Strzelanina w klubie dla waginosceptyków

omar_marteen

Omar Marteen – dżihadysta, który ustrzelił 50 gejów

W niedzielę, 12 czerwca w Orlando na Florydzie islamski terrorysta, powiązany z ISIS zastrzelił 50 osób i drugie tyle ranił. Rzecz miała miejsce w klubie dla pederastów. Właściwie na tym można by zakończyć, bo co tu komentować? Naturalne następstwo wzrostu znaczenia islamu na świecie, trzeba się przyzwyczaić, bo takie strzelaniny będą zdarzały się coraz częściej. Islam nie toleruje homoseksualizmu, więc im więcej islamu – tym większa homofobia, zależność wprost proporcjonalna. Proste jak drut. Muzułmanie nie ukrywają tego, że w miejscach gdzie zdobędą władzę – homoseksualistów spotka śmierć. Nie ma więcej co pisać przyczynach masakry w Orlando, więc skupię się na lewicowych reakcjach medialnych. Jak zwykle to bywa po atakach dżihadystów – „winni” są oczywiście nie islamiści, ale katolicy i prawica. Posądzanie dżihadysty o pobudki religijne to jawna islamofobia. Zanim podam konkretne przykłady – postaram się poszukać źródła problemu. Zauważyłem pewną zależność – istnieje pewna „piramida jakości” grup społecznych, popieranych przez lewactwo i międzynarodową żydokomunę. Kluczowym elementem piramidy jest nacjonalizm. Na szczycie są nacjonaliści żydowscy, czyli syjoniści (twórcy piramidy). Na dole są pozostali nacjonaliści, których zwalczanie to jeden z filarów syjonizmu. Żydzi doskonale wiedzą po swoich doświadczeniach historycznych (setki lat bez własnego państwa), że nacjonalizm jest potęgą. Wiedzą też, że monopole przynoszą zysk, więc naturalnym wnioskiem jest to, że monopol na nacjonalizm da Żydom podwójne profity. Dlatego zwalczają narody, samymi będąc nie podlegającymi krytyce ultranacjonalistami (czy tam hipernacjonalistami, jak powiedział Bono). Dość ciekawy manewr taktyczny miał miejsce z tzw. „arabską wiosną”. Z punktu widzenia syjonistów była to operacja z gatunku „win-win”, czyli – co by nie było, to i tak będzie dobrze. Spuszczono więc ze smyczy wściekłego psa (US Army), żeby powybijał dyktatorów w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Możliwości były dwie – albo uda się tam zainstalować „demokrację” i zacząć hodować lewaków, albo się nie uda i warunki życia obniżą się tak bardzo, że zacznie się masowa imigracja ekonomiczna, czyli przyspieszone multi-kulti w innych krajach. Wydarzyła się opcja druga. Jeżeli więc chodzi o „wprowadzanie demokracji” w krajach islamskich – sprawa się rypła i teraz służą one syjonistom wyłącznie jako eksporter, jak to mówił Korwin-Mikke w Brukseli – „ludzkiego śmiecia”, łasego na zasiłki w bogatych krajach. Żydzi zdają się nie zauważać, że islamiści za nimi specjalnie nie przepadają i wspieranie islamu może skończyć się dla nich źle. Póki co stosują „doktrynę” Żydówki Kazimiery Szczuki, czyli „jak islamiści zaczną nas zabijać, to wtedy zaczniemy się martwić”. Póki co krzewią islam na świecie, jako bat na znienawidzonych chrześcijan.

Do zwalczania nacjonalizmów w krajach „zachodnich” stosowani są tzw. „pożyteczni idioci”, czyli szeroko pojęte lewactwo. Proces hodowania lewaków jest jednak długotrwały i trwa przynajmniej jedno pokolenie (a wcześniej trzeba jeszcze jakoś zdobyć wpływ na lokalne rządy, media i edukację dzieci). Filozofia lewactwa jest tak durna i nielogiczna, że należy wpajać ją od małego dziecka, aby się przyjęła i zakiełkowała w ludzkim mózgu. W przypadku krajów, gdzie dopiero lewactwo trzeba zasiać od nowa – trzeba ratować sytuację dolarami i kupić osoby, które lewakami staną się z wyrachowania, ewentualnie można przysłać zawodowców w delegację. Dopiero wtedy da się masowo hodować pożytecznych idiotów.

Sami lewacy (zwłaszcza aktywiści z grup LGBTQWERTY) są zresztą też czymś w rodzaju znienawidzonego nacjonalizmu – mają swoje barwy, flagi i inne symbole, kulturę, tereny, organizacje quasi-rządowe, kongresy, muzykę, parady, media oraz wspierają się nawzajem jak bardzo hermetyczna klika. Jednak nie mają umiejętności samostanowienia – są na pasku syjonistów i tańczą, jak ci im zagrają. Nie są zbyt szanowani przez swojego feudała, są czymś w rodzaju mięsa armatniego – spełniają dla Pana rolę osłabiania wroga (oddziały z chorągwią LGBTQWERTY specjalizują się w antykatolicyzmie i dojeniu finansów publicznych), ale jak jakiś dżihadysta ich odstrzeli – nie ma orkiestry ani żałoby, lecz instrumentalne wykorzystanie ich śmierci jako atak na nacjonalistów nieżydowskich. Po śmierci gejów są co najwyżej hasztagi na twitterze i emotikonki na pejsbuku, ale to działania pojedyncze i oddolne. Jedyną reakcją obronną środowisk LGBT na dowolne zagrożenie (nawet na tsunami, powodzie czy pożary) jest zawsze, ale to zawsze antykatolicyzm i anty-prawica.

piramida

W „piramidzie” lewacy zajmują więc ostatnie miejsce po stronie przyjaciół – jak to pożyteczni idioci. Niżej od nich są już tylko wrogowie. Nieco wyżej od lewaków są islamiści i bojówkarze lewicowi – ich funkcja jest dla syjonistów taka sama (osłabianie nacjonalizmów w krajach zachodu), ale są skuteczniejsi i bardziej radykalni. Syjonista nie będzie przecież czekał i zacierał rąk w nieskończoność, lecz chce mieć stopę zwrotu z inwestycji w jak najkrótszym czasie – więc radykałowie są bardziej w cenie, niż zwykli lewacy.

W syjonistycznych mediach każdy członek danego elementu piramidy, gdy zaatakuje kogoś z niższego poziomu – jest usprawiedliwiany. Gdy więc w Izraelu zastrzelą bezbronnego Palestyńczyka – wina zawsze jest po stronie zastrzelonego. Gdy Izrael zakaże Palestyńczykom podróży do rodzin w czasie ramadanu – wina Palestyńczyków. Gdy ekolodzy protestują przeciwko ubojowi rytualnemu – wina antysemickich ekologów (+ wymiana kadr w organizacjach ekologicznych). Gdy Bauman, Szechter czy Wolińska skazują na śmierć Żołnierzy Wyklętych – wina oczywiście leży po stronie skazanych. Gdy Żyd Chajzer wysmaruje owsianką auto TV Republika – wina hejterów prawicowych. Gdy pobije się Polak z Palestyńczykiem – wina Polaka. Gdy pan Demirski wymyśli, że Polacy zaatakowali Palestyńczyka – należy potępić Polaków, bo takie coś mogło się wydarzyć (a to, że się nie wydarzyło jest zupełnie nieistotne). Gdy lewacka bojówka z Berlina zaatakuje Polaków na Marszu Niepodległości – wina Polaków. Gdy grupy LGBTQ chcą delegalizować i zamykać do więzień wszystkich patriotów – wina patriotów. Do tego momentu sprawa jest dość logiczna. Najlepsza zagwozdka jest wtedy, gdy zetrą się dwie grupy z tego samego (zielonego na rysunku) poziomu i wtedy nie można potępić ani jednych, ani drugich – a kozioł ofiarny zawsze by się jakiś przydał. Przyjęto więc prostą, acz nielogiczną regułę, że zawsze winni są ci z najniższego poziomu – nawet, gdy nie brali udziału w zajściu. Po sylwestrze w Kolonii, gdzie muzułmanie atakowali wyzwolone Niemki – wina leżała po stronie chrześcijan i narodowców. Profesor Środa mówiła wtedy, że najgorsi są polscy kibole. Do muzułmańskich dzielnic-gett w zachodniej Europie osoby homoseksualne nie mają prawa się nawet zbliżać, bo czeka je śmierć – jest to wina chrześcijan. Po zamachach dżihadystów w Paryżu i Brukseli – środowiska lewicowe nie potępiły zamachowców, a zamiast tego zawzięcie atakowały prawicę, polskich narodowców oraz katolików.

lgbt

Podobnie jest teraz. Śmierć 50 nieheteronormatywnych osób w Orlando jest oczywiście winą prawicy, Polaków i katolików. Media za Oceanem atakują Donalda Trumpa, oskarżając go jako winnego całego zajścia (mimo, że on na dzień dzisiejszy nie pełni żadnej funkcji politycznej). Retoryka jest taka, że ani słowa o islamie, a dżihadysta z Orlando zdobył pistolet tylko dlatego, że był on legalny. Zaprzeczają temu zamachy w Europie, gdzie broń jest nielegalna, a islamiści i tak ją posiadają. Zresztą zamachowiec z Orlando był ochroniarzem, więc broń służbową posiadałby tak czy inaczej. Jednak mówienie głośno o tym, że chodziło o islam – jest zakazane, a kozła ofiarnego znaleźć trzeba. Polskojęzyczne media syjonistyczno-lewicowe wpisują się w odgórny schemat, czyli ani słowa o islamie. Najpierw mówiono, że strzelanina w Orlando to efekt homofobii – jednak potem okazało się, że sprawca regularnie uczęszczał do różnych klubów dla gejów, więc argument „homofobiczny” trzeba było dla bezpieczeństwa zmienić. Jak więc relacjonują to lewacy? Przejdźmy do przykładów, które pojawiły się po masakrze w Orlando:

  1.  Żyd Jan Hartman na swoim blogu napisał tekst, zatytułowany: „Orlando i podła zmiana” – zaczyna się od zdania „I co, zdrowa polska prawico?”, dalej jest rzyganie na konserwatystów, prawicowców i katolików. Oczywiście ani słowa o winie islamu.
  2. Portal Tomasza Lisa – natemat.pl poświęcił strzelaninie kilka tekstów. Oczywiście w żadnym nie ma ani słowa na temat dżihadu i motywach religijnych sprawcy. Zamiast tego mamy potępienie „Wiadomości”, że rzekomo nie powiedziały, że klub był gejowski (a powiedziały – samemu można sprawdzić na stronie TVP). W innym tekście jest oburzenie, że Beata Szydło na twitterze pogratulowała piłkarzom pierwszego w historii zwycięstwa na mistrzostwach Europy, zamiast napisać tweeta o Orlando. Kolejny tekst to kolejny brak potępienia sprawcy, lecz skupianie się na komentarzach Polaków.
  3. W radykalnie lewicowej Krytyce Politycznej nie ma ani jednego tekstu poświęconego strzelaninie – tak jest najbezpieczniej, bo nie narażają się na posądzenie o islamofobię. Jedyna wzmianka o Orlando jest w tekście rzygającym na „Wiadomości”, gdzie jest ten sam idiotyczny „zarzut”, co w natemat.pl – nie powiedzieli w TVP o tym, że klub był gejowski (a powiedzieli!). Swoją drogą, nawet gdyby to była prawda – co to ma do rzeczy? Zginęli ludzie, a nie nadludzie. Sami nie mówią, że mordercą był islamista, a z drugiej strony płaczą, że nie powiedziano, że ofiarami byli geje (chociaż powiedziano!). Również Wroński z Wyborczej potępia ten „skandal”: wronski
  4. Najwięcej artykułów oczywiście pojawiło się na portalu Gazety Wyborczej. W każdym jest krytyka polskiej prawicy, natomiast w prawie żadnym nie napisano, że sprawcą jest muzułmanin. Np. artykuł: Po masakrze w Orlando. Gorszy islamista czy homoseksualista, czyli dylematy polskiej prawicy – zwalanie winy na polską prawicę. Inny tekst linkowany z gazety.pl – przeczytamy tam: „Nie będę wymieniała nazwiska tego człowieka, bo nie zasługuje na to, żeby go wspominać” – a mi się wydaje, że nie wymieniła, bo nazywa się on Omar Mateen, co nie brzmi zbyt staropolsko (a winni przecież są Polacy).
  5. Organizacje Sorosa również zajęły się tropieniem Polaków, a wobec zamachu w Orlando użyły hasztagów i łańcuszków. Np. „Ośrodek monitorowania zachowań rasistowskich i ksenofobicznych” kontrowersyjnego Rafała Gawła nie napisał ani słowa o islamie w kontekście tragedii w Orlando, za to zaczął składać hurtowe donosy do prokuratury – na Młodzież Wszechpolską za cytowanie Starego Testamentu (!!!) oraz na pojedyncze osoby za wpisy na pejsbuku. Publikują też na swojej stronie memy z tymi osobami (zdjęcie + komentarz) – co jest według mnie nielegalne. Gdy prokuratura oddali wnioski Ośrodka z powodu braku znamion czynu zabronionego – będzie to kolejny powód, aby rzygnąć sobie na „faszyzującą”, polską prawicę…
  6. Robert Biedroń napisał na twitterze, że terroryści są pod biało-czerwoną flagą i z krzyżem w ręku…
Pierwsza zasada lewaka po zamachach dżihadystów

Pierwsza zasada lewaka po zamachach dżihadystów

Przykłady lewackiej głupoty można by wymieniać do rana. Potępienie dla islamu i dżihadu można znaleźć tylko w mediach prawicowych. Nie wiem, co musiałoby się stać, aby lewacy powiązali jakąkolwiek zbrodnię dżihadystów z islamem. Gdyby zastrzelono 50 Żydów – to co innego, represje byłyby ogromne dla całego środowiska dżihadystów, a nawet zwykłych muzułmanów (w Izraelu odpowiedzialność zbiorowa jest praktykowana nagminnie). Jednak tutaj truposze są „tylko” gejami-gojami, więc można instrumentalnie wykorzystać tą sytuację do ataków na prawicę i katolików. Bardziej znamiennej sytuacji już nie mogę sobie wyobrazić – fundamentalista islamski powiązany z ISIS strzela do waginosceptyków jak do kaczek w imię Allaha, a oni udają, że deszcz pada. Takie działania sprawiają, że podobne strzelaniny będą zdarzały się coraz częściej i nie przeszkodzi w tym zakaz posiadania broni, bo muzułmanie sobie ją i tak załatwią na czarnym rynku, a dla nich najważniejszym prawem jest szariat. 50 osób nie żyje, drugie tyle jest rannych, a jedyne straty po stronie napastników to zamachowiec, który obecnie zabawia się w raju z 72 dziewicami. Środowisko islamskie nie ucierpiało w żaden sposób, rodzina zamachowca stała się celebrytami, dżihadyści poczuli się mocniejsi, więc naśladowców pana Omara na pewno nie będzie brakowało. Już dzisiaj wiadomo, że przy kolejnej okazji znowu winni będą prawicowcy, chrześcijanie i Polacy…

RacimiR, 14.06.2016

lewactwo

8 myśli nt. „Strzelanina w klubie dla waginosceptyków

  1. Sam dżihadysta jak dziś podał do wiadomości Daily Mail był podobno gejem, i umawiał się na homo-randki z facetami.
    Ps. Fantastyczny wpis, w punkt jak zazwyczaj u Ciebie. Pozdrawiam

  2. Mimo że bisurmany karzą pedarastów i innych zboczeńców karą śmierci, to prawo szariatu zezwala na sytuację gdy jakiś bałwochwalczy bojownik nie mając dostępu do kobiet, to może ulżyć sobie i spuścić z krzyża zabawiając się z młodymi chłopcami. Dla tej pogańskiej sekty sodomia jest dozwolona jeśli łączy się z pedofilią i dżihadem.

  3. Mała uwaga co do nietolerowania homoseksualizmu przez islam. Jest wprost przeciwnie: islam toleruje i homoseksualizm i pedofilię. Natomiast absolutnie nie toleruje zgorszenia. Zatem, jeżeli masz ochotę zrobić to w dupkę z innym panem albo z małolatem/małoletnią to jak najbardziej, ale nie gorsz. Czyli nie rób syfu na widoku, nie rób pedalskich marszów itp. Tego robić nie wolno i za takie coś należy się kara śmierci poprzez zrzucenie z minaretu. Stąd w ISIS zrzucanie pedałów z dachów na łeb.
    A co do problemu postawionego w tekście to w zasadzie co tu pisać. Jest kilka książek udowadniających brak logiki i bezdenną głupotę lewicy i kulturowych marksistów. Jak to powiedział W.Gadowski w wywiadzie dla frondy: lewaccy idioci przestaną gadać o tym, że islam nie ma nic wspólnego z tym co zrobiła ten typek w Orlando (i przy okazji i innych zamachów choćby w Europie) dopiero wtedy gdy przystawiona im do tych głupich łbów lufa kałasznikowa nie wystrzeli pocisku 7,62 mm i nie zakończy ich żywota. Oni nawet zakrwawieni, zamęczeni, skatowani i z urwaną ręką i nogą będą pełzać i powtarzać: to nie islam, to nie terroryzm islamski, to prawica i chrześcijanie. Nawet jak obok nich będą szli i nabijać się do rozpuku Mohammad z Ahmedem w czarnych szatkach i z karabinami w łapie. Krótko mówiąc: to są ludzie całkowicie głupi, bez własnego rozumu i pozbawieni nawet zwykłego instynktu przeżycia co jest na swój sposób fascynujące.
    Dla mnie symbolem tego absolutnego lewicowego zidiocenia jest francuski prawdopodobnie idiota (a napewno mocno upośledzony na umyśle) który po zamachu w listopadzie w Paryżu przytargał se fortepian i w otoczeniu podobnie ociężałych umysłowo ludzi walił w klawisze i grał „Imagine” innego lewackiego idioty John’a Lennon’a. Podobnie te marsze głupków i tępaków zwane marszami pamięci czy czymś innym równie śmiesznym. Wyobrażacie sobie takie marsze po tym jakby jakiś muzułmański Ujgur/Czeczeniec/Palestyńczyk urządził rzeźnię w Pekinie/Moskwie/Tel Awiwie? To znaczy takie marsze by były, ale to by były marsze wściekłych ludzi domagających się wymierzenia adekwatnej kary w postaci porządnego jebnięcia lotniczego/rakietowego/sił specjalnych, a gdzie po takim marszu islamiści by z ufajdanymi na brązowo gaciami by siedzieli w swoich piwnicach i modlili się o przeżycie do rana.
    Na marginesie, popatrzcie co wyprawiają ruscy kibole we Francji i reakcja cipkowatych żabojadów. Wyobrażacie sobie podobne akcje z 400 ruskich kiboli w Warszawie bez reakcji naszych band (i policji przy okazji również). Oto miara upadku Zachodu. Popcorn do ręki i obserwujmy ten smutny upadek, bo coś czuję że jeszcze kilka fajerwerków będzie ze strony islamskich brodaczy.

  4. Najlepsze, ze lewackie media już mówią o tym, ze sprawca był prawdopodobnie pederastą, tzn.gejem.

    A dziś na Newsweek widzialam artykuł na temat, ze każdy homofob ma ciągoty homoseksualne stąd jego homofobia jako wewnętrzny konflikt z własną osobowością: p

  5. Antypolskie siły nazi-piso-bolszewickie już niebawem zostaną zdelegalizowane. Nie po to moi dwaj dziadkowie na frontach II wojny światowej walczyli z faszyzmem, by po 75 latach Hitler zza grobu triumfował.
    Patriotyzm, wolność i demokracja zatriumfują. 🙂
    Przesyłam chrześcijańskie pozdrowienia w duchu franciszkańskim.

    od RacimiR: Kto ich niby zdelegalizuje, partia Róży Gräfin von Thun und Hohenstein? Mój jeden dziadek walczył z Niemcami (awansowano go po wojnie na stopień porucznika), a drugi cała wojnę przymusowo pracował u „bauera” Niemczech – nie robili tego po to, żeby teraz Polska miała tańczyć, jak nam Niemcy zagrają, dla mnie nie jest to żadna wolność.
    Co do wszechobecnego nazizmu – polecam mój wpis pt. „Hitleroza”, być może Pan cierpi na tę straszną chorobę. Również pozdrawiam po chrześcijańsku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *