Święta, alkohol, statystyki, przyszłość

Witam serdecznie w okresie świąteczno-noworocznym. Jak zawsze w grudniu- miałem niewiele czasu, aby coś napisać (w grudniu 2015 nie napisałem nic, więc jest postęp). Sprawy rodzinne, praca na nocki, wypadki losowe, świąteczna gorączka, nagła śmierć siostry wujka i wiele innych czynników spowodowało, że ostatnio nie miałem zbyt wiele czasu na pisanie. Tekstów było mało i przeważnie słabe (może poza tym o Izraelu, nad którym spędziłem 8 godzin). Pewnie niejeden pomyślał, że już mi się nie chce i straciłem motywację. Nic bardziej mylnego. Już to kiedyś pisałem, ale powtórzę, cytat z Lecha Bolęsy: Niech nikt nawet nie pomyśli, że mi się już nie chce pisać na blogu! Samo pomyślenie jest zbrodnią! Na kartce mam przyszykowanych około 25 tematów, o których chciałbym napisać (sprawy ponadczasowo-ideologiczne typu „felietony naukowe”) i myślę, że od stycznia będę mógł trochę przyspieszyć, a od wiosny to już całkowita publicystyczna luxtorpeda. Grożę tym od około 2 lat, ale mniej więcej w lutym chciałbym w końcu zrobić rewolucję techniczną, czyli zmianę nazwy domeny oraz wyglądu na biały. Niestety to będzie bardzo czasochłonna sprawa, ale to robi się raz i potem już jest spokój. Nazwa ‚biayrasizm.pl’ jest chwytliwa, ale bardzo obciachowa. Trudno trafić pod przysłowiowe strzechy z taką ‚marką’. Ludzie boją się zostawiać linki na pejsie czy forach, żeby nie zostać uznanymi za nazistę i faszystę. 90% moich tekstów, które znajduję „na zewnątrz” nie zawiera linka do oryginału. Z jednej strony to chamskie złodziejstwo, ale z drugiej strony- czuję lekką empatię. Krzysztof Lech Łuksza ze strony „Kontrrewolucja Narodowa” często czyta moje wpisy podczas transmisji wideo, zawsze mówi skąd są, ale zawsze też zaznacza, że jest to strona zwalczająca rasizm wobec białych. Ja to doskonale rozumiem. Nazwa jest zła i dlatego chcę ją zmienić w okolicach lutego. Tematyka oczywiście zostanie taka sama, albo będzie nawet mniej poprawna, bo wówczas nazwa strony nie będzie okolicznością obciążającą 😉

Dziś drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, za nami wigilia, z tej okazji chciałbym wszystkim złożyć serdeczne życzenia- zdrowia, szczęścia, wzrostu wynagrodzeń, otwarcia niemieckiego rynku pracy dla Ukraińców. Żeby marksizm upadł, europejskie „elity” zostały wysłane na zieloną trawkę, a muzułmanie bali się Polaków jak diabeł wody święconej. Przypomniała mi się modlitwa o pogodę ducha, odmawiana na mityngach „uzależnieniowych”- gdy rzucałem używki to byłem w sumie z 30 razy, teraz niestety nie mam już na to czasu i dawno nie byłem na żadnym.

Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

Tej pogody ducha wszystkim życzę w nadchodzącym, 2018 roku. Jeżeli już mowa o używkach- zauważyłem, że zmieniło się u mnie podejście do świąt (i ogólnie do życia). W młodości lubiłem sobie chlapnąć piwerko (w ilości 10) i ściągnąć porządnego bucha z wielkiego dzbana. Moje życie nie miało sensu- wiecznie nie miałem pieniędzy i wciąż chodziłem napięty jak plandeka na Żuku. Albo nie miałem pieniędzy i byłem zestresowany, albo je chwilowo miałem, po czym momentalnie pojawiały się „sępy”, co też mnie stresowało. I tak w kółko. Do tego dochodziły chore sytuacje typu przypadkowy seks, bijatyki uliczne, ból głowy, poranne problemy żołądkowe. Wigilia była dla mnie dniem obciachu, chciałem tylko nażreć się jak świnia, dostać jak najwięcej prezentów (przy czym sam nie kupowałem, bo kasa przepadła na ‚ważniejsze sprawy’), a na koniec jak najszybciej odejść od rodzinnego stołu i przenieść się na „pasterkę” (czyli do baru, albo na domówkę). Taka teraz jest głupia moda wśród młodzieży, że idą w wigilię najebać się jak bombowiec, z nie byle jakiej okazji oczywiście (co ciekawsze- im bardziej ktoś gardzi chrześcijaństwem, tym bardziej lubi się najebać w pasterkę). Dawniej, gdy wyrwałem się z wigilii i przeniosłem w towarzystwo sympatyków alkoholu, wyglądałem mniej więcej tak:

Jedyny plus mojej młodości był taki, że nigdy nie sięgnąłem po twarde, syntetyczne narkotyki (amfetamina i gorsze). Sądny dzień wydarzył się dokładnie 5 lat temu, kiedy dostałem od życia soczystego kopa w pysk. Do tego czasu nie zdawałem sobie sprawy, że styl mojego życia prowadzi do szpitala, więzienia lub na cmentarz. 5 lat temu byłem lekko wstawiony i skończyło mi się piwo. Była noc, więc sklepy zamknięte, została stacja benzynowa, oddalona o jakieś 500 metrów (całe 10 minut pieszo w obie strony). Był straszny mróz, więc postanowiłem te 500 metrów przejechać samochodem. Ta „decyzja” okazała się kluczowa dla mojego dalszego życia. W drodze powrotnej zatrzymała mnie policja- nie spowodowałem wypadku, nie byłem też jakiś mocno pijany, zwykła rutynowa kontrola. Wydmuchałem jednak ponad dozwolony limit, co wystarczyło na pasmo nadchodzących nieszczęść (jak się potem okazało- szczęść). Auto odholowane na zbójnickich zasadach finansowych, rozprawa w sądzie, wyrok w zawiasach, rodzina wściekła, utrata prawa jazdy, opuściła mnie ówczesna kobieta. Na początku byłem zrozpaczony i obwiniałem wszystkich, tylko nie siebie. Z czasem jednak zaczął się czas pokuty. Jeżdżąc rowerem po lodzie i soli (była zima stulecia, a komunikacja miejska na Śląsku wyglądała mniej więcej TAK albo TAK) zrozumiałem, że ta sytuacja z policją była najlepszą rzeczą, która mogła mi się przytrafić. Poszedłem w miejsce, gdzie odmawia się powyższą modlitwę, od tego czasu ani razu nie napiłem się alkoholu. Zrozumiałem, że to nie jest dla mnie. Inni niech sobie piją, nie mam nic przeciwko, ale ja nie mam zamiaru tego więcej robić. Potem poszło już z górki, odrodziłem się fizycznie, zacząłem trenować różne sporty, odżywiać się zdrowo. Skończyłem nienajgorsze studia magisterskie (wcześniej miałem tylko licencjat, który i tak ledwo zrobiłem po 2 dziekankach, 20 warunkach i 40 przedłużeniach sesji). Zacząłem nawiązywać normalne relacje z ludźmi, a toksyczne znajomości zakończyłem. Po upłynięciu okresu kary odzyskałem prawo jazdy, co nie było wcale łatwe, bo musiałem zdać egzamin w WORD i przejść upokarzające badania w WOMP w Sosnowcu (nie polecam tego miejsca). Z gościa bez prawka, jeżdżącego rowerem po lodzie stałem się etatowym rodzinnym kierowcą, który zawsze chętnie kogoś zawiezie do celu, nawet za darmo. Wyrok sądowy się skończył, po kolejnym roku całkowicie zatarł, wyrobiłem sobie zaświadczenie o niekaralności, obecnie pod względem formalnym mam „nieposzlakowaną opinię”. Przeprosiłem się z kościołem i Jezusem, do których w czasach nałogu miałem podejście rodem z Gazety Wyborczej. W wigilię zacząłem w końcu dawać prezenty (rodzina była w szoku, bo wcześniej nie dawałem nic, albo jakieś badziejstwo, które znalazłem na dnie szuflady). Moje prezenty to nie samochody czy laptopy, ale średniej klasy i ceny podarunki, ukierunkowane na to, żeby były użyteczne dla obdarowanego. Dopiero po 30-tce poznałem smak sprawiania radości innym ludziom poprzez prezenty świąteczne, wcześniej byłem wiecznym ich „beneficjentem”. Psychicznie czuję się też wiele lepiej, niż 5 lat temu. Nadal nie jestem Tomem Bombadilem, który podskakuje w lesie i śpiewa wesołe piosenki, ale też nie jestem taki spięty jak dawniej, gdy traciłem nerwy na idiotyczne problemy, np. tym, że ktoś przede mną ściągnął większego bucha i mi już nic nie zostało (nazywaliśmy to „kartofle”), albo gdy nie udało się nic załatwić, albo tym, że kolega strzaskał flaszkę i na drugą nas nie stać, albo tym, że rodzice „się skapną”, albo tym, że koleżanka obrzygała mi spodnie, albo tym, że budzę się na kacu, mam syf w mieszkaniu, łeb pęka i dochodzi do mnie, że w nocy zrobiłem swoim zachowaniem z siebie idiotę przed wieloma osobami. Teraz tego nie ma i codziennie za to dziękuję Bogu. Mógłbym więcej o tym pisać, ale nie chcę nudzić. Piszę to dlatego, że być może któryś czytelnik ma problem z nałogami. U mnie zakończenie tego skandalu było najlepszym dniem mojego życia, wtedy narodziłem się na nowo i każdemu polecam. Nowy rok jest dobrą okazją do zaczęcia nowej drogi i każdemu „sympatykowi używek” gwarantuję, że jest to świetna, męska decyzja, skutkująca licznymi pozytywnymi rezultatami. Nie ma się czego bać!

Akurat gdy to piszę- pod moim oknem kręci się pewien człowiek, jak zresztą co dzień. Nie znam go osobiście, ma około 40 lat, mógłby pewnie wieść normalne życie. Zamiast tego snuje się po ulicy jak smród po gaciach, z kilometra widać że nie ma kasy, a chętnie czegoś by się napił (choć on sam pewnie myśli, że nikt nie wie o jego problemie). Łazi od ławki do sklepu, jest smutny, nagabuje ludzi, wdycha smog, marznie. Takie życie to tragedia, choć on osobiście pewnie czuje się wolnym człowiekiem, bo nie chodzi do pracy i nikogo nie słucha. Tylko co to za wolność? Według mnie jest to niewolnictwo własnych uzależnień, a nie wolność. To jest wielki problem całego naszego narodu.


Teraz przytoczę garść statystyk z google analyticsa. Blog powoli, ale jednak się sukcesywnie rozwija, czytelników jest coraz więcej, praca u podstaw przynosi efekty. Dane podane są niżej na obrazku (w 2017 roku będzie nawet trochę więcej, bo do zakończenia roku zostało jeszcze ponad 5 dni). Jeżeli dalej w takim tempie będzie rosła ilość czytelników, to za 5 lat będę najpopularniejszym polskim blogerem. Tak pewnie się nie stanie, ale po cichu liczę na milion odsłon w 2018 roku.


A tutaj screen z najpopularniejszych artykułów od początku istnienia bloga (klikając w obrazek można go powiększyć).


Kolejna plansza to kraje, z których były wejścia na stronę- mniej więcej rozkłada się to podobnie, jak emigracja Polaków. Dałem 40 pozycji, ale wszystkich było 161, łącznie z Czadem, Dżibuti, Fidżi i Curaçao. Pierwsza oczywiście Polska, a dalej państwa, gdzie Polacy stanowią dużą mniejszość. Ciekawi mnie ta Kenia na 10 miejscu, tam chyba musi mieszkać jakiś zagorzały czytelnik, którego serdecznie pozdrawiam 🙂


Na koniec miejscowości w Polsce, z których było najwięcej wejść, Warszawa ma tak dużo (31%), bo „zbiera” wszystkich tych, którzy wchodzą przez smartfona, używając danych komórkowych:

Tak to wygląda w statystykach. Blogerzy publikują takie dane głównie po to, aby przyciągać reklamodawców. Ja jednak mam reklamodawców tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę (zdarzyło mi się nawet odrzucić kilka ofert). Cenię sobie wolność twórczą, nikt nie ma na mnie wpływu, nie muszę wychwalać jakichś produktów, nie ma dla mnie tematów tabu. Idolka lewactwa, pani Gretkowska często nazywa kogoś chujem. Różnica między nami jest taka, że ja mogę nazwać chujem każdego (mogę, ale nie robię tego, gdyż nie mam w sobie tak wielkich pokładów „kultury”), a ona tylko niektórych. Gdyby Gretkowską zgwałcił i okaleczył muzułmanin, to ona go nie może nazwać chujem, bo wówczas byłaby spalona w swoim środowisku. Ja może i bym mógł jakieś pieniądze zarobić na reklamach, wpisach sponsorowanych, czy związaniem się z jakąś partią polityczną, ale wybieram wolność słowa i niezależność. Komentujący też mogą pisać wszystko i nie zostanie to ocenzurowane, kasuję tylko spam (głównie ruskie farmy linków), ewentualnie ewidentny i prymitywny hejt, za który mógłbym zostać oskarżony przez Gawłów i spółkę.

Od maja wprowadziłem możliwość dobrowolnych wpłat, ale nie są one obowiązkowe. Cała treść widoczna jest dla każdego (nie tak, jak na Gazecie Wyborczej, gdzie jak nie zapłacisz, to przeczytasz tylko 10 linijek, albo jak na Onecie, gdzie zamiast artykułu wyskoczy jakiś potworek, wymuszający wyłączenie adblocka).  Dziękuję bardzo wszystkim wpłacającym, w sumie zebrałem około 4000 złotych brutto, czyli z 8 razy mniej, niż „stypendium wolności” Mateusza Kijowskiego. Mój wkład w stworzenie i prowadzenie bloga (od 2013 roku) to około 2000zł (hosting, domena SSL) oraz 2000 godzin pracy (pisanie, administracja, aktualizacje, moderowanie komentarzy). Po odjęciu kosztów zostaje 2000zł, za moją pracę wychodzi więc 1zł na godzinę brutto, czyli 8% płacy minimalnej. Nie chcę się tutaj żalić, tylko pokazać, że nie robię tego dla pieniędzy, lecz z wewnętrznej potrzeby informowania o zagrożeniach i anty-białym rasizmie. Będę to robił nadal. Wszystkim wpłacającym jeszcze raz serdecznie dziękuję (ostatnia wpłata pochodzi od niebieskiego Krzysztofa).

Tyle na dziś, obowiązki rodzinne wzywają, a ja w lesie. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego oraz szczęśliwego nowego roku! Niechaj Polska uniknie takich sytuacji ze świątecznym ubogaceniem kulturowym, jak na poniższym filmiku z Włoch.

RacimiR, 26.12.2017

52 myśli nt. „Święta, alkohol, statystyki, przyszłość

  1. Cieszę się że trafiłem już jakiś czas temu na Twoją stronę. Tak trzymaj bo faktycznie jesteś zdroworozsądkową niszą w politycznie poprawnym świecie.

  2. Akurat gdy się wypije dużo alkoholu to zapomina się o wszystkich problemach, pozytywnie się myśli. Naprawdę pomaga.

    od RacimiR: Tylko co potem? Budzisz się ze starymi problemami, a do tego dochodzi kac, wydane pieniądze, stracony czas (który można było wykorzystać na rozwiązywanie problemów), niejednokrotnie jakieś przypały. Jeżeli ktoś potrafi to kontrolować i pije sobie kulturalnie raz na jakiś czas to OK, gorzej jest gdy przez picie człowiek zaniedbuje obowiązki.

    • Ja wypije raz na miesiąc/ dwa miesiące, czyli mało, od tego nie da się uzależnić.
      A skoro to już artykuł o wyznawaniu swojego życia to wyznam że podkochuje się w dziewczynie która ma chłopaka. Od tego momentu niemal codziennie mam myśli samobójcze. Ale w takich sytuacjach żeby nie myśleć o takim, wydaje się błahym problemie, trzeba się czymś zająć żeby o tym nie myśleć.

      od RacimiR: Raz na miesiąc-dwa to nie problem, ja to w czasach „świetności” potrafiłem raz w miesiącu być trzeźwy. Co do dziewczyny to jak to mówią- tego kwiatu pół światu, poszukaj jakiejś innej a wszystko się rozwiąże, bo zajęta to trochę kiepska sprawa, zwłaszcza że jest to pożądanie kobiety bliźniego swego.

      • A jedyna rzecz która w takich sytuacjach u mnie trzyma przy życiu to religia. Nie odważyłbym się samobójstwa ponieważ boje się co będzie z moją duszą po śmierci, a ponoć samobójcy do nieba nie trafiają. Zwłaszcza boje się po obejrzeniu horrorów typu ,,Egzorcyzmy Emily Rose” czy filmików na jutubie gdzie ludzie wyznają co widzieli w stanie śmierci klinicznej.
        PS: Statystyki mówią że im mniej religijna jest osoba, zwłaszcza ateista to bardziej jest skłonna do takich rzeczy jak zabójstwo czy samobójstwo.

        od RacimiR: Spróbuj ułożyć sobie życie, bo teraz tracisz czas i życie ucieka przez palce (co też jest grzechem). Może jakaś terapia? To pomogło wielu ludziom. Polecam też sport, same zalety, lepszy wygląd, wyższa samoocena, wydzielanie endorfin. No i kobieta- najlepszy sposób na odkochanie się to zakochanie się w kimś innym 🙂

      • @kuba9131
        Jest jeszcze jedna ale ryzykowna nieco metoda. Możesz do swej lubej zagadać tudzież napisać na pejsie 🙂 pewnie nic z tego nie wyjdzie ale z własnego doświadczenia wiem że takie coś może bardzo pomóc. W każdym razie powodzenia i nie próbuj nawet się zabić!

  3. Też miałem problem z piciem i dragami. Ciągnęło się to latami. Niestety opamiętanie przyszło za późno i zdążyłem spieprzyć życie mojemu synowi.

    od RacimiR: Ważne, że opamiętanie w końcu przyszło, a z czasem na pewno zdołasz naprawić choć część szkód. U mnie przyszło to stosunkowo wcześnie, gdyby nie akcja z prawem jazdy to mogłoby to dalej trwać.

  4. Witam Autora i Czytelników. Korzystając z Świąteczno-noworoczcznego okresu życzę dalszego rozwoju bloga, wielu interesujących artykułów nowych czytelników oraz kapkę więcej wpłat za dobrze wykonaną pracę (sprawa jest, jak to mówią starzy towarzysze, rozwojowa).
    Na ten adres trafiłem dość dawno, raczej w ’14r lub ’13r dość przypadkowo chyba przez gógielka/kaczkakaczce szukając coś o złych białych ludziach z HJ/onr/marsz niepodległości/kkk itp(niepotrzebne skreślić). No i zostałem czytelnikiem podającym linki znajomym. Wesołych Świąt!

    od RacimiR: Również Was pozdrawiam, towarzyszu 🙂

    • Ps. Racimir szacunek dla człowieka który potrafił wyciągnąć się z bagna, pamiętaj że nałóg jest z tobą zawsze na zawsze.

      od RacimiR: Dzięki, doskonale zdaję sobie z tego sprawę, na szczęście głody już dawno mam ze sobą. Nie unikam imprez, gdzie wszyscy palą i piją (bo inaczej chyba musiałbym nie wychodzić z domu) i mnie nie ciągnie, ani razu nie było tak, że musiałem walczyć sam ze sobą. Każdemu tego życzę. Teraz znajomi, z którymi dawniej piłem już nawet mi na imprezach kieliszka nie dają, bo to dla nich oczywiste, że będzie stał nieużywany.

  5. Uwielbiam Twoje teksty, sposób pisania i styl. Dlatego czuję niedosyt. Proszę o więcej! 🙂 pozdrawiam serdecznie!

    od RacimiR: Dzięki, będzie więcej!

  6. Gratuluje „dobrej zmiany”! Ja tez takowa przeszedlem i uwazam to za najlepsze co moglem zrobic ze swoim zyciem. Inaczej mialbym podobne scenariusze: pierdel, kostnica, melina 🙂 Droga od satanistycznego narkonihilisty do poboznego Katola nie nalezy do latwych:) Musialem zmienic srodowisko, zmienilem wiec kraj. Chyba dlatego sie udalo. Tutaj w marksistowskim piekielku starej unii jaskrawiej widac tematy, ktore poruszasz w blogu. Swietna robota! Zycze sily i wytrwalosci w 2018tym. Pozdrawiam!

    od RacimiR: Zatem podobnie to u nas wyglądało. Też słuchałem metalu (dalej lubię, ale słucham rzadko), specjalnym satanistą nie byłem, ale nihilistą już tak, podobała mi się ‚biblia’ La Veya, miałem nawet na 4 kasetach jej recytację przez Romana Kostrzewskiego 🙂 Po kilku piwach miałem jakąś ponadprzeciętną zdolność do szybkiego podrywania kobiet, co często wprowadzałem w życie. Zawsze jednak byłem antykomunistą, a po czasowej emigracji otworzyły mi się oczy na marksizm i NWO. Teraz na szczęści moje życie wygląda całkowicie inaczej.

  7. Tak trzymaj ,w życiu prywatnym i na tym blogu,robisz kawał dobrej roboty w dzisiejszych czasach politpoprawności.W używkach jestem „w temacie”,ciągnę ten wóz 6-sty rok i jest tak jak piszesz.Ostatnia tabelka -mała miejscowość ,większość liczby to pewnie moje wejścia ale zawsze wiem że przeczytam coś mądrego.

    od RacimiR: No to gratulacje 🙂 Jeżeli wchodzisz często, to mogłeś sam nabić top50 🙂 Pokazuje to rubryka druga (nowych sesji)- jeżeli procent jest mały, to znaczy, że jest tam jakiś stały czytelnik, zwłaszcza w małych miejscowościach jest to widoczne. Pogody ducha!

  8. Fajny, osobisty wpis. Czytalem Twojego bloga jeszcze zanim sam zaczałem pisać. Wcześniej pisałem tylko wiersze a jeszcze wcześniej w czasach liceum pisałem kwałki hiphopowe bo mieliśmy z ziomkiem rap duet. Fajne czasy z chęcią do nich wracam. Ty sam odkąd czytam Twojego bloga mogę napisać, że jesteś bardzo ciekawą osobą. Może kiedyś będzie okazja się poznać i pogadać na żywo. Kiedy czytałem Twoje perypetie z używkami widziałem dużo sytuacji ze swojego życia. Kiedy to wylądowałem na dołku, na izbie wytrzeźwień, kiedy zostałem ranny w szyję od noża (na szczęście nie grożnie), bójki, kłótnie, picie z komputerem, mandaty, grzywny itd…. Podziwiam Cię, że potrafiłeś to odrzucić – silny jesteś. Ja uważam, że wszystko jest dla ludzi i od czasu do czasu wypije czy zajram sobie zielska – pomimo tego, ze wiele w zyciu naodwalalem. Nie chcialem nigdy z tym walczyc jednak z wiekiem nauczylem sie odpowiednio sie z tym obchodzic. Nie ominela mnie tez amfetamina i ekstazy co z pewnoscia zostawilo mi niezly slad na bani. Jestem z Mazowsza, staram sie zyc jak kazdy, pracowac, mam narzeczona itd. (wiadomo ze sie juz nie baletuje tak jak kiedys a nawet jak juz sie baletuje to nie tak jak kiedys). Lubie sport i tez staram sie robic cokolwiek w tym temacie jakas silownia chociaz. czy pompki w domu. Kiedys bylem zawodnikiem judo przez 6 lat i chyba od tamtego czasu jak czegos dluzej nie robie to az mnie nosi. Kiedys pisaliśmy o blogach i poleciles mi wlasna domene, serwer itd. Kiedys mialem bloga na blospocie, pozniej na wordpressie ale ostatecznie postawilem w maju bloga na ogonczyk.pl na serwerach krakowskiej firmy kei.pl. Polecam, zachecam rzucic okiem. Od momentu powstania napisalem dopiero kilkanascie tekstow – jednak od nowego roku tak jak Ty mam zamiar pisac wiecej. Podziwiam to co robisz, popieram to co robisz, podoba mi sie to co robisz jak bede mogl dolozyc do tego swoja cegielke to z pewnoscia to uczynie. Poki co nie mam pracy i licze kazda zlotowke. Wesolych Swiat !!! Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !!!

    od RacimiR: Jeżeli dalej zdarzają Ci się „akcje” po używkach (a podejrzewam, że tak, bo jeżeli ktoś się nie umie z tym ostrożnie obchodzić z młodości, to potem raczej też się nie nauczy), to jednak zalecam odstawić to świństwo. Lepszy sport, niż te chemiczne gówna (dzisiejsza trawa to też w 90% przypadków chemia, 10 razy mocniejsza, niż w czasach Woodstocku’69). Fajne jest AA (albo NA), mi pomogło, choć już nie byłem kilka lat, ale na początek super sprawa. Tam są sami uzależnieni i każdy opowiada swoją historię w bardzo życzliwej atmosferze, a w każdej z tych historii można odnaleźć cząstkę swoich doświadczeń.
    Co do bloga to zadbaj o optymalizację SEO, bo wtedy będzie dużo wejść z google, a to najlepsze źródło pozyskiwania czytelników. Warto dodać certyfikat SSL, to kosztuje niewiele, zawsze gdzieś jest promocja, a google na to patrzy. Do tego wskazówki z search console, poradniki na blogach pozycjonerskich. Tutaj chyba też większość osób za pierwszym razem trafiła z wyszukiwarki i tak już zostali 😉
    Wyjustuj też teksty, bo takie poszarpane z prawej źle wygląda (zaznaczasz tekst i klikasz alt+ctrl+j, bo w edytorze wordpressa tego przycisku już nie ma).

  9. Witam. Super że popularność bloga rośnie, ogromny szacun za wątek osobisty. Wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku wszystkim czytelnikom.

    od RacimiR: Również składam najserdeczniejsze życzenia Tobie i czytelnikom 😀

  10. Cześć RacimiR, a ja akurat lubię to czarne tło. I gdy w pracy czytam na smartfonie to mniej się rzuca w oczy gdy wyświetlacz świeci 😉 Czytam Twój blog może nawet od 2014. Tak jak kiedyś czekało się na nowy odcinek Maxa Kolonko, tak i czekam zawsze na nowy artykuł od Ciebie. Co do planów to myślę dobrze być ambitnym ale też nie narzucaj sobie zbyt dużego tempa pisania żebyś się nie zdołował niedotrzymaniem wewnętrznych terminów oraz by jakość nie spadła. Tempo w 2017 było dobre. Powodzenia w nowym roku dla Ciebie i Twoich bliskich.

    od RacimiR: Z tym czarnym tłem zdania są podzielone, a nie da się zrobić tak, żeby można było je wybierać samemu (niby XXI wiek, a takiej pierdołki nie można zrobić w wordpressie, najpopularniejszym CMSie świata). Każdy ma inne oko i inny kolor mu odpowiada. Jest takie coś jak WCAG2.0, czyli standard dostosowania stron dla jak największej ilości osób i tam wyszło w badaniach, że największa część populacji z powodów optycznych woli „czarno na białym”. Dlatego wszystkie urzędy, szpitale i inne jednostki budżetowe muszą mieć białe tło na swoich stronach (jak mają inne, to grożą im gigantyczne kary). Portale też są białe (w miejscu, gdzie nie ma reklam). Wydaje mi się, że powinienem też tak zrobić, choć kilka osób być może przyjmie to z niezadowoleniem. Teraz tło jest ekologiczne, bo matryce nie zżerają tyle energii, wyświetlając głównie czarny kolor 😀
    Najpopularniejszy polski bloger- Kominek napisał kiedyś takie zdanie: „Sekunda. Tyle czasu poświęcam stronie z czarnym tłem” 🙂 A gościu zna się na rzeczy, bo z samego blogowania zarabia pięciocyfrowe kwoty miesięcznie.
    Zmiana tła to kij, najgorzej będzie ze zmianą nazwy domeny, bo to jest operacja na co najmniej miesiąc roboty.

  11. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku dla Ciebie i Twoich najbliższych!
    Pamiętaj, że to nie jest najważniejsze ile się pisze ale JAK!
    Tak trzymaj i powodzenia w drodze do 1000 000 czytelników!!

    od RacimiR: Ile to też jak 😉 Na dobry wpis trzeba przysiąść dłużej. Najlepszego!

  12. Dziękuję za życzenia i tobie również życzę Szczęśliwego Nowego Roku 2018. Jeśli chodzi o czarne tło , to faktycznie bardzo męczy wzrok. Cieszę się ,że udało ci się zwalczyć nałóg. Dzięki temu mogę czytać twoje opracowania. Poszerzasz moje horyzonty.Pozdrawiam ciebie i wszystkich czytelników.

    od RacimiR: Dzięki. Poszerzam horyzonty, no bez przesady 😀

  13. Witam serdecznie i życzę Ci wszystkiego najlepszego oraz zawsze super weny do pisania…. Masz chyba najlepszego bloga, kolor czarny jest fajny, mi się podoba, ale w sumie jakie to ma znaczenie? Liczy się to, o czym i jak piszesz. Czekam na więcej.

    od RacimiR: Doczekasz się, pozdro!

  14. Cześć!
    Wielki szacunek dla Ciebie, że odważyłeś się napisać o swoich problemach i emocjach, a zrobiłeś to bez użalania się nad sobą, wywalania hektolitrów frustracji czy resentymentów. Prawdziwa męskość nie oznacza braku empatii czy braku okazywania emocji. Prawdziwa męskość oznacza panowanie nad nimi.
    Oczywiście przy okazji jak zwykle muszę tu trochę „poyntelektualyzować”, ale w nawiązaniu do Twoich oraz innych Czytelników doświadczeń z używkami oraz twardymi dragami, chcę zwrócić uwagę na pewne bardzo niepokojące zjawisko. Wiele się teraz mówi o robotyzacji, zagrożonych przez nią miejscach pracy, a tu i ówdzie pojawiają się postulaty wprowadzania tzw. bezwarunkowego dochodu podstawowego. Miliony, a może i miliardy ludzi mają zostać bez pracy zabranej przez roboty, a ich egzystencję ma zapewnić właśnie wspomniany dochód (zainteresowanych bliżej odsyłam do zasobów Internetu). Oczywiście pojawiają się głosy zachwytu w mainstreamie, jakie to postępowe i przyszłościowe (jakiś czas temu nawet Marek Beylin w Wyborczej usiłował postraszyć młodzież, że nie dając zdecydowanego odporu PiS-owi eliminują się z nominacji do drużyny społeczeństw zachodnich, gdzie BDP będzie oczywistością, a Polska nadal będzie kartofliskiem. Taka kara, gówniarze, deseru nie będzie, bo byliście nieposłuszni). Jednak zastanówmy się wspólnie, co w praktyce może oznaczać BDP jako odpowiedź na robotyzację. Ano to, że ogromne masy „proli” będą na łasce międzynarodowych korporacji i agend, które finansować miały by BDP. Miliardy ludzi bez pracy wegetujące za jałmużnę wąziutkiej garstki oligarchów. Miliardy ludzi pozbawione poczucia decydowaniu o swoim życiu, poczucia godności z wykonywanej pracy. Co się może stać? Dwie rzeczy – może dojść do globalnego buntu lub zwykłego przeciążenia planety. Jak temu zaradzić? Albo robiąc globalny holokaust lub „optymalizować zasoby ludzkie” w sposób cichy. Holokaust mimo wszystko odpada – wywoła globalną rebelię. Tu przychodzi z pomocą przemysł farmaceutyczny, który stosować może chemiczną eugenikę (sterylizując lub oferując legalną eutanazję, suicide kit dostępny w każdej aptece, przed użyciem zapoznaj się…) lub dawać ludziom legalne substancje psychoaktywne uśmierzające ból istnienia, depresję, neurozy wynikłe z braku pracy, poczucia godności, braku sensu życia. A wszystko to pod patronatem Nauki, która dawno udowodniła nieistnienie Boga…
    Powiecie może, że przesadzam, że to gruba teoria spiskowa. Być może, nie twierdzę, że taki plan leży w biurku Grupy Bilderberg. Ale uważam, że jest jakoś prawdopodobne, iż świat pójdzie w podobnym kierunku. To dystopijna wizja, niemniej to do pewnego stopnia już się dzieje, czego dowodem są Wasze historie życiowe.
    Ale odwagi! Wierzę w mądrość ludzi i Opatrzność. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2018!

    od RacimiR: Póki co obowiązująca jest wersja, że trza przyjąć nachodżców-inżynierów, bo inaczej nie będzie komu pracować (w Polsce z powodu oporu społecznego za nachodźców robią Ukraińcy, a ponoć Białorusini już siedzą na walizkach). Robotyzacja absolutna to według mnie kwestia co najmniej 100 lat, choć maszyny zawsze trzeba programować, serwisować, nieraz koszt maszyny przekracza koszt wynajęcia człowieka, a wielu prac (np. fryzjer, handlowiec) nigdy nie wykona robot. Ludzie bezrobotni (głodni) zresztą szybko pogoniliby władzę na cztery wiatry, każda rewolucja na świecie wybuchała zawsze z biedy (włącznie z obaleniem PRL, pomimo tego, co mówią różne Bolki czy Szechtery, że niby ‚obalyly’ komunę z powodów ideologicznych). Dlatego rządy nie mogą do tego dopuścić, wprowadzając coraz szerzej zakrojony marksizm- na 100% nie będzie darmowych pieniędzy za nic-nie-robienie, co najwyżej stworzy się kolejne miliony niepotrzebnych etatów typu urzędnik, kocia behawiorystka, architektka krajobrazu, animator gejowskiej kinematografii czy różne NGO od dyskryminacji kulturowej borsuków i piżmaków.
    Holokaust farmaceutyczny jest logiczny, ale wątpię, żeby zgodzili się na to muzułmanie, Chińczycy i Afrykańczycy. Co najwyżej wytępią w ten sposób resztki białych, którzy raczej i tak skazani są na zagładę nawet bez tego 🙁

    • Kilka lat temu był taki tekst bądź książka wielce uczonego i bardzo dobrze urodzonego bodajże angola (chyba. piszę z głowy nazwisko się ulotniło) którego kwintesencją było że nasz świat będzie potrzebował około 20% ludzi, jak ładnie napisał warszawiak proli którzy wyprodukują wystarczającą ilość towarów, cała reszta jest niepotrzebna. Trzeba ich jakoś zagospodarować o czym rozwarzał p. Jęczmyk w swoich felietonach i książkach. Wnioski też miał podobne czyli wóda, dragi, poróbstwo i ruja i czekanie przez starszych i mądrzejszych aż się wyeliminują.

      od RacimiR: Wóda i fajki to też podwójny zysk dla państwa. Raz, że delikwent całe życie pół pensji przeznacza na produkty, w których cenie 90% to akcyza. Druga rzecz jest taka, że pijąc i paląc całe życie delikwent umrze dosyć wcześnie i nie odzyska nawet ułamka składek, które całe życie płacił na ZUS. Czyli de facto 85% zarobków przeznaczył na podatki.
      A przeludnienie to głównie problem afrykański i azjatycki, więc te „teorie spiskowe” trzeba byłoby wprowadzać tam, a nie w zachodnim świecie, który ma rozrodczość 1.3 dziecka na kobietę i sam wymrze bez niczyjej pomocy.

      • Rozważania dotyczyły krajów tzw uprzemysłowionych a nie takich gdzie wyższa technologia to socha i dziryt, tu trzeba więcej rąk do pracy by przeżyć. A co do teorii „spiskowych”, to być może paranoicy wiedzą więcej i jepiej niż inni. A poza tym teorie zostały wyśmiane przez GieWu a to dla mnie wystarczająca wskazówka by brać je pod rozwagę i weryfikować. Często odpowiedzi się klarują, i moja bogata wyobraźnia jest zaskakiwana.

        od RacimiR: Kluczem jest zahamowanie rozwoju populacji w Afryce. Nie jest tak, że trzeba więcej rąk do pracy, by przeżyć. Wręcz przeciwnie- im więcej tam ludzi, tym mniej zasobów (woda, jedzenie). Mniej ludzi w ogóle to mniej ludzi do wykarmienia. Gdyby teorie spiskowe okazały się prawdą (nie mówię, że to bzdury, tylko nie ma dowodów na ich istnienie) to musieliby zacząć od terenów z 6 dzieci na jedną kobietę. Wybicie białych nic nie da, oni sami wyginą.

    • Warszawiak w kwestii automatyzacji produkcji/uslug ma calkowita racje – polecam do obejrzenia film Elizjum ktory w duzym zarysie pokazuje dokad swiat zmierza moze nawet za kilkanascie lat, zauwazcie jaki gwaltowny postep technologiczny spowodowala technologia i informatyzacja od 2000r (a od II wojny swiatowej to tak jakby to byla epoka kamienia lupanego).
      Wlasnie od 2000r witac w krajach rozwiniętych zmniejszanie sie liczebnosci klasy sredniej i ogolnie dochodow najmniej zarabiajacych na rzecz ulamka procenta najbogatszych (rzecz by nawet moznych tego swiata), taki rozklad byl w średniowieczu odnosnie posiadanych majątków z 99% chlopstwa i 1% szlachty!
      Wszystko to wlasnie przez postep technologiczny, wprawdzie mozna powiedziec ze to inny poziom odniesienia (i bledny) ale jak porownamy posiadalnosc mieszkania/domu do chaty chlopskiej wniosek sie sam nasuwa.
      Wprawdzie nsjbiedniejsi z nas maja żywność, schronienie, tyle ze o wiekszym statusie niz w sredniowieczu.
      Ale do rzeczy.
      Obecnie co obserwujemy to liniowy rozwoj automatyzacji na niewyobrrazalna skalę, po prawie 90% czystkach (czyli zwolnieniach) w prywatnej biurokracji, bankowosci, energetyce (stanowiska biurowe, administracja urzadzeniami, sterowanie), ksiegowosci, handlu, obsługa branzy lotniczej/spedycyjnej/kolejowej/transportu, automatyzazja produkcji, zarzadzanie zasobami firm (systemy erp) … i wiele innych, w kolejce sa autonomiczne auta, budownictwo (mniej budowlańców na rzecz maszyn), kolejnicwo (automatyzacja ruchu), i tutaj ciekawostka – automatyzacja i informatyka zjada wlasny ogon, w indiach w 2017 widoczny jest trend zwalniania informatykow i rozprzestrzenia sie – teraz aby stworzyc jakis system inform. wystarczy 1/4 zespolu anizeli 20 lat temu (zasluga narzędzi, komponentow, zarzadzania, jezykow progr. ) a same stworzone systemy inform. maja poziom skomplikowania tysiąc krotnie wiekszy niz 20lat temu.
      To samo jest w branzy automatyce, maszyn, motoryzacji.
      Trend jest taki ze jako klient jak cos chcesz (towar, usluge) to dostawca dobr udostepnia narzędzia by klient sam sobie kupil, wybral, skonfigurowal, zainstalowal …slowem by praca do wykonanaia ze strony dawcy dobr przeszla na klienta dóbr (sam internetowo klient rezerwuje bilet, bierze kredyt, kupuje benzyne w automacie z wplatomatem, kupuje towar w sklepie internetowym, przykłady mozna mnozyc.
      Skad to wiem – praca w it od 2000r robi swoje – ja zarabiam ale systemy wdrozone przez moja firme wywalily na bruk kilkaset tysiecy osob w skali kraju (w bankowosci, ksiegowosci, spedycji, wszelakie rezerwacje, erp, elektrownie – obsluga, hurtownie, handel, to co wymienilem wczesniej).
      Zle sie z tym czuje – ale jak nie ja to te systemy wdrozylaby inna firma i efekt bylby taki sam.

      od RacimiR: To jest prawda, ale jednak bezrobocie jest niższe, niż w 2000 roku. Automatyzacja robi swoje, ale powstają nowe zawody (niestety głównie marksistowskie). Konsumpcja jest coraz większa, sprzęty zużywają się coraz szybciej, więc zatrudnienie rośnie w takich branżach jak ekologia, recykling, transport. Społeczeństwo się starzeje więc tym bardziej komputeryzacja jest potrzebna, aby emeryci nie poumierali z głodu. W bankach czy urzędach jest większe zatrudnienie, niż 20 lat temu, pomimo automatyki, bo rozrasta się biurokracja. Ja właśnie nie umiem zalogować się na konto bankowe, nie wiem co jest grane, czy ktoś mi się włamał? Kolejka na infolinię ponad godzinę. Automatyzacja w praktyce 🙂
      A Elizjum super film, chyba nawet kiedyś tu o nim pisałem.

      • Już na przełomie XVIII i XIX wieku jak zaczęła się rewolucja przemysłowa i przejście z produkcji rękodzielniczej do maszynowej, robotnicy niszczyli maszyny tkackie i inne, bo się obawiali że przez ten postęp nie będą już potrzebni i zostaną bezrobotni. Teraz mamy XXI wiek i tak samo myślą.
        Maszyny nie zastąpią całkowicie ludzi. Zawsze będzie popyt na pracę najemną. Maszyny ktoś też musi serwisować, doglądać, programować. Jak chcą zrobić wszystkie niedziele wolne, ludzie zamiast do super i hipermarketów, będą w niedziele samochodem wyjeżdżać turystycznie zwiedzać okolice. I znów w tym segmencie będzie potrzeba więcej ludzi do pracy. Restauracje będą miały większy obrót. Pływalnie, siłownie, strzelnice, stacje benzynowe będą notowały wzrost obrotów w tym czasie.

        od RacimiR: Dokładnie tak. A dla ludzi, których nie wchłonie rynek – rządy stworzą nowe, niepotrzebne stanowiska, żerujące na pracy innych (oraz maszyn). Rządy nie mogą sobie pozwolić na +20% bezrobocia, bo wtedy rewolucja gotowa, a potem całkowita wymiana „elit”.

  15. Warszawa się melduje
    Bardzo ciekawa historia. Fajnie jest jednak bliżej poznać człowieka, na którego wypociny czekam niecierpliwie każdego tygodnia :). Szkoda tylko, że nie pijesz. Jak zajadę kiedyś do Chorzowa to na piwko nie będziesz chciał iść :D.
    P.S. Nie polecasz WOMP-u czy Sosnowca? Którego z tych miejsc? 😉

    od RacimiR: Nie jest moją intencją pisanie o sobie, rzadko to robię i 90% mojego życia pozostaje nadal utajnione 🙂
    Zamiast piwka mogę iść w góry. Jak ktoś lubi zdobywać szczyty to zapraszam (zimą Beskidy, latem Tatry).
    Nie lubię stereotypów, ale w Sosnowcu bywam regularnie i sądzę, że to nie miasto, tylko stan umysłu. Stan dróg to jak na Ukrainie po zimie 🙂 Do tego poradnia WOMP to wrota piekieł, na które jesteś skazany, jeżeli chcesz odzyskać prawko (jedna niezbyt wielka poradnia na 4.5 milionowe województwo, położona na końcu świata). Czyli Sosnowiec+WOMP=kumulacja. Jak ktoś się nudzi, to niech poczyta w necie o WOMP Sosnowiec i o tym, co tam czeka nieszczęśnika, który chce prawko odzyskać 😀 Albo niech sobie tam pojedzie o godzinie 7:20 gdy otwierają- gorzej niż za PRL, gdy mięso rzucili do sklepu.
    https://tvs.pl/informacje/sosnowiec-wojewodzki-osrodek-medycyny-pracy-oblezony-przez-kierowcow-wideo/

    • Ja ze swojej strony polecam Bieszczady, a nade wszystko Góry Sowie na Dolnym Śląsku (okolice Wałbrzycha, Świdnicy) z podziemnymi, pohitlerowskimi kompleksami sztolni. Do tego Zamek Książ. Zdecydowanie jest co obejrzeć.

  16. Sorry za spam, ale ciągle coś nowego mi przychodzi na myśl ;). Myślałeś już wstępnie nad nowym designem strony i nazwą? Co do tekstu jeszcze… Masz 100% racji. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy po alko siadają za kółkiem. Mojego 18-letniego brata (dziś miałby 34 lata) i jego 16-letniego kolegę zabił pijany skurwiel za kierownicą, dostał parę lat w zawiasach (pozdrawiam polskie pseudosądy). Dlatego zawsze będę potępiał to gdy czyjeś uzależnienie ma wpływ na osoby trzecie. Ty coś o sobie, więc i ja się otworzyłem :). Wszystkiego dobrego w nowym roku RacimiRze, oby nam się wiodło.

    od RacimiR: Bardzo przykra sprawa, pewnie gość dał w łapę nadzwyczajnej kaście, żeby go nie zamknęli. Teraz już prawo jest mocno zaostrzone i więzienia by nie uniknął. Ja jechałem w nocy (zero ludzi na ulicach) i to dosłownie rzut beretem, więc co najwyżej mogłem zabić się sam, ale to raczej marna wymówka. Dobrze, że u mnie się tak skończyło, najgorsi są recydywiści, którzy nie wyciągają wniosków z własnych czynów.

  17. Wszystkiego dobrego.
    Dziękuję za 86 pytań które bardzo pomogły w dyskusjach.
    Czołem Wielkiej Polsce.
    Pozdr
    Przemas od 86,86

  18. Racimir jestem pewien że dzień próby taki chrzest bojowy życia w trzeźwości to jeszcze jest przed tobą.
    Żeby zacytować eksperta w tych sprawach Edwarda Stachure ‚żyć to znaczy uważać’
    Wszystkiego najlepszego

    od RacimiR: Raczej wątpię, minęło już tyle czasu, że szanse są znikome. Zapomniałem już o „naturalnym odruchu”, gdzie w przypływie dużych emocji automatycznie sięgało się po piwo. Choć wiadomo, że trzeba się pilnować i mieć dużo pokory.

  19. Proponuję nazwę nowej domeny czarny-chleb

    1. Skończy się marudzenie o czarnym tle

    2. Jest nawiązanie osobiste do używek i klasyka
    https://www.youtube.com/watch?v=BAqC02etQB8

    3. Można dorobić filozowię typu „cięzki kawałek czarnego chleba dla białego mężczyzny w Europie”

    od RacimiR: Ja też tylko czarny chleb jem 🙂 I biały cukier wyrzuciłem z jadłospisu. A dżem to praktycznie moi sąsiedzi, tylko nie przepadam za tym kowbojo-hipsterem na wokalu. Już Dewódzki był lepszy.

  20. Ja niestety piszę już po świętach, ale i tak wszystkiego najlepszego i jeszcze lepszego roku 2018.
    Co do alkoholu mogę powiedzieć, a właściwie napisać tyle, że go nienawidzę z jednego powodu, ale to już sprawa bardzo prywatna. Podobnie w kwestii narkotyków i papierosów, choć nie mam z tymi dwoma rzeczami konkretnych powodów z mojego najbliższego otoczenia to uważam je jednak za wielkie zło. Samo to, że na fajki ze sklepu kosztują od około 17 zł do 14 zł jest dla mnie straszne.
    Załóżmy jednak, że kosztują 15 zł, a przeciętny palacz wypala paczkę dziennie to wychodzi, że wydaje na to miesięcznie 465 zł.
    W kwestii wyglądu strony to czarne tło mi nie przeszkadza, bo często czytam Twoje teksty przed snem, ale każdy może je odbierać inaczej.
    pozdrawiam

    od RacimiR: To jest straszne z papierosami. Alkohol nieraz kosztuje nawet jeszcze więcej, chyba że ktoś pije w domu. Ale gdy ktoś pije na mieście, w klubach, to ceny są kosmiczne, do tego trzeba doliczyć taksówki, mandaty za sikanie w miejscu publicznym itd.
    Zauważyłem, że coraz więcej osób papierosy robi sobie samemu, albo kupuje ukraińską kontrabandę na targu za 7zł.

    • Na pewno sprowadza uchodźców aby ogłaszać ue. Yo będzie drugi ich poważny błąd po odsunieciu Szydło.
      Zresztą już wpuszczają do Polski coraz więcej ciapatych nie pisząc o ukraincack. A to wszystko po cichu.Wygląda to na zmowę po i pisu. Już parę lat temu mówiłem że będzie wojna by wszystko ustawić na świecie od nowa. Na to wygląda ze coś będzie

      od RacimiR: Wydaje mi się, że tego nie zrobią, bo im od razu poparcia spadnie o co najmniej połowę.

    • Ogólnie to ta zamiana premiera na Morawieckiego jest dla mnie bardzo dziwna ponieważ Morawiecki jako wicepremier i minister finansów i tak miał bardzo silną pozycję w rządzie i „dużo do powiedzenia” ,podejrzewam w tym jakiś geszeft o którym zwykli zjadacze chleba szeregowi wyborcy PiS niekoniecznie muszą wiedzieć.Myślę że jeśli Kaczyński za plecami nas-wyborców będzie coś kombinował to w końcu przekombinuje i zrazi do PiS ogromną część elektoratu bo pewne rzeczy i tak potem wyjdą na wierzch.Wiem jedno ,jeśli z rządu zostanie kiedyś usunięty Macierewicz i Ziobro to będzie znaczyć że tzw.dobra zmiana została zakończona i zaczęła się „normalność”

      od RacimiR: Ziobro raczej zostanie (jest młody i nieumoczony), z Macierewiczem może być różnie, bo ma niejasną przeszłość, ale też chciałbym, żeby został. Zmiana Morawieckiego wg mnie ukierunkowana jest na naprawę polityki zagranicznej. Szydło nawet po angielsku nie umie mówić, więc nie była w stanie nic załatwić podczas wizyt zagranicznych.

      • Ale bzdury. Siuśk za to umie mówić po szkopsku i po angielsku, i co takiego on załatwił? 99.99% polityków zachodnioeuropejskich nie umie ani me, ani be, ani kukuryku po mandaryńsku. A jeżdżą do Chin i załatwiają z kitajcami sprawy. Od tego są tłumacze.
        Ja do tej Szydło nic nie miałem. Ale ona nie miała żadnej realnej władzy i wszystkie kluczowe decyzje musiała uzgadniać z Kaczyńskim i ze swoimi ministrami. Na gospodarce się też nie znała. Już Morawiecki, Ziobro i Macierewicz mieli większą realną władzę i więcej samodzielności, niż ta Szydło.

        Polsce potrzebny jest przywódca z prawdziwego zdarzenia typu Orban, Erdogan, Trump, a nawet Putin. A nie jakieś Szydła, Morawieckie, Dudy, czy inne wydmuszki. Eunukraci z Brukseli tupnęli nogą, a owczarki niemieckie – Juncker i Timmermans potargali nogawki PiSiorom. To te ciepłe kluchy się przestraszyły i zaczeły się zastanawiać, czy może by tak jednak przyjąć te 7 tysięcy „uchodźców” do Polski? Nam takich dziadowskich i miętkich (nie)rządów, nawet w wykonaniu PiS, nie potrzeba.

        od RacimiR: Mało załatwił Tusk? Przecież to on jest głównym informatorem Timmermansa i spółki. Problem w tym, że Tusk jest przeciwko Polsce, więc dla nas lepiej, żeby nic nie załatwił. Co do nachodźców to PiS to zdementował, po prostu stary Morawiecki palnął głupotę i lewackie media to podchwyciły, aby zrobić zamęt informacyjny. Polecam pejsa Krystyny Pawłowicz- ładnie „pocisła” Kornelowi oraz Gowinowi za gadanie o korytarzach humanitarnych.

  21. Hej, czytam twojego bloga już od dłuższego czasu, zaintrygował mnie twój post o używkach bo mam bardzo podobnie 🙂

    Otóż mam 23 lata i też lubię sobie przytankować jak nie mam nocek w pracy, to 3-4 piwka i jakaś seta powoli zaczyna się stawać normą, i zauważam że powoli zaczynam się wpierdalać w to bagno, ponieważ bez piwka jest nudno, serial, film, czy youtube bez piwka lecz z herbatą „nie smakuję tak samo”. A najgorsze jest to że właśnie bez piwka jest bardzo nudno, nie ma co robić , nudzę się, a może to tylko wymówka żeby się jednak tego browaru napić, szukam powodów np. nudy.
    Nie zaniedbuję obowiązków, pracy i relacji. Z kasą też wyglądam nie najgorzej w porównaniu do znajomych zawszę wymyśle coś co mi pozwoli na dodatkowy zarobek. Ale też sobie tłumacze że skoro zarobiłem tyle i tyle to dlaczego mam sobie nie pozwolić na kilka piwek, stać mnie, mam pracę, do pracy chodzę trzeźwy, autem jeżdżę trzeźwy, mam dziewczynę, jestem ogarnięty – ale to jest tylko wymówka, powoli bez piwka staję się nudny każdy dzień, a to zaczyna wyglądać nie ciekawie 🙂

    Może podrzucisz jakis pomysł na ograniczenie ? 🙂

    Wcześniej lubiłem sobie też THC przypalić, ale rzuciłem definytywnie czyli jednak da się w jakiś sposób całkowicie zerwać z używką, z tym że z THC miałem porządna motywację, bo w mojej pracy lubią wpaść niezapowiedzianie z narkotestem, dlatego wyjścia nie miałem.

    od RacimiR: Trudno mi powiedzieć. Na razie wszystko przed Tobą, według mnie delikwent musi osiągnąć dno, aby się ogarnąć. Póki jest OK, to trudno o motywację. U mnie dnem była akcja z prawem jazdy. Pewnie wcześniej czy później (o ile jakimś magicznym sposobem nie zmienisz swoich przyzwyczajeń) dostaniesz po dupie od życia i to będzie właśnie ten moment na grube przemyślenia. Jesteś młody więc na razie organizm toleruje, ale potem będzie rosnął brzuch, zaczną się kłopoty ze zdrowiem… Nie wiem co poradzić, może spróbuj pójść do AA, aby posłuchać bardziej doświadczonych (idź w tajemnicy przed wszystkimi, nie trzeba się zapisywać na żadne listy, po prostu wbijasz na mityng prosto z ulicy, możesz powiedzieć że jesteś pierwszy raz, powiedzieć to samo co napisałeś wyżej i chciałbyś, żeby wypowiedzi nie były zbyt zaawansowane i ustawione pod ciebie, jest zasada że nowoprzybyły jest najważniejszą osobą więc na pewno to uszanują, nic nie tracisz oprócz 2 godzin czasu, a możesz dużo zyskać- mi to pomogło).
    Możesz sobie wcześniej zobaczyć kilka filmów o AA, np. „Nazywam się Bill W”.
    Im szybciej z tego wyjdziesz, tym lepiej, bo to nieprawda, że nic ci to nie szkodzi. Masz mniej kasy, kaca i wiele innych minusów. A z czasem dojdą kolejne.

    • Racimir dobrze radzi,jeśli się samemu zauważa takie rzeczy to znaczy że coś jest na rzeczy.Najlepiej szczerze opowiedzieć wszystko bez retuszu fachowcowi od uzależnień on oceni czy jest już jakiś problem.Dla mnie osobiście taka „nuda bez piwka” to prosta autostrada do nałogu.W wieku 23 lat też tak ze mną było.Jakbym czytał o sobie.

      od RacimiR: Ja bym jednak najpierw zalecał AA, niż terapię. Fachowiec ma to do siebie, że mu za to płacą i generalnie nie zależy mu zdrowiu pacjenta, tylko musi odbębnić dniówkę. AA to co innego- tam jest grupa ludzi, którzy robią to z własnej woli, nikt im nie płaci, poświęcają własny czas- to jest bardziej wiarygodne towarzystwo. Ja nigdy nie leczyłem się z nałogu u żadnych lekarzy, nie brałem żadnych tabletek. AA mi wystarczyło- może dlatego tak zachęcam 😉

  22. Gdybyś przestał pisać szczerze, pod sponsorow, niczego nowego byś nie wniósł swoim blogiem. Miło jest poczytać coś konstruktywnego.
    Spełnienia planów w Nowym Roku życzę.

    od RacimIR: Dzięki, podobnie uważam ze sponsorami. Dla mnie najcenniejsi są ludzie niezależni, jak Karoń czy Gadowski. W przeciwieństwie np. do psychopastora, który wszędzie widzi chińskich agentów, oprócz Żydów i Amerykanów, których ma zakazane krytykować.

    • Może ma zakazane krytykować w takiej jawnej formie. Ale odniesie sie do tematu masonerii i jakoś to przeskoczy 🙂

      od RacimiR: O masonerii też niewiele mówi. Teraz USA za namową Izraela próbują zdestabilizować Iran (podjudzają społeczeństwo do obalenia rządu) i cisza.

  23. Wszystkiego najlepszego !

    RacimiR, pisales ze nachodzcy we swieta moga swirowac (bunt maszyn, choroby psychiczne itd) a tu cichutko, nie ma ewidentnie medialnego ‚performance-u’ z ich strony ostatnio.
    Sylwestry europejskie albo beda odwolane albo obstawione mundurowymi sluzbami w liczbie 1 mundurowy na 10 uczestników.
    Spora zasluga sluzb specjalnych w zachodniej europie gdzie mniemam tylko tym sie w wiekszosci zajmują a ewentualne aresztowania grup nachodzcow podejrzanych o terrorryzm nie sa publicznie ujawniane, noi np. we francji ciagle stan wyjatkowy trwa.

    Natomiast nachodzcy sami zrozumieli ze nie warto robic ewidentnej draki i ich typowego performance skoro
    – moga miec kilka biala lub islamska kobiet z którymi naplodzone kilka bahorow na ktore sa zasilki i tami muslim i zadna z jego zon nie pracuje, darmowe mieszkania domy zgodnie z wytycznymi islamu (baby w kuchni!), w dalszej perspektywie mozliwosc sciagniecia ‚ jako rodziny ‚ calych wiosek z maroka, egipt u, bangladeszu, syrii
    – mieszkaja sobie w nogo getta ch, policja ich nie niepokoi bo kamien w leb
    – lewackie prawa sa po ich stronie, prawo szaria + kalifat tylko kwestia czasu, za jakiekolwiek przestepstwo muslima lagodne wyroki lub umorzenie (nawet za gwalty i morderstwa)
    – malo ktory muslim pracuje (w ciagu dnia laza po ulicach jak zombie ) biali ciezko pracuja na ich zasilki, podatki ciagle zwiekszane co uderza w bialych, podwyzszenie wieku emerytalnego np. w szwecji
    – darmowe szkoly, pierwszeństwo do lekarza przed bialymi, w promieniu max kilku km meczet ktorych liczba rosnie liniowo
    – noi od czasu do czasu jakis bezkarny gwalcik na bialej kobiecie, street fighting szyitow z sunnitami lub arabow z hindusami, basenowa rozrywka, wyjazd turystyczny za kase z zasilkow do kraju pochodzenia i chwalenie sie jak to super sie zyje w europie
    Europa dla muslimow to raj na ziemi.

    od RacimiR: Mam identyczne spostrzeżenia, nawet chciałem o tym pisać po nowym roku (poczekam jeszcze na sylwestra, bo może będzie jakaś rozrywka).

  24. https://ndie.pl/msz-czeka-rekomendacje-beaty-kempy-ws-wprowadzenia-korytarzy-humanitarnych/
    Po wypowiedzi Kornela o imigrantach ponownie rozgorzała dyskusja na ten temat. M.in chodzi o kwestię korytarzy humanitarnych, są naciski z tej strony m.in z Kościoła Katolickiego a o nim PiS się źle nie wypowie nigdy, a wręcz stara się unikać jakiejkolwiek konfrontacji z księżmi.
    Jestem przeciwko z korytarzom humanitarnym z pewnego powodu. Czy migranci którzy tu by przyjechali na leczenie zostaliby w Polsce czy wróciliby do siebie. Tutaj nie ma jednoznacznych kwestii a nawet jeśli teraz mówiłoby się o tym że po leczeniu by wrócili, to gdy już by przyjechali to lewacy naciskaliby żeby już tu zostali ,,no bo tam jest wojna i nie mają do czego wracać” (zapominając dodać że wojna w Syrii dobiega końca [walki trwają tam tylko przy granicy z Irakiem gdzie są jeszcze niedobitki ISIS] więc nie ma sensu już więcej ludzi przyjmować). Po kilku miesiącach od działania korytarzy humanitarnych lewacy by mówili ,,widzicie Polacy, uchodźcy to naprawdę ludzie potrzebujący, a skoro już trochę ich przyjęliśmy to co nam szkodzi przyjąć te 7000 osób”. Po tych siedmiu tysiącach będzie kolejna relokacja i kolejna + łączenie rodzin i duże rozmnażanie się muzułmanów o czym ,,przypadkiem” lewacy nie poinformują.
    I chyba to jest celem, zacznie się od niewielkiej grupki osób z korytarzy humanitarnych a w ciągu kilkunastu lat będziemy mieli sporą mniejszość muzułmańską. Te korytarze humanitarne to tak naprawdę islamizacja tylnymi drzwiami, mająca na celu dodatkowo zmiękczyć serca Polaków.

    od RacimiR: Na szczęście Polacy nie chcą nachodźców, a Kaczyński to doskonale wie. Jakby zrobili te korytarze to od razu poparcie im leci łeb na szyję. Ja na pewno na PiS nie zagłosuję po czymś takim.
    Ponoć Artur Zawisza z Ruchu Narodowego też opowiedział się za tymi korytarzami… Tego zagrania już w ogóle nie rozumiem. Winnicki milczy, zamiast zdementować. Poparcie spadnie im z 1% do 0%.

    • „Korytarz humanitarny”-prawda że pięknie i szlachetnie brzmi? i jak niewinnie,a to właśnie zamaskowanie importu islamu do Polski pod inną nazwą niż „relokacja”.Nie można dać się nabierać na takie słowne propagandowe sztuczki.Mam nadzieję że PiS zdaje sobie sprawę że jakiekolwiek ustępstwo w tej sprawie i próby „humanitarnego” sprowadzania opalonych to ich polityczne samobójstwo i utrata wiarygodności.Niektórzy politycy na prawicy są sparaliżowani poprawnością polityczną i nie mogą wykrztusić z siebie twardego jasnego stanowiska,nazwania rzeczy po imieniu,tylko kluczą,kręcą ,powtarzają jakieś brednie o korytarzach- jeśli to prawda o Zawiszy….

      od RacimiR: PiS to już 100 razy zdementował na wszelkie możliwe sposoby (wczoraj zrobiła to rzeczniczka Mazurek), to Gazeta Wyborcza i TVN grzeją temat, aby wywołać szum informacyjny i osłabić swojego wroga w sondażach. Chyba im się to udało, skoro jedna wypowiedź Kornela (który nie należy do PiS) wywołała aż taką burzę.

    • Kler katolicki w Polsce jest za przyjmowaniem „uchodźców”, bo chce na nich zarobić. Nie od dziś wiadomo, że większość polskojęzycznych purpurantów jest bardzo pazernych na pieniądze, stanowiska i przywileje. I spora część została zwerbowana jako agenci bezpieki.
      Ośrodki dla „uchodźców” prowadzone przez „Caritas” i inne tego typu organizacje „dobroczynne” kontrolowane przez kler polskojęzyczny, dostawałyby kasę od państwa z pieniędzy POLSKEGO PODATNIKA. I jedynie o to w tym wszystkim chodzi, a nie żadną „pomoc dla uchodźców”, jak się naiwnie wmawia maluczkim.
      „Kościół katolicki” nawet za bardzo nie pomaga polskim bezdomnym, którzy jak mieli wcześniej domy, to pracowali i płacili podatki na to dziadowskie „państwo” III RP.
      Te wszystkie zupki dla ubogich wydawane na mieście przez stołówki „Caritasu” są finansowane z budżetu państwa. Schroniska i noclegownie dla bezdomnych Br. Alberta, Caritas, też są finansowane z budżetu. Kierownicy, opiekunowie, i inni pracownicy tych przybytków, to znajomi księży, kochanice, kuzynki, a także różnego rodzaju członkowie rodzin miejscowych urzędasów, którzy do żadnej pracy na wolnym rynku się nie nadają z braku jakichkolwiek pożytecznych umiejętności i g**wnianego wykształcenia po „integracjach europejskich” czy innych bambusologiach. To załatwiają im takie posady, bo inaczej byliby bezrobotnymi.
      Jak bezdomy nie ma jakiejś renty, emerytury, zasiłku, to kierownicy tych przytułków bardzo niechętnie ich przyjmują i często kłamią, że nie ma miejsc, albo setki innych wymyślają powodów. I bezdomni muszą na dworcach przebywać, kanałach ciepłowniczych, altanach, pustostanach itd. Społeczeństwu się wmawia, że wszyscy bezdomni są uzależnieni od alkoholu i nie chcą przychodzić do schronisk. A na dowód tego pokazuje się społeczeństwu w telewizorniach materiały z wybranymi bezdomnymi, całkowitymi już degeneratami, którym i tak jest już wszystko jedno. Dużo by tu opisywać.

      RacimiR
      Jak Artur Zawisza z „Ruchu Narodowego” też sie opowiedzial za korytarzami dla nachodźców, a ten drugi jego koleś milczy. To ten cały „ruch narodowy” jest wydmuszką stworzoną przez pracowników bezpieki, żeby to wszystko było pod kontrolą. Tacy jak Zawisze czy Winnickie mogą sobie pokrzyczeć i wycierać gęby Polską, a jak przychodzi co do czego, to w najważniejszych kwestiach zachowują się dokładnie tak jak chcą tego ich mocodawcy, którzy tymi pacynkami kręcą.

      od RacimiR: Kler słucha papieża lewaka, to jest największy problem. Pewnie większość księży nie chce nachodźców, kościół jest podzielony ideologicznie jak nigdy wcześniej.
      Co do RN- Winnicki zawsze wypowiada się krytycznie o nachodźcach. Z kolei Zawisza gdzieś przepadł, chyba odsunięto go na bok, nie widziałem go nigdzie chyba z rok, odkąd wyszła afera z Kukizem, który brzydko go określił. Nagle Zawisza odnalazł się w Polsacie, gdzie gadał o tych korytarzach, ale nie jestem w 100% pewny, czy mu o to chodziło. Nie sądzę, żeby RN był bezpieką. Lubię Bosaka i Winnickiego, mądrze gadają, zwłaszcza o postkomunie.

    • To wysoce prawdopodobne na 99 procent że amerykanie zaczynają tam „wprowadzać demokrację” w typowy dla nich sposób.Kolejny „majdan” w Teheranie.

      od RacimiR: „El clasico”. Obama trochę poluźnił lejce Iranowi (z niewiadomych dla mnie powodów), więc teraz „siewcy demokracji” nadrabiają zaległości. Izrael nie chce dopuścić, aby Iran wyrósł na lokalną potęgę i żeby przypadkiem nie wyprodukował broni jądrowej (identyczna historia jak z Irakiem Saddama Husajna- on też niby miał mieć broń masowego rażenia).
      Jeżeli władze Iranu sobie z tym nie poradzą w zarodku, to skończy się chaosem i niespotykaną wcześniej falą nachodźców- w dodatku szyickich, znienawidzonych przez sunnitów. Oczywiście USA, Izrael i kraje arabskie nie przyjmą do siebie ani jednego. Soros już pewnie zaciera ręce i szykuje taxi oraz europejskie NGO.

    • Warto dodać że w wielu przepowiedniach jest o wojnie izraelsko-irańskiej. Ponoć ma to być wręcz apokaliptyczna wojna.

      od RacimiR: Przepowiedni jest tyle, że trudno znaleźć cokolwiek, czego przynajmniej tuzin osób nie przepowiedziało 😉 Póki co Iran jest za słaby na wielką wojnę, USRrael by ich rozwalił w 48 godzin, ale im głupio tak oficjalnie, więc próbują standardową metodą (Majdan).

  25. https://wiadomosci.wp.pl/leszek-miller-zartuje-na-twitterze-internauci-podzieleni-6203967940860033a
    Spójrzcie na tweet Leszka Millera, który ironią skomentował strefy bezpieczeństwa dla kobiet na Sylwestra w Berlinie.
    PS: Leszek Miller to chyba jedyny lewicowiec do którego mam pewną sympatię, pomimo że był kiedyś szefem SLD (czyli partii która jest bezpośrednio spadkobierczynią PZPR). Zresztą nie tylko krytykuje przyjmowanie nachodźców, ale też banderowską Ukrainę (na jutubie jest wypowiedź o tym Millera w Sejmie). Mało tego, Millera krytykują nawet lewacy.
    PS 2: Gdyby każdy lewicowiec tak myślał jak Miller to ten świat byłby piękniejszy.

    od RacimiR: Lewica a lewactwo to całkiem dwie odmienne ideologie, mające mało ze sobą wspólnego. Do lewicy bliżej PiSowi, niż Razem. Miller był wrednym ciulem gdy rządził, ale ostatnio gada mądrze. Podobnie Czarzasty. Miło ich nieraz posłuchać, ale mojego głosu wyborczego na pewno nigdy nie dostaną.
    Co do tej wypowiedzi i artykułu na ‚wirtualnych parówkach’- śmieszne jest to, że najwyżej punktowaną krytyczną dla Millera wypowiedź znaleźli w tweecie z 3 komentarzami i 5 polubieniami, u jakiegoś ‚just a pilgrim’ z niecałymi 200 folloowersami 😀
    Przypomina mi się, jak Gazeta Wyborcza pisała artykuł pod z góry ustaloną tezę, na podstawie jednego tweeta jakiejś Marty Kiermasz 😀
    Lewackie dziennikarstwo wyznacza nowe poziomy dna.

  26. Nawet nie wiesz jak wazny jest dla mnie ten wpis. Ja proces powstawania z kolan, duchowej przemiany i odbudowy rozpocząłem w 2016 roku. Trwa on nadal ale wykonałem kawał wielkiej roboty. Dziś jestem o wiele lepszym i szczęśliwszym człowiekem. To co pisałeś o sobie to w 90% mógłbym napisać o sobie. Życzę wszystkim pogody ducha i pozdrawiam ciepło ze Szczecina

    PS: inwestujcie w siebie, rozwijajcie pasje, nawet nie zorientujecie się kiedy staniecie się szczęśliwymi ludźmi

    od RacimiR: No to gratulacje, wstawanie z kolan jest fajne 🙂 Ja też mogę nazwać się szczęśliwym człowiekiem, czego jeszcze 5 lat temu na pewno bym nie powiedział.

  27. Dzięki za Twoje świadectwo,pokazujesz swoją dojrzałość i zasługujesz na szacunek.Czytam Twoje teksty tak ze dwa lata i otworzyły mi oczy na wiele spraw.Myślę że jest nas więcej ludzi szukających prawdy..polecam Ci niesamowity blog chłopaka który wyszedł z bagna,nawrócił się i poszedł na pielgrzymkę sam na piechotę do Mediugorje ….
    https://www.facebook.com/zbutadomaryi/
    https://www.facebook.com/zbutadomaryi/posts/443383512696727

    od RacimiR: Dzięki, właśnie sobie czytam. Ja nie miałem aż tak złego dzieciństwa jak bohater wędrówki, ale nikt nie jest taki sam, ważne żeby się rozwijać 🙂

  28. Autorowi bloga gratuluję przemiany życia i kibicuję w dalszej drodze bo w kwestiach duchowych wiele jeszcze przed Tobą. Masz otwarty umysł, moze Ci sie uda. W dzisiejszym świece Boga też trzeba poszukać. Polecam całą tą stronkę a w szczególności te komentarze:
    https://theredbrainbreakerkstian.wordpress.com/2014/12/06/jesz-swinie-nie-zostaniesz-zbawiony/comment-page-1/#comment-6401

    W religiach, jak w polityce, wiele kłamstw, ale jak ktoś uczciwie podejdzie do tematu rozkmini jak trzeba 🙂
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *