Polski Instytut „Sztuki” Filmowej

Polski Instytut Sztuki Filmowej to najważniejszy pośrednik finansowy między budżetem państwa, a polskojęzycznymi filmowcami. Jego głównym obszarem działania jest przyznawanie publicznych dotacji twórcom filmów. Instytut powstał w 2005 roku, ale jego struktura organizacyjna jest typowo PRLowska, bardzo podobna do sytuacji w sądownictwie (zamknięta kasta, wybierająca się nawzajem). PISF od początku istnienia opanowany jest kadrowo przez Chazarów, a wiodące wpływy posiada tam trio: Agnieszka Holland, Jerzy Stuhr i Edward Miszczak. Ten ostatni to szef programowy TVN, czyli stacji, która sama kręci sporo filmów (zazwyczaj gównianych, z których wiele otrzymało dotację z PISF), więc mamy tutaj idealny przykład na konflikt interesów. Obecną dyrektorką PISF jest radykalnie lewicowa Magdalena Sroka, działaczka LGBT, ulubienica George Sorosa.

Magdalena Sroka

Magdalena Sroka wcześniej była ważną osobą w krakowskim samorządzie, którym kierował postkomunista Jacek Majchrowski. Głównym samorządowym „osiągnięciem” pani Magdaleny była wiodąca rola w przygotowaniach do zimowej „Olimpiady” w Krakowie (miasto bez konsultacji z mieszkańcami wydało wiele milionów złotych na przygotowania do Olimpiady, a na koniec w atmosferze skandalu wycofało swój udział w kwalifikacjach). Sroka została dyrektorem PISF 3 października 2015, czyli na 3 tygodnie przed wyborami parlamentarnymi. Rząd PO/PSL wówczas już wiedział, że za chwilę zostanie wysłany przez Polaków na „zieloną trawkę”, więc pospiesznie realizował strategię „bomby zegarowej”, czyli obsadzania swoimi ludźmi „niezależnych” stanowisk (ten sam manewr dotyczył np. dwóch sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wybranych „na zapas”, czy Adama Bodnara, ulubieńca Sorosa, który został rzecznikiem Praw Obywatelskich we wrześniu 2015). Były to ze strony PO/PSL zagrywki typu „win-win”, bo na „ciężkie czasy” wprowadzali antypolskich mąciwodów na ważne stanowiska publiczne, a ewentualna próba ich usunięcia przez nowy rząd byłaby paliwem do protestów i permanentnej rewolucji (tak, jak to było po odmowie zaprzysiężenia „zapasowych” sędziów TK przez prezydenta Dudę, co stało się okazją do podjudzania lemingów i lewaków przez kolejnych 19 miesięcy). Magdalena Sroka została dyrektorem PISF 3-go października, a już 12 dni później (15 października) otrzymała medal „Gloria Artis” (nadawany osobom „szczególnie wyróżniającym się w dziedzinie twórczości artystycznej, działalności kulturalnej lub ochronie kultury i dziedzictwa narodowego”). 10 dni później (25 października) były wybory, po których pani Sroka stała się sabotażystką na nowej scenie politycznej. Oczywiście PISF wcześniej też był twardą żydokomuną, ale poprzednia dyrektor, Agnieszka Odorowicz nie była aż taką lewaczką, jak Sroka.

Mój dzisiejszy wpis został zainspirowany listem pani Sroki do Motion Picture Association of America, który kilka dni temu opublikował „Fakt”. Nie był to typowo lewacki „list otwarty” (z których słynie Roman Giertych, mając ich na koncie ponad setkę). Był to list „zamknięty”, datowany na 18.05.2017, który dopiero teraz ujrzał światło dzienne. Swoją drogą – dziwne, że upublicznił go akurat niemiecki „Fakt”, być może zrobiono to specjalnie, żeby podjudzić (lekko uśpione ostatnimi czasy) lewactwo do protestów w obronie Sroki („Fakt” w dodatku myli jej nazwisko, nazywając ją kilkukrotnie „Soroka”). List „Soroki” napisany jest łamaną angielszczyzną – to akurat dobrze – widać więc, że środowisko lewackiej „kultury” jest w finansowej rozsypce, skoro szkoda im 50zł na korektę tłumacza. „Soroka” mogła ten list wysłać najpierw do Anne Applebaum, to na pewno by jej go poprawiła za darmo i przesłała gdzie trzeba. Poniżej tłumaczenie listu Magdaleny Sroki na polski (oryginał TUTAJ – foto z twittera). Adresatem jest Christopher John Dodd, żydowskiego pochodzenia polityk partii demokratycznej, który wówczas pełnił wysokie stanowisko (Chief Executive Officer) w Motion Picture Association of America (wyleciał z tego stołka miesiąc temu, ale list Sroki jest sprzed 5 miesięcy). MPAA to potężne stowarzyszenie największych amerykańskich wytwórni filmowych. Przejdźmy do listu Sroki, nie będę tłumaczył całości, tylko najbardziej interesujące fragmenty – może to wyglądać głupio, gdyż poziom znajomości angielskiego u Magdaleny Sroki jest na zbliżonym poziomie, co Wojciecha Pawłowskiego:

„Sytuacja w Polsce znów jest bardzo niebezpieczna. Próbujemy tworzyć społeczność, artyści, filmowcy, posiadamy siłę wolności! (…) Nasza obecna historia jest znów rzeczą krytyczną. To bardzo straszne, jak szybko zmierzamy do absurdalnej cenzury, wprowadzanej przez ksenofobicznych nacjonalistów, ukrywających się w cieniu statuy Chrystusa, króla Polski, wymazujących Lecha Wałęsa ze szkolnych podręczników i nazywających go zdrajcą (Wałęsa nigdy nie był obecny w szkolnych podręcznikach, więc jak go można stamtąd wymazać? – przyp. RacimiR). Wielu artystów, takich jak Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Krystyna Janda, Paweł Pawlikowski zostało umieszczonych na czarnej liście narodowych mediów, które insynuują, że współpracowali oni z komunistami, krzewią wartości homoseksualne i nihilistyczne, przez co powinni stracić przywilej reprezentowania polskiej kultury.

Na koniec pani Sroka podała link do jakiegoś tajemniczego filmu, zabezpieczonego hasłem „cinema”, ale próbowałem tam wejść i hasło nie pasuje (zostało zmienione). List Sroki można de facto skrócić do jednego zdania „Żydokomuna traci wpływy w ‚Polin’, więc rodacy, pomóżcie nam jakoś!„. List oczywiście może być ustawką, bo upublicznił go „Fakt”, czyli wielki sojusznik PISF pod względem polityki historycznej, który nie ma najmniejszego interesu w usunięciu Sroki ze stołka (bez sensu, żeby Niemcy pozbywali się kury, znoszącej dla nich złote jaja – „Idę”, „Pokłosie”, „Pokot”).

Skandaliczności tego listu nie mam zamiaru wyjaśniać, bo wszystko podane jest jak na tacy. Szefowa instytutu kultury, opłacana ze środków publicznych apeluje o zagraniczną interwencję i oczernienie polskiego rządu na arenie międzynarodowej. Jakby tego było mało – reżyser Jacek Bromski (szef rady PISF) stwierdził, że ów list wcale nie został napisany przez Srokę, tylko przez jakąś tajemniczą pracownicę, która już została zwolniona dyscyplinarnie. Czyli w PISF każdy może sobie „ot tak” pisać listy w imieniu dyrektorki, a wywalony zostaje dopiero 5 miesięcy później, gdy sprawa wycieknie do prasy? „Ja tu widzę niezły burdel„, jak to rzekł baron PISF, Jerzy Stuhr w pewnym seksistowskim filmie.

Agnieszka Holland – osoba, której brzydota psychiczna jest jeszcze większa, niż fizyczna

Jutro (w poniedziałek) rada PISF ma zadecydować o przyszłości Sroki, oczywiście można już stawiać dolary przeciwko orzechom, że z ich strony włos Sroce z głowy nie spadnie (zresztą, skoro ona niby nie napisała tego listu, to po co zwołują komisję?) Realne wywalenie pani Sroki musi być zainicjowane przez ministra Piotra Glińskiego (czyli de facto przez Jarosława Kaczyńskiego, bo Gliński obok Gowina to największy leń w całym rządzie). Podobno coś jest na rzeczy. Witold Gadowski od dawna krytykuje panią Srokę w swoich „komentarzach tygodnia”, a ostatnio powiedział, że jest ona już „na wylocie”. We wczorajszym głównym wydaniu „Wiadomości” również informowano, że pani Sroka może wkrótce obawiać się utraty stanowiska. W mediach lewackich panuje jakaś niespodziewana cisza na ten temat, ale pewnie czekają oni na oficjalną decyzję o dymisji, wtedy zacznie się jazgot i czarne protesty KOD w obronie Sroki (podobne do tych w obronie przyjaciela pani Sroki, posła Krzysztofa Mieszkowskiego, wywalonego z funkcji dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu). Według mnie – Magdalena Sroka powinna wylecieć ze stanowiska już dawno. To tak, jakby kupić samochód z przebitą oponą i jeździć tak przez 2 lata, aby nie być oskarżonym o łamanie wulkanizacyjnej demokracji. Pani Sroka stoi w sprzeczności z polityką kulturalną i historyczną rządu PiS, co podkopuje autorytet partii rządzącej i wkurza jej elektorat (PISF to ‚stajnia Augiasza’ i nieposprzątanie jej przez 2 lata to jeden z wielu dowodów na to, że PiS jest dobry głównie w ‚audytach’, ale realne porządkowanie państwa idzie im bardzo topornie). Według mnie – Sroka powinna w rozpoczynającym się tygodniu zarejestrować się w Urzędzie Pracy (razem zresztą z arcylewakiem Adamem Bodnarem, który również jest „piątą kolumną”).


Sam PISF jest według mnie instytucją co najmniej ułomną, a może nawet szkodliwą, z pewnością drogą w utrzymaniu. Przez całe życie, chcąc coś ocenić – stosowałem biblijną zasadę „Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7,20) i nigdy mnie ona nie zawiodła. PISF istnieje od 2005 roku i według mnie od tego czasu dobrych filmów kręci się tyle, co kot napłakał. Trudno mi wymienić jakieś wybitne filmy, finansowane przez PISF (z wyjątkiem twórczości Wojciecha Smarzowskiego). Jest to instytucja opanowana przez ludzi Sorosa, z dużą nadreprezentacją żydowską. PISF ma uprawnienia do wysuwania nominacji do Oskara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Przyjrzyjmy się tym nominacjom – według mnie są to same gnioty, zazwyczaj z podtekstem politycznym:

  • Rok 2010: „Wszystko, co kocham” –  obraz wybrany przez komisję pod przewodnictwem Agnieszki Holland, powołaną przez Bogdana Zdrojewskiego. Film jest gloryfikacją „bolkowej” frakcji „Solidarności”, która przedstawiana jest jako jedyna słuszna i nieskazitelna.
  • Rok 2011: „W ciemności” – nudny jak flaki z olejem film Agnieszki Holland (nie trzeba chyba dodawać, że o Żydach i holokauście, bo o tym są wszystkie jej filmy).
  • Rok 2012: „80 milionów” – film polityczny, gloryfikacja osób, związanych obecnie z „opozycją totalną” (Pinior, Frasyniuk). Oczywiście nie ma ani słowa o tym, gdzie Frasyniuk później ulokował tytułową kwotę (ze zwykłego kierowcy autobusu w krótkim czasie stał się baronem branży transportowej) i że cała operacja nie mogłaby się odbyć bez zgody bezpieki i Moskwy.
  • Rok 2013: „Bolęsa Wałęsa. Człowiek z nadziei„. Typowo polityczny film Andrzeja Wajdy, gloryfikacja Lecha Wałęsy, z totalnym pominięciem kontrowersji i jego „ciemnych stron”. Do kin obowiązkowo zagoniono uczniów z polskich szkół, a indoktrynacja kontynuowana była potem na lekcjach języka polskiego i historii- wydano specjalny przewodnik, z jasnymi wytycznymi dla nauczycieli, jak mają wyglądać szkolne analizy tego „arcydzieła” (lewacy teraz mają czelność wrzeszczeć, że PiS wprowadza politykę do szkół, ale wtedy byli wniebowzięci).
  • Rok 2014: „Ida” (zdobył Oskara, ku radości Żydów i Niemców). Film o Żydówkach, oskarżający Polaków o holokaust, wybielający zarazem Niemców, którzy o holokauście rzekomo „nic nie wiedzieli”. Pisałem o nim TUTAJ i TUTAJ. Film z jest skrajnie nudny i mógłby doskonale nadawać się na substytut tabletek nasennych, gdyby nie to, że jego przekaz polityczno-historyczny podnosi ciśnienie o 300% (co w efekcie uniemożliwia zaśnięcie).
  • Rok 2015: „11 minut„. Oficjalnie jest to thriller, ale realnie to zakamuflowana komedia i parodia filmów amerykańskich, do kompletu brakuje tylko Leslie Nielsena i gumowych potworów. Gniot jakich mało, wtórny, przewidywalny, źle wyreżyserowany, z główną rolą Andrzeja Chyry, który ostatnio stwierdził, że „nie czuje się Polakiem”.
  • Rok 2016: „Powidoki„. Ostatni film ulubieńca pejsaków z Hollywood, Andrzeja Wajdy. Arcynudy i sceny ciągnące się w nieskończoność. Film ciężki, jak pociąg z węglem, przeznaczony prawdopodobnie dla sympatyków ciężkich narkotyków. Jedynym pozytywem jest świetnie zagrana rola Bogusława Lindy.
  • Rok 2017: „Pokot„. „Thriller” Agnieszki Holland i jej równie urodziwej less-córki, Kasi Adamik, na podstawie książki (a jakże!) Olgi Tokarczuk. Skoro Agnieszka Holland, to wiadomo, czego oczekiwać – nudy, Żydzi i antypolskość. Pół roku po premierze kinowej „arcydzieło” dodawano na płycie do zaprzyjaźnionego tygodnika „Polityka”.

Tak właśnie wyglądają kandydaci do Oskara, wysunięci przez PISF w latach 2010-2017. Same gnioty, z których żaden nie odniósł sukcesu kasowego, ani frekwencyjnego (nawet nagrodzona „Ida”). Chyba nawet prymitywny „Botoks”, który w kinach jest od tygodnia, ma już więcej widzów, niż ci wymienieni kandydaci razem wzięci. Dawniej, gdy w ogóle nie było PISF – Polacy potrafili kręcić dobre filmy. Nawet za czasów PRLowskiej cenzury polska kinematografia była na dużo wyższym poziomie, niż współczesna, a do dzisiaj w najlepszym czasie antenowym (święta) emitowany jest „Znachor”, „Sami swoi”, „Piłkarski poker” czy „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”. Były też świetne seriale: „Alternatywy”, „Zmiennicy”, „Dom”, „07 zgłoś się” czy arcydzieło Kieślowskiego „Dekalog”. Między upadkiem PRL, a powołaniem PISF (lata 1989-2005), gdy w Polsce brakowało pieniędzy praktycznie na wszystko – również powstało wiele świetnych filmów. „Psy”, „Kroll”, „Reich”, „Samowolka”, „Symetria”, „Dług”, „Nic śmiesznego”, „Chłopaki nie płaczą”, „Poranek kojota”, „Żółty szalik”, „Sztos”, „Trzy Kolory”, „Kiler”, „Tato”, „Śmierć jak kromka chleba”, „Dzień świra”, seriale „Ekstradycja”, „Sfora” i wiele innych dobrych tytułów. A teraz, odkąd istnieje PISF? Niekiedy zdarzają się perełki, jak „Układ zamknięty”, „Uwikłanie” czy filmy Smarzowskiego, ale głównie dostajemy „Lejdis”, „Ryś”, „Kac Wawa”, „Wyjazd integracyjny”, „Pokłosia”, „Idy”, „Powidoki” i inne „Pokoty”, których nikt nie chce oglądać nawet za darmo na cda.pl. Co gorsza – PISF nie dość, że nie dofinansowuje, to jeszcze na wszystkie sposoby próbuje blokować filmy patriotyczne. Filmy, takie jak: „Historia Roja”, „Smoleńsk”, „Wyklęty” nie dostały złamanego grosza dotacji, a w dodatku działacze PISF próbowali je sabotować i krytykowali w mediach. Dlatego uważam, że najlepiej byłoby cały PISF zlikwidować „w pizdu”. Wybrane filmy mogłyby dostawać dotacje bezpośrednio z ministerstwa kultury (tak, jak było zawsze) i niepotrzebny jest tu pośrednik w postaci PISFu, w którym są dziesiątki, a może nawet setki dobrze opłacanych stanowisk (gdzie główna czynność to pierdzenie w stołek). Po to jest ministerstwo kultury, aby wspierało polską kulturę, a nie wspierało wrogo nastawiony PISF, który za nasze pieniądze nakręci żenujący „Pokot” i na koniec wyśle go do Hollywood. Gdyby w „Pokocie” Polacy zjadali Żydów i wilki żywcem, to pewnie byłyby jakieś szanse na Oskara, ale w obecnym kształcie szans nie ma żadnych.

Wywalenie Magdaleny Sroki to według mnie plan minimum, ale lepiej byłoby zlikwidować cały ten postkomunistyczny PISF, ponieważ obniża jakość polskiej kinematografii, jest instytucją silnie upolitycznioną i stoi w sprzeczności z wartościami kulturowo-historycznymi obecnego rządu. Oczywiście od razu zacznie się jazgot postkomuny, ale oni i tak permanentnie jazgoczą. Spadek ilości ciepłych posadek dla lewaków w ciągu ostatnich 2 lat jest spory. Największych politycznych celebrytów, którzy stracili intratne posady (Lis, Dobrosz-Oracz, Wysocka-Schnepf, Kraśko, Sienkiewicz, Nowak, Balcerowicz itp.) poupychano w Gazecie Wyborczej i na Ukrainie, ale liczba tych „spadochroniarskich” miejscówek jest ograniczona, bo główne koryto się skończyło (w dodatku nadchodzą wybory samorządowe, gdzie „totalni” zaliczą kolejne straty). Likwidując PISF pewnie większość działaczy wyląduje w organizacjach Sorosa, Krytyce Politycznej, mediach niemieckich, ale sporo z nich będzie musiało szukać normalnej pracy, więc lewacy będą próbowali podjudzić Polaków, aby protestowali w obronie PISF. Co jednak zrobią? Powiedzą, że jest zamach na wolność i demokrację, wyprowadzając KOD na ulicę? Tomasz Lis napisze tweeta? Roman Giertych napisze „celny w punkt” list otwarty? Robią to cały czas od 2 lat i będą robić dalej, niezależnie od wszystkiego. Środowisko „artystycznych wybrańców” i tak jest wiecznie niezadowolone, nawet już teraz, gdy dostają dotacje. Ciągle chcą więcej, kręcą gówniane filmy, a w wolnych chwilach organizują snobistyczne imprezy, gdzie przyznają sobie nawzajem nagrody i umierają ze śmiechu z żartów Macieja Stuhra o Tupolewie. Ostatnio rząd PiS wprowadził ulgi podatkowe dla twórców, artystów i dziennikarzy (cofnięte przez rząd PO/PSL), a „dziennikarz” Jacek Żakowski zamiast się cieszyć, że jego ubożsi koledzy po fachu będą mieli co do garnka włożyć – powiedział: „Nasze 1000+ to część PiS-owskiego bijącego/złocącego kija. (…) Nie chodzi o to, by twórcy tworzyli. Zwłaszcza niezależnie. Chodzi o to, żeby się tfurczo kurwili„. Skoro więc artyści się „tfurczo kurwią”, to trzeba zlikwidować im cały ten PISF i wprowadzić wolny rynek. Niech Agnieszka Holland i spółka sami zdobywają sobie środki na kręcenie swoich „dzieł”. Niech wydeptują ścieżki do Moskwy, Berlina, Sorosa, Brukseli, prosząc o jałmużnę. Niech Sroka pisze listy do Ameryki, ale jako osoba prywatna. Wara od pieniędzy polskiego podatnika! CHWDPISF! JPISF 380%!

Na koniec polecę wywiad z Konradem Łęckim, reżyserem filmu „Wyklęty”. Bardzo dobrze opisuje on środowisko „artystycznej elity” na podstawie Festiwalu Filmowego w Gdyni (nie przepadam za Chojeckim, ale on tam za dużo się nie odzywa). Naprawdę warto tego posłuchać:

RacimiR, 8.10.2017

PS: W dniach 5-6 października dostałem spore (jak na moje skromne potrzeby) wsparcie od czytelników, dzięki przede wszystkim dla filantropki Magdaleny oraz pana Wojciecha, a także Szymona, Kamila i Łukasza. Od razu się chce więcej pisać, bo we wrześniu, gdy przez 3 tygodnie nie dostałem nic, to zdarzyło mi się tak, że miałem czas, kiedy planowałem napisać coś nowego, ale dopadło mnie takie zwątpienie, że cały wolny wieczór haratałem w Starcrafta.

Wkrótce (tzn. na pewno w październiku) planuję zrobić białe tło i nowy szablon, bo to czarne faktycznie trochę lipne. Jest „buntownicze” i symbolizuje przytłoczenie białej rasy przez uposażenie pigmentalne i jego politycznie poprawne przywileje, ale jednak oko ludzkie lepiej toleruje klasyczną, „faszystowską” kolorystykę.

Zauważyłem ostatnio, że wielu blogerów i pozycjonerów wkleja u siebie żywcem moje teksty jako własne. Nie jestem jakiś Rafał Gaweł, żeby lecieć z donosem do prokuratury, no ale bądźmy poważni – wypadałoby jednak dla przyzwoitości na końcu podawać źródło i autora. Napisanie tego tekstu zajęło mi równo 5 godzin, a ktoś robi ctrl+c i ctrl+v, co zajmuje mu 5 sekund…

Zobacz też:

61 myśli nt. „Polski Instytut „Sztuki” Filmowej

  1. Caly holywood (syjonwood) jest 99% zydowskie pod katem wlasnosci (dla niepoznaki akcjonariat rozbity a jakze na fundusze, grupy kapitalowe i inne finansowe przekręty-instrumenty a na samej gorze piramidy zawsze jest jakas rodzina zydowska).
    Spora wiekezosc aktorow ma w korzeniach pochodzenie zydowskie a to juz polowa oskara pomimo miernoty aktorskiej.
    Nawet stallone kiedys stwierdzil ze bedzie poszukiwal zydowskich korzeni 😀 .
    Disney sie w grobie przewraca, cale zycie wiazal koniec z koncem ledwo az pod koniec zycia jak odniosl sukces po jego smierci wytwornie prrzejeli zydzi ktorych nienawidzil. Zreszta wszystkie przejeli, niedlugo zaczna przejmowac indyjskie wytwornie.

    Ogolnie jak to mozliwe ze plemie pustynne narrodu wybranego, ktrore tepili od starozytnosci egipcjanie, rzymianie, arabowie, miasta sredniowiecznej eurropy, niemcy w ii wojnie światowej ma nad-reprezentacje w finansach i polityce swiatowej pomimo 11mln przedstawicieli na calym swiecie.
    Chyba rzeczywiscie musza byc super-inteligentni, napewno sporo wiecej od sredniej bialej rasy.

    od RacimiR: „Pokot” jest tak słaby, że nawet punkty za pochodzenie nic nie dadzą. Sukces finansowy Żydów wynika z ich historii i wspierania się nawzajem w sposób ultra-nacjonalistyczny. Są ekspertami w „menedżmencie”, za to sp. w sporcie lipa totalna.

    • Jeszcze to, że Żydzi w średniowieczu mieli pewne przywileje (np. wolno było im pożyczać na procent), a jednocześnie pewne zakazy, np. nie wolno było im posiadać ziemi. Poszli więc w zawody, które tego nie wymagały – finanse, prawo, medycyna, nauka – a które z czasem stały się intratne.

      • xyhu- po za tym jest to po prostu starsza od naszej cywilizacja która obecnie obchodzi jakoś ponad pięciotysięczny rok w swoim żydowskim kalendarzu. Kiedy my tkwiliśmy jeszcze w analfabetyźmie z którego wyszliśmy dopiero w PRL-u żydowskie 3 letnie dzieci czytały i pisały w paru językach oraz grały na skrzypcach.
        Jest to nacja która opanowała system bankowy i poprzez ten system kontroluje zachodni świat (siłą rzeczy Hollywood też) i obecnie pracuje nad stworzeniem nowego człowieka, niewolnika, konsumenta o trasie i narodowości uniwersalnej. Jest na świecie kilka krajów które nie są kontrolowane przez banksterską elitę i niestety nie jest to Polska. My jesteśmy obecnie ekonomicznie eksterminowani i pod koniec tego stulecia będzie nas 16 milionów.

  2. „Nie róbcie z nas pederastów!” – Jerzy Stuhr pewnie by sporo zapłacił, by te słowa, które tam wykrzyczał – zniknęły z filmu Seksmisja….. 😀

    od racimiR: Był taki filmik, gdzie Korwin-Mikke kłóci się na korytarzu z 4 feministkami i mówi on, żeby podały przykład kobiety, która coś wynalazła, a wszystkie cztery chórem „Kopernik była kobietą” 🙂 Czyli nie dość, że nie potrafią podać przykładu, to jeszcze cytują seksistowski film.

  3. https://www.salon24.pl/newsroom/814145,szefowa-pisf-zostanie-odwolana-podpisala-list-do-hollywood-o-polskim-rzadzie

    Te sroke chce wywalicc resorrt kultury, wiec bedzie konflikt, jako podkladka bedzie to pismo.
    Ta sprawa pokazuje takze kilka rzerczy patologicznych w polsce, w polskich instytucjach
    – za to pismo napisane topornym angielskim (gorzej niz tlumacz google defakto) wyleciala pracownica ktora go skomponowala w pisf tzn. Dyscyplinarne zwolnienie i tutaj pytanie za co wyleciala dyscyplinarnie:
    A za lamany angielski
    B za dobor slow w polskim kontekście
    C za to wyleciala ze koziol ofiarny musial byc
    ?
    To pismo przeciez pracownica prrzygotowala na czyjes zlecenie, sama z siebie szerregowa pracownica by tego nie zrobila.
    Po za tym jakis jej przelozony musial sie podpisac i zweryfikowac to (czyli sroka) no ale chyba sroka nie zna angielskiego …
    Inna teoria taka ze to celowa ustawka aby wrobic sroke tym patologicznym pismem by miec argument do jej zwolnienia … ale to juz teoria spiskowa. I dlaczego od razu dyscyplinarke dostala szeegowa pracownica a nie sroka?
    Analogicczna sytuacja jak z meksykanami na plazy, zajscie bodajze w 2012 roku gdzie zwolniono zastepce komendanda (w sumie nie wiem czego) a nie komendanta.
    – napisanie listu po angielsku zlecono nieodpowiednie j osobie – tzn bez bieglej znajomosci angielskiego, albo to wina brak kadrowych, albo zlej organizacji pracy pisf (co w sumie przemawia za tym aby ten syf zlikwidowac), pokazuje takze nasza polska byle jakosc (zreszta nie tylko polska, z bylejakoscia mialem doczynienia w branzy IT, i w zagranicznych firmach w polsce burdel byl nie nmniejszy niz w polskich, a juz wspolpraca z zagranicznymi bankami to dopiero dilbertoza, moze kiedys ksiazke o tym napisze).

    To takze pokazuje ilosc dziwacznych w polsce instytucji, organizacji, gdzie jedyna praca polega na tworzeniu i przewalaniu makulatury, tworzeniu czegosc co materialnie nie jest naszemu panstwu przydatne, nie generuje dochodu narodowego a jedynie niebagatelne koszty, ciekawe ze zadna partia (i to na calym swiecie) nie likwiduje takich organizacji, gdzie jedyna praca poza przewalaniem makulatury, nietresciwych spotkaniach i piciu kawy to pierdzenie w stolek.

    od RacimiR: Sroka się pod tym własnoręcznie podpisała, więc nawet, gdyby napisał to ktoś inny, to ona jest winna, a nie ta tajemnicza osoba, którą wywalili nie wiadomo nawet za co, w dodatku pół roku po fakcie.
    Dziwi mnie to, że lewactwo jeszcze nie robi rabanu, pewnie jutro się zacznie. Sroka jest podobno na L4 do 16.10, więc na razie i tak jej nie można zwolnić.

  4. https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/715270/polska-czarnogora-zwyciestwo-na-koniec-eliminacji-jedziemy-na-mundial
    Po 12 latach jedziemy na mistrzostwa świata. Oczywiście euforia euforią ale jednak Polacy nie potrafią wygrać normalnie, prawie oddali wygrany mecz. Trzeba popracować nad obroną.

    od RacimiR: Zawsze musi być trochę emocji, rywale strzelili dwa „gole życia”, zresztą Dania nawet nie wygrała z Rumunią, mimo karnego i czerwonej kartki. Podobało mi się, jak Lewy walnął na 3:2, to jego zdecydowanie i zarazem wkurwienie 🙂 Ciekawe, kogo wylosujemy w grupie, ponoć mamy pierwszy koszyk.

  5. Do tego całego komunistycznego PISFu należy zastosować zasadę: wszyscy WON!, a sam instytut – do likwidacji! Jeśli ktoś chce kręcić filmy czy prowadzić teatr, to niech sobie zarabia, a nie wyciąga łapy po podatkowe pieniądze. Teatry, czy wytwórnie filmowe powinny być PRYWATNE i samofinansujące!. Całe wycie Krystyny Jandy wynika z tego, że ograniczono (nie cofnięto) państwowe dotacje do jej PRYWATNEGO teatru. Prywatny teatr dotowany przez państwo….. No trudno o większy absurd. „To ja mam mój teatr utrzymywać ze sprzedaży biletów?!?!?!?!” zawyła kiedyś Krycha w jakimś programie telewizyjnym. Tak pani Krysiu – ma pani swój teatr utrzymać ze sprzedaży biletów!!!!!

    Państwo powinno dotować rzeczy naprawdę wielkie, będące dziedzictwem narodowym – np. Wawel, Zamek Królewski w Warszawie, pałac w Wilanowie, Łazienki czy podobne obiekty. Wiadomo – nie utrzymają się same, a przecież nie wolno dopuścić, by ktoś na Wawelu uruchomił supermarket czy agencję towarzyską. Reszta won! Zbierajcie sobie pieniądze na swoje „dzieła” – jak Agnieszka Holland nakręci coś dobrego to ludzie pójdą na to do kina, albo kupią DVD i będzie zarobek.

    Krzysztof Karoń podczas jednego z wykładów mówił, że marksizm wyprodukował ludzi, którzy nic nie potrafią i są całkowicie uzależnieni od pieniędzy państwowych. Janda, Holland, Stuhr to doskonałe na to przykłady.

    od RacimiR: Ci ludzie nie są w stanie utrzymać się z działalności komercyjnej, bo masowy odbiorca nie chce oglądać ich nudnych „holokaustów”. Gdyby zlikwidować PISF i inne dotacyjki, to zostaje im już tylko wsparcie z zagranicy, albo kasa w supermarkecie.

    • Wsparcie z zagranicy można uciąć wprowadzając odpowiednie prawodawstwo, a kasa w markecie? Proszę bardzo! 😀
      Agnieszka Holland miałaby ogromny utarg (premia!!! 😀 ), bo bardzo wielu klientów marketu chciałoby zapłacić właśnie w kasie obsługiwanej przez tą utalentowaną, światowej sławy (kandydatka do Oscara! 😀 ) reżyserkę…………….
      Kolejki do kasy „zarządzanej” przez Jerzego Stuhra nawet sobie nie potrafię wyobrazić….. 😀 😀

      • A gdyby niejaka Holland poszła do agencji towarzyskiej, lub na ul. Poznańską w Wa-wie, to by nie miała zbyt dużo klientów🙂. Jakby taka Holland czy Stuhr na kasie stał w hipermarkecie, to i tak poszedłbym gdzie są najmniejsze kolejki i żeby było się jak najszybciej obsłużonym.
        W kolejkach do tej menażerii specjalnie stałyby w większości durne baby polskojęzyczne, chcących zobaczyć „sławnego” aktorzynę i potem koleżankom się pochwalić😃.

    • Ci ludzie bez problemu utrzymaliby się z działalności komercyjnej, bo są profesjonalistami. Równie dobrze jak „Idę” mogą nakręcić „Kilerów Trzech”, jakieś kino akcji albo lekturę szkolną. Na razie kręcą „Idy” i „Pokłosia”, bo za to mają płacone.

  6. @ michnikuremek

    Skończ wypisywać korwinowskie dyrdymały o samofinansujących się teatrach jedynie ze sprzedaży biletów. Czy ty wiesz ile utrzymanie, ogrzewanie i remonty samego tylko budynku teatru Słowackiego w Krakowie kosztuje? A gdzie pensje pracowników którzy to obsługują, montują sceny, sprzątają, prowadzą sprzedaż biletów itd. Pensje aktorów to tylko niewielka część pieniędzy w budżecie.
    Na dworach europejskich królowie, książęta, magnaci, też utrzymywali różnych malarzy, artystów, poetów, robili coś lepiej lub gorzej. Większość tego nie przetrwała do naszych czasów. Ale jak kultura byłaby uboższa gdyby ich w ogóle nie było.Tantiem za utwory, kompozycje, nie było w tamtych czasach.
    Platon, Arystoteles, Michał Anioł, też byli na czyimś utrzymaniu, a gdyby musieli na siebie zarobić, to nierzadko zdechliby z głodu. Bo na ich dzieła, rzeźby, wiersze, książki nie byłoby popytu w ich czasach wśród prostego ludu.

    Taki alchemik Johann Friedrich Böttger na dworze Augusta II Sasa pracował wiele lat nad procesem przemiany ołowiu w złoto bez rezultatów. Mimo to, był na utrzymaniu władcy. Potem zajął się procesami produkcji porcelany i odniósł sukces. Saksonia zarobiła duże pieniądze na produkcji porcelany. Jakby tego alchemika nie utrzymywał dwór królewski, to musiałby zając się czym innym, albo z głodu umrzeć, a Saksonia nic by nie zarobiła. To samo było z muzykami takimi jak Bach, Strauss, a nawet Chopin. Inaczej by się potoczyły ich losy, gdyby nie mieli bogatych mecenasów sztuki, którzy ich utrzymywali.

    • „Potem zajął się procesami produkcji porcelany i odniósł sukces”
      Fajnie tylko że Stuhry, Jandy, Wajdy i Hollandy od dekad nie odnoszą sukcesów ani artystycznych ani finansowych. Chyba wiesz co robi się z przedsiębiorstwami które nie przynoszą zysków?

    • Pełna zgoda, ALE… No właśnie należy dotować państwowe teatry, kina itd. Skoro pani Janda ma swój prywatny teatr niech sobie szuka sponsorów. Za poprzedniej władzy sponsorem było państwo a skoro teraz ten sponsor nie chce tyle kasy wykładać na teatr pani Jandy to niech innego sobie znajdzie a nie kwiczy w tefałenach. Za bardzo się przyzwyczaili niektórzy do państwowej kasy tak jak Adaś Szechter którego zabranie reklam z GWna ,,strasznie walnęło po kieszeni”.

    • Masz sporo racji w tym co napisałeś, jednak żaden z w/w nie działał na szkodę własnego kraju, innymi słowy nie podcinał gałęzi na której siedzi, lub mówiąc kolokwialnie nie srał we własne gniazdo.

    • „Czy ty wiesz ile utrzymanie, ogrzewanie i remonty „…. hal fabrycznych np. w Ursusie? I jakoś to nikogo nie martwiło i firma (tysiące firm) upadła i nikogo to nie obchodzi. A być może szkoda, bo mógł być z tego pożytek – w każdym razie większy niż z widoku „aktorki” masturbującej się krzyżem czy robiącą laskę papieżowi co się działo w DOTOWANYM Teatrze Powszechnym…
      Jaki miał problem dyrektor przedwojennego teatru z którego Szpicbródka robił podkop pod bank (wyjaśniam: chodzi o film „Hallo Szpicbródka” ze znakomitą obsadą aktorską)? Brak widzów i związany z tym brak kasy. I jakoś nie poleciał z tym problemem do ministerstwa kultury czy magistratu, bo by go tam wyśmiali. Nie – on szukał mecenasa. No i znalazł….. 😀 Poczytaj sobie o tamtych czasach …..
      Pani Janda niech sobie też szuka mecenasa – idzie do jakiś kulczyków, gudzowatych czy podobnych, a nie wyciąga łapy po nasze podatki.
      Film „Wyklęty” czy „Historia Roja” powstały bez udziału PISFu, a raczej – ze względu na tematykę – wbrew jemu. I co da się?

      • No właśnie, Ursus stał na wyższym poziomie technicznym w latach 80-tych, niż fabryki traktorów na Białorusi. W 90-tych latach jak zaczęło rządzić styropianowe dziadostwo, Ursus zbankrutował, bo brak im było dobrego zarządu. A na Białorusi w tym czasie szukano rozwiązań, i nie pozwolono firmie upaść. Teraz tak wyśmiewana przez polactwo Białoruś eksportuje swoje traktory niemal na wszystkie kontynenty z wyjątkiem Antarktydy. To samo się ma do polskich stoczni, gdzie za (nie)rządów Tuska UE rzekomo nie pozwoliła wspomóc pieniędzmi, a niemieckie stocznie taką pomoc od rządu niemieckiego otrzymały. To samo było z niemieckimi i francuskimi fabrykami samochodów jak miały przejściowe problemy.

        Nie sztuka jest zlikwidować fabrykę, razem z biurami projektowymi, maszynami, bo się „nie opłaca”. Likwidacja pociąga odpowiednie koszty, także społeczne. Podobnie było z PGRami w latach 90-tych, gdzie zlikwidowano je ze względów politycznych. A po okresie przejściowym, część PGRów mogłoby działać do dzisiejszego dnia, byłyby sprywatyzowane i przynosiłyby dochody. Ludzie by mieli wtedy pracę i nie zmenelili by się.

        @Strojgniew, @pt.
        Z wami się zgadzam w każdym słowie:).

        • Możesz dopowiedzieć jakie będą „koszty społeczne” z zaprzestania dotowania teatrów wystawiający pornograficzne obrzydlistwa w stylu tej „Klątwy” czy „sztuk” pana Mieszkowskiego?

          • Skończ głupa palić, to jest oczywiste. Polskojęzyczne aktorzyny z takich „arcydzieł” jak „Pokłosie”, „Ida”, „Klątwa”, i wiele innych obrazoburczych szmir. Nie powinni wystąpić więcej w żadnych filmach współfinansowanych za pieniądze polskiego podatnika, ani występować w państwowych teatrach. W telewizji publicznej też powinien być zakaz pokazywania takich „aktoreczek” i „reżyserków”, i zapraszania do studio w jakiejkolwiek formie. Są prywatne teatrzyki piątej klepki takie jak Jandy i tam mogą sobie występować do woli, bez finansowania z budżetu państwa. Wtedy by u nich nastąpiło otrzeźwienie i poważnie by się zastanowili na drugi raz, czy to im się opłaca.

          • Żyjemy w kraju w którym rocznie sprzedaje się mniej książek niż w Czechach czy choćby na Litwie. Być może jesteśmy zbyt biedni i zbyt zapracowani lub może preferujemy trudne sprawy na Polsacie ale w każdym razie nie ma u nas zbyt dużego zapotrzebowania kulturalnego dla tego wolno rynkowe realia to wyrok śmierci dla polskich teatrów. Moim zdaniem zamiast zamykać teatry lepiej pozamykać zdrajców którzy produkują Idy, Klątwy, Pokłosia itd. Ale to w drugiej kolejności, w pierwszej tych którzy doprowadzili do tego że polaków nie stać na teatry oraz upodlili ich do tego stopnia że trudne sprawy zaspokajają ich kulturalne potrzeby.

      • Mecenasami kultury byli Czartoryscy czy Ossolińsscy, a nie Ministerstwo Kultury czy jakiś zasr**** PISF rządzony przez dzieci stalinowców…..

      • @xyhu
        W twoim komentarzu jest sprzeczność ponieważ gdyby Polska kultura nie byłaby finansowana przez nikogo w czasach rozbiorów to z tamtego okresu mielibyśmy dzisiaj wiedzę o samych Jankach muzykantach .
        Ale myślę że poprawnie odczytam twoje intencje jeśli uzupełnię informacją o faktach historycznych że w czasach rozbiorów kultura polska rozwijała sie dzięki solidaryzmowi ziemiaństwa wobec chłopów , otwartych pałaców i bibliotek dla niższych warstw .
        Szczególnie to zjawisko było powszechne na terenie zaboru pruskiego w Wielkopolsce .
        Istotna była również rola duchowieństwa w pracy organicznej i likwidacji analfabetyzmu , upowszechnianiem literatury patriotycznej wśród chłopów . Czy nawet edukowaniem chłopów w temacie sadownictwa i stosowaniem technik w rolnictwie poprawiających plony .
        Polecam historię o nieznanych duchownych pozytywistach zapomnianych przez PRL .
        http://www.info.kalisz.pl/biograf/blizinski.htm

        • Pełna zgoda – dwory ziemiańskie niosący kulturę i naukę (dlatego Niemcy i Sowieci z taką zajadłością ich mordowali) , wspomniani Czartoryscy czy Ossolińscy, którzy mieli ambicje nieść oświatę do ludu, a nie pogardzający tymże ludem jak stalinowska „elita” z GW i PISF….
          Przed nami utworzenie prawdziwej, patriotycznej elity…. Bo z tą, która jest (a raczej się za nią uważa) do niczego nie dojdziemy…..
          Janda, Stuhr, Pszoniak, Holland…. odejdźcie…. Wam już dziękujemy………………………….

          • Nieprawda.

            Niemcy wcale nie mordowali szlachty z jakąś szczególną zajadłością. Natomiast Sowieci mordowali szlachtę w imię walki klasowej i w celach rabunkowych, a nie za mecenasowanie.

            Z największą zajadłością polską szlachtę mordowali ich właśni chłopi pańszczyźniani (np. rzeź galicyjska, pomniejsze zbójeckie akcje w powstaniu styczniowym).

          • Ta ‚rzeź Galicyjska’ była potrzebna, szkoda jednak że tak późno to się stało i wielka szkoda że nie objęła zasięgiem całego kraju. Szwajcarzy swego czasu wymordowali i przegnali swoich „panów”. A „panowie” już Szwajcarii nie odzyskali. Sprzyjało prostemu ludowi szwajcarskiemu ukształtowanie terenu. Jest to teraz naród wolny, wywodzący się od chłopów i pastuchów.

            Irlandzcy panowie się zangielszczyli i ogromna większość współczesnych Irlandczyków ma pochodzenie pasterskie i chłopskie. To samo było z Finami. Fińscy panowie z czasem się stali częścią szwedzkiej szlachty i dzisiejsi Finowie to naród drwali i chłopów.

            „Polska szlachta” to nie była żadna „patriotyczna elita”. Gdyby było inaczej, to żadnych rozbiorów by nie było. Taka Wielowieyska z G.Wna, gajowy Komoruski, Koorvin, Radziwiłł, Potocki i wielu innej obecnej menażerii też wywodzą się ze „szlachty” i „polskiego ziemiaństwa”, a są kanaliami i kurwami jakich mało wysługujący się obcym krajom, a nawet parchom.
            Szkoda, że ten zasrany Chmielnicki nie rzucił już w XVII wieku hasła typu – „rezać szlachtę” i „wolność, równość, braterstwo”, bo może jakby poderwał masy chłopskie i mieszczańskie do walki przeciwko „szlachcie”, to zdobyłby władzę w Rzeczpospolitej i do upadku państwa by nie doszło w następnym wieku.

          • @xyhu @archer
            Dlaczego nie było buntów chłopskich w dawnej Polsce w czasach I RP :
            1. W Polsce nigdy nie było klęski głodu . Poza sytuacjami wojennymi i lokalnymi nadzwyczajnymi zdarzeniami, Rolnictwo w dawnej Polsce zawsze generowało nadwyżki żywnościowe.
            2. Chłopi nie płacili w Polsce podatków ( ale np we Francji zdzierstwa podatkowe w XVIII doprowadzały wieś do nędzy i klęsk głodowych)
            3. Chłopi nie byli zmuszani do służby wojskowej . Przymus wieloletniego pobytu w armii był przyczyną zjawiska ucieczki ludności wiejskiej z Austrii i Prus do Polski oraz ucieczki chłopów spod Moskwy i Smoleńska na Litwę
            4. Obciążenia pracą tzw pańszczyzną nie były szczególnie wygórowane. Przykładowo z typowego ok 15 hektarowego gospodarstwa wszystkie obciążenia pańszczyźniane wynosiły około 120 dni roboczych w roku na całe gospodarstwo – mógł je odpracować właściciel gospodarstwa, któryś z jego synów lub wynajęty parobek.
            Niektórzy entuzjaści ( np od Korwina Mikke ) potrafią wyliczyć i uzasadnić twierdzenie, że chłop pańszczyźniany był obciążony pracą w mniejszym stopniu niż pracownik współczesnej korporacji ( wylicza się, ze pracownik korpo musi pracować około 220-230 dni w roku)
            5. Dodatkowo pańszczyzna była w Polsce rodzajem umowy społecznej, która działała w obie strony, więc również chłopom dawała jakieś przywileje i nakładała na właściciela wsi obowiązki.
            Oto przywileje chłopa pańszczyznianego :
            a). dzierżawa ziemi była stała i właściciel nie mógł usunąć chłopa z ziemi ( jak usuwano drobnych dzierżawców w Anglii i gdy właścicielom na rękę było zmienić profil produkcji)
            b). serwituty : chłopi mieli prawo w określony sposób korzystać z pańskiego majątku.
            Np. typowe gospodarstwo dawało prawo do 30 wozów drewna ( opałowego i budowlanego ) rocznie z pańskiego lasu
            c). za darmo; połów ryb czy zbieractwo runa leśnego itp
            d). pan miał obowiązek niesienia pomocy chłopom w razie zdarzeń nadzwyczajnych typu ;
            – odbudowa domostw po pożarze,
            – zakup zwierząt hodowlanych w razie pomoru ,
            – pomoc żywnościowa w razie głodu .
            System socjalny nie został wymyślony przez Marksa i Engelsa ani również przez Bismarcka czy Lenina . System socjalny został wymyślony w czasach Bizancjum o czym wielu ignorantów albo nie wie albo woli maskować swoją niewiedzę tworzeniem bajeczek .
            Najzwyczajniej w świecie zapomina się, że zróżnicowanie społeczne było ogromne w całej Europie zachodniej . Że większość mieszkańców każdego kraju była biedna, niepiśmienna i wyzyskiwana. Że robotnik w Londynie miał gorzej niż chłop pod Warszawą. I że żaden kraj nie miał idealnego systemu politycznego, czy też szeroko rozbudowanego systemu socjalnego jaki panował w I Rzeczypospolitej .
            Jak to możliwe że całą Europę od średniowiecza po oświecenie wstrząsały bunty chłopskie przeciwko feudałom a w I Rzeczypospolitej panowała niemal symbioza panów szlachty i chłopów . Normą było dbanie szlachty o chłopów, bo tylko dzięki ich pracy im samym mogło powodzić się dobrze. To była ścisła zależność. Chłopi z czasem przejęli kulturę szlachecką . Dzisiaj nazywanie „wieśniakiem” jest przejawem złośliwości mieszczuchów wobec mieszkańców wsi gdyż w dzisiejszych czasach jedynie chłopi są ostatnią grupą społeczna która odziedziczyła kulturę szlachecką staropolską w zwyczajach i tradycji .
            To chłopstwo uratowało Polskę i cywilizację łacińska w wojnie Polsko-Bolszewickiej i to właśnie chłopstwo zapłaciło największą daninę krwi o czym wielu antagonistów w sporze o bilans dwudziestolecia międzywojennego woli nie wspominać

          • @ adamos

            Posługujesz się półprawdami, a inne kwestie pomijasz. Życie stanu chłopskiego było może dobre za Kazimierza Wielkiego, gdzie rzeczywiście z pełną surowością egzekwowano powinności, także w stosunku do szlachty. Król ten starał się rządzić sprawiedliwie i hamował nadużycia szlachty względem innych stanów. Jeszcze znośnie się żyło chłopom w czasach Stefana Batorego. Po potopie szwedzkim i do rozbiorów, to już była równia pochyła i żyło się coraz gorzej w I Rzeczpospolitej „szlacheckiej”. To w tamtych czasach wytworzyło się powiedzenie, że w Rzeczpospolitej dla szlachty jest raj, dla żydów czyściec, a dla chłopów piekło.

            To że prawie nie było w Polsce powstań chłopskich zawdzięczamy głównie temu, że ludność szlachecka stanowiła aż 10% populacji. W ziemi łomżyńskiej nawet 30% stanowiła „szlachta”, a te ziemie były (i do dzisiaj są) jednymi z biedniejszych regionów Polski.
            W zachodniej Europie – Anglii, Francji, Niemiec szlachty było około 1% populacji. Niemal każdy szlachcic miał jakiś zameczek, a w Polsce większość „szlachty” musiała sobie samemu uprawiać pole. Niektórzy nic nie mieli i byli nazywani szlachtą gołotą. Życie wielu „szlachetnie urodzonych” w Polsce nie różniło się wiele od chłopów, tylko mieli wolność osobistą i mogli chodzić na sejmiki. Jakiś magnat dał takiemu szlachciurze sakiewkę z pieniędzmi i już na sejmiku nie dało się nic uchwalić, bo ktoś krzyknął „liberum veto”.
            Wytworzył się w tamtych czasach klientelizm, który przetrwał w mentalności do dzisiaj. Szlachta gołota musiała wysługiwać się magnatom, lub swoim bogatszym przedstawicielom swojego stanu. Szlachciura całował rękę magnata i prosił o protekcję na jakąś posadę dla siebie lub synów, lub załatwienie jakiejś sprawy. Liczyły się wtedy głównie znajomości, koligacje rodzinne, a nie tyle umiejętności, czy wykształcenie.

          • @adamos: wypowiedź oczywiście ciekawa, ale nie zaprzecza mojej tezie: z polskiego ziemiaństwa nie było pożytku.

          • „Niemcy wcale nie mordowali szlachty z jakąś szczególną zajadłością.”

            Od pierwszych dni września 1939r. wchodząc do miast i miasteczek rozwalali polska inteligencję: lekarzy, inżynierów, nauczycieli, księży, powstańców – oni przeważnie wywodzili się właśnie ze szlachty.
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Intelligenzaktion
            A Ruskie? To samo – ucięcie Polakom głowy było głównym celem obu agresorów.
            I chyba się udało. Dzisiejsza „inteligencja to w dużej mierze potomkowie fornali, ofiary powojennego „awansu społecznego”…..
            Co widać, słychać i czuć – w owym PISFie również…..

          • @michnikuremek: Przeczytaj uważnie poprzednie komentarze, moje i Wasze. Cały czas mowa była o ziemiaństwie, a nie o inteligencji. To dwie zupełnie różne grupy społeczne.

            O ile inteligencja jest bezdyskusyjnie potrzebna, o tyle ostatni pożytek z polskiego ziemiaństwa był w bitwie pod Grunwaldem. Od tamtego czasu ziemiaństwo zajmowało się głównie bogaceniem się cudzą pracą oraz bezwzględną polityką, obliczoną na własny zysk, często sprzeczną z interesem Ojczyzny. Dzisiejsi mentalni spadkobiercy ziemiaństwa to PO oraz „szlachta nie pracuje” na Pejsbuku.

        • @Archer
          Napisałeś że prawie nie było buntów chłospkich w dawnej Polsce . Otoż twój komentarz jest nie precyzyjny ponieważ nie było żadnych buntów chłopskich na terenie Korony .
          Do czasów Kazimierza Wiel. ciężył obowiązek wojny na wszystkich, którzy jakikolwiek kawałek gruntu uprawiali. Czy to szlachcic, czy sołtys, czy kmieć, wszyscy podlegali tak zwanemu „prawu rycerskiemu” czyli „włodziczemu” .
          Z różnych miejsc Statutu Wiślickiego mozna wykazać , że kmieć w dawnej Polsce miał własność ziemi, pod pewnymi wprawdzie warunkami i ciężarami. Są ślady, że kmieci zwano haeredes (Vol.l.I.f.575), lub cmetho possessionatus. Kmieć miał sprawiedliwość w Sądzie od króla postanowionym, tak dla szlachty jak i nie szlachty , początkowo kasztelańskim. Znajdujemy w materiałach źródłowych z r. 1368, gdy kmieć Piotr ze wsi Kościoły, rozprawiał się w sądzie wiecowym z biskupem włocławskim o sołectwo w Sławsku.
          Prawa Jagiellońskie gwarantowały , że gdy kmieć miał jednego syna, to ten powinien zostać na ojcowiźnie in haereditate, jeżeli miał więcej synów , to jeden z nich mógł odejść bądź na służbę, bądź na naukę szkolną lub do rzemiosła, a pan musiał mu dać tzw , „świadectwo” (Vol. leg., t. I, f. 260).
          Chociaż zwyczaj średniowieczny pozwalał szlachcie karać ludzi będących jako „niewolnych ” ale co do kmieci po konfederacji z 1673 nawet wtedy również nie było precyzyjnych zapisów że kmiecia może szlachcic kiedy chce ukarać .Dopiero w r. 1768 szlachta sama uchwałą sejmową odebrała sobie prawo życia i śmierci nad włościanami i nawet w tym samym roku ustanowiono karę śmierci na jednego dziedzica za zabicie chłopa .
          Pomiędzy okresem gdy wygasła oficjalnie dynastia Jagiellonów a sejmem z 1768 inny los był kmieci w dobrach królewskich. Mogli się zawsze o krzywdy swoje upominać. Mieli sąd Referendarski w Koronie, Asesorski w Litwie, do dochodzenia sprawiedliwości.
          Fakt ten wynikał z tego że Jagiellonowie gwarantowali prawa kmieciom również po wygaśnięciu oficjalnej lini Jagiellonów ponieważ Zygmunt III Waza był potomkiem Jagiellonów . Jego potomek Jan II Kazimerz w czasie ślubów lwowskich w 1656 obiecał chronić chłopów przed niesprawiedliwością i obciążeniami ten fakt miał zawsze odniesienie wobec kmieci z królewszczyzny oraz posiadłościach biskupich i zakonnych .
          Niemniej jednak zabicie kmiecia i to bez sądu w tym okresie ( 1673 – 1768 ) jeśli nawet nie miało miejsca to było zawsze było marginalne na terenie Korony . Nie można wykluczyć patologicznych sytuacji których na terenie Korony praktycznie nie było w porównaniu ze wschodnią turańską częścią Rzeczypospolitej a zwłaszcza z zachodnia Europą wstrząsana częstymi buntami chłopskimi .
          Krok stanowczy względem włościan uczyniła konstytucja z d. 3 maja 1791 r. Artykuł jej IV włościan pod opiekę prawa i rządu krajowego przyjmuje; wszystkie umowy między włościanami i panami ubezpiecza, do ich zawierania zachęca, nowego poddaństwa nie dopuszcza, ogłaszając każdego wolnym, jak tylko stanie nogą na ziemi polskiej.
          I to był fakt podkreślany przez Karola Marksa ze Polska Szlachta jako jedyna w historii ludzkości sama zrezygnowała ze swoich przywilejów ze swojej szlachetności tą szlachetnością obdarzyła inne stany w dawnej Polsce .
          Nie trzeba mi wierzyć na słowo tylko wystarczy wszystko sprawdzać i weryfikować ja podałem źródła aby ułatwić sprawę.
          Rzeczypospolita obojga narodów była mieszanką cywilizacyjna gdzie turanizm dominował na wschodzie w przygranicznych województwach oraz cywilizacja łacińska na obszarze Korony oraz regionu Wilna . Możesz w materiałach źródłowych sprawdzić że w Koronie brutalizm wobec chłopów ze strony panów praktycznie nie miał miejsca . Nie wykluczam jakiś marginalnych przypadków ale na obszarze Korony nie było buntów chłopskich . To jaką atrakcyjnością cywilizacyjną była dawna Polska świadczy o tym że te masy ludności która waliła drzwiami i oknami do Polski nie tylko uległa dobrowolnej polonizacji ale stała sie póżniej bardziej narodowo polska niz sami Polacy .
          Gdyby w dawnej Polsce kmiecie mieli fatatalną sytuacje to całe te masy chłopstwa nie uciekałoby do Polski z Bawarii , Sląska czy nawet chłopi spod Smoleńska i Moskwy .
          To własnie ucieczki chłopów do Polski tak bardzo irytowały władców sąsiednich krajów że stało się to pretekstem dla władcy Prus do zainicjowania I rozbioru ( ucieczka ponad 514 śląskich chłopów do Polski )

  7. Z zupełnie innej beczki. Na jakimś modo-konkursie będzie nas (nas jak nas, mnie nie) reprezentował kamil bahar. Bliżej mu wyglądem do simona mola niż przecietnego mieszkańca Polski ale co tam. Tvn pieje z zachwytu.

    • TVN pieje z zachwytu, a normalni ludzie oczekują odebrania koncesji tej DYWERSYJNEJ stacji telewizyjnej……..
      PIS – na co wy czekacie? Na oklaski czy kopniaki od AGENTURY?????

    • Porażająca jest bezczelność tego towarzystwa: jesteśmy niezależni, ale dajcie nam kasę. Następną decyzją powinno być rozpędzenie na cztery wiatry tej filmowej hołoty czyli całkowite odcięcie od pieniędzy. I to samo zrobić z innymi „niezależnymi” za pieniądze podatnika.

      • Zaistnienie czegoś takiego jak ten „instytut” ,który dawał kasę na antypolskie ,żydowskie filmy ,w których stale obrażano i poniewierano godność Polaków -to jest prawdziwy skandal,według mnie w kulturze potrzeba kogoś takiego podobnego w działaniu jak Patryk Jaki w sprawiedliwości żeby rozgonić tych czosnków i kryptokomuchów co się podłączyli do państwowej kasy i z tego żyją.

  8. Sroka jednak poleciała 🙂

    od RacimiR: Pan Majmurek w Wyborczej płacze, że teraz skończą się wielkie sukcesy polskiego filmu i hurtowo zdobywane nagrody 🙂 On chyba w jakimś innym świecie żyje.

    • Przez to skandaliczne odwołanie pani Sroki pani Holland nie dostanie Oskara! 😀 😀 😀

      od RacimiR: Mi się wydaje, że cała awantura dopiero przed nami i teraz trwa „cisza przed burzą”, póki co lewactwo siedzi bardzo cicho, poza kilkoma artykułami gdzieś na dnie portali. Sroka w teorii jest na zwolnieniu do końca tygodnia, więc nadal jest prezesem. Czyli od przyszłego poniedziałku, gdy Sroka oficjalnie dostanie dyscyplinarkę, to widzę 2 opcje działania ze strony Sorosa:
      1) albo zajadła obrona Sroki, KOD na ulicach, listy otwarte aktorów itp.
      2) albo PISF zamiast niej wysunie kandydaturę jakiegoś Blumsztajna czy Kasi Adamik i będzie ją za wszelką cenę forsować
      Na pewno nie będzie tak, że Gliński wsadzi sobie na stołek kogoś swojego, a lewactwo będzie cicho. To nie w ich awanturniczym i „korytniczym” stylu.

  9. Tego eurokraci nie przewidzieli. Jezeli z eurozony wychodzi region z nadwyzkami finansowymi, jak Katalonia, to ECB moze im skoczyc. Nie tak jak w Grecji, gdzie wszyscy sie klaniaja w pas kazdemu samolotowi z Frankfurtu.

  10. https://wiadomosci.wp.pl/katalonia-zawiesza-niepodleglosc-premier-chce-rozmawiac-z-wladzami-hiszpanii-6175336693221505a
    Premier Katalonii ,,zawiesił” tymczasowo niepodległość i zaapelował o podjęcie dialogu z władzami hiszpańskimi. Tylko czy hiszpańskie władze przyjmą wyciągniętą dłoń do rozmów ? Jeśli nie to za kilka tygodni sprawa powróci i będzie już oficjalna secesja Katalonii, a jeśli tak to o czym Barcelona i Madryt mieliby rozmawiać skoro stanowiska są tak różne a nie sądzę żeby władze katalońskie się teraz cofnęły bo już cofnąć się nie da.

  11. Cześć RacimiR.
    Krzysiek ze Świon z tej strony. W końcu trzeba coś napisać :).
    Pierwsza sprawa, jak będziesz zmieniał tło strony to sprawdź stronę gamefaqs.com, oni mają na dole opcję Change colors; jest do wyboru białe tło, czarne, plus różne opcje kolorów dodatkowych elementów. Niestety jestem laikiem w sprawach stron www i nie wiem na jakim silniku stoi ta strona. Większa część zawartości gamefaqs to walkthrough pisane w notepadzie. Może jest możliwość zastosowania takiej opcji tutaj? Mnie osobiście czytanie stron z białym tłem wypala gały 🙂 (czytam na telefonie).
    Dwa, nie pierdol się ze złodziejami Twej pracy intelektualnej, wymuszaj na nich podawanie źródła. Inne rozwiązanie: jestem czytelnikiem bloga http://riese-inne.blogspot.com/ Polecam trzy ostatnie posty; ze względu na plagiatorów WojtekOKI przeszedł na rejestrowaną formę na wordpressie, dodatkowo 12 zł na miesiąc, a treści zostaną objęte prawami autorskimi.
    Przy okazji, w mailu o dostęp do nowej wersji poleciłem autorowi Twoją stronę, jako że jest On bardzo „red pilled” i w komentarzach często poruszał niepoprawne politycznie kwestie. O sytuacji w naszym kraju zwykł mówić o „kameleonie zmieniającym tylko kolory” i o „uszatkach” ciągnących za sznurki. Polecam Tobie i wszystkim tu piszącym lekturę riese_inne od pierwszego do ostatniego posta.

    Trzy, dzięki za ujawnienie swojej strony slaskiemiasta.pl . Miałem dwa wieczory zarąbistej lektury. Przy okazji zrobiłeś tam zdjęcie możliwego miejsca zatrudnienia dla siebie, na tym zdjęciu: http://slaskiemiasta.pl//images/miasta/zaleze/zaleze81d.jpg
    Nie, nie chodzi o biały napis :D. Pisałeś że robiłeś na maszynie ostatnio. Jeśli potrafisz obsługiwać centrum frezarskie cnc, albo umiesz dryjować na zwykłej dryjbance 😛 to uderzaj do kierownika z pytaniem o robotę, brakuje u nas fachowców. Pochorował się też poważnie jeden magazynier,( przy okazji, możesz Go znać,Niebieski z Katowic, Tomek W. Jak co to pisz na priv o więcej szczeg. roboty.

    @Archer.
    Czy Ty to ten sam Archer co pisuje czasami u Sidora na blogu? Jak tak to ubolewam że większość Twoich cennych linków jakie wklejałeś, tonęła bez odzewu w tym morzu g. (nie popieram D.K. żeby nie było :P)

    Pozdro dla wszystkich Czytelników.

    od RacimiR: Cześć. Tutaj też można zrobić białe tło, ale ja chciałbym jakiś ładniejszy szablon przy okazji zrobić. Praw autorskich nie można „wymusić”, w Polsce piraci się na potęgę – muzykę filmy, gry, programy… treści również. Ja mam własną domenę, więc dużo lepiej, niż na wordpressie, bo wszystko należy do mnie i mam adres strony bez końcówki „wordpress”. Z tym kopiowaniem treści to nie jest dla mnie jakiś wielki ból dupy, pierwszy raz o tym wspomniałem po 4 latach blogowania, nie jestem Gaweł. Tego i tak nie zwalczysz, nawet za te 12 złotych.
    Sprawa Riese jest dla mnie fascynująca, byłem nawet kilka razy w Górach Sowich. Poczytam w wolnej chwili. Dziwne, że ten autor nie podał od razu nowego adresu strony, to jakaś tajemnica? Według mnie straci przez to trochę czytelników + cały ruch z wyszukiwarek (powinien porobić przekierowania 301).
    Co do pracy – ul. Pokoju to piękna okolica, zwłaszcza jesienią 🙂 Nawet blisko tam mam. Ja na maszynach nie bardzo potrafię niestety. Bardziej jeżdżenie samochodem, instalacje RTV, sprawy papierowo-komputerowo-finansowe, magazyn ewentualnie też. Z obsługi maszyn lipa – co najwyżej wiertarka 🙂
    Pisałem, kiedyś ze łapę mało mi obcięło i chyba z tym pomyliłeś, ale to nie było przy maszynie, tylko próbowaliśmy z kumplem wciągnąć „paleciaka” na TIRa w deszczu i w dużym pośpiechu, ziom zaliczył glebę i mi dłonie wślizgnęły się pod tylne koła tego wózka, tak, że nie umiałem wyciągnąć. Tak to jest, jak szef sępi na wózek widłowy – lepiej, żeby ściągać ręcznie z auta 5 ton, układać to na 10 paletach na środku drogi, potem przewozić to paleciakiem do magazynu (bo TIR tam nie wjedzie – za ostry zakręt) i tam znowu przekładać te 5 ton na regały. Czyli mamy ulicę z 10 paletami, gdzie ludzie muszą chodzić naokoło, wkurwionego kierowcę, który nie może jechać dalej w trasę i dwóch wkurwionych gości, którzy robią wszystko ręcznie za 9zł/h. Gdyby był „widlak” to by to zajęło 15 minut… Potem różne „konfederacje lewiatan” narzekają, że wydajność pracy w Polsce niska, dlatego wzrost płac jest groźny – tylko, gdyby wzrost płac był większy, to szef kupiłby wózek i momentalnie wydajność rozładunku wzrosłaby o 1600% (jedna osoba zrobiłaby to w 15 minut, zamiast dwóch osób, które robiły to 2 godziny, po czym byli spoceni, wkurwieni, zdemotywowani na maxa – czyli kolejny spadek wydajności).
    Gdyby było jakieś miejsce pracy bez potrzeby obsługi maszyn to daj znać (ewentualnie jakby było jakieś szkolenie, bo jestem kumaty, silny i łapy mi się nie trzęsą). Ja mam już nową pracę, lepszą niż ostatnia, ale także dupy nie urywa, pensja troszkę wyższa od minimalnej, więc mógłbym się zwolnić z dnia na dzień bez większego żalu.

    • Ty robiłeś zdjęcie Pokoju, ale Moj jest na Tokarskiej 🙂 Choć jak się przyjmowałem to nie mogłem tego znaleźć i wylądowałem aż na Bochyńskiego, bo Tokarska tworzy takie U z dwiema uliczkami 😀
      Riese jest fascynujące ale lepiej nie czytać Kwietnia i innych bajkopisarzy i „szklarzy” jak np. Druch Boruch z Włodarza, ten od Muchołapki 🙂 , tych dwóch od Golden Zuga, czy ostatnio taki jeden od Dalmusa i Bursztynowej Komnaty w Riese (choć jak większość zaczynałem od K. ale po dwóch dniach dałem se spokój a gogle same podpowiedziały blog Wojtka, a potem innych grup eksploracyjnych). Takich Muchołapek to na starej Elektrowni Chorzów było kilka, a te na hucie Batory przy Cichej? 😛 Ruch mu spadnie ale nie oto tam chodzi, tam większość komentujących się zna,kilku mieszka za granicą (polecam posty Mareckiego), jak poczytasz wszystko to będziesz wiedział o co chodzi, wbrew pozorom tego nie ma aż tak dużo. Ja tam jestem tylko niemym czytaczem bo gdzie tam Świony a gdzie Dolny, ale temat super, tylko bez bajek z mchu i kotleta 🙂

      Co do rozładunku u nas jest podobnie bo jedyna brama na firmę to przez tunel jak do einfartu, więc widlak musi wyjeżdżać na ulicę i przeciskać się z powrotem. kupno większego arkusza blachy niż 2 m odpada. Te tiry nawet mają biedę wjechać w te wąskie uliczki.

      Szablon strony jest mi obojętny, byle było by do wyboru ciemne tło 🙂

      od RacimiR: Ja z Riese to raczej samemu chodzę, bo uwielbiam góry. Nieraz pogadam o tym z jakimś napotkanym turystą, bo w górach to nawiązywanie kontaktów jest 10 razy łatwiejsze, niż normalnie. Moje czytanie o tym miejscu to może łącznie z 5 godzin w całym życiu, więc nawet nie wiem specjalnie o co chodzi z tą muchołapką – dla mnie jakiś szkielet postindustrialny, na którym wynalsował się bajkopisarz, który powinien zostać wyśmiany na samym początku.
      Na DŚL wcale nie ma tak daleko.
      Wy przynajmniej macie widlak, a ja musiałem paleciakiem zadupczać po jakichś dziurach, a jak auto było bez windy to już w ogóle kaplyca.
      Z tłem może być lipa, ale spróbuję tak zrobić, żeby samemu można było wybrać (próbowałem już to kiedyś zrobić i mi się nie udało).

      • Muchołapka to te betonowe podstawy chłodni kominowych jakich u nas było w diabły. Ten jeden z tych fantastów zrobił z tego lądowisko Vrilów albo die Glocke i trzepie na tym kasiorę.
        Strona OKIego na wordpressie nie jest tajemnicą (riese.net.pl) tylko jest dla zaproszonych czytelników, plus zdjęcia zostaną opatrzone pewnie znakiem wodnym.Jak ktoś coś nawywija to dostanie zwrot kosztów i wypad 🙂 Przykład podbierania zdjęć masz w poście
        http://riese-inne.blogspot.co.ke/2017/09/zbiegi-okolicznosci.html choć Wojtek bardzo szanuje S. Bulzę za wkład w odkrywanie tajemnicy, ja sam przeczytałem wszystko p. Bulzy na polishclubie na ten temat.

        Popytam jak tam sprawa stoi z tym magazynem, ale tam to roszady są ogromne. Ostatnio przyjeli jednego do działu konstrukcyjnego, choć było już tam dwóch, a cała produkcja została skonstruowana dekady temu a wiertarki to przez Hollmanna przed wojnami światowymi, lol. To niestety taki relikt PRL gdzie czas w biurowcu się zatrzymał 🙁

  12. Do programowania obrqbiarek w CNC to studenciakow jest od groma, przynajmniej w krakau (nie wiem jak w aglomeracji katowickiej z tym jest), wymagane co najmniej studia na polibudzie i niestety pensja stoi w miejscu a jeszcze pare lat temu byly to okolice sredniej krajowej.
    Jesli firma ma problemy ze znalezienieum programistyCNC to musi malo placic i tyle w temacie.

    RacimiR powiem szczerze, czytajac tego bloga mam wrazenie ze jestes murowanym kandydatem na polityka, udzielales sie w komisji w ostatnich wyborach, masz swoje poglady (mocno prawicowe, konserwatywne), angazujesz sie spolecznie.
    Zapisz sie do PISu, zacznij od stranowiska radnego w twoim miescie a potem juz pojdzie z gorki. Nawet poslem mozesz zostać (przeciez nawet studenci zostaja poslami, wystarczy dopisac sie na liste).
    Poselska 4-cyfrowa pensja to ladny grosz 🙂
    Bedac poslem rrobisz MBA i jestes w zarzadzie/radzie nadzorczej spolki dowolnej państwowej z 5-cyfrowa pensja a to juz spory grosz.
    Jak patrze na moje miasteczko powiatowe (najbiedniejsszy powiat w polsce) to urzad skarrbowy, samorzad, agencje panstwowe sa od pokolen okupowane przez kilka rodzin non stop te same.
    I dla niepoznaki osoby z rodzenstwa jednakowo zapisane do po, psl, samoobrony, a teraz pis, niewazna partia wazne koryto.
    Delikwent z jednej z rodzin chodzilem z nim do LO byl jednym glabem z klasy (moze nawet najwiekszy) jechal na sciagach mimo ze go lapali. I od kilkunastu lat jest albo w AMiRR, albo radny, albo dyr czegos tam a teraz wicestarostA, oczywiscie posel psl a jakze.
    Drugi delikwent z lo z klasy humanistycznej zostal asystentem posla z europarlamentu, jak z nim gadalem kilka lat temu to zajmuje sie przyjmowaniem i przerabianiem korespondencji posla (i co za tym idzie response ze poseł zajmie sie ta i taka sprawa a jakze ) i wystrojony w garniak bryluje na spotkaniach samorzadowcow a pensja 5cyfrowa rocznie.
    Teraz wiem ze w samorządach i w jakiejkolwiek partii sa nieudacznicy co nie bardzo wiedza co w zyciu rrobic, oczywiscie rdzen partii to zawsze sa osoby kumate wyksztalcone z charyzma ale cala reszta to szkodniki spoleczne, nieudacznicy i nawet przestępcy. Zreszta wysstarczy rzucic okiem na wykształcenie co znanych poslow:historyk, antropolog kultury, psychologia, religioznawstwo, sztuki piekne (swoja droga kierunki gdzie sie duzo gada a gospodarka nic na tym nie zarabia).
    Oczywiscie rdzen partyjny to prawo, ekonomia i mnostwo wszelakich podyplomowek wiec dla nich szacun bo przebrnac przez takie studia to jednak inteligencja jakas musi byc.
    Wiec Racimirze przyszlosc masz juz ustaloną 🙂

    od RacimiR: Ja pochodzę z rodziny hutniczo-kolejarskiej, więc nie ma mnie kto wciągnąć do polityki, administracji, a nawet jakiejkolwiek budżetówki, a bez znajomości ani rusz – wszystko obsadzone klanami rodzinnymi na 3 pokolenia naprzód. W mojej Spółdzielni Mieszkaniowej (40.000 mieszkańców) z 70% kadr stanowią 4 nazwiska. U mnie w mieście i na całym Śląsku to twarda Platforma niestety i nie zanosi się na zmianę.

    • Rzeczywiście na temat CNC jest dużo wiedzy teoretycznej na stronie http://cnc.pl/
      ponadto jest duże zapotrzebowanie na specjalistów od obrabiarek .
      W takiej fabryka Brembo w Dąbrowie Górniczej która zatrudnia ponad 1200 osób , pracuje tam znajomy który zarabia 5 tys za 250godzin pracy .

      • Czyli 3tys za poltorej etatu, a gdzie zycie rodzinne, czas wolny?
        Mozna tak zapieprzac jak sie ma dwadzieścia pare lat, ale pozniej to organizm wysiada i kaplica.

        W polsce jest coraz wiecej inzynierow/technikow/specjalistow wszelakich, procentowo wiecej niz na zachodzie (mimo ze zachod mysli ze w europie wschodniej jest wiocha i zascianek), a mimo tego zarobki w polsce w PLN sa takie same jak na zachodzie w EUR i to jest glowna przyczyna ze produkcja prrzemyslowa (zaawansowana) jest przenoszona do polski.
        Wysokie zarobki na zachodzie wynikaja z silnych tam zwiazkow zawodowych w sektorze prywarnych przedsiebiorstw – w polsce zwiazki zawodowe (wykluczajac sektor panstwowy) maja niewiele do powiedzenia i mamy pensje jakie mamy. Na dodatek ukry psuja rynek.
        Malo prawdopodobne ze wybijemy sie kiedys z pulapki niskich pensji, pomimo ze naokolo czytam w necie jak to w polsce jest coraz lepiej i jestesmy liderami zapieprrzania ile wlezie.

        • Nieskie pensje w Polsce są wynikiem tego, że właścicielami maszyn i fabryk i całego korpo są zagraniczniacy. I oni kasuja wiekszość zysku nic nie robiąc. W takim Bangladeszu pensje nigdy nie pójdą w górę.

          od RacimiR: Tylko brak rąk do pracy może ich zmusić do podniesienia wynagrodzeń. Gdyby nie Ukraińcy, to zarabialibyśmy już z 10-20% więcej, niż teraz (co z kolei nakręcałoby konsumpcję i powodowało dalsze wzrosty).

          • @ RacimiR

            Tu masz rację, że gdyby nie ukraińcy to Polacy zarabialiby 10-20% więcej. Dodatkowo, ukraińcy starają się jak najmniej wydać w Polsce zarobionych pieniędzy, po czym większość tego co zaoszczędzą wymieniają na dolary i wywożą na ukrainę, co powoduje drenaż polskiego rynku. Polacy za to na miejscu płacą podatki, zamawiają usługi, przeprowadzają remonty mieszkań i te pieniądze zostają na miejscu.
            Jak oglądam wiadomości w TVP1, to jest taka toporna propaganda w sprawach gospodarczych jak za Gierka. Tylko widzę że bardzo wielu ludzi, nawet w Warszawie pracuje za minimalną pensję, lub niewiele więcej.

            od RacimiR: Ja mam w robocie kilku Ukraińców to właśnie tak jest – oszczędzają kasę, mieszkają w złych warunkach, kupują najtańsze produkty w zachodnich marketach, a jak jadą z Ukrainy do Polski, to tłumikiem haczą o jezdnię, bo auto tak wyładowane konserwami i słoikami.

        • I jeszcze o związkach. Związki zawodowe w Polsce są wyłącznie w państwowych firmach, bo te nie mają jak uciec za granice. Dlatego można się targować.
          Brak związków zawodowych w zagranicznym korpo na terenie Polski jest konsekwencją tego, że takie korpo przy najmniejszym zagrożeniu związkami ucieka za granicę. Więc uzwiązkowienie w korpo to mrzonki.

          od RacimiR: Były jakieś próby uzwiązkowienia załóg w zagranicznych firmach, zawsze kończyło się to cichymi zwolnieniami (np. Lidl). Za to na przeciętnej kopalni związków jest… kilkadziesiąt (które de facto nic nie robią, poza pobieraniem wynagrodzeń).
          Mój ojciec całe życie płacił 1% pensji na Solidarność (prawie 50 lat pracy, czyli w sumie 6 pensji), a gdy go chciano zwolnić dyscyplinarnie rok przed emeryturą podczas okresu ochronnego, to przedstawiciel Solidarności na rozprawie nawet słowem się nie odezwał.

  13. http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/niemcy-chca-pozwolic-uchodzcom-jezdzic-po-ich-miastach-autobusami-komunikacji-miejskiej
    Niemcy chcą uczyć ,,uchodźców” jeździć autobusami. Czy oni całkiem powariowali ? Raz że ich nauczą jeździć, to jeszcze będą mieli pojazd dostępny dla siebie. To jest nie tylko proszenie się o tragedię ale wręcz jej umożliwienie.

    od RacimiR: W Niemczech (i innych krajach) i tak już teraz sporo brodatych jest kierowcami. Miejscowi nie chcą wykonywać tej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *