Nigger (N-Word) i zawłaszczenia lingwistyczne

Dziś wybierzemy się za Ocean Atlantycki, aby zgłębić ewolucję najbardziej skomplikowanego słowa, jakie można tylko sobie wyobrazić w całych Stanach Zjednoczonych, a pewnie i na całym świecie. Jest nim oczywiście słowo „nigger” (oraz identycznie brzmiące, bliźniacze słowo „nigga”, ewentualnie „niggah”). Brzmi ono podobnie w najpopularniejszych światowych językach – angielskim, francuskim, portugalskim hiszpańskim i wielu innych. Przez setki lat było to „zwykłe” słowo, które nikomu nie przeszkadzało, ale dzisiaj człowiek nieuposażony pigmentalnie nie może go używać (bez cudzysłowu). Zamiast tego powinien używać eufemizmu „afroamerykanin” bądź „N-Word” (czyli – „słowo zaczynające się na literę N„). Lewactwo intensywnie pracuje nad tym, aby problem rozszerzyć na inne słowa, dotyczące „dyskryminowanych” kast społecznych. Ledwo zacząłem pisać, a niejeden czytelnik pewnie już zgubił wątek. Najlepiej więc będzie, jeśli przytoczę chronologiczny chronologiczny „rozwój” problemu. Dlatego też podzieliłem niniejszy tekst na 5 części:

  1. Nigger jako normalne słowo (do 1950)
  2. Nigger jako słowo obraźliwe (1950-1990)
  3. Nigger jako słowo obraźliwe, ale w dialogach między osobami pochodzenia afrykańskiego jest pozytywne (od 1990)
    1. Dygresja raperska
  4. Naśladownictwo przez lewaków
  5. Podsumowanie


Część 1 – Nigger jako normalne słowo (do 1950)

Popularne kiedyś mydełko , obecnie zakazane

Mniej więcej do połowy XX-go wieku słowo „Nigger” było zwyczajnym słowem, jak tysiące innych słów, bez znaczenia pejoratywnego. Określało ono osobę czarnoskórą (koniecznie pochodzenia afrykańskiego). Jeżeli osoba była „pigmentalnie uposażona”, ale była np. latynosem (jak znany piłkarz Romário) – wtedy określenie „nigger” jej nie dotyczyło. Słowo „Nigger” nie było wówczas obraźliwe, funkcjonowało na tej samej zasadzie, jak wszystkie inne rzeczowniki. Jak czytamy w wikipedii: „Było w powszechnym użyciu, także wśród zwolenników równouprawnienia rasowego, używał go np. przeciwnik rasizmu i zwolennik integracji rasowej, gubernator Luizjany Earl Long„. Sytuacja była piękna w swojej prostocie. Słynny, XIX-wieczny brytyjski podróżnik, George Ruxton w swoim leksykonie górskim używał słowa „niggur” jako synonim potocznych, pozytywnych określeń męskich: „dude” i „guy” – określał on w ten sposób także ludzi białych, Meksykanów czy Hindusów. Słowo „nigger” było często używanym terminem wśród popularnych pisarzy, jak Mark Twain czy Agatha Christie.

Komuś jednak to piękno przeszkadzało i w połowie XX-go wieku rozpoczęto „prace” nad zmianą kwalifikacji słowa „nigger”. Nie ma dowodów na to, kto tę „reformę” rozpoczął, ja stawiałbym na tzw. „Szkołę Frankfurcką”, marksistów, trockistów, pomysłodawców „pilitycznej poprawności” i pewną nację, która zawsze zainteresowana była tym, żeby ludzie wokół nich kłócili się między sobą.


Część 2 – Nigger jako słowo obraźliwe (1950-1990)

Od połowy XX-go wieku słowo „nigger” zaczęło być coraz bardziej obraźliwe, pejoratywne, a proces „zaostrzania znaczenia” przyspieszył wśród hippisowsko-lewackich kręgów „Woodstocku’69”. Co ważne – za tą zmianą nie stali sami „niggerzy”, gdyż wówczas jeszcze niewiele znaczyli, będąc w USA na początku drogi do równouprawnienia. Jacyś wpływowi filozofowie musieli przewidzieć, że świat zachodni będzie zmierzał ku tolerancji i polityce multi-kulti, więc zawczasu zamontowano swego rodzaju bombę zegarową, która w przyszłości miała być kością niezgody pomiędzy rasami. Przypomina mi się sprawa Trybunału Konstytucyjnego i wybrania przez Platformę Obywatelską „sędziów na zapas” w wakacje 2015. Odchodzący rząd z premedytacją przygotował sobie w ten sposób punkt zaczepienia do ataku na nowy rząd PiS na kolejne kilkanaście miesięcy. Podobnie sprawa się miała w latach 50-tych XX-go wieku, gdy tajne siły (nazwijmy je NWO) zaczęły majstrować przy słowie „Nigger”, co po kilkudziesięciu latach zbiera coraz większe żniwa na płaszczyźnie nieporozumień rasowych w krajach multi-kulturowych.

„Reforma” słowa „nigger” w połowie XX-go wieku to prawdopodobnie absolutny ewenement i precedens lingwistyczny – słowo dotychczas normalne i neutralne przeobraziło się w pejoratywne i obraźliwe. Nie znam drugiego takiego przypadku, który nie byłby „dziełem” politycznej poprawności, chyba że w drugą stronę. „Złagodzeń” brzydkich i obraźliwych słów było sporo. Np. „zajebisty” (od słowa: jebać) – dawniej ciężkie przekleństwo, dzisiaj stało się słowem niemal powszednim. Albo słowo „kibol”. Dawniej było obraźliwym określeniem niesfornego kibica piłkarskiego, ale lewackie media zbyt bardzo go nadużywały, np. gdy w tłumie 300 osób odpalono jedną racę, to wszystkich trzystu automatycznie w Gazecie Wyborczej było nazwanych „kibolami”. Słowo spowszedniało tak, że kibice sami dla draki zaczęli się tak nazywać (np. główna flaga „kotła” Lecha Poznań – Kibolski Klub Sportowy). Dlatego, dawniej wystarczyło napisać „kibol” i wszyscy wiedzieli o co chodzi, ale dzisiaj Gazeta Wyborcza, dla zachowania negatywnego przekazu musi swe teksty „wzbogacać” o przymiotniki typu „radykalni”, „faszystowscy”, „skrajni”, „bandyccy” etc – samo słowo „kibol” już nie wystarczy. Tak więc – „spowszednień” i „złagodzeń” słowotwórczych mieliśmy wiele. Natomiast drogę odwrotną (gdy „zwykłe” słowo staje się obraźliwe) – rozpoczęło zjawisko ‚politycznej poprawności’ – pierwsze było słowo „nigger”, ale w kolejce już ustawiły się kolejne (patrz niżej – część czwarta), oczywiście wszystkie te słowa „dziwnym trafem” związane są z lewactwem…

Koniec końców, w latach 1950-1990 słowo „nigger” zostało w USA niemal zakazane, a jego użycie wymiecione z kultury i sztuki. Doszło nawet do tego, że zmieniano wszystkie tytuły książek, filmów, obrazów, które zawierały (neutralne dotąd) słowo „nigger”, np. tytuł powieści Agaty Christie „Ten little niggers” (Dziesięciu małych murzynków) oraz jej filmowej ekranizacji zmieniono na „And Then There Were None” (I nie było już nikogo). Zastanawiające jest to, że rzekomo „ofensywne” słowo „nigger” pozostawiono tam, gdzie zawsze było najwięcej odbiorców – czyli w muzyce i filmie.

Amerykanin nieuposażony pigmentalnie może obecnie wymawiać jedynie zamiennik i eufemizm, czyli „N-Word” (słowo, zaczynające się na literę N). Innym „legalnym” wariantem (stosowanym tylko w USA) jest słowo „afroamerykanin” – według mnie ta zmiana jest jeszcze gorsza, bo „nigger” był w miarę neutralny, natomiast „afroamerykanin” łączy czarną rasę z najbiedniejszym kontynentem świata, na punkcie którego większość murzynów ma kompleksy. Być może wprowadzono tego „afroamerykanina” z premedytacją, aby czarnoskórzy gorzej się integrowali w społeczeństwie, a każdego dnia ktoś im mimowolnie przypominał, że pochodzą z biednej i zacofanej Afryki, z której trzeba wyjechać, aby żyć w cywilizowanych warunkach.

Do tego momentu jest to sprawa w miarę logiczna (choć mocno podejrzana). Słowo „nigger” kiedyś było normalne, a z czasem stało się ono obraźliwe. Można to zrozumieć, o ile słowo to zaczęto by wycofywać z potocznej mowy i popkultury. Stało się jednak dokładnie odwrotnie.


Część 3 – Nigger jako słowo obraźliwe, ale w dialogach między osobami pochodzenia afrykańskiego jest pozytywne (od 1990)

Mniej więcej w 1990 roku (być może wcześniej, ale to nieistotne) zaczęło się „odzyskiwanie” słowa „nigger” przez murzynów. Wskutek lingwistycznej „reformy”, opisanej w punkcie drugim – słowo to było (jest nadal) potężnym tabu językowym, a jego użycie równoznaczne jest z rasizmem, nawet sami murzyni nie powinni go używać. Zastosowano jednak proste „obejście”, czyli „nowe” słowo: „nigga”, które z jednej strony – nie jest zakazanym słowem „nigger”, a z drugiej strony – jego wymowa brzmi identycznie. Jak czytamy na wiki: „(…) Afroamerykanie między sobą używają słowa nigger (zwłaszcza przy slangowym zapisie nigga) w znaczeniu dla nich pozytywnym i by podkreślić swoją tożsamość (…)”. Czyli najpierw słowo było neutralne, potem negatywne, a na koniec w wybranych kręgach stało się pozytywne – od tych zmian może się człowiekowi w głowie zakręcić…

W „odzyskanie” tegoż słowa główny wkład mieli czarni raperzy. Tacy muzyczni dżentelmeni jak Grandmaster Flash, Afrika Bambaataa, czy wcześniej James Brown – nie stosowali słowa „nigga”. Sytuacja zmieniła się na początku lat 90-tych, gdy do głosu doszło nowe, „uliczno-gangsterskie” pokolenie raperskie (Wu-Tang, Snoop Dogg, Dr.Dre, Tupac itd.). Ja sam w latach 90-tych miałem krótki epizod fascynacji afroamerykańską muzyką rap – uważam, że czarni raperzy są najlepsi w tym fachu (mogę śmiało to powiedzieć, co innego, gdybym powiedział, że biali są w czymś najlepsi – wtedy byłby to „rasizm”, „mowa nienawiści” i „hejt”). W twórczości przedstawicieli wspomnianego, nowego pokolenia „gangsta raperów” – słowo „nigger” (obok słów „shit” i „fuck”) stało się jednym z trzech najczęściej używanych słów, a termin „nigga” został bez najmniejszych przeszkód „odzyskany” – ale nie dla całego społeczeństwa, lecz tylko dla czarnoskórych. Gdyby biali ludzie spróbowali „odzyskać” to słowo – z pewnością napotkaliby na gigantyczny opór lewactwa i ‚politycznej poprawności’. W latach 90-tych przez Polskę jak tornado przeszła debiutancka, legendarna już płyta formacji Wu-Tang Clan: „Enter the Wu-Tang (36 Chambers)”.


DYGRESJA RAPERSKA

Przypomniała mi się zabawna historyjka, niezwiązana z tematem „N-Word”. Otóż pod koniec lat 90-tych mój ówczesny znajomy kompletnie oszalał na punkcie Wu-Tanga (po premierze drugiej płyty). Wymalował sobie na ich modłę cały pokój oraz kupił Mercedesa-Benz W123 (tzw. „beczkę”), bo chłopaki z Wu-Tanga też ponoć takim jeździli. Były to lata 90-te, więc jedyny Mercedes, na jakiego stać było nastolatka to całkowity złom (w dużo gorszym stanie, niż ten z 12-go odcinka serialu „Zmiennicy”). Znajomy spędził całe wakacje w garażu, aby Mercedes w ogóle był w stanie się przemieszczać. Wpakował w części zamienne jeszcze dwukrotność ceny zakupu, nie mówiąc już o dziesiątkach godzin żmudnej i brudnej pracy. W końcu, po długich bojach udało mu się doprowadzić pojazd do takiego stanu, że naciśnięcie pedału gazu powodowało wprawienie Mercedesa w ruch. Znajomy umył samochód, nawoskował, wypucował, a późnym wieczorem zrobił to, o czym marzył od tygodni. Ubrał się w raperskie ciuchy, włączył „36 Chambers” na cały regulator, wystawił przez okno „zimny łokieć” i z rozpierającą dumą wyjechał powozić się po mieście. Po 10 rajskich minutach jazdy czar prysł – napotkana ekipa dresów obrzuciła Mercedesa cegłami, z czego jedna wpadła przez tylne okno na kanapę. Na domiar złego – Mercedes zaczął się „dusić”, przez co znajomy ledwo uciekł, a po powrocie do domu samochód zdechł całkowicie i został wkrótce sprzedany (po cenie zakupu, czyli za marne grosze). Taka głupkowata historia, dosyć dobrze charakteryzująca złote lata 90-te.


Wracamy do słowa „nigger”. Aby nie być gołosłownym – policzyłem ilość użycia słowa „nigga” na wspomnianym albumie „Enter the Wu-Tang (36 Chambers)”. Otóż – występuje ono 84 razy, a tylko w jednym z 12 utworów (Tearz) nie występuje ono w ogóle. To i tak jest stosunkowo mało, bo na niektórych rapowych albumach liczba użyć słowa „nigga” przekracza 500. Sytuacja doszła do takiego poziomu, że prawdopodobnie nie istnieje żaden album czarnego „gangsta rapu” z ostatnich 20 lat, gdzie ani razu nie pada słowo „nigga”, a średnia użyć tego słowa jest w tej muzyce trzycyfrowa (na jednej płycie).

Czy „odzyskiwanie” tego słowa napotkało na jakikolwiek opór? Na wikipedii czytamy, że: „Rada miasta Nowy Jork 28 lutego 2007 wprowadziła zakaz używania słowa nigger i zaapelowała o wykluczenie piosenek, w których wyrażenie to występuje z Nagród Grammy”. Jak respektowanie tego „zakazu” wygląda w praktyce? Wystarczy spojrzeć na powyższe zdjęcie pary nowojorskich raperów NAS i Kelis (zrobione na gali Grammy w 2008 roku, czyli gdy „zakaz” teoretycznie już obowiązywał). 2 miesiące temu, na ostatniej gali Grammy nagrodę otrzymał utwór „Movin Backwards” grupy A Tribe Called Quest, gdzie występuje wers: „No backward ass nigga, don’t be no backwards, no, Don’t do it, nigga” (cała ta piosenka jest według mnie rasistowska, ksenofobiczna, homofobiczna i sprzyja tworzeniu podziałów, choć oficjalnie jest pro-tolerancyjna). Na youtube piosenka czarnoskórej grupy YG, pod tytułem „My nigga” ma 244 miliony wyświetleń, a jej remix – kolejne 123 miliony. Gdyby jednak biali ludzie umieścili tam piosenkę o takim samym tytule – miałaby ona 0 wyświetleń, bo po prostu by ją błyskawicznie usunięto…

Po 1990 roku doszło więc do sytuacji kuriozalnej i nigdy wcześniej niespotykanej – „odzyskano” słowo, którego obecnie używać może tylko jedna rasa, natomiast pozostałe rasy mają absolutny zakaz jego wymawiania (mogąc co najwyżej stosować eufemizm „N-Word”). Według mnie jest to rasizm w najczystszej postaci, skoro jedna rasa ma przywilej wykonywania czynności, zakazanej dla wszystkich innych ras. Tak, jak kiedyś były toalety czy autobusy „tylko dla białych”, tak dzisiaj mamy słowo „tylko dla czarnych”. Jednak „antyrasiści” nie widzą w tym kuriozalnym zjawisku najmniejszego problemu, po raz kolejny udowadniając, że są środowiskiem zakłamanym, odgórnym i sztucznym jak uśmiech Evy Minge.

Słowo „nigger” (nigga) u innych ras wywołuje duży dyskomfort, natomiast murzyni je wręcz uwielbiają (nie ma im się co dziwić – posiadają coś unikalnego, czego nie ma żadna inna rasa, więc chlubią się tym). Ciemnoskórzy znajomi z pracy w Londynie nazwali mnie kiedyś „nigga”, był to niby komplement. Uznano mnie w ten sposób za „swojego” człowieka. Pamiętam jednak, że nie poczułem się wówczas jakoś specjalnie szczęśliwy z tego powodu. Dlaczego mnie nazwali „nigga”, skoro jestem nieuposażony pigmentalnie? Dlaczego oni mogą swobodnie nazywać mnie „nigger”, a jednocześnie ja nie mogę ich w ten sam sposób określić? Nie można głośno zadawać nawet takich pytań, bo to przecież rasizm. Sytuacja jest absurdalna, totalny Monty Python. Na pewno nie jest to dobre zjawisko w kontekście tolerancji i multi-kulti. Skoro wszyscy są równi, to nie powinno być żadnych punktów zaczepnych, powodujących problemy międzyrasowe, a takim punktem niewątpliwie jest całe zjawisko słowa, zaczynającego się na literę N. Według mnie (choć dowodów nie mam) – komuś kiedyś bardzo zależało, aby doprowadzić do tak idiotycznej sytuacji.


Część 4 – Naśladownictwo przez lewaków

Jakby tego było mało – zjawisko uprzywilejowanych grup, mogących używać określonych słów, zaczyna rozprzestrzeniać się na lewackie kasty społeczne, chronione przez polityczną poprawność i organizacje Sorosa. Np. słynne wyrażenie „gorszy sort”. Wypowiedział je Jarosław Kaczyński wobec osób, które mają, jak to powiedział: „nawyk donoszenia na Polskę za granicą”. Kaczyńskiemu chodziło dosłownie o kilka osób pokroju Tomasza Lisa czy Adama Michnika, którzy w wywiadach dla zagranicznych mediów przedstawiają Polskę i Polaków w negatywnym świetle. Dzięki zabiegom socjotechnicznym takich mediów jak TVN i GW – wmówiono ich zakompleksionym wyznawcom, że Kaczyński mianem „gorszego sortu” określił wszystkich ludzi, którzy go nie popierają (aby wmontować wypowiedź w Permanentną rewolucję). Nastało wielkie oburzenie, że Kaczyński bezczelnie obraził kilkanaście milionów Polaków. Problem w tym, że sami „obrażeni” zaczęli tytułować się „gorszym sortem”. Identyczna więc sytuacja, jak ze słowem „nigger” – między sobą mogą się tak nazywać, co jest w wewnętrznych kręgach swego rodzaj nobilitacją. „Gorszy sort” zaczął robić sobie transparenty, opaski, koszulki, kubki do kawy. Jednakże gdy „ktoś „trzeci” (Kaczyński) tak ich nazwał (choć nie nazwał, ale pal licho fakty) – wywołało to wielką „obrazę majestatu” i medialną histerię.

Inny przykład to określenie mężczyzny, który seksualnie spółkuje z innymi mężczyznami. Przez ponad 2000 lat nazywało się go starogreckim, naukowym słowem „pederasta”. Nagle jednak, ni stąd, ni zowąd – zaczęło być ono „ofensywne”. Zamiast niego wprowadzono zamiennik „waginosceptyk”, ale to też już jest nieaktualne. Ja za tytuł tekstu:  „Strzelanina w klubie dla waginosceptyków” dostałem tygodniowego bana na pejsbuku. Póki co – można jeszcze używać określenia „nieheteronormatywny”, ale podejrzewam, że ono również wkrótce zostanie „zbanowane”, wszak zawiera słowa „nie” i „norma”, które może kojarzyć się z „nie+normalnością”. Zostaje jeszcze słowo „gej”, ale ono pewnie też wkrótce zacznie być obraźliwe i tylko sami geje między sobą będą mogli je stosować (tak jak „niggerzy”), a osoby heteroseksualne w ogóle nie będą miały do dyspozycji żadnego słowa, które definiowałoby osoby o odmiennej orientacji.

Lewactwo na potęgę stosuje „zabronione” słowa wobec własnych sprzymierzeńców. Przykładowo, większość tekstów Jacka Hugo-Badera (który zasłynął zrobieniem z siebie „N-Worda” na Marszu Niepodległości) wygląda tak, jak ten cytat: „(…) zostać Murzynem, normalnym Afropolakiem z czarną jak noc listopadowa mordą, mazowieckim bambusem, brudasem, asfaltem, nizinnym Makumbą(…)„. Gdyby napisał to prawicowy dziennikarz – zostałby medialnie zlinczowany (a być może także sądownie). Jednakże napisał to publicysta lewicowy, więc nie ma żadnego problemu, bo lewaki między sobą mogą nazywać się tak, jak im się podoba (jak „niggerzy”). Wiele tekstów Gazety Wyborczej czy Krytyki Politycznej zawiera obraźliwe określenia wobec własnych sympatyków i nikomu to nie przeszkadza, z drugiej strony – nikt spoza tej kliki nie mógłby napisać tego samego, bo to podpadłoby już pod „mowę nienawiści”.

Oczywiście biali, heteroseksualni, prawicowi, chrześcijańscy konserwatyści nie mają tego przywileju, ani żadnych „sekretnych słów”, których mogliby używać tylko sami między sobą. Każdy może ich nazywać faszystami, zaściankiem, średniowieczem, jaskinią umysłową, katolami i wieloma innymi obraźliwymi epitetami (tak też się regularnie dzieje). Obrażanie tych osób to dzisiaj wręcz symbol postępu i nowoczesności, a wielu zakompleksionych idiotów obraża ich tylko dlatego, żeby się przypodobać swoim „nowoczesnym” znajomym.


Część 5 – Podsumowanie

Co ja sądzę na ten temat? Według mnie świat powinien być prosty i logiczny, a komplikowanie go jest działaniem szkodliwym. Słowa powinny dzielić się na dwa rodzaje – zwykłe oraz wulgarne. Zwykłe powinni móc używać wszyscy, a wulgarnych nie powinien używać nikt. Proste jak konstrukcja cepa. Tak właśnie było przez kilka tysięcy lat w 7 tysiącach języków, jakie istnieją na świecie. Jednakże w XX wieku, gdy władzę zyskało trockistowskie lewactwo – nagle pojawiła się trzecia grupa słów, czyli takie, których używać mogą tylko określone osoby w określonych sytuacjach. Zjawisko z pewnością nie zrodziło się w sposób naturalny, tylko zadbała o to „polityczna poprawność”. Według mnie – zrobiono to specjalnie, aby łatwiej móc kontrolować ludzi i mieć nad nimi kolejnego bata. Środowiska tzw. „antyrasistowskie” i „pomocowe” (nadzorowane przez kręgi Sorosa i żydofinansjerę) mają na celu dokładnie coś odwrotnego, niż oficjalnie twierdzą. Im chodzi o zwiększenie różnic poglądowych w wymieszanych rasowo  i poglądowo społeczeństwach, w dodatku robią to głównie za publiczne pieniądze. Można to sprawdzić, obserwując efekty ich prac – im więcej pieniędzy kierowane jest na „antyrasizm” i walkę z „nienawiścią” – tym większy jest poziom rasizmu i nienawiści. Przyznają to zresztą same organizacje „antyrasistowskie” i „anty-nienawistne” w swoich badaniach. Diabeł ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni.

Zjawisko „słów dla wybranych kast” uderza w pewność siebie oraz logikę. Przykładowo – jeżeli białe dziecko w przedszkolu uczone jest, że nie może mówić słowa „nigga”, widząc jednocześnie, że czarne dzieci mogą używać tego słowa między sobą, a potem na innej lekcji mówi się, że wszystkie rasy są równe – takie dziecko przestaje myśleć logicznie, a jego mózg powoli zmienia się w galaretę. Jeżeli ktoś młody, niezainteresowany polityką przypadkiem natknie się na demonstrację KOD, gdzie uczestnicy są obwieszeni tabliczkami „gorszy sort” i z ciekawości zwróci się do któregoś uczestnika pytaniem: „gorszy sorcie, dlaczego protestujesz?” – zostanie zbluzgany, nawet nie wiedząc za co. Jeżeli ktoś nasłucha się murzyńskiego rapu, a potem pojedzie na wycieczkę do Londynu, Paryża czy USA i powie tam do murzyna, rozdającego darmowe gazety: „thanx, nigga” – będzie miał przez to wielkie problemy (mimo, że chciał być po prostu grzeczny, wszak w rapie słowo „nigga” było zawsze używane w sensie pozytywnym). Efekt będzie taki, że wkrótce ludzie w ogóle przestaną komunikować się z przedstawicielami innych środowisk, żeby przypadkiem nie popełnić jakiegoś „faux-pas”. Dojdzie do powstania równoległych społeczeństw, żyjących niby obok siebie, ale nie mających ze sobą kontaktu emocjonalnego. Wszystko paradoksalnie w imię dialogu, antyrasizmu, walki z dyskryminacją, w dodatku za nasze pieniądze. Gdy spotkam np. faceta wymalowanego szminką (czyli obiekt mocno promowany przez lewactwo), to jak się mam do niego zwrócić, aby do nie zdyskryminować? Wolę już dla świętego spokoju w ogóle się do niego (niej?) nie odzywać, przez co on poczuje się odrzucony i wyalienowany, a ja poczuję się ograniczany i kontrolowany.

Sytuacja jest naprawdę niebezpieczna, gdyż zjawisko rozwija się szybko i nie wiadomo, kiedy się zatrzyma (być może dopiero, gdy wyrżnie nas krwawy miecz Allaha, którego wyznawcy nie mają takich problemów, gdyż zachowali klasyczną prostotę komunikacyjną, wypracowaną przez tysiące lat ludzkości). Jak tak dalej pójdzie, to w ogóle nie będziemy mogli się ze sobą komunikować, bo ktoś zawsze będzie mógł poczuć się urażony na jakimś punkcie. Z jednej strony – lewackie kręgi promują multi-kulti, asymilację i tolerancję, ale z drugiej strony – te same kręgi utrudniają komunikację między tymi grupami, w dodatku uzurpując sobie prawo do definiowania pojęcia „dialog” oraz podjudzając te grupy do konkurencji między sobą (np. najeżone „zakazanymi słowami” teksty różnych Hugo-Baderów, Jasiów Kapelów i innych lewackich publicystów). Wygląda to ewidentnie na celowy plan skłócenia i kontrolowania ludzkości – wpuścić między siebie różne rasy, zróżnicować je seksualnie, religijnie i politycznie, a na koniec utrudnić im komunikację między sobą. Jedyną grupą bez ochrony są biali, heteroseksualni chrześcijanie, co jest wymierzone w Likwidację Rasy. Jeżeli ludzie w końcu zaczną się kłócić i bić (a tak wcześniej, czy później będzie, jeżeli nic się nie zmieni) – będzie trzeba „dla własnego dobra” dokręcić im śrubę, zaostrzyć prawo, inwigilować, wszczepić chipa, żeby się nie pozabijali. NWO w pigułce. O tym, że trockistom lewackim na rękę jest taki stan rzeczy świadczy fakt coraz większej popularności słowa „nigger” i „nigga”. Zamiast to słowo zwalczać – jest ono cichaczem promowane. Książek już dzisiaj prawie nikt młody nie czyta, więc tam, dla zmylenia przeciwnika – nie można używać słowa „nigger”. Ale kultura masowa? Wręcz przeciwnie. Dr.Dre – najlepiej zarabiający muzyk świata, w jego tekstach słowo „nigger” ściele się bardzo gęsto. Film? Weźmy takiego Quentina Tarantino – największy pupilek Hollywood, kolekcjoner wszystkich możliwych nagród dla siebie oraz ludzi, których zatrudnia. Poniżej wykresik użyć słowa „nigger” w filmach Tarantino. Jest tego mnóstwo, najwięcej w obsypanym nagrodami „Django” (2 Oskary, 3 nominacje i dziesiątki innych statuetek). TUTAJ filmik, gdzie pokazane jest wszystkie 113 użyć słowa „nigger” w filmie „Django” (w innym filmie Tarantino jest rasistowska, anty-biała scena, o której pisałem TUTAJ). W innych filmach nie jest lepiej, np. grany przez Bruce Willisa John McClane (obsypana nagrodami „Szklana pułapka”) stał na ulicy Harlemu z tabliczką „I hate niggers”. Pytanie kluczowe brzmi: Czy amerykański show-business (kontrolowany przez żydolewactwo) zwalcza słowo „nigger”, czy może wręcz przeciwnie? Dla mnie jest to pytanie retoryczne. Zjawisko „niggeryzacji” jest sztucznie wspierane przez przemysł rozrywkowy. Słowo „nigger” jest swego rodzaju kulturowym taranem, wyznaczającym nowe standardy nielogiczności lingwistycznej, ale za tym taranem podąża cała banda lewackich sępów i maruderów, którzy na tej samej zasadzie wprowadzają do obiegu swoje własne słowa, na których używanie chcą mieć wyłączność.

Statystyka użyć słowa „nigger” w filmach Tarantino, źródło: gawker.com/the-complete-history-of-quentin-tarantino-saying-nigge-1748731193

Co możemy z tym zrobić? Po pierwsze – trzymać lewaków jak najdalej od władzy i pieniędzy. Jednakże to tylko połowa sukcesu, bo polska młodzież zawsze będzie słuchać amerykańskiego rapu i oglądać amerykańskie filmy. Za nasz piękny, polski język lewaki również już się biorą – np. w anglojęzycznej wikipedii słowo „Murzyn” powoli zaczyna być kreowane jako obraźliwe. Według mnie – należałoby zatrudnić w Polsce etatowego „oskarżyciela”. Najlepiej, gdyby był on jednocześnie: murzynem, Żydem, homoseksualistą, transseksualistą, członkiem KOD, ale też konserwatystą i katolikiem. Wiem, że to mieszanka nierealna, ale za odpowiednie honorarium – szybko by się ktoś taki znalazł (najważniejsze, żeby był murzynem, bo resztę wymienionych cech można bez problemu udawać). Taka osoba wytaczałaby hurtowe procesy (o zniesławienie, dyskryminację, obrazę uczuć itd.) wszystkim lewakom, którzy używaliby „zakazanych słów”. Gdy Jaś kapela napisze: „Zabij Żyda, wygraj tablet” – procesik. Gdy Hugo-Bader napisze: „z czarną jak noc listopadowa mordą, mazowieckim bambusem, brudasem, asfaltem, nizinnym Makumbą” – procesik. Gdy Radek Sikorski przy ośmiorniczkach „u Sowy” mówi o murzyńskości – procesik. Gdy Gazeta Wyborcza napisze o wyborcach Platformy „Gorszy sort” – procesik. Gdy na lewackiej manifie pojawi się transparent: „Pedały z kobietami” – procesik. I tak przy każdej lewackiej prowokacji oraz próbie zawłaszczania sobie niektórych słów. Szybko się wtedy oni nauczą, że albo wszyscy mogą używać danych słów, albo nikt. Nie można segregować ludzi na tych lepszych (którzy mogą używać danych słów) i gorszych (którzy nie mogą) – niech wszyscy będą równi. Wiem, że to głupie, ale polityczna poprawność sama w sobie jest głupia. Jeżeli ma ktoś lepszy pomysł, żeby zatrzymać idiotyczny proceder „zawłaszczania lingwistycznego”, niech go opisze w komentarzu. Na szczęście – w Polsce nie ma zbyt wielu murzynów, więc nie grozi nam to samo, co w USA, gdzie specjalne prawa osób czarnoskórych (np. parytety pracownicze) rozwalają gospodarkę. Jednakże musimy różne dziwne, lewackie zjawiska dusić w zarodku, bo gdy się rozprzestrzenią – będzie już za późno.

RacimiR, 29.04.2017

PS: Założyłem właśnie nową podstronę- „Wsparcie” – gdyby ktoś miał za dużo pieniędzy i chciał przeznaczyć je na prawilny cel, to będę mu bardzo wdzięczny 🙂

Zobacz też:

38 myśli nt. „Nigger (N-Word) i zawłaszczenia lingwistyczne

  1. Nie w temacie, ale Kaczyńskiego po raz kolejny pokazał swój geniusz stratega. Pojawiła się nowa lista lektur. Prócz standardowego kwiku że jest Biblia (argumentując że to bajki, Mitologia to według lemingów chyba powieści oparte na faktach) pojawiły się drobne dodatki. I tak o to uczniowe będą mogli zapoznać się z twórczością autorytetów GW, Stasiukiem i Tokarczuk. Glupio będzie to teraz wyglądało gdy ci ,,wielcy literci” będą protestować przeciwko sobie. Jakoś PO przez 8 lat nie potrafiło ich nigdzie wcisnąć

    • Kiedy w bloku przy ul. Alternatywy 4 zgasło światło, Balcerek (śp. Witold Pyrkosz) powiedział: „Ciemno jak u murzyna…. O, przepraszam…..”. Obok właśnie stał murzyn…. 😀

      Maksymilian Paradys podczas kolczykowania krzyknął: „Nie róbcie z nas pedałów!”. Myślę, że postępowy i europejski Jerzy Stuhr dałby dużo, by ta scena znikła z „Seksmisji”.

      Jeden z odcinków „07 zgłoś się” – Borewicz trzyma na rękach malutkiego pieska podarowanego mu przez sympatię….. I wtedy jedna pani pyta: „A co za jeden? Pedał jakiś?”

      Myślę, że czeka nas przegląd filmów i masowe wycinanie takich faszystowskich scen, które w czasach postępu i nowoczesności nie powinny być pokazywane…. 😀 😀

      od RacimiR: Gdyby to było technicznie możliwe (tzn. gdyby teraz był rok 1990), to tak by zrobili. Niestety – ludzie mają kopie na płytach, kasetach, twardych dyskach, więc nic by taka „wycinka” nie dała.

      • W Związku Radzieckim subskrybentom encyklopedii powszechnej wysyłano strony do wklejenia do tejże encyklopedii z jednoczesnym poleceniem wydarcia i zniszczenia odpowiednich stron, które na danym etapie były już niesłuszne….
        99% stosowało się do zalecenia, a te 1% rozpracowywano metodami operacyjnymi….
        Przy dzisiejszych technologiach odnalezienie posiadaczy DVD z faszystowskimi treściami nie powinno stanowić problemu…. 😀 😀

  2. Racimirze czy czytałeś którąś z książek Rafała Ziemkiewicza? A jeśli tak to które warto?

    od RacimiR: Tylko „Michnikowszczyznę”, bardzo ją polecam. Innych nie czytałem.

    • Polecam „Polactwo”, „Myśli nowoczesnego endeka” i „Jakie piękne samobójstwo”. Za kilka dni wyjdzie książka, którą mam zamiar kupić: „Złowrogi cień marszałka” o Piłsudskim.

  3. Serwus. Ja, rocznik 80, mialem w szkole, czy tez rodzice mi dali, wierszyk Murzynek Bambo. Teraz by się podniósł kwik lewaków jakby ktoś chciał to dzieciom zapodać…
    PS Flaga Kibolski Klub Sportowy pojawiła się po artykule w poznańskiej mutacji wybiórczej.
    PS2 Kocioł z dużej! 😉
    Pozdrawiam

  4. Nie wiem czy obecnie amerykański rap,moda ma taki wpływ na młodzież jak na nas w latach 90.Pamietam kiedy oglądałem niemieckie katalogi.Dziś nie pozostał nawet cień z tego zachwytu…

    od RacimiR: Być może masz rację – w latach 90-tych różnica między polskim, a amerykańskim rapem to było niebo a ziemia. Nawet przełomowa, pierwsza płyta Kalibra 44 to według mnie zżynka z opisywanych „36 Chambers” oraz z „Temple of boom” Cypress Hilla. Teraz poziom się wyrównał – polski rap jest coraz lepszy i popularniejszy, a amerykański jest coraz gorszy i mało ich nowości słucha w Polsce.

  5. Co do „gorszego sortu” to, jeszcze niedawno próbowałem atakować w komentarzach artykuł na stronie, która używała tej retoryki. Pytałem czy autorzy też jak kretyni powielają wyjety z kontekstu tekst Jarosława. Ale dałem sobie spokój, zbyt dużo lewackich stron używa komentowania przez wtyczke FB, oczywiście założyłem konto, napisałem kilka komentarzy i odpowiedziałem na życzenia Żaka (kulturalnie), polubiłem fanpage białyrasizm.pl… napisałem jedną wiadomość… opublikowałem testowy wpis na mojej osi czasu (Pejs, pejs pejs. Próba systemów publikacji.)… i wtedy nadszedł BAN. Po tygodniu, jakaś menda zgłosiła, że nie nazywam się Vetinari. Ale FB daje mi szansę, gdybym jednak się tak nazywał to wystarczy, że prześlę im skan DO. Idioci.
    Do sedna, nie ma sensu walczyć z debilami używającymi „gorszego sortu”. W końcu dlaczego mamy się przejmować, że lewactwo jest kolokwialnie mówiąc jebane w pupę przez swoich. Jarek powiedział to o grupie posłów – donosicieli, może też o promilu „dziennikarzy”. A stało się dokładnie tak jak napisałeś, tekst został pokochany przez większość mediów z wiadomej strony. Czyli ich własne media, media walczące dla NICH o demonkrację;) i status quo 2007-15, zrobiły z nich GORSZY SORT. Nie mam pytań:)
    PS. RAS wykupił po cichutku brakujące udziały w onet.pl-języczny. Ma teraz 100%. Oby się Dekan udławił;)
    PS2. Pederastę można zastąpić zwrotem z angielskiego… Indistinguishably Elton:)
    PS3. Stary artykuł z wyciekiem wewnątrzfirmowych wytycznych dla cenzorów zdjęć na FB:
    http://international.sueddeutsche.de/post/154543271930/facebooks-secret-rules-of-deletion
    Tu bez reklam, skryptów i ciastek:
    http://archive.is/f8PKq
    Myślę, że sporo tego można przykleić do ichnego cenzurowania tekstów. To tak odnośnie Twojego tygodniowego bana;)
    PS4. Murzyn. Słownik wiki PL. Tylko jeden synonim neutralny, 4 negatywne.
    https://pl.wiktionary.org/wiki/Murzyn

    od RacimiR: Z tym gorszym sortem chodzi o zwyczajne podjudzenie i zmobilizowanie elektoratu, aby nie przyszło mu na myśl zająć się rodziną, grillem, komfortem – cały czas mają myśleć o podstępnym kurduplu (permanentna rewolucja). Podobnie było z wyrażeniem „Polska w ruinie” – nikt z PiSu tego nie powiedział, ale medialne lewactwo tak przygobbelsowało, że każdy sympatyk TVN jest przekonany, że było to główne hasło PiS w całej kampanii.
    Ciekawy tekst na tym żyddojcze cajtung. Za „Indistinguishably Eltona” pewnie też by był ban na FB 🙂 Z lewakami najlepiej nie dyskutować w ogóle, nie ma sensu, szkoda czasu i nerwów. Już lepiej próbować przekonywać ludzi niezdecydowanych i ignorantów, zamiast walić głową w mur.

    • Ten artykuł z cajtunga opiera się na informacjach, które jako pierwszy opublikował Gawker. Wytyczne fajne: religia nie jest chroniona, kraj nie jest chroniony. Nastolatkowie też nie.
      Islam to zło, gówno warta religia, rozpropagowana przez głupich i zaślepionych kłamliwą doktryną, nastoletnich wielbicieli kozich wdzięków prosto z Półwyspu Arabskiego:)
      Myślę, że taki komentarz nie powinien zostać usunięty z FB, chyba jest zgodny z wytycznymi:D

      od RacimiR: Oprócz auto-botów pejsbuk ma też ręcznych moderatorów, którzy reagują w przypadku „bomby zgłoszeniowej”, czyli wtedy, gdy jakaś duża osób w krótkim czasie zgłosi posta/stronę – dlatego są lewackie, „specjalistyczne” strony sorosa, gdzie admin wydaje komendę, którą stronę dzisiaj będą próbowali zbanować, a lemingi masowo zgłaszają – moja strona jest tam częstym gościem, aż dziw, że jeszcze nie zbanowali. W takich przypadkach wszystko zależy od moderatora (zazwyczaj o odchyleniu lewackim), który decyzję wydaje subiektywnie.

    • Praktycznie każdy dzień przynosi gebelsowskie zagrania ubeckich mediów: konie w Janowie Podlaskim, wiewiórka, holocaust drzew, 10 sierotek z Syrii, Misiewicz……………..i długo jeszcze można wymieniać.
      I niestety – duża część ludzi to wszystko kupuje….

      od RacimiR: Teraz główna wiadomość w TVNach to Tusk w mundurze SSmana, wklejony na Pejsie przez jakąś konsul honorową z USA, o której nikt nigdy wcześniej nie słyszał. Już „nawrócony” Giertych szykuje proces. Niby, że wielki skandal, ale jak Bugaj nawołuje do „rozstrzelania PiS” to te same środowiska cieszą się i klaskają uszami. Nic mnie bardziej nie wkurza, jak filozofia Kalego. Platforma i Gazeta Wyborcza przecież współpracują z „Sokiem z Buraka”, gdzie każdego dnia gorsze rzeczy są wklejane, a tu nagle wielce oburzeni za mema z Tuskiem w nazistowskim mundurze. Żenua. Niech lepiej okładki „Newsweeka” krytykują.

      • Mema, którego przypadkowo z tragarzami oczywiście, odnajduje niejaka Frau Sznepf, młodsza o pokolenie żona Ryśka, najlepszego ambasadora, jakiego moglibyśmy sobie wyobrazić w Estado 🙂 Rysiek jak wiadomo zawsze bronił polskich spraw, bo jest prawdziwym patriotą, wielopokoleniowym, którego rodzice, o ile wierzyć rewelacjom zamieszczanym w wp i gazecie polskiej, też byli patriotami i umacniali wygraną w referendum 3xtak władzę ludową.

        od RacimiR: Wczoraj na głownej stronie portalu wp (który ostatnio został wzbogacony o „reporterów” z lisowego natemat), w najbardziej wyeksponowanym miejscu była zajawka artykułu „Znany polski dyplomata ujawnia szokujące kulisy wyboru polskiej konsul w Ohio”. Nie muszę chyba pisać, kto był tym „znanym dyplomatą” (żydowskim zresztą, a nie polskim), kim jest jego żona, gdzie ta żona teraz pracuje i kto „z tragarzami” rozpowszechnił wpis pani konsul (osoby numer 3785 na liście najważniejszych osób w rządzie). Albo ten świat jest mały, albo ci ludzie są mali – jedno z dwóch. A, że świat ma około 40.000km obwodu, to zostaje tylko jeden wariant.

  6. W dziale wsparcie niestety sie ujawniles z nazwiska i imienia.
    Lewaki mogą cie dopasc i oskarżyć , osadzic o cokolwiek 🙁

    od RacimiR: Musiałem to zrobić, bo bez tego przelewy by nie dochodziły. I tak mogli mnie oskarżyć cały czas, biorąc dane z firmy hostingowej czy domenowej. Dla lewaków problem jest w tym, że ja nie robię kompletnie nic nielegalnego. Nawet konta na lewackim pejsbuku nie potrafią mi zbanować (mimo tysiąca prób), a co dopiero wplątać w jakiś konflikt z prawem. Ja nawet papierosów nie palę i piwa nie piję, a co dopiero jakieś przestępstwa.

  7. Znalazłem w necie i spodobało mi się:
    „Wielokulturowość to sznur na którym muzułmanie powieszą swoich politycznie poprawnych obrońców.”
    😀 😀 😀

  8. Czytając artykuł odczułem gorętszą niźli pustynny piach radość z tego powodu iż na Islam przeszedłem lata całe temu i teraz mam z górki.

    Aryjski Reformowany Islam (ARI) to furtka do lepszego jutra!

    od RacimiR: Odczuwa tu cień ironii 🙂 Gdyby nawet tak było – na Islam „z wygody” (uni,knięcia płacenia dżizji) przeszli w średniowieczu Bośniacy, Albańczycy. Po kilkuset latach już sami próbują nawracać innych.

  9. Paul Joseph Johnson dał dzisiaj też filmik dotyczący znaku ręką oznaczającego „Ok”, które lewacy chyba też zaczynają przerabiać na znak „supremacji białego człowieka”. Choć w tym wypadku to wszystko dzięki…..4chanowi. 4chan się skrzyknął i na twitterze zwabili jakiegoś lewaka z „przebiciem”, że niby znak „Ok” jest rasistowski(no bo wiadomo, cokolwiek by miało pokazać dumę z rasy białej jest z automatu rasizmem i nazizmem)i jak widać oni to łyknęli.

    Do 4chana to bym miał tylko prośbę by trollowali lewactwo dalej,ale tak jak to robili w przeszłości, czyli „czallendżami” typu „pee for equality”(czy coś w ten deseń, chodziło o to by na Twittera/instagrama wrzucać fotki kobitek w obszczanych gaciach i , że to niby służyło promowaniu feminizmu czy inny bullshit), a nie czymś co może umożliwić lewactwu zbanowanie/zabranie kolejnego normalnego słowa/gestu i zaszufladkowanie go jako to czy tamto.

    od RacimiR: 4chan mało pożyteczną akcje zrobił z Donaldem Trumpem podczas kampanii, że niby w wysublimowany sposób zabawiał się z rosyjskimi prostytutkami. Różne CNNy, TVNy, GW i cała reszta trąbili o tym przez tydzień, a na koniec okazało się to bujdą. Jednak sprostowania były zamieszczane tak, żeby nikt ich nie zobaczył i w efekcie 99% lewaków do dzisiaj wierzy w te rosyjskie przygody Trumpa.

    • @RacimiR

      Dlatego też 4chan powinien zostać przy skłanianiu kretynów do oddawania moczu na siebie nawzajem zamiast tak mieszać jak to zrobili z kampanią Trumpa o czym zapomniałem, a mi przypomniałeś. Niech ich Pepe broni od takiego mieszania bo więcej krzywdy niż pożytku tym robią,a media z robienia sprostowań w taki sposób, że normalny czytelnik/odbiorca tego nawet nie zauważy, są znane czy to dotyczy polityki czy innych rzeczy.

  10. https://ndie.pl/topnieje-przewaga-macrona-nad-le-pen-liderka-frontu-narodowego-wygra-wbrew-sondazom/
    W ostatnim czasie Macronowi spadło poparcie do 59% a Le Pen wzrosło do 41%. Choć i tak to jest za mało aby Le Pen wygrała i niestety prawdopodobnie wygra ten pierwszy. W każdym razie zawsze nadzieję warto jakąś mieć. Nawet w kościele modle się aby Le Pen wygrała wybory, teoretycznie nie powinienem mieszać Boga do polityki no ale w takiej sprawie warto.

  11. W Polsce takim „nigger’em” jest „Żyd”. W naszej porąbanej rzeczywistości już samo użycie słowa „Żyd” uznawane jest za antysemityzm. Polacy pod tym względem są wyjątkowo dobrze wytresowani. Widzą lub słyszą słowo „Żyd” i reagują jak psy Pawłowa, biczując się nawzajem antysemityzmem.

    od RacimiR: To prawda. Żydów w Polsce oficjalnie „nie ma”, więc każdy kto o nich wspomni jest automatycznie antysemitą, gdyż przypomina o ludziach, których „nie ma” bo Polacy wszystkich zapędzili do stodoły w Jedwabnem i podpalili.

    • Jak działa ten mechanizm tresury najlepiej świadczy taki drobny incydent: podczas przerwy śniadaniowej w pracy wyciągnąłem na biurko „surówkę po żydowsku”. Koleżanka siedząca obok od razu wykrzyknęła: „Ty jesteś antysemitą!”
      😀 😀 😀

  12. Częścią drugą się nie popisałeś.

    „Natomiast drogę odwrotną (gdy „zwykłe” słowo staje się obraźliwe) – rozpoczęło zjawisko ‚politycznej poprawności’ – pierwsze było słowo „nigger”, ale w kolejce już ustawiły się kolejne”

    Jest to bzdura. Proces zaostrzania znaczenia może zachodzić naturalnie (i rzeczywiście zachodzi). Przykładem niech będzie słowo „kutas”, które dawniej oznaczało zwykły dzyndzel, a potem już tylko jeden konkretny dzyndzel, co dodało mu wulgarności.

    „Jednakże w XX wieku, gdy władzę zyskało trockistowskie lewactwo – nagle pojawiła się trzecia grupa słów, czyli takie, których używać mogą tylko określone osoby w określonych sytuacjach.”

    Kolejna bzdura. Takie słowa istniały zawsze, np. słowo „my”. https://en.wikipedia.org/wiki/Royal_we

    „Jednakże to tylko połowa sukcesu, bo polska młodzież zawsze będzie słuchać amerykańskiego rapu i oglądać amerykańskie filmy.”

    Wydaje mi się, że nikt w Polsce nie słucha amerykańskiego rapu (jam rocznik ’95).

    „Jeżeli ma ktoś lepszy pomysł, żeby zatrzymać idiotyczny proceder „zawłaszczania lingwistycznego”, niech go opisze w komentarzu.”

    Rozwiązanie jest proste: zignorować proceder. Jeżeli odpowiednio dużo osób tak postąpi, proceder się nie powiedzie.

    od RacimiR: Z „kutasem” racja, jednak to wynikło z powodu wprowadzenia doń dodatkowego znaczenia (z frędzli w mokasynach zrobił się narząd męski). U ‚niggera’ znaczenie zostało pierwotne, ale mimo to słowo ‚zaostrzono’. Według mnie wyjątek.
    Co do amerykańskiego rapu – poszedł on w pop, mieszankę stylów i duety z największymi gwiazdami typu Beyonce, Rihanna, Pitbull. Wydaje mi się, że część młodych Polaków tego słucha. Co do filmów nie ma nawet dyskusji, produkcje Hollywood notują rekordowe zyski na całym świecie.
    Wydaje mi się, że ignorowanie procederu nie jest dobrym pomysłem, bo „druga strona” zawłaszcza kolejne terminy i w końcu będzie tak, że prawicowiec będzie miał zakaz odzywania się, żeby kogoś przypadkiem nie „z-abusować”.

    • Ja jednak obstaję przy swoim. Zaostrzanie znaczenia nie musi wynikać z poprawności politycznej — może być wprost przeciwnie. Rozważmy np. słowa „żyd” albo „cygan”, które początkowo znaczyły wiadomo co, a zaczęto ich używać jako obelg.

      Popu ludzie rzeczywiście słuchają, ale pop to już nie dawny nigga rap.

      A co do ignorowania, to miałem na myśli po prostu wypowiadanie się w sposób uznany przez nas za słuszny. Dobrym przykładem jest Janusz Korwin-Mikke — używa języka po swojemu, jest rozumiany, lewactwo nieraz dostaje bólu dupy (np. od słowa „negro”) — i o to właśnie chodzi.

      Jeżeli ludzie będą ignorować lewactwo i używać słowa „murzyn” jako nieobraźliwego, to „zawłaszczanie” nie zajdzie.

  13. Prezydent Andrzej Duda powiedział że chce przeprowadzić w 2018 referendum w sprawie zmiany obecnie obowiązującej Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 1997. Czy takie referendum jest potrzebne ? Czy obecna Konstytucja jest dobra ?
    Link do przemówienia Andrzeja Dudy:
    http://www.rp.pl/Polityka/170509826-Andrzej-Duda-zapowiada-referendum-ws-konstytucji-w-2018-roku.html#ap-1

    od RacimiR: Ja uważam, że obecna konstytucja jest bublem prawnym, z mnóstwem wewnętrznych sprzeczności i należałoby ją porządnie zreformować (a najlepiej napisać od nowa). Wydaje mi się, że to może być „ruch wyprzedzający” – teraz TVNy przez ponad rok będą gadać głównie o konstytucji (której Polacy mają już dosyć po 18-miesięcznym wałkowaniu tematu Trybunału) i nie wystarczy im już czasu na rozliczne wiewiórki, pomazańców, zdechłego konia żony perkusisty Rolling Stones czy Seicento z podrapanym zderzakiem. PiS bardzo słabo sobie radzi z tego typu pierdołami, więc sprytnie zastosował uderzenie wyprzedzające, czyli niekończącą się debatę o referendum. Już są zresztą pierwsze skalpy – kilku ważnych polityków opozycji powiedziało, że referendum jest antydemokratyczne i zbliża nas do Turcji 🙂

  14. RacimiR może napiszesz jakiś artykuł o śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie. Prawdopodobnie została zgwałcona, próbowano ją porwać, w szpitalu podobno wyskoczyła przez okno aczkolwiek ja nie wierze w jej samobójstwo (pracownicy egipskich hotelów turystycznych podobno byli zamieszani w takie nielegalne sprawy wyżej wymienione). Warto tu wspomnieć też Dawida Ozdobe który na początku 2016 roku przebywał w Egipcie i był świadkiem zamachu terrorystycznego a potem egipska policja bardzo źle go potraktowała (wielokrotnie udzielał wywiadów w tej sprawie, nawet miał film z Atorem w tej sprawie).
    Myślę że taki artykuł by się przydał aby uświadomić ludzi o konsekwencjach podróży do krajów muzułmańskich zwłaszcza tak niebezpiecznych jak Egipt, w którym jest bardzo duże ryzyko zamachów terrorystycznych, porwań; na Półwyspie Synaj to trwa można powiedzieć rebelia islamistów (Polski MSZ odmawia podróży do Egiptu).

    od RacimiR: Samotna, ładna blondynka w Egipcie = pewne kłopoty, kultura islamu w pełnej krasie. Póki co mam wiele tematów zaległych, a tydzień mnie nie było w domu.

    • Nie sądzę, by śmierć Magdaleny Żuk stała się przestrogą dla głupawych blondynek. Nie chcę się nad nią pastwić, ale….. Kto przy zdrowych zmysłach będąc ładną blondynką jedzie samotnie do Egiptu na dyskotekę? Co ta kobieta miała w głowie jeżeli zdecydowała się na taką eskapadę?
      Do dziś nie mogę zrozumieć fenomenu tzw. „arabesek” czyli kobiet, które „zakochują się” w uposażonych pigmentalnie, wychodzą za nich za mąż i wyjeżdżają do Libii, Maroka czy Egiptu… A znam kilka takich przypadków z niedalekiej okolicy…. Ojciec i brat takiej idiotki 5 lat stawali na głowie by ją ściągnąć do Polski w Libii. Udało się, wróciła, bez dzieci oczywiście, psychiczny wrak…. Na początku tego roku zmarła….
      Podobno Polki w Wielkiej Brytanii słyną z tego, że są często materacami uposażonych pigmentalnie wyznawców Allaha….
      Ręce opadają…..

    • Z moich lat studenckich znajomych kilkanascie lat temu sie jedna zabujala w marokanczyku…sluch zaginal poszukiwana przez itaka.
      Z tego co zauwazylem z arabusami zadaja sie naprawne ladne kobiety a nie jakies pasztety (akurat sporo mniej urodnych pasztetow zadaje sie z hindusami). Malo tego sporo ukraincow jest i sie właśnie nad polkami rozgladaja. Jakis czas temu pracowalem w zabiezowie pod krakofem (wystarczylo sobie postoic pod stacja kolejowa, troche popatrzec, posluchac) wiec informacje z pierwszej reki szczere wam przedstawiam z branzy it/ksiegowosc, nie wiem jak w innych branzach to wyglada.
      Sam jestem starym kawalerem, jednakze szkoda mi tych nierozgarnietych kobit.

      • Ja mieszkam w UK juz 14 lat i z moich obserwacji to wlasnie te najmniej urodziwe i slabo wyksztalcone Polki zadaja sie z arabami(sa oczywiscie wyjatki) Zreszta nie tylko Polki.W Niemczech to nawet w prasie byly naglosnione sprawy tysiecy Niemcow wychowujacych lub placacych alimenty na nie swoje dzieci.Ich zony wlasnie jezdzily same na wczasy do Egiptu i Turcji i wracaly z niespodzianka.Jak sie po dziewieciu miesiacach okazywalo synus badz coreczka za bardzo opalone sie rodzily,a w Niemczech jest takie prawo ze ojciec ma tylko kilka tygodni (nie wiem dokladnie ile ) na zaprzeczenie ojcostwa.Po terminie dupa zimna,musi wychowywac albo jak odejdzie od niewiernej malzonki to musi placic na nie swoje potomstwo.Wiem ze jakies organizacje ojcow probowaly to prawo zmienic ale nie wiem jak jest teraz.Co do Polakow mieszkajacych w Polsce to ja sie naprawde dziwie panom rowniez dlaczego cale rodziny jezdza do tego zasyfionego Egiptu?Mam znajama ktora pracuje w agencji turystucznej w Polsce i powiedziala mi ze najpopularniejszym kierunkiem na majowy weekend byl wlasnie Egipt.Na ziemi jest tyle fajnych miejsc do ktorych mozna pojechac,niekoniecznie daleko. Ja osobiscie zwiedzilam pol swiata(sama i z mezem) ale nigdy w zadnym arabskim kraju nie bylam i nawet gdyby mi doplacali nie pojechalabym.Pozniej tez dziwimy sie ze pseudo lewacy nas oskarzaja o hipokryzje bo nie chcemy muzulmanow tutaj a do arabskich krajow jezdzimy tabunami.Trudno im nie przyznac racji.Pozdrawiam

        od RacimiR: Egipt jest najtańszy i oto cała tajemnica. Brzydkie kobiety jeszcze jestem w stanie zrozumieć – kraje arabskie to chyba jedyne miejsce, gdzie mogą coś poderwać (metodą: na wizę schengen), ale facetów którzy tam jeżdżą – nie. Dużo lepsza jest Polska, a jak ktoś chce koniecznie upałów to chociażby Chorwacja.

  15. A zabojady glosuja. Podawali ze w kanadzie i usa makaron ma ponad 90%. Dosc duza frekwencja jest wiec lepen na wygraną ma szanse nikle.
    Duza liczba francuzow pochodzenia nie francuskiego (i nie tylko muslimy mam na mysli rowniez polakow, ormian…), poprawnosc polityczna Francuzów, urrobienie polityczne przez lewakow zrobia swoje i makaron wygra, nic sie tam nie zmieni a za kilka lat krwawy miecz allaha zrobi swoje.
    We wloszech wielka afera – jakis prokuratror smial oskarzyc organizacje pozarządowe o wspoludzial w szmuglowaniu uchodźców, chyba juz dlugo nie popracuje. A uposazeni pigmentalnie uchodzcy plyna pontonami na pelnej qrwie (a co bogatsi maja bilety first class luksusowymi jachtami), srednio co tydzien info o kilku tysiacach na tydzien, wszak pogoda ladna.
    Dokladnie jak to Racimir opisale kilka tygodni temu, odbijaja od brzegow afryki i oddziały ratownictwa morskiego wkracza ja do akcji. Tylko czekam az ktos wpadnie na pomylsl kupna starego kontenerowca (zamiast go zlomowac gdzies w stoczni w indiach), do takiego statku mozna napchac uchodźców kilkadziesiąt tysiecy, bilet po 1000ejro i sruuu do jewropy.

  16. Przed Polską otwiera się okno historii…..
    We Francji i w Niemczech chaos…. Jeżeli wygra wybory Le Pen – chaos będzie jeszcze większy – już lewactwo o to zadba… To oznacza osłabienie Niemiec i Francji czyli oba te kraje nie będą miały siły, by ingerować w sprawy Polski.
    Rosja – coraz słabsza – kolonizowana przez Chiny, bo coraz więcej Chińczyków osiedla się na Syberii i żeni się z Rosjankami. Statystyki AIDS, rozwodów, chorób wenerycznych, islamizacji, aborcji itp. są bezlitosne. Tam jest jeszcze gorzej niż w Szwecji czy we Francji… W Moskwie czy w Petersburgu też są strefy „no go” większe niż w Marsylii czy Malmo……..
    I jeszcze jedna dobra wiadomość: Amerykanie mają interesy, by trzymać z krajami w Europie środkowej – a szczególnie z Polską – w ich interesie jest zablokować tzw. „jedwabny szlak”.
    A zatem Polska może się stać dla USA takim niezatapialnym lotniskowcem w Europie Środkowej jak Izrael na Bliski Wschodzie….
    Czy Jarosław Kaczyński to wszystko rozumie i potrafi wykorzystać dla dobra Polski?
    Miejmy nadzieję, że tak…..
    P.S.
    Ci, którzy nadajecie swoim dzieciom imiona Samanta, Brajan czy Oskar – nie liczcie na to, że oni kiedyś wyjadą na Zachód i będą sobie żyli w dobrobycie….
    Tego Zachodu już nie ma… Tam powstają kalifaty. Nie ma już dokąd wyjechać…..

  17. Oglądam ten szum medialny w sprawie śmierci w Egipcie Magdaleny Ż. ……
    Oczywiście żal mi jej, zginęła młoda dziewczyna….. Zginął człowiek….Przedwcześnie, bez sensu….

    Ale….

    Popatrzcie na jej fotki na pejsbuku….
    To pusta, bezmyślna lala, która z całą pewnością nie miała pojęcia o wojnie domowej w Egipcie, o tym, czym jest islam i jaki jest stosunek wyznawców tej religii go młodych blondynek z Europy….
    Jedyna co ona wiedziała o Egipcie to prawdopodobnie to, że zamieszkują tam oliwkowoskórzy przystojniacy hojnie uposażeni…. płciowo….
    Kto przy zdrowych zmysłach, będąc atrakcyjną, młodą kobietą jedzie samotnie na dyskotekę do… Egiptu? I to jeszcze w tych czasach…?
    Straszne….
    Głupota wielu kobiet jest nie do ogarnięcia…..
    Hormony zamiast rozumu…. To musiało się skończyć w kostnicy……..

    od RacimiR: Mam podobne spostrzeżenia. Aktualnie w mojej biblioteczce ubikacyjnej leży książka „Nagrody Darwina” i po przeczytaniu połowy – uważam, że pani Magdalena niczym nie różni się od bohaterów tej książki. Pewnie, gdyby jakimś cudem wróciła z tego Egiptu to wkrótce sprawdziłaby przy pomocy zapalniczki ile ma jeszcze benzyny w baku samochodu, albo weszła do klatki z tygrysem, żeby go pogłaskać. Selekcja naturalna, według mnie niepotrzebnie sprawa stała się taka głośna.

    • A może próbowałaby się przekonać, czy uda się zeskoczyć z siódmego piętra trzymając parasol w dłoni – bo tak przecież było na jakimś filmie rysunkowym…..
      Ja p***dole….. I tacy ludzie mają prawa wyborcze…. 🙁
      Załamać się można…….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *