Prawo o łączeniu rodzin

Na wstępie przepraszam za dłuższą przerwę i obiecuję solenną poprawę mojego zaangażowania w pisaniu. Dzisiaj tekścik (a raczej tekścior) o jednym z większych tematów tabu we współczesnej Europie, czyli o tzw. „prawie o łączeniu rodzin”. Konkretnie chodzi o dyrektywę Rady Europy nr 2003/86/WE z dnia 22 września 2003 oraz jej konsekwencje. Tekst lewackiej dyrektywy dostępny jest TUTAJ. Zadałem sobie trud przeczytania i zinterpretowania tych unijnych nakazów – pod kątem ich nadużywania przez tzw. „uchodźców”, co zaprowadzi w linii prostej do islamizacji Europy i utraty przez nią tożsamości kulturowej. Pierwsze, co rzuca się w oczy to nieaktualność dyrektywy. Napisana została ona w 2003 roku i (pomimo kilku aktualizacji) w obliczu dynamicznej sytuacji z „uchodźcami” jest ona po prostu nieprzystosowana do realiów oblężenia kontynentu przez miliony roszczeniowych imigrantów. Druga ciekawa uwaga wstępna – dyrektywa nie ma zastosowania w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Danii. Dlaczego? Nie wiadomo. Polska wprawdzie respektuje dyrektywę, ale żaden z „uchodźców” nie ma ochoty tutaj dobrowolnie przyjeżdżać (wolą np. do Niemiec), więc w przypadku naszego kraju przepis jest (na szczęście) niemal martwy. Problem jednak mają kraje, które nadal prowadzą politykę „otwartych drzwi”, czyli głównie Niemcy, Belgia, Austria i Szwecja, częściowo Francja i Holandia. Tylko w bieżącym roku do wymienionych krajów trafiło około miliona „uchodźców” z krajów III świata. Wiele statystyk potwierdza, że są to głównie młodzi i silni mężczyźni, kobiet jest garstka, a osób starszych nie ma prawie wcale – pisałem o tym TUTAJ.

Smutne fakty są takie, że „uchodźca” przekraczający (nielegalnie) granicę Unii Europejskiej nie jest w ogóle sprawdzany. Jedyna rzecz, którą obecnie robią służby graniczne (ale tylko niektóre, np. główna brama wejściowa do Europy czyli Grecja ma to w nosie) to pobranie odcisków palców od „uchodźcy”, aby dożywotnio „przypisać” delikwenta do danego kraju (żeby było łatwo go zidentyfikować i cofnąć, gdy zwieje do innego kraju, co zresztą jest złamaniem podstawowego prawa do swobodnego podróżowania po UE). Na pobraniu odcisków palców kończy się praca identyfikacyjna po wjeździe na teren UE (a jak „uchodźca” nie chce nawet tego, to po prostu nie zgłasza się do pobrania odcisków, co zresztą doradzają mu liczne poradniki, finansowane przez Sorosa). Nikt nie pyta „uchodźców” jakiego są wyznania religijnego, aby ich przypadkiem nie urazić. Nikt nie sprawdza, czy „uchodźcy” są uzbrojeni (również ze strachu przez obrazą „wiecznie obrażonych”). Nikt nie sprawdza (ani nie szacuje) wieku „uchodźcy”, więc dwudziestokilkuletnie byczki skutecznie podają się za nieletnich, aby zgarnąć dodatkowy socjal. Kontrola imigrantów pod kątem przynależności do grup terrorystycznych praktycznie nie istnieje – dżihadyści obecnie mogą bezkarnie podrzucić do Europy dowolną liczbę żołnierzy.

Dworzec w Monachium - kobiety i dzieci bezpiecznie dotarły do Europy

Dworzec w Monachium – kobiety i dzieci bezpiecznie dotarły do Europy

Dla ciekawych tematu „uchodźcy od kuchni” polecam zarezerwować sobie godzinkę na przeczytanie dwóch bardzo konkretnych wywiadów, które pozwolą na zagłębienie zachodnich mechanizmów administracyjnych, wykorzystywanych przez imigrantów. Pierwszy to wywiad z Polką, mieszkającą w Szwecji, wieloletnią pracowniczką jednostki rejestrującej imigrantów – KLIK. Przeczytamy w nim wiele interesujących rzeczy na temat „gry nerwów”, jaką prowadzą ze sobą „uchodźcy” i urząd imigracyjny. Drugi wywiad, który zrobił na mnie duże wrażenie przeczytałem na stronie… Krytyki Politycznej.  Mam o tej córce Sorosa organizacji negatywne zdanie, lecz w gąszczu wtórnych felietonów straszących wyimaginowanym faszyzmem – raz na jakiś czas pojawi się u nich perełka. Tekst jest całkiem wiarygodny, bardzo dobrze oddaje nielogiczny i roszczeniowy sposób myślenia imigrantów i popierających ich organizacji pozarządowych (główne działania lewackich aktywistów „uchodźczych” to walka z „opresyjnym” państwem, od którego jednak twardo domagają się środków finansowych, lokalowych oraz specjalnej ochrony prawnej – co pod kątem makroekonomicznym jest podwójną szkodą z posiadania takich obywateli).


1Uchodźcy (prawdziwi) to według mnie całe rodziny, uciekające przed zagrożeniem. To logiczne, że w razie niebezpieczeństwa uciekają wszyscy. Ja nie wyobrażam sobie uciec do innego kraju z kolegami z siłowni, zostawiając resztę rodziny na pastwę losu. Prędzej byłoby odwrotnie – rodzina by uciekła, a ja z kumplami bym został i walczył z wrogiem. Jednakże dzisiaj słowem „uchodźca” określa się młodego mężczyznę, który zostawił resztę rodziny w domu i wyjechał do Unii Europejskiej zalegalizować swój pobyt. Odłączył się świadomie od tej rodziny. Z pomocą przychodzi mu dyrektywa o „łączeniu rodzin”, która ma zastosowanie wyłącznie w Unii Europejskiej. Ci „uchodźcy” to nic innego jak delegacja. Po kiego grzyba cała rodzina ma od razu jechać do Europy, skoro mogą wysłać jednego, najsilniejszego delegata, który im wszystko załatwi na miejscu, a oni za jakiś czas dojadą na gotowe? Logika tak prosta, że oczywista nawet dla pustynnych, niepiśmiennych pasterzy kóz.


Przejdźmy w końcu do konkretów, wybrałem fragmenty, które wydały mi się najbardziej kontrowersyjne. Już w 4 punkcie wstępu jest kłamstwo:

„Łączenie rodziny (…) pomaga stworzyć stabilność socjokulturową ułatwiającą integrację obywateli państw trzecich w danym Państwie Członkowskim, a także wspiera spójność gospodarczą i społeczną (…)” 

Według mnie, w przypadku muzułmanów – jest dokładnie odwrotnie. Rodzina jest podstawową komórką, która „wtłacza” rdzenną kulturę swym dzieciom. Sprowadzanie muzułmańskich rodzin do Europy utrudnia integrację z miejscowym społeczeństwem. Wszak taki uchodźczy młodzieniec z dala od rodziny tylko patrzy, jakby tutaj pożyć sobie w sposób typowo „zachodni” (alkohol, narkotyki, smartfony, socjal, rozpusta, nihilizm). W momencie jak dojeżdża reszta rodziny – integracja się kończy, a zaczyna się powrót do obyczajów, wyniesionych z macierzystego kraju (hidżaby, ramadan, szariat itd). Sama w sobie „dbałość” o rodzinę przez Brukselę jest hipokryzją, wszak tendencje unijne wobec białych, rdzennych mieszkańców są dokładnie odwrotne – zabieranie dzieci rodzinom i wychowywanie ich przez państwo. Reasumując – rodziny „uchodźców” należy łączyć i wspierać, a rodziny tubylcze należy rozwalać… Sedno NWO i Agendy 21.

Punkt 7 – „Państwa Członkowskie powinny móc stosować niniejszą dyrektywę również w przypadku, gdy rodzina przybywa razem.”

Skoro rodzina przybywa razem, to co chcecie łączyć? Nonsens.

Punkt 10 – „Państwa Członkowskie swobodnie podejmują decyzję o zezwoleniu na łączenie rodziny w przypadku krewnych w prostej linii wstępnej, dorosłych niezamężnych lub nieżonatych dzieci, a także, w przypadku małżeństwa poligamicznego, nieletnich dzieci kolejnej żony oraz członka rodziny rozdzielonej.”

To wygląda na „mnożnik”, maksymalizujący liczbę osób, które może do Europy sprowadzić jeden „uchodźca”. Swoją drogą, małżeństwa poligamiczne nie są przypadkiem w Europie nielegalne? Fajny jest też ciąg rozumowania „poligamia=kolejna żona”. A dlaczego nie kolejny mąż? Gdzie feministki, gdzie dżender? Wszak w krajach wschodniej Azji jedna żona dla kilku mężów to nie jest rzadkość.

Artykuł 2, podpunkt b: „uchodźca oznacza każdego obywatela państwa trzeciego lub bezpaństwowca posiadającego status uchodźcy w rozumieniu Konwencji genewskiej dotyczącej statusu uchodźców z dnia 28 lipca 1951 r., zmienionej Protokołem podpisanym w Nowym Jorku dnia 31 stycznia 1967 r”

Wydawałoby się, że podstawowym składnikiem tejże Dyrektywy powinna być klarowna definicja słowa „uchodźca” (występuje ono w Dyrektywie 21 razy). Marzenie ściętej głowy. W zamian mamy powyższy cytat, czyli pętlę przekierowań dokumentów, powołujących się na jakieś inne, coraz starsze dokumenty. W protokole z Nowego Jorku nie ma o tym nic. Z kolei w Konwencji Genewskiej czytamy:

„W rozumieniu niniejszej Konwencji termin „uchodźca” stosuje się do osoby, która była uważana za uchodźcę stosownie do Porozumień z dnia 12 maja 1926 r. i dnia 30 czerwca 1928 r. lub stosownie do Konwencji z dnia 28 października 1933 r. i dnia 10 lutego 1938 r., Protokołu z dnia 14 września 1939 r. lub też Konstytucji Międzynarodowej Organizacji do spraw Uchodźców.” „

Wszystko jasne, prawda? 🙂 Pewnie w tych dokumentach z lat 1920-30 są kolejne przekierowania na starsze dokumenty, ale nie chciało mi się już tego sprawdzać. Prawdopodobnie na końcu doszedłbym do twórczości Marksa, lub Talmudu.

Rozdział I, artykuł 2, podpunkt d: „łączenie rodziny” oznacza wjazd i pobyt w Państwie Członkowskim przez członków rodziny obywatela państwa trzeciego mieszkającego zgodnie z prawem w tym Państwie Członkowskim w celu zachowania komórki rodzinnej, bez względu na to, czy związek rodzinny powstał przed wjazdem rezydenta czy po”

Końcówka jest nieźle naciągnięta. Uchodźca najpierw ucieka do Europy, a dopiero potem dowiaduje się, że miał rodzinę?

Rozdział 1, Artykuł 3, Punkt 3: „Niniejsza dyrektywa nie ma zastosowania do członków rodziny obywatela Unii.”

A to niby dlaczego? Ewidentna dyskryminacja, ksenofobia i faszyzm. Np. biali prześladowani rasowo w RPA, którzy mają rodzinę w Unii – mogą tylko czekać na gwałt czy poderżnięcie gardła. Najlepsze, że kilka linijek wcześniej (punkt 4 wstępu) dyrektywa potępia dyskryminację ze względu na miejsce zamieszkania. Znów mi to pachnie wpływami NWO i celowym osłabianiem (docelowo likwidacją) narodów tubylczych.

2Idąc dalej, cały drugi rozdział Dyrektywy opisuje, kto kwalifikuje się na „członka rodziny”. Oprócz współmałżonka liczy się też „długotrwały” konkubinat. Poza tym są to wszystkie nieletnie dzieci „uchodźcy”, także te adoptowane. Wieku „nieletniego” oczywiście nikt nie weryfikuje, a dokumenty adopcyjne krajów III Świata raczej nie kosztują zbyt wiele na czarnym rynku… Pole do nadużyć jest gigantyczne. Dorosłe dzieci też można sprowadzać, jeżeli się powie, że nie mają szansy się utrzymać w macierzystym kraju. Ponadto „uchodźca” może sprowadzić wstępnych pierwszego stopnia (rodziców) własnych i współmałżonka, łącznie dodatkowe 4 osoby. Tak więc jeden uchodźca ma prawo sprowadzić współmałżonka/konkubenta, swoich i jego rodziców oraz wszystkie dzieci (także pełnoletnie i adoptowane). W skrajnych przypadkach może to być nawet 20 osób. Zachodnie kraje (Francja, Holandia, Niemcy) posiadają własne nieoficjalne dane statystyczne, których wynikiem jest „mnożnik”, który zawiera się w przedziale od 6 do 9. Przykładowo – do UE w 2015 roku przybyło około miliona „głów rodzin”, więc po zastosowaniu Dyrektywy – zrobi się z tego od 6 do 9 milionów „uchodźców”. Plus jest taki, że nie znalazłem nic o łączeniu członków rodzin linii bocznej (czyli rodzeństwie), bo wtedy mnożnik oscylowałby w okolicach 50, a Europa upadłaby w ciągu 10 lat.

Rozdział 5, Artykuł 10, punkt 3, podpunkt b: „Państwa Członkowskie mogą zezwolić na wjazd i pobyt do celów łączenia rodziny w przypadku prawnego opiekuna lub jakiegokolwiek innego członka rodziny, jeżeli uchodźca nie posiada żadnych wstępnych w prostej linii bądź też nie można odnaleźć takich wstępnych.”

Tutaj kolejna furtka i pole do nadużyć dla przemytników, dżihadystów i  innych cwaniaków. Dwóch kolegów-terrorystów może po prostu powiedzieć, że jeden jest kuzynem drugiego, reszta rodziny nie żyje, dokumenty przepadły w wojnie – Europa stoi dla nich otworem.

Rozdział 5, artykuł 11, punkt 2: „W przypadku gdy uchodźca nie może przedłożyć dokumentów dowodowych dotyczących związków rodzinnych, Państwa Członkowskie uwzględniają inne dowody świadczące o istnieniu takich związków, które podlegają ocenie zgodnie z prawem krajowym. Decyzja w sprawie odrzucenia wniosku nie może opierać się jedynie na braku dokumentów dowodowych.”

Dlatego większość mówi, że jest z Syrii, a dokumenty zabrała wojna (+ckliwa historyjka i łzy). „Innych dowodów” też nie ma. Za brak dokumentów nie można odrzucić wniosku. Logicznie rzecz biorąc – zostaje jedna, jedyna możliwość, czyli rozpatrzyć wniosek pozytywnie.

Wybrałem najkonkretniejsze punkty Dyrektywy, ale zainteresowanym polecam przeczytać całą. Ostrzegam jednak zawczasu, że to lektura ciężka, która może doprowadzić do wymiotów.

2030_deutchislan

Jak każdy się domyśla – milion „uchodźców”, który w 2015 trafił do Europy to dopiero preludium – są to delegaci bardzo licznych rodzin (w Afryce i Azji rodziny bywają gigantyczne, wskutek zacofania, braku antykoncepcji, braku systemu emerytalnego i tysiąca innych czynników). Zresztą faktyczna liczba członków rodziny nie ma tu znaczenia, ważne jest to, co wpisane zostanie na unijny papier. Skoro służby mundurowe boją się sprawdzić, czy „uchodźca” nie ma kałasznikowa pod kurtką, boją się powiedzieć dwumetrowemu osiłkowi, że nie wygląda na nieletniego, boją się robić testy na HIV – tym bardziej nie będą sprawdzać, czy delikwenci są rodziną, czy tylko udają. Tak więc – Europa musi uwierzyć na słowo takiemu „uchodźcy”, który mówi, że miał np. 8 dzieci + 9 adoptowanych + współmałżonka + 4 rodziców. Kto to zweryfikuje? Nikt. Sama dociekliwość wobec wielodzietnych rodzin może wszak podpaść pod obrazę uczuć religijnych. To otwiera pole do popisu dla różnych cwaniaczków, przemytników i lewaków, którzy za drobną opłatą zafundują każdemu chętnemu dożywotni pobyt w Europie (wskutek wpisania go na listę „rodziny” imigranta, składającego wniosek – coś na melodię Listy Schindlera). Prawdopodobnie muzułmański internet wkrótce zaroi się od ogłoszeń drobnych, typu: „Chcesz do Europy? Zostań moim adoptowanym dzieckiem. Koszt: 1.000 euro”. Jak pisałem wcześniej – Polska jest tylko z boku problemu, bo mało który imigrant widzi nasz kraj jako idealne miejsce „połączenia” swojej rodziny. Jednakże kraje „zachodnie” (dla własnego dobra) powinny natychmiastowo anulować honorowanie tej lewackiej dyrektywy „o łączeniu rodzin” i tyle w temacie.

RacimiR, 4.01.2016

PS: Pamiętacie „aferę” sprzed miesiąca, wykręconą przez Gazetę Wyborczą, że (świeżo wybrany i niezaprzysiężony) rząd PiS nie wysłał nikogo na unijny szczyt na Malcie? Na samym szczycie oczywiście nic nie ustalono i dobrze, że nikogo od nas tam nie było. Miała jednak miejsce groteskowa sytuacja – przywódcy UE zaproponowali delegatom rządu Maroka, Turcji i Libii gigantyczne pieniądze, w zamian za to, że ci mieliby zatrzymywać swoich imigrantów ekonomicznych na własnym terenie i nie wypuszczać ich do Europy. Reakcja na ofertę była rozbrajająca pod względem dyplomatycznym – „odmawiamy, ale pieniądze chętnie przyjmiemy”. Historia ta idealnie obrazuje stan rozkładu, w jakim znalazła się dzisiejsza Unia Europejska.

petru

9 myśli nt. „Prawo o łączeniu rodzin

  1. zastanawia mnie coś takiego: przyjeżdżają tutaj do lepszych warunków, dalszym celem jest zdominowania europy. przy założeniu ekstremalnej wersji dojdzie do wyparcia aktualnych mieszkańców. biorąc pod uwagę sposób rozumowania i chęci do pracy przybywających dojdzie do całkowitego rozdupczenia istniejącego systemu i do zniszczenia aktualnie panujących warunków – czyli powrót do ruiny gospodarczej i zapewne do kolejnych konfliktów wewnętrznych, tak jak lubią. ciekawe czy ktoremuś z przybywających przyszedł do głowy tego typu scenariusz długoterminowy.

    • Islam dąży do pokoju wycinając wszystkich co myślą inaczej. Jak zabraknie wrogów zewnętrznych znajdą się wewnątrz (ci od białych kóz będą walczyć z tymi od czarnych itd) czyli generalnie do dążą samozagłady. I wtedy nastsanie pokój.

  2. Ci panowie z artykułu Krytyki Politycznej to kompletne dno. Silne, zdrowe chłopy bez problemu znaleźliby robotę w Niemczech na budowie za 2-3 polskie średnie krajowe. Oni jednak wolą żądać wszystkiego za darmo od państwa i jeszcze są z siebie bardzo dumni, wręcz męczennicy…

  3. Jeśli ten cały cyrk imigracyjny nie jest zaplanowanym i ściśle realizowanym scenariuszem mającym na celu rozwalenie naszej cywilizacji, to nie wiem, co nim jest. Tu nie ma nic przypadkowego. To jest klasyczny spisek, nie TEORIA spiskowa. Ogłupione masy europejczyków nie mają pojęcia, jak dokładnie są operowane. I nie chcą mieć.

    od RacimiR: Zgadzam się. Dowodów jest aż nadto. Na szczęście młode pokolenie, wychowane na internecie daje jakąś nadzieję na zmianę.

  4. Porażka. Strach co będzie jak faktycznie ten milion zacznie ściągać swoich. A zacznie na pewno. Tak myślałam ostatnio, gdzie jest jeszcze jakieś fajne miejsce nietknięte przez to bydło. Myślałam o Svalbardzie, bo lubię zimno,ale czytałam, że i tam chcą ich nasciagac, bo niby rąk do pracy brakuje.

    Pozostaje mieć nadzieję, że Polska pozostanie krajem czystym narodowo i wyznaniowo.

    od RacimiR: Ja miałem podobne myśli i wyszło mi, że mieszkamy w najbardziej jednolitym religijnie i rasowo kraju świata. Paradoksalnie dzięki Stalinowi i Hitlerowi.

    • Wydaję mi się że Białoruś to ostatni niepodległy kraj i bastion białego człowieka w europie.
      Nasza konstytucja nakazuje nam pokrywanie deficytu budżetowego poprzez zapożyczanie się w komercyjnych bankach zachodnich, natomiast Białoruś może brać pożyczki w swoim centralnym banku. Dzięki temu nie są zniewoleni przez żydowskich lichwiarzy i banksterów.

  5. Uwazam, ze my, Europejczycy powinnismy zlozyc zbiorowy pozew w zwiazku z lamaniem praw czlowieka.Nikt nie liczy sie z naszym zdaniem o sprowadzaniu uchodzcow,jestesmy dyskryminowani tylko dlatego, ze mamy biala skore, jestesmy ograbiani z godnosci, poczucia bezpieczenstwa, prawa o decydowaniu o swoich losach, narusza się nasze prawo do wyznawania religii chrzescijanskiej przez islamistow i tak można wyliczac dlugo. Gdzie nasze prawa, gdzie prawa bialego czlowieka, dlaczego spycha się nas , jak zwierzeta ,na margines zycia, żeby zrobic przestrzen najezdzcom . Co na to karta praw czlowieka? Czy biali ludzie przechodz jakis kryzys rozumu i zdrowego rozsadku? Czy nie rozumiecie, ze to jest gorsza inwazja od niemieckiej w czasie 2 wojny?
    Rada Bezpieczeństwa ONZ:
    prawo do życia, prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania,prawo do głoszenia swoich poglądów i opinii bez względu na ich treść i formę
    Prawa osobiste: Prawa do dobrego życia,rzetelnego sądu ,decydowania o swoim życiu, szczęścia .
    Czy bialy czlowiek ma jakies prawa, czy tylko obowiazki?
    Czy znajda sie zdolni i odwazni prawnicy, ktorzy to poprowadza?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *