państwowe pieniądze policmajstrów, prokuratorów i sędziów. Ciekawe czy łykali te mądrości jak młode lemingi (pelikany)…

    Pozdrowienia z Kalisza

    od RacimiR: „Rząd” Ewy Kopacz to było największe dno w IIIRP – robili wszystko, co kazał Berlin i Bruksela. Próbowali jeszcze zrobić tzw. „uzgodnienie płci” (nie zdążyli) i związki partnerskie (też nie zdążyli). Gdyby rządzili kwartał dłużej, to by zdążyli, ale na koniec zajęci byli szwindlami typu wybranie „na zapas” sędziów TK. Nie wiem czy NW jeszcze szkoli prokuratorów, ale robili to przez kilka dobrych lat, pisałem o tym zresztą jeden z pierwszych tekstów na tej stronie. FARE to FIFA, więć przynajmniej z publicznych pieniędzy im nie płacą. Ten Pankowski to teraz wielki profesur i autorytet, za to grubas Purski chyba czymś podpadł, bo nie widać go nigdzie.

  4. Ciamajdan kosztował 2,5 mln zł

    od RacimiR: Co najmniej. Chodzi tylko o Policję. Ciamajdany mówią, że była niepotrzebna – ale ich zachowanie pokazuje co innego, roznieśliby sejm na kawałki. To samo o przydatności policji mówią kibice piłkarscy i jakoś nie znajdują zrozumienia u lewactwa (które narzeka na koszty zabezpieczeń meczów).

  5. PO-PSL, Nowoczesna to kontynuacja marksizmu i niszczącego liberalizmu, to pogoń za umysłową modą szalejących ideologii Unii Europejskiej, to relatywizm, życie bez zasad, chaos, bezideowość, amoralność, ohydne zakłamanie, zdziczenie. Złotym cielcem europejskiej polityki stał się współczesny liberalizm, rzekomo świetlany wytwór ateistycznej współczesności. Dzisiejszym liberałom nie tyle chodzi o wolność gospodarczą, czy społeczną ile głównie o wyzwolenie od obiektywnej moralności. Postępowa UE stawia dziś na niszczenie, burzenie, gwałt, niepokój. Potępia dobro, a wspiera zło. Wg. Prawa zachodniego Bóg nie ma nic do polityki, tym bardziej Kościół. Po wyrzuceniu Boga z polityki moralność nie ma żadnego głosu, dlatego legalne jest: zabijanie dzieci choćby dzień przed urodzeniem, sodomizacja młodzieży, eutanazja, invitro, promocja homoseksualizmu, itd. Szał tych wszystkich liberałów jest potworny i wolno im niszczyć moralność bezkarnie. Gdy człowiek niemoralny dostanie się na wysokie stanowisko to dostaje potwornej choroby (np.: Neron, Stalin, Hitler, Mao, Pol Pot, itd.).
    Polityka nie opiera się na etyce, a etykę ma zastąpić prawo stanowione. Po wyrzuceniu Boga z polityki, moralność nie ma żadnego głosu, dlatego legalnie można mordować, strzelać do swoich braci, ojców i synów biorących udział w manifestacjach, strajku, buncie. UE promuje prawo do zła moralnego. Praca, śmierć czyni wolnym. Ateizacja, niszczenie Polski, rodziny, sodomizacja młodzieży, plucie na kulturę i historię to nie są jakieś nowoczesne poglądy lecz właśnie oszołomska nowa moralność niemoralna.

    od RacimiR: Ja bym nie przeceniał PONowoczesnej i nie posądzał o jakieś ideowe wartości. To są po prostu złodzieje, cwaniaki i karierowicze, którzy chcą dorwać się do koryta. Gdyby konserwatyści więcej im zapłacili, niż marksiści – w ciągu minuty zmieniliby poglądy. Z resztą się zgadzam, na szczęście złota Polska młodzież wlewa w serce jakąś nadzieję.

    • To nie jest kwestia pieniędzy, to miłość złego, to nienawiść do dobra do ojczyzny wroga (goja). Spotkanie w Magdalence przy menorze, plan Sorosa i poplecznictwo Balcerowicza – to nie jakieś błędy w obliczeniach, czy koncepcjach… to czysta realizacja nienawiści do gojów w Polsce. Wyprzedaż Polski, zwalnianie tysięcy pracowników, zniszczenie prawie wszystkich gałęzi przemysłu a zarazem świata robotnicznego i rolniczego – to cecha działalności okupanta. Dzisiaj mamy już do czynienia z mechanizmami likwidacji społeczeństwa poprzez realizację nowoczesnych zachowań europejskich.

      od RacimiR: Balcerowicz, Soros, Michnik, Geremek, Blumsztajn, Hartman i spółka to faktycznie ideowcy i tu masz rację. Jednak PONowoczesna to tylko prymitywne narzędzie w ich rękach, które pójdzie tam, gdzie więcej pieniędzy dostanie. Oczywiście jest tam kilku „koordynatorów” typu Janusz Lewandowski, ale 95% kadr tych partii to zwykłe szabas-goje.

      • To oni tworzą elitę nad mniej wartościową większością gojów w ,,tym kraju”. Skupieni wokół Gazety Wyborczej są zatroskani o stan demokracji (wg. nich demokracja to szczególna ochrona prawa mniejszości i wtedy większość (goje) nie mają racji). Tak nam zorganizowali państwo, że dzisiaj podjęte działania reformatorskie zagrażają polskiej demokracji, niezawisłości sądów i trybunału, wolnością obywatelskim. Zagrożony jest europejski kurs polityki zagranicznej no i bezpieczeństwo ten kraju. Lawinowa histeria to wzywanie ulicy (goje) i zagranicy (wszelkiej maści światowe lewactwo), bo nowa władza nie zgadza się z GW, co gorzej GW i jej czytelnicy są usuwani poza nawias polskości (gorszy sort, złodzieje i komuniści), a prezydent zachowuje się jak monarcha (który władzę otrzymał od Boga). To jest wykopanie przez GW topora wojennego przeciw PiS jeszcze cięższego niż dotychczas przeciwko klasycznej polskości. Ta szczególna kasta pragnie odejścia w całym życiu polskim od suwerenności, a swoje ostrze nienawiści skupia na Kaczyńskim i Kościele. Podobnie głosiła Róża Luxemburg, że niepodległość Polski to reakcja. Ich antywartości to Naród Polski, kultura polska, godność, wolność, miłość bliźniego, Dekalog. Kiedy Kornel Mazowiecki powiedział, że wyżej stawia wolę Narodu niż konstytucję i trybunał, że naród jest suwerenem najwyższym to .Nowoczesna okrzyknęła to nacjonalizmem, nazizmem.
        Ok, my tutaj podobnie diagnozujemy skutki działania salonu GW, ale jak się pozbyć tego worka kamieni, tej huby?

        o RacimiR: Wystarczy GW i innych szkodników odciąć od pieniędzy, Soros też nie pomoże, bo sam ma kryzys u siebie. Przydałby się jakiś bojkot kin Helios, bo one mocno ciągną Agorę ku górze. Prezydent Duda właśnie jest w Izraelu, chciałbym wiedzieć co tam konkretnie robi, bo media prawie nic nie piszą o tej wyprawie. To jest też trochę dziwne, że 3/5 pierwszych dam po 1989 roku było pochodzenia żydowskiego (niektórzy twierdzą, że Wałęsowa i Kaczyńska też, więc wtedy byłoby 5/5).

        • Ja się boję, że te częste wyjazdy rządu i prezydenta do Izraela oznaczają, że są dopinane sprawy związane z żydowskimi roszczeniami wobec Polski (chodzi o te 65 miliardów $). Nie wiem jak oni chcą to zrobić, bo podstaw prawnych nie ma żadnych….. Więc trzeba je stworzyć, ale żeby to zrobić, trzeba ludziom zatkać gęby, żeby nie protestowali. A więc trzeba zintensyfikować „walkę z nienawiścią” – zauważcie, że Duda często o tym mówi podczas spotkań z Żydami… We Wrocławiu zapadł wyrok 10 miesięcy bezwzględnego więzienia za „spalenie kukły Żyda”. W jaki sposób sąd ustalił narodowość kukły to już pozostanie jego tajemnicą. Order Orła Białego dla „przyjaciela Polaków” Weissa też nie napawa optymizmem…..

          od RacimiR: 65 miliardów chcą Żydzi z USA, a nie z Izraela. Według mnie sprawa jest tak głośna i tak działa Polakom na nerwy, że żaden rząd się na to nie zdecyduje, bo z miejsca miałby minus 20% do poparcia społecznego. Wczoraj Duda odznaczył Szewacha Weissa jakąś nagrodą… Denerwuje mnie to, że Polska nie ma praktycznie żadnej nagrody, która nie zostałaby skompromitowana jakimiś laureatami spod ciemnej gwiazdy.

  6. Aż ręce opadają, jak się czyta o pomysłach polityków dosłownie jakby dostali sraczki legislacyjnej która idzie w ilość a nie w jakość , niedługo to nam się dobiorą do d..y jak się załatwiać w WC chociaż podobno są przepisy z UE co i jak trzeba to robić .I dlatego mnie się marzy system jak w Szwajcarii (referendum) zamieszkali kandydaci na posła czy senatora w danym rejonie (to znaczy 0 spadochroniarzy) i wybierani przez lokalnych wyborców z prawem odwołanie posła gdy się przemierzy obietnicom wyborczym. Wtedy odpowiada on przez wyborcą nie prezesem czy partią ,wtedy może żyło by się lepiej ?

    Ehhh marzenia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *