Ultrasi z Maroka odpowiadają polskim narodowcom

Właśnie znalazłem zdjęcie oprawy marokańskich kibiców piłkarskich z klubu Olympique Club de Safi (obrazek powyżej), która podniosła mi ciśnienie o 600%. Prezentuje ona uchodźców z Polski z czasów II Wojny Światowej, którzy znajdują schronienie w Persji (dzisiejszy Iran). Towarzyszy temu napis: „Obudźcie się! Wszyscy jesteśmy ludźmi!”. Chodzi im oczywiście o zrównanie sytuacji Polaków z 1943 roku, z obecnym tzw. „kryzysem imigracyjnym”. Widać, że (dzięki lewackim mediom i politykom) sława Marszu wykroczyła już poza granice Polski i stała się tematem światowym. Przekaz Marokańczyków jest prosty: Polacy, skoro kiedyś byliście uchodźcami i zostaliście ugoszczeni przez kraj muzułmański, to teraz sami przyjmijcie uchodźców (to samo zresztą twierdzą lewacy). Przeanalizuję to w punktach:

  1. Polacy byli prawdziwymi uchodźcami wojennymi, nie było wśród nich imigrantów ekonomicznych, ani terrorystów. Polscy uchodźcy w Iranie to w przeważającej większości kobiety, dzieci i starcy, natomiast „uchodźcy” z północnej Afryki to niemal sami młodzi, silni mężczyźni.
  2. Liczba uchodźców polskich to ułamek procenta „uchodźców” muzułmańskich, którzy w ostatnich latach dotarli do Europy.
  3. Polacy w Iranie nie próbowali narzucić miejscowej ludności swojej kultury, tylko uszanowali kulturę miejscową. Polacy w Iranie dostali tylko wyżywienie i dach nad głową, nie było mowy o zasiłkach, specjalnych prawach, budowie kościołów, czy propolskich organizacjach pozarządowych, finansowanych z budżetu Iranu. Ponadto pobyt Polaków w Iranie sfinansowany był w dużej części z budżetu mocarstw alianckich.
  4. Polacy po wojnie, gdy się uspokoiło – grzecznie wrócili do kraju (w którym rodził się reżim stalinowski). Z kolei „uchodźcy” z krajów islamskich ani myślą o powrocie do macierzystych krajów, pomimo, że nie ma tam żadnej wojny. Jak to mówił Lech Wałęsa, dzięki politycznej poprawności – „samo pomyślenie jest zbrodnią” (pomyślenie, że muzułmanie mogliby kiedykolwiek wrócić do domów).
  5. Iran jest krajem szyickim, a Maroko sunnickim. Szyici i sunnici (mówiąc delikatnie) nie przepadają za sobą. Są to zresztą dwie różne cywilizacje – berberyjska i perska, nie mające ze sobą wiele wspólnego. Dlatego fakt, że oprawę zrobili Marokańczycy jest śmieszny. Gdyby zrobili ją Persowie – byłbym w stanie to zrozumieć (choć z Iranu ludzie nie „uchodzą”). Polska ma z Iranem całkiem niezłe stosunki dyplomatyczne, np. kilka dni temu Orlen zamówił tankowiec irańskiej ropy naftowej (pomimo narażenia się Izraelowi, czyli de facto USA – głównemu sojusznikowi). Z kolei Iran ma złe stosunki z krajami sunnickimi, zwłaszcza Turcją i Arabią Saudyjską. To, że sunnici z Maroka wycierają sobie gębę Iranem (i Polską) jest skandaliczne.
  6. Pod względem narodowości organizatorów i wykonawców dużych zamachów terrorystycznych w Europie – pierwsze miejsce zajmują Marokańczycy.
  7. Maroko to kraj bezpieczny, rozwijający się szybko, więc nie rozumiem, dlaczego ludzie mieliby stamtąd „uchodzić”, tym bardziej do Polski, gdzie poziom życia jest tylko ciupkę wyższy od marokańskiego.
  8. Mam nadzieję, że marokańska oprawa przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego i wzmocni narodowców w przekonaniu, że Polska powinna trzymać się z dala od islamu.

Poniżej oprawa z ostatniego Marszu Niepodległości, która nie spodobała się Marokańczykom:

Tyle na dziś, przepraszam za marną objętość tekstu, ale zaraz muszę zwijać się do roboty na nockę. Liczę, że niezawodni komentatorzy wyczerpią temat, bo pewnie parę punktów na marokańską hipokryzję dałoby się jeszcze dopisać.

Dzięki dla filantropa Damiana za ostatnie, mocno podnoszące na duchu wsparcie 🙂

RacimiR, 18.11.2017

Zobacz też:

57 myśli nt. „Ultrasi z Maroka odpowiadają polskim narodowcom

  1. Ciekawa byłaby reakcja tych „oświeconych” gdyby się okazało nagle że islam też ma odłamy. Poza tym masz świetnego bloga i życzę Ci świetlnej przyszłości.

  2. Sorry że spytam ale czy ty idziesz pracować w noc z soboty na niedziele ? W noc weekendową ?

    od RacimiR: Tak. Na śmieciówce, bez dodatku nocnego i weekendowego… Jutro zresztą też i wczoraj też. Realizm polskiego rynku pracy, który ponoć przeżywa „boom”.

    • Racimir, robisz w ochronie na zleceniu?

      od RacimiR: Niestety nie, w ochronie w nocy przynajmniej bym mógł spać albo pisać bloga, a ja muszę ciężko zapierniczać cała noc, że potem śpię 10 godzin jak norka. Mam jednak przeczucie, że wkrótce znajdę jakąś normalną robotę, tylko muszę więcej pracy włożyć w poszukiwania. A jak nie, to chyba zostają Niemcy albo inna Norwegia.

      • Jedyne co sie zmienilo teraz w polskim rynku pracy (mimo przepieknej propagandy dobrej zmiany) to znalezienie powiedzmy w ciagu kilku miesięcy pracy za minimalna kase bo w latach 1990-2004 bylo to prawie niemozliwe dla czlowieka bez wykształcenia/doświadczenia/układów.
        Mimo prorzadowej propagandy ze mamy rynek pracownika i rosnie srednia krajowa (moze i rosnie ale pensja prezesow, wolnych zawodow np. IT, biurokratow) zwykly szary kowalski nadal cienko przedzie, a byloby gorzej gdyby nie 500+.

        To ze spadlo bezrobocie i teraz bezsprzecznie jednak jest lepiej w polsce z praca niz we wspomnianych przezemnie latach 1990-2004 to zasluga glownie tego ze
        – po 2004 2 miliony polakow wyjechalo z polski na stale a drugie 2 pracuje za granica okresowo
        – po przejsciowym kryzysie w 2008 gospodarka swiatowa od tego czasu rosnie, pedzi do przodu i polski tez sie tyczy
        – wszelkie montownie, ousorcingi, przemysł przenosi sie do polski ze wzgledu na ogolne koszty dwukrotnie nizsze niz w europie (wprawdzie morawiecki lobbuje ale i bez tego by sie do polski firmy sprowadzaly).

        Pomyslcie, gdyby nie to wejscie do EU nadal w polsce mielibysmy jak w latach 95-04 20% oficjalnie bezrobocia (30% realnie).
        Pamietam jak w 2004 byl exodus owczym pedem na wyspy (i wogole wszędzie), i faktycznie wtedy mozna powiedziec ze sie zlapalo boga za nogi, nie bylo takiego urozmaicania jak teraz. Do tej pory zaluje ze nie wyjechalem (o czym tu sie wyzalam od czasu do czasu ech…), jakos mi sie w polsce podobało i mniemalem ze w 2010 bedzie u nas mniej wiecej jak na zachodzie, srogo sie zawiodlem choc i tak nie mam najgorzej. Jakis czas temu resztki moich znajomych starych kawalerow sie pozenilo i rowniez wyjechali, zalujac ze tak pozno.

        Ogolna rada życiowa dla mlodych – jak chcesz sie dorobic, nie masz rodziny, nie masz dobrej pracy w polsce, ogolnie nic cie tu nie trzyma to jedz do wysoko rozwinietego kraju – zycie ma sie jedno i szkoda go zmarnować.
        Nawet jak ci sie nie uda zawsze mozesz do polski wrócić … i znow wyjechać. To jest najlepsza szkola i wyrobienie sobie pewnego światopoglądu, bo wszelkie studia, zawodowki, technika to moze i dobry start ale poza garstka zawodow sa malo co warte.

        • A ja nie wyjechałem i nie żałuję. Wolę być normalnym człowiekiem w swoim kraju niż człowiekiem trzeciej kategorii w cudzym raju. Polska ma swoje wady, ale to jest jedyny kraj, w którym jestem u siebie.

          od RacimiR: Problem w tym, że niektórzy Polacy są obywatelami trzeciej kategorii w Polsce. teraz na szczęście się to powoli zmienia, ale 10 lat temu trzeba było żebrać o pracę za 1 euro na godzinę.

  3. To jest niepełny obraz tego co napisałeś. Żołnierze polscy i ich rodziny ze Związku Radzieckiego to nie byli uchodźcy w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, tylko na mocy porozumienia W. Brytanii ze Związkiem Radzieckim. Polacy, żydzi, Ukraińcy, i inne nacje zamieszkujące II RP nie mogli uciekać na własną rękę z ZSRR do Iranu przed wojną, prześladowaniami, albo z przyczyn ekonomicznych, bo zostaliby zabici zanim by się do granicy zbliżyli. Churchillowi zależało na ochronie pół naftowych i stąd ta ewakuacja polskich żołnierzy i ich rodzin do Iranu. A Brytyjczycy zawsze woleli się wysługiwać cudzymi rękami za swoje imperium.

    Iran był pod okupacją brytyjską i tamtejszy marionetkowy rząd nie miał nic do powiedzenia w kwestii tego, czy wpuszczą żołnierzy polskich i ich rodziny do swojego kraju, czy nie. Poza tym, zaraz po II wojnie światowej brytyjczycy skonfiskowali lwią część polskiego złota, która była przechowywana w Londynie przez rząd na uchodźstwie m.in za sprzęt, wyposażenie i utrzymanie polskich żołnierzy w bitwie o Anglię i ewakuację żołnierzy i ich rodzin z ZSRR do Iranu. Tak że za ewakuację Polaków, Ukraińców, żydów ze Związku Radzieckiego zapłacili Polacy i jeszcze walczyli w o obronie swojego „sojusznika” płacąc za to swoim złotem. Stalin zaś otrzymywał od aliantów USA i Wielkiej Brytanii niemal wszystko za darmo w ramach pomocy wojskowej – czołgi, żywność, samochody ciężarowe itd.

  4. Nie to żebym się czepiał ale moim zdaniem jest parę dyskusyjnych stwierdzeń. Otóż pobyt Polaków w Iranie od 1943 nie był sfinansowany przez aliantów. Polski rząd w Londynie po wojnie otrzymał bardzo wysoki rachunek do zapłacenia. Później w znacznym zakresie umorzony ale również w dużej mierze spłacony z polskiego złota uratowanego w 1939.
    Kolejna sprawa to nie ma dziś cywilizacji berberyjskiej i cywilizacji Perskiej. Różnice są kulturowe ale oba odlamy islamu w Maroku i Iranie należą do tej samej quasi sakralnej cywilizacji arabskiej która ma wiele wspólnego z cywilizacja sakralna jaka kiedyś była cywilizacja faraonów egipskich. Wszystko niemal skopiowałi od starożytnych Egipcjan koczownicy żydowscy. I dzisiaj taka sakralna cywilizacja jest cywilizacja żydowska.gdzie funkcjonuje dopasowanie interpretacji rzeczywistości do ideologicznej wykładni czy koniunkuralizm w etyce.

  5. RacimiR – podziwiam twoją cierpliwość.
    Ja kiedy słyszę o tym, że chrześcijańskie miłosierdzie względem uchodźców, że Polacy też byli imigrantami i teraz trzeba spłacić dług wdzięczności, że sierotki z Aleppo….. to już tylko mam ochotę dać w mordę, a nie polemizować czy tłumaczyć…..

  6. Cześć i czołem!
    Tak się składa, że przed paroma dniami opuściłem Maroko (byłem tam w sprawach zawodowych). Podzielę się kilkoma obserwacjami, ale najpierw muszę polemizować z jednym przywołanym przez Ciebie podpunktem.
    Otóż Maroko nie jest krajem tylko „o ciupkę” bardziej zapóźnionym od Polski. Owszem, rozwija się szybko, widać sporo inwestycji, ale poziom życia jest jednak znacznie niższy niż w Polsce. Zacznę od rzeczy interesującej chyba większość czytelników i dyskutantów Twego bloga: Maroko jest motoryzacyjnym szrotem Europy niepomiernie bardziej niż Polska. Po ulicach jeździ masa starych Renault 4, taksówki to w ogromnej mierze stare Peugeoty 206 (tak, hatchback taksówką!), grand taxis – jeżdżące w relacjach długodystansowych – to przeważnie Mercedesy W123, tzw. beczki. Stan tych samochodów jest agonalny, jeżdżą przeładowane, jedyne chyba co je ratuje to gorący i suchy klimat redukujący korozję. Drogi są kiepskie, stąd co drugi lokal usługowy to warsztat oponiarski lub zawieszeniowy.
    Poza tym Maroko to jednak nadal półkolonia francuska. Już pomijam powszechność francuskiego języka w użyciu; francuski kapitał, wspomniane auta (z nowszych jest sporo Dacii), turystyka nastawiona na francuskiego wczasowicza – wszystko to unaocznia silne wpływy Francji, nadal.
    Jak ci ludzie żyją, jakie mają podejście do porządku chyba każdy, kto był w kraju arabskim, może sobie wyobrazić. Jest nie tylko biednie, ale i stosunek do ogólnej czystości w miejscach publicznych jest, mówiąc delikatnie, swobodny. Sporo osób zna parę słów po polsku z racji tego, że do Maroka często wchodzą statki z polskimi marynarzami.
    Aha, widać sporo przybyszy z Afryki Subsaharyjskiej. Szczególnie w dużych miastach kręci się po ulicach sporo Afrykanów. Sami Marokańczycy przyznają, że to jest dla nich problem. Widać więc i tu skutki współczesnej wędrówki ludów oraz eksplozji demograficznej czarnej Afryki.
    Sami Marokańczycy są mili uśmiechnięci, otwarci, ale… no właśnie, jest duże „ale”. Są cwaniakami i próbują często oszukać przyjezdnych. Oczywiście z racji tego, że Maroko to kraj turystyczny, jest w miarę bezpiecznie, poza tym król utrzymuje silną bezpiekę. Jednak w kontaktach od razu wychodzą ogromne różnice kulturowe, które przekreślają ich asymilację czy integrację w krajach Europy. W relacjach zawodowych są po prostu niesolidni, nieterminowi, nieprzepisowi. Nie przykładają wagi do dokumentów, na dzień dobry żądają łapówek i nie widzą w tym nic złego, bakszysz to normalny element każdej transakcji. Jeśli idziesz na bazar, do knajpy czy jedziesz taksówką musisz żądać ceny od razu, przed transakcją, bo cenniki są u nich bardzo „płynne” i można bardzo łatwo zostać oszukanym (sam się raz zagapiłem i straciłem kilka groszy na bazarze).
    Jasne, w Europie też biorą łapówki, taksiarze i straganiarze też kantują. Ale to jest w naszej kulturze czymś złym, to jest „haram” używając islamskiej nomenklatury. Łapówki, kantowanie w cywilizacji łacińskiej wywołują oburzenie i są potępiane. Tam nie. U nas handel, stosunki własnościowe, modele transakcji są normowane przez 2000 lat tradycji rzymskiego prawa cywilnego. U nich nie, u nich model gospodarczy to bazar z nieustającym się targowaniem i płynnymi oraz nigdy do końca nie sprecyzowanymi regułami.
    Czekam więc na zdziwko, gdy pod wieżą Eiffela stanie mega bazar arabski i chcący kupić pietruszkę lub marchewkę Paryżanie i Paryżanki co dzień będą musieli męczyć się targowaniem.
    Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji.

    od RacimiR: Ciekawy wpis. Ja nigdy nie byłem w Maroku, ale miałem przyjemność pracować z Marokańczykami w Londynie i było dokładnie tak, jak mówisz. Gdy pojawiał się menedżer (na godzinę dziennie) – nagle wszyscy brali się do pracy, ale gdy menedżer znikał – wszyscy się obijali i zrzucali robotę na resztę personelu. Do tego kantowanie czy zwykłe, chamskie złodziejstwo. Trzymali się w kupie razem z Algierczykami, którzy od nich niewiele się różnią. Totalny brak integracji i szacunku dla kultury łacińskiej. Maroko to może nie eldorado, ale nie widzę powodów, aby Europa miała przyjmować ich jako „uchodźców”, bo kraj się rozwija, nie toczy wojen i jest jednym z bogatszych na całym swoim kontynencie.

    • „ogromne różnice kulturowe, które przekreślają ich asymilację czy integrację w krajach Europy. W relacjach zawodowych są po prostu niesolidni, nieterminowi, nieprzepisowi.”

      Polacy w Polsce też tacy są, ale wystarczy, że pojadą do Niemiec czy UK i nagle się zmieniają w tytanów solidności, terminowości i przepisowości. Z drugiej strony Niemcy u siebie są tacy porządni, ale jak tylko przyjadą do Polski to zachowują się jak świnie. I nie tylko do Polski, w Hiszpanii też już mają ich dosyć.

      Problemem jest chyba to, że Arabi są mniej elastyczni i nie przystosowują się tak łatwo jak Europejczycy.

      od RacimiR: Niesolidny Polak w Polsce od razu zostanie wywalony na zbity ryj (mam na myśli pracowników, których nie chronią układy, bo niesolidne firmy to całkiem inna para kaloszy).

      • Mam raczej na myśli różnych majstrów (murarzy, dekarzy, kafelkarzy, mechaników), którzy robią „na swoim”, więc nikt ich nie wywali.

  7. Jak myślicie, czy Żydzi chcieliby tu zbudować Judeopolonię na wypadek upadku Izraela. Póki co Izrael trzyma się dobrze, ma broń atomową. Jedynym krajem jaki miałby jakieś szanse na pokonanie Izraela jest Iran, ale najpierw musiałby zbudować własną broń jądrową a porozumienie nuklearne mu to uniemożliwia. Zapewne Żydzi zmotywowani tym że mają swoje państwo pierwszy raz od prawie 2000 tysięcy lat broniliby go zaciekle. Jednakowoż zakładając że Izrael przegrałby wojnę z Iranem to Żydzi jeśli pozostaliby na miejscu to – biorąc pod uwagę że Persowie są fanatycznie islamscy – spotkałaby ich zagłada. Musieliby gdzieś uciekać. Polska wydaje się najbezpieczniejszym miejscem gdzie mogliby się udać bo w Europie Zachodniej islamiści też by ich mordowali.
    PS: Już kiedyś Żydzi syjonistyczni mieli taki plan. W 1914 chcieli stworzyć na terenach byłego zaboru rosyjskiego, Federację Wschodnioeuropejską (czyli Judeopolonię), po spodziewanym zwycięstwie Niemiec w I wojnie światowej. Wszystko to miało być przy współudziale z Niemcami (w ramach Mitteleuropy). Plan nie wyszedł bo Niemcy się na to nie zgodzili.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Federacja_Wschodnioeuropejska

    od RacimiR: Już o tym dyskutowaliśmy ostatnio pod którymś z ostatnich wpisów, ja osobiście wierzę w taką „rezerwę”. Izraelowi nie zagraża tylko Iran, także Turcja, Arabia Saudyjska i Egipt, którzy siedzą spokojnie tylko dzięki wstawiennictwu USA.

    • Dopóki Izrael jest „niezatapialnym lotniskowcem” USA na Bliskim Wschodzie – nic im nie grozi. Ten kraj jest najlepszym przykładem na to, co oznacza bycie strategicznym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. A oznacza to bezpieczeństwo i to bez względu na to czy w USA prezydentem jest idiota Obama (czy równie „inteligentny” Clinton) czy sensowni Regan lub Trump. W podobnej sytuacji jest Japonia, Korea Południowa i Tajwan.
      Interesy strategiczne USA są stałe i niezmienne.
      Miejmy nadzieję, że Kaczyński i Macierewicz to wiedzą i zrobią z tej wiedzy właściwy użytek.

      od RacimiR: Izrael nie jest zwykłym „strategicznym sojusznikiem”, tylko czymś dużo więcej. Większość kongresmenów w USA to Żydzi, podobnie z finansjerą, mediami i przemysłem rozrywkowym. USA to wręcz wasal Izraela. Korea i inni są kilka klas niżej, nie mówiąc o Polsce, której nie lubią Żydzi. Gdy prezydentem USA zostanie demokrata, to obrócą się przeciwko nam, nawet gdybyśmy im wchodzili w dupę.

      • Strategicznym interesem USA jest odcięcie Niemiec od Azji i niedopuszczenie, by Niemcy wypchnęli ich z Europy (a szwaby zdaje się o niczym innym nie marzą) i utworzyli Unię Euroazjatycką z Chinami i Rosją…..

        Świat jest tak urządzony, że silniejszy dyma słabszego…..
        Nic na to nie poradzimy 🙁
        Jeżeli wydyma nas Jankes, to chociaż rzuci kilka dolarów na poduszkę….
        Jeżeli zrobi to Ruski lub Niemiec – to po wszystkim da po pysku….
        A jeżeli Chińczyk – to jeszcze każe sobie zapłacić za to, ze raczył nas wydymać….
        Izraelita pewnie postąpi podobnie…..

        To co podpowiada zdrowy rozsądek…….?

        od RacimiR: Interesy z USA też zazwyczaj polegały na wydymaniu nas (np. offset za F16).
        Zdrowy rozsądek podpowiada, że nie powinniśmy po raz n-ty podczepiać się pod wielkie mocarstwo, bo już wielokrotnie wychodziliśmy na tym, jak Zabłocki na mydle. Lepiej budować silny sojusz z sąsiadami – od Finlandii po niepodległą Wenecję.

        • Powtarzam po raz n-ty: NIEMCY I ROSJA NA TO N_I_E__P_O_Z_W_O_L_Ą ! ! ! ! ! ! !
          Pierwsza próba zakończyła się krwawą wojną w Jugosławii sprowokowaną przez Niemców.
          Druga – śmiercią Lecha Kaczyńskiego.
          Teraz jest trzecia – i znowu Niemcy i Rosja aż się gotują!!!! Tylko teraz sytuacja jest inna (lepsza), bo Amerykanie są zainteresowani tym projektem.
          Przykład niemieckiej sraczki:
          http://telewizjarepublika.pl/uwaga-goebbelsowskie-klamstwa-niemieckich-mediow-czyli-pis-znowu-jak-nsdap,56879.html

          od RacimiR: Widzę duże wpływy pastora. Niemcy i Rosja to kraje schyłkowe demograficznie, ponadto jednych zjadają nachodźcy, drugich Chiny. Trump nie będzie wiecznie rządził, dlatego póki on jest – trzeba budować sojusze lokalne, kolejnym krokiem jest przyciągnięcie Austrii do V4, która wybrała prawicowy rząd, potem Finlandii.
          USA już w czasie wojny pokazały klasę – tańczyli twista przez 3 lata, a gdy Europa już leżała w gruzach i od wschodu nadciągał czerwony walec, to nagle sobie o niej przypomnieli, jak sępy. Dla mocarstw jesteśmy małym, nic nie znaczącym kraikiem i trzeba się z tym pogodzić. Judeoameryka na pewno nie będzie za nas umierać. Fajnie, że Trump wspiera międzymorze, ale Ameryka nie może w nim mieć władzy, bo po Trumpie przyjdzie Clinton, dogada się z Niemcami i wszystko z premedytacją rozdupczą, dlatego trzeba działać na miejscu i nie oglądać się za ocean.
          Jugosławia padła, bo była tyglem kulturowo-narodowo-religijnym.

          • Sugerujesz, że jestem niewolnikiem pastora…. No cóż….. Jak sobie chcesz….
            Oczywiście, że Trump nie będzie wiecznie rządził. Ale Jankesi mają swoje STRATEGICZNE interesy…..
            Japonia i Korea Południowa są sojusznikami USA bez względu na to czy prezydentem USA są idioci typu Obama, Clinton czy też sensowni Regan lub Trump…….. Do Polski Jankesi wysłali wojsko jeszcze ZANIM Trump wygrał wybory….. A zatem…….?
            POWTARZAM: Jeżeli zostaniemy STRATEGICZNYM sojusznikiem USA – tak jak Korea Południowa czy Japonia – to będzie dla nas dobrze. Odcięcie Niemiec od Azji to strategiczny INTERES USA i nasz także……. Jeżeli powstanie EUROAZJA – to w ciągu jednego pokolenia USA straci supremację na świecie…
            A co za w zamian? Ano tym którzy mają dziś dzieci/wnuki będą się musieli pogodzić, że ich latorośle skończą w chińskich obozach pracy…..

            od RacimiR: Masz poglądy w 100% „pastorskie”, o niewolnictwie nic nie pisałem. Szczerze mówiąc – nie bardzo rozumiem ideę Euroazji i jak Polska miałaby w tym przeszkodzić. Cały świat jest zalany chińskimi towarami już teraz, a Chiny opanują ziemię tak czy inaczej, bo są lepiej zorganizowani i tańsi. Przecież oni korzystają głównie z najtańszych, morskich szlaków, a jak chcą szybko to używają samolotów. To tak, jakby na 6-pasmowej autostradzie wyłączyć z użytku jeden pas (Polskę), co miałaby niby zablokować całą trasę.

          • @michnikuremek:

            Z tymi „chińskimi obozami pracy” to jest takie gdybanie jak „a gdyby tu było przedszkole w przyszłości”. Równie prawdopodobne są amerykańskie obozy pracy w przyszłości.

            „POWTARZAM: Jeżeli zostaniemy STRATEGICZNYM sojusznikiem USA – tak jak Korea Południowa czy Japonia – to będzie dla nas dobrze. ”

            Jeżeli.

            Póki co Amerykanie traktują nas jak neokolonię i nie będą za nią umierać, oj nie. I w każdej chwili mogą nas przehandlować za np. jakieś wyspy na Pacyfiku albo poświęcić jak pionka w szachach, żeby na innym froncie (dosłownym lub metaforycznym) osiągnąć więcej.

        • Polska ma tak naprawdę tylko dwie możliwości przetrwania:

          1. Sojusz z Rosją
          2. Sojusz z USA

          V4 i podobne wynalazki nie wchodzą w grę, bo są dziecinnie łatwe do rozbicia (chyba, że te „silne sojusze z sąsiadami” są pod patronatem USA lub Rosji).

          Sojusz z Rosją ogranicza nas do roli de facto państwa klienckiego, ale praktycznie gwarantuje biologiczne przetrwanie narodu polskiego.

          Z drugiej strony, sojusz z USA daje nam szanse stać się mocarstwem regionalnym. Minus jest taki, że MUSIMY wtedy stać się mocarstwem regionalnym, bo w przeciwnym razie jesteśmy narażeni. Wystarczy, że USA będzie miało jakieś kłopoty czy interesy i nas sprzeda (jak w Jałcie) albo wystawi do wiatru (jak Rzymianie Brytanię), a wtedy będziemy mieli powtórkę z 1939, ale bez rewizji w 1941 i 1945 i zakończy się to całkowitą eksterminacją narodu polskiego.

          Z kolei budowanie mocarstwowości to olbrzymi wysiłek narodu i psucie relacji z sąsiadami. Najtrudniejsze zaś będzie zdobycie broni jądrowej.

          Kolejny minus współpracy z USA jest taki, że z dobrodziejstwem inwentarza dostajemy takich sojuszników jak Izrael, Turcja, Ukraińcy a nawet Arabia Saudyjska.

          od RacimiR: A nie możemy być tak jak Turcja, która i z Rosją i z USA ma świetne stosunki? Denerwują mnie te wojenki geopolityczne jak mało co. Tak jak u lewaków każda dyskusja prowadzi do Hitlera (prawo Godwina), tak samo u prawicowców każda dyskusja prowadzi do niekończącego się sporu „Rosja czy USA”.

          • 1. Turcja wcale nie ma świetnych stosunków z Rosją.

            2. Nie każda, czasami jest poruszana jeszcze trzecia możliwość (V4, międzymorze, trójmorze itp. sojusze) a nawet czwarta (Rzeczpospolita od morza do morza i husaria 2.0), ale jeżeli dyskusja jest realistyczna, to niestety ogranicza się do „Rosja czy USA”.

            3. „Reductio ad Hitlerum” jest niemerytoryczne, natomiast na temat „Rosja czy USA” można dyskutować jak najbardziej merytorycznie. Próbkę przedstawiłem. Mało tego – być może można merytorycznie uzasadniać trzecią możliwość (no czwartej to już chyba nie). Jak ktoś mi przedstawi realistyczny scenariusz takiego sojuszu, to dam się przekonać.

            od RacimiR: 1) Mają dobre stosunki, może nie świetne, ale mocno poprawne. Na pewno ich stosunki poprawiły się od kryzysu sprzed 2 lat, mimo wielkich różnic w sprawie Iranu oraz tego, że Turcja to druga armia NATO. To nie jest tak, że R+U=const. (R- stosunki z Rosją, U-stosunki z USA), bo można żyć dobrze z jednymi i drugimi i żaden z nich nie strzeli focha, że kolegujemy się z tamtym, zamiast z nim. A jeżeli chcemy być partnerem strategicznym (wkurzających drugą stronę), to nie powinniśmy tego robić wyłącznie za poklepywanie po plecach, tylko za realne $$$.
            2 i 3 – Problem w tym, że chyba nigdy taka dyskusja nie przyniosła żadnego kompromisu. „Ad hitlerum” przynajmniej kończy dyskusję i jest spokój, można zając sięczymś pożytecznym. Z kolei debaty Rosja vs USA to marnowanie czasu na kłótnię, z której tyle jest merytorycznych owoców, co z dyskutowania, czy pierwsze było jajko, czy kura. Nie znam ani jednego przypadku, żeby ktoś dał się przekonać drugiej stronie w kwestii Rosja vs USA. Za to zazwyczaj kończy się to zmarnowanym czasem + kurwami, chujami, agentami itp.
            Ja jestem zwolennikiem opcji nr 3, z utrzymaniem stosunków przyjacielskich z mocarstwami. Na pewno nie chcę być wasalem USA (kraj niepewny, multikulturowy, utrzymujący się tylko dzięki światowej walucie, siedlisko młodego pokolenia lewactwa, rządzony przez Żydów, chwilowo hamujący swój upadek dzięki Trumpowi) ani Rosji (mocny uraz historyczny, zacofanie ekonomiczne), ani UE (to samo co w USA, tylko bez Trumpa), ani Chin.

          • Bez obaw, ja nie będę rzucał kurwami, chujami ani agentami. Jestem też przykładem na to, że dyskusje na ten temat przynoszą efekty – sam byłem zwolennikiem budowania sojuszu z USA, ale niedawno w wyniku dyskusji przekonałem się, że nie tędy droga i że Rosja jest lepszym wariantem.

            Trzeciej drogi wciąż nie uważam za realną. Uważam, że każda próba budowania takiego niezależnego sojuszu skończy jak Jugosławia lub jak wkrótce UE (która jest niszczona, bo próbowała być niezależna od R i U).

            Owszem, można będąc np. w orbicie R mieć „poprawne” stosunki z U i na odwrót, ale trzeba się zdecydować czyim się jest sojusznikiem i pod czyją ochroną się jest. No chyba, że jest się Szwajcarią albo innym krajem trudnym do zdobycia.

      • Faktem niezaprzeczalnym jest ze juesej jest tylko wasalem izraela, po klesce proby stworzenia panstwa zydowskiego w czasie okresu miedzywojennego na obszarze ówczesnego panstwa polskiego (faktycznie u nas bylo 4/5 globalnej populacji zydow) ci co przezyli niemieckie obozy wyjechali do usa gdzie niczym rak przesiakneli tamtejsza administracje, biznes, prawo, kongres … wlasciwie wszystko.
        Przeciez izraele w zyciu by sie nie wybronil bo ma wrogow dookola, chroni go zandarm usa.
        Zydzi to najbardziej przebiegła i najbardziej inteligentna z bialych ras co w komentarzach wielokrotnie podkreslam, nawet jak ziemia stanie sie pustynia i nie bedzie sie nadawala do zycia zydki zapakuja sie w rakiete i znajda nowa planete (w sumie mogliby juz terraz wypierdalac) a reszta cywilizacji wyginie.

        od RacimiR: Trochę ostro, ale nie da się ukryć, że jest w tym sporo racji.

    • Judeopolonia to historia. Pomyślcie tylko, czy w razie hipotetycznego upadku państwa żydowskiego, żydowscy uchodźcy wybiorą kraj w którym praktycznie nie ma antysemityzmu a w rządzie ma wielu swoich lobbystów. Czy do kraju gdzie prawdę mówiąc nie ma zbyt wielu żydów, odbywają się „pochody faszystowskie” obywatele mają przyklejoną łatkę rasistów, antysemitów i ksenofobów, a niejaki pan Gross wyciska siódme intelektualne poty aby utwierdzić na świecie obraz „polskiego ludobójstwa na żydach”
      Sądzicie że powtórzy się historia statku St.Louis z 39r u wybrzeży USA???

      od RacimiR: W USA Żydzi też nie będą bezpieczni, gdy biali wyginą. W Polsce będzie im lepiej, tym bardziej że łatwiej się wtopić w tłum i zarządzać miejscowym „plebsem” (brak syjonistycznej konkurencji w zarządzaniu, tak jak w USA).

  8. W ostatnim czasie Arabia Saudyjska i Izrael mają coraz lepsze stosunki, taki nieoficjalny sojusz przeciwko Iranowi. Niby ideologicznie te kraje powinny być wrogami, ale tu działa zasada ,,wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”.

    od RacimiR: Przede wszystkim są to sojusznicy USA, inaczej ich stosunki byłyby dużo chłodniejsze.

  9. https://wiadomosci.wp.pl/nic-dla-polski-nie-zrobil-beata-szydlo-krytykuje-tuska-6189471670703745a
    Donald Tusk znów atakuję Polskę. ,,Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawiłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie” – tymi słowami DT wyraża się o Polsce. Tylko po co to robi, takim sposobem sobie tylko szkodzi jeśli ma zamiar kandydować na prezydenta w 2020.

    od RacimiR: Widać antypolską ofensywę za granicą, w Polsce mało kto da się przekonać na te kłamstwa. Niezawisłości sądów nigdy po 1945 roku nie było, Ukrainie liżemy dupę, media mają się świetnie i mogą bezkarnie pisać dowolne paszkwile na rząd, a NGO i Bruksela to sektory przesiąknięte lewacką i faszystowską ekstremą, więc z nimi trudno dojść do porozumienia.
    Tusk to agent Kremla, więc odwraca w ten sposób uwagę od swojej nikczemnej osoby. Zakup systemu Patriot od USA to też plan Kremla?
    Tusk rozprowadzany jest na prezydenta całej zjednoczonej opozycji, Biedroń będzie niepocieszony, bo od dawna ostrzył sobie zęby na to stanowisko, a teraz nawet Wyborcza przestała o nim pisać (wcześniej to codziennie pisali).

    • Podejrzewam, ze jest szykowany kolejny przewrót. Rosja i Niemcy widzą już wyraźnie, że Polska im się wymyka z rąk (US Army w Polsce, zgoda na rozmieszczenie Patriotów), więc uruchamiają wszystkie siły i całą agenturę, która za judaszowe srebrniki zrobi dosłownie WSZYSTKO.
      Wali się w gruzy projekt Mitteleuropa, sypie się Jedwabny Szlak, więc teraz dojdzie do decydującego starcia. Miejmy nadzieję, że Amerykanie również działają w Polsce i będą bardziej skuteczni od razwiedek szwabskiej i kacapskiej.
      Nie będzie łatwo, bo oni mają na smyczy Adriana……

    • Tusk jest agentem niemieckim działającym już od lat 90. Jego gadanie o Kremlu to nie tyle odwracanie uwagi od siebie, co „reductio ad putinum”, czyli chwyt stosowany zarówno przez kręgi liberalne jak i konserwatywne (z nielicznymi wyjątkami) we wszystkich krajach na zachód od Bugu.

  10. a w Szwabskim WP – taki tytuł „Muzułmanie dają Polakom lekcję historii. „Też byliście uchodźcami”

    od RacimiR: To jest ewidentnie skoordynowana akcja międzynarodowego lewactwa – od (spokojnego!!!) Marszu minęło już 8 dni, a tu dalej na całym świecie wałkowany temat nazistów i faszystów. Polska w obecnej chwili jawi mi się jako główna bohaterka serii filmów „Igrzyska śmierci” – trzeba ją zniszczyć za wszelką cenę, bo inaczej podburzy pozostałych do walki. Nieciekawie to wygląda. Na szczęście lewactwo nie ma swojej armii, bo gdyby było inaczej – zaatakowaliby nas z powodów „antyfaszystowskich”, jak bolszewicy w 1919, a ogłupione społeczeństwa zachodu tylko by przyklasnęły, tak jak było z Irakiem czy Syrią.

    • Jest zlecenie na Polskę i to się realizuje. Wszystko zostało zapłacone, więc do dzieła!
      Na MN doszło do ewidentnej prowokacji, chłopcy z Komitetu Organizacyjnego zostali rozegrani jak dzieci…. Dyskusje z „antyfaszystami” – strata czasu, bo większość z nich to użyteczni idioci zręcznie prowadzeni przez agenturę…..
      Grzanie tematu właśnie w Niemczech (gdzie wg tamtejszego MSW w roku 2016 doszło kilkuset ekscesów neonazistowskich – marsze, wiece) mówi samo za siebie.
      USTAWKA!!!!

      od RacimiR: Organizatorzy Marszu i MSW dali ciała, nie sprawdzając kim jest ta zamaskowana grupa z rasistowskimi transparentami, szwendająca się na samym końcu, która bardzo chętnie pozowała do obiektywów Gazety Wyborczej, po czym rozpłynęła się w powietrzu, nie dochodząc nawet pod Stadion.
      To właśnie zdjęcia tych „Hugo-Baderów” robią teraz za główne (jedyne?) ilustracje całego marszu w zagranicznych mediach. Gdyby ich w porę zdemaskować, to medialny przekaz byłby teraz zupełnie inny.

      • Byłem na Marszu Niepodległości i nie widziałem uczestników z „rasistowskimi transparentami”, może dlatego że szedłem w środku tłumu. Widziałem natomiast niewielką grupkę jakichś anarchistów na czarno ubranych, w kominiarkach, i jakimiś dziwnymi flagami, może to o nich chodziło.
        Nie słyszałem, jak twierdzi pewien „hist(e)ryk światowej sławy” niejaki Gross w szmatławcu żydowskim dla Amerykanów – The Washington Post, żeby ludzie wykrzykiwali hasła hitlerowskie typu „Sieg heil”, czy „Ku Klux Klan”.

        Na ulicach Warszawy było bardzo bezpiecznie, aż sam się dziwiłem. Szły kobiety z dziećmi, całe rodziny, niosąc polskie flagi. Jedna babcia przy Al. Jerozolimskich stała na balkonie, w jednej trzymała flagę, a drugą ręką machała do tłumu pozdrawiając wszystkich.
        Kilka lat temu jak byłem na Marszu Niepodległości wtedy co bezpieka polskojęzyczna podpaliła budkę w ambasadzie rosyjskiej i jak (nie)rządy w naszym bantustanie sprawowała szajka z PO-PSL, to policji było od groma na ulicach z tarczami i pełnym rynsztunku do tłumienia demonstracji. A teraz za „faszystów” z PiSu policja nie rzucała się w oczy i było bardzo spokojnie, jak mało kiedy. Nie było też jakichś większych prowokacji.

        od RacimiR: Ta grupka z transparentami szła na samym końcu, też ich nie widziałem, ale znajomy mi potem opowiadał. Najpierw szło czoło, potem tłum, potem coraz rzadszy tłum, potem pojedynczy ludzie i 200 metrów za nimi (czyli kilka kilometrów za czołem) nagle hermetyczna grupa w kominiarkach z transparentami, otoczona setką fotoreporterów.

      • Nie da się zapobiec tego rodzaju prowokacjom. Zawsze można się podczepić ze swoimi transparentami na koniec marszu, już za obszarem ogarnianym przez straż, dać się nagrać TVN-om a potem rozpłynąć. Można to nawet zrobić na sąsiedniej ulicy. Nikt nie dał ciała.

        od RacimiR: Policja dała ciała. Mieli całą tą grupę zgarnąć i wsadzić do więzienia za rasizm, tak jak Piotra Rybaka. To byłby dopiero news – lewacy z Antify za kratami, za szerzenie rasizmu! Pewnie by się w sądzie tłumaczyli, że to tylko performens, próba zszokowania społeczeństwa i próba zwrócenia uwagi na palący problem, ale Rybak też się tak tłumaczył… Co roku na MN jest jakiś „false flag” i zawsze się to udaje, wychodzi na jaw tylko, gdy sami zainteresowani się wygadają, jak Bieńkowska w restauracji U Sowy.

        • No co Ty. Wcale nie byłoby takiego newsa. Nikt z nich nie przyznałby się do przynależności do Antify. Wszyscy jak jeden mąż utrzymywaliby, że są polskimi patriotami.

          od RacimiR: Lewacy raczej chronią się nawzajem (to jest to, czego brakuje prawej stronie) i pewnie by nagle Wyborcza i Soros zaczęli ich bronić. Zresztą nawet,m gdyby nie, to pewnie większość z nich jest znana w środowisku i internauci szybko by ich wytropili z dokonań na spędach lewaków (tak jak Hadacza).

          • No tak, zapomniałem, że polskich lewaków jest tak mało, że wszyscy są znani 🙂

            od RacimiR: Wszyscy może nie, ale większość z nich dałoby się zidentyfikować, gdyby nie mieli zakrytych twarzy. Ci „aktywni” lewacy to może łącznie z 2000 osób w skali kraju, reszta to pożyteczni idioci, którym nikt nie da zadania operacyjnego.
            Na lewackich manifach są w kółko te same gęby (głównie fanatyczne cis-kobiety). „Zwykły” lewak przecież nie będzie robił za bojówkarza w kominiarce, tylko musi być to ktoś sprawdzony w środowisku.
            Nie zdziwiłbym się, gdyby ci zamaskowani byli posiłkami zagranicznymi.

  11. Sprawa najważniejsza. Iran był terytorium brytyjskim i to Brytyjczycy powiedzieli: będziecie koczować w NASZYM Iranie. Żaden Arab, czy Pers nie miał nic do gadania ale i tak im dziękujemy.

    • I bardzo dobrze, niech sie kłócą ile wlezie.
      Wbrew co pisza niektóre ‚łekonomiczne media z ekspertami’ w temacie kłótnie politykow tylko symbolicznie moga zaszkodzic gospodarce niemiec (lewactwo straszy ze polska jako zwiazana z gospodarka niemiec może ucierpiec ale w tym kontekscie to sa brednie).
      Natomiast faktem jest ze im bardziej skloceni politycy niemiec to nasze pisiory moga troche odetchnąć, w sensie mniej beda nas szkalowac, przede wszystkim musza zajac sie wpierw swoim niemieckim burdelem i go opanować.
      Kapitał niemiecki w obecnej sytuacji prawdopodobnie szuka innego ‚słupa’ ktorym moglby sie wyslugiwac, makrela i Schulz to juz na przemial.

      A społeczeństwo niemieckie? Ma na to wszystko wyjebane, ważne ze maja kase i prace, bo w kontekscie multi kulti i tak juz sprane mozgi maja totalnie.

      • Starają się nie wpuszczać ale jak już się im (migrantom) uda dostać do Izraela to są deportowani, ewentualnie aresztowani i do paki.

      • Nie koniecznie przyjmują. To są najprawdopodobniej murzyni z Etiopii którzy przed wiekami przyjęli judaizm. Przez kilka wieków od narodzin Jezusa, judaizm rywalizował z chrześcijaństwem i przyjmował wszystkich którzy chcieli przystąpić do żydów, także inne plemiona które nie były semickie jak murzyni w Etiopii, czy koczowniczy Chazarzy, którzy zajmowali terytoria na wschód od Morza Czarnego.
        Chrześcijaństwo z jakichś przyczyn było jednak bardziej atrakcyjne dla ludzi i szybciej się rozprzestrzeniało na przestrzeni wieków, także wśród starożytnych żydów. Judaizm przegrał ta rywalizację z chrześcijaństwem, dlatego żydzi od tamtego czasu czują zoologiczną niechęć zwłaszcza do religii katolickiej, która jest głównym „spadkobiercą” dawnych chrześcijan.

        Jak była klęska głodu w Etiopii, to rząd Izraela przetransportował większość tych czarnych „żydów” z Etiopii. Do dzisiejszego dnia, chociaż wyznają ci czarni żydzi judaizm, to nie mogą się całkowicie zintegrować z żydami pochodzącymi z Europy i Ameryki. Teraz rasistowskie żydowskie władze chcą się tych ludzi wszystkim sposobami pozbyć z Izraela.
        Były też przypadki, że osoby z Afryki przebywające kilka lat w ośrodkach dla uchodźców i czekające bezskutecznie na azyl. To żydzi dawali im jakieś pieniądze i bilety na samolot żeby wyjechali z Izraela do Szwecji, i tam starali się o azyl. Co też wielu murzynów tak zrobiło.

    • Z usraelem to mam taka nadzieje (nikła nadzieja ale co tam) ze kiedys na ziemie pierdolnie meteoryt (albo nawet dwa) taki sam co spowodował katastrofe tunguska, i meteoryt ten uderzy w izrael (epicentrum w telawiwie), a drugi meteoryt pierdolnie w nowy york.
      Ciekawe na kogo w takiej sytuacji zydki zgonili by wine (chociaz na swojej tragedii zbudowali przemysl holokaust to i teraz mogliby cos wymyslec).

        • Spróbuj uruchomić zwoje mózgowe i wyobraź sobie jak będzie wyglądało życie twoich dzieci (a już wnuków na pewno), kiedy supremację na świecie zdobędzie Azja, a konkretnie Chińczycy – bo o to ci zdaje się tutaj chodzi….

  12. [OT]

    Jak mi się marzy, żeby Niemcy, aby wyjść z pata wyborczego, wyrzuciły ze swojej federacji landy, które zawyżają wynik AfD (np. Saksonię).

  13. O Tusku na BBC

    http://www.bbc.com/news/world-europe-42049973

    Najwyzej oceniany komentarz pod artykulem:

    „The EU using USSR comparisons. Remind me, is it the EU or Poland which concentrates its power among a score of un-elected commissioners and politicised judges, while using a toothless ‚ parliament ‚ to rubber stamp its agenda. The EU’s hypocrisy is staggering. Poland should take no lectures from the EU on democracy or rule of law. „

    • @kubo, ten skroplony gaz pochodzi z Rosji,:-)))

      a szantaz to robil Kwachu, bo ządał od Putka rurociąg przez Ukraine. Putek skazał niet bo Ukry wisza im kilka milionow$$$ za niepłacenie. Dlatego powstal Nord Stream 2.

  14. Już wkrótce w Sejmie będzie głosowanie o reformie sądownictwa. W piątek KOD-ziarstwo ma zorganizować protesty przeciwko tejże reformie. Aczkolwiek wydaje mi się że protesty nie przyciągną już tak dużej liczby uczestników jak te lipcowe protesty. Najbardziej gorąco – że tak to ujmę – będzie w Sejmie, będzie dużo walki na słowa, być może Totalna Targowica będzie starała się blokować obrady Sejmu (taki mini ciamajdan).

    od RacimiR: Lipcowe protesty też były skromne, tylko media je odpowiednio przedstawiły i skadrowały. Ostatnia duża demonstracja KOD to bodajże maj 2016, gdy wyszły teczki Kiszczaka. Potem nie wiem, czy udało im się przekroczyć 10.000 osób. A w sejmie to cały czas jest cyrk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *