Marokańska marynarka zastrzeliła kobietę na hiszpańskiej motorówce

To tylko zdjęcie poglądowe, bo łodzi z kobietami nie udało mi się znaleźć

W ciągu dwóch dni (25-26 września 2018),  praktycznie na wszystkich portalach internetowych w Polsce pojawił się nagłówek: „Marokańska marynarka wojenna otworzyła ogień do łodzi z migrantami”. Sprawa ewidentnie śmierdzi i nie skleja się do kupy, ale nikt nie spróbował opisać tego pod innym, bardziej realistycznym kątem. Wszystkie te artykuły są napisane jakby od kalki- zresztą sprawdźcie sami, wpisując w google frazę „marokańska marynarka”, ograniczając zakres dat wyszukiwania do 25-26 września. Pojawi się mnóstwo identycznych artykułów- nieważne czy to TVN, Polsat, TVP, Gazeta, Onet, Wp, Interia, czy też strony narodowe oraz „specjalistyczne” typu Ndie. Wszędzie znajdziemy to samo- marynarka Maroka ostrzelała motorówkę z imigrantami, zginęła kobieta, kilka innych osób zostało rannych, na pokładzie było 25 osób, w tym przemytnicy z Hiszpanii, kapitan też był Hiszpanem. Czytamy też, że do Hiszpanii drogą morską od początku roku przedostało się 38.000 osób, oraz dowiadujemy się, że Maroko udaremniło „ujście” do Europy 54.000 osób (czyli w podtekście, że cała afera spowodowana byłą samą próbą nielegalnego przekroczenia granicy, ale dzielni Marokańczycy zatrzymali proceder). I koniec informacji. Wszystkie te artykuły zresztą pochodzą z jednego źródła- francuskiej agencji AFP. Pod tym mnóstwo komentarzy, z których 90% jest typu: „brawo Marokańczycy!” (co mnie trochę martwi, bo widać, że mało kto zachowuje czujność w tych ciężkich czasach). Polecam jako „bazę” przeczytać sobie jeden z tych artykułów (dowolny, bo wszystkie są identyczne).

Może ja jestem jakiś opętany, ale w mojej opinii- wydarzenie śmierdzi na kilometr i aż się prosi, aby zagłębić temat bardziej. Niestety nie zrobił tego nikt, więc spróbuję chociaż ja. Oczywiście mnie tam nie było i wszystko, co napiszę poniżej to tylko moje logiczne rozważania oraz dywagacje.

Pierwsza dziwna rzecz jest taka, że zastrzelono akurat kobietę, czyli przedstawicielkę płci, która praktycznie nie występuje w procederze nielegalnej imigracji drogą morską. Polecam wpisać sobie „refugee boat” w google graphics i pooglądać obrazki pod kątem płci pasażerów pokazanych łodzi. Są też filmy z momentów, gdy nachodźcy dobijają do brzegów Europy. Kobiet tam ze świecą szukać. Szansa, że strzelając w łódź z imigrantami- trafi się kobietę jest mniej więcej taka, jak strzelając w kościół trafi się Magdalenę Środę, albo strzelając na oślep w powietrze trafi się dwa bociany naraz.

Druga dziwna rzecz jest taka, że była to motorówka, czyli statek niewielki, szybki i zwinny. I akurat taki obiekt udało się Marokańczykom ustrzelić, podczas gdy wielkie i powolne kutry rybackie spokojnie sobie codziennie pływają z Maroka do Hiszpanii i nikt w nie nie strzela.

Trzecia dziwna rzecz jest taka, że przemytnikami i kapitanem motorówki byli Hiszpanie. To kolejna nowość, wszak dotychczas wszystko organizowane było przez muzułmańskich przemytników z Afryki Północnej. Oczywiście biali Europejczycy (lewaki od Sorosa) często pomagali w procederze i muzułmanie chętnie korzystali z tej pomocy, ale sama „sekcja przemytnicza” zawsze była całkowicie islamska.

Bonus to rzekoma liczba 54.000 osób, których dzielni Marokańczycy nie wypuścili do Unii Europejskiej. Oczywiście nie ma informacji o tym, na czym niby miałoby to polegać i co zrobiono potem z tymi ludźmi.


Spróbuję pospekulować (wykorzystując logikę), co się tam stało naprawdę. Maroko w ostatnich miesiącach stało się główną „rampą załadunkową” dla nachodźców z Afryki, gdyż kraj ten położony jest najbliżej Hiszpanii (która obecnie jako jedyny kraj Morza Śródziemnego w UE przyjmuje łodzie z imigrantami, po tym, jak zatrzymano szlak Libia—>Włochy).

Oczywiście na samym wstępie odrzucam idiotyczną i promowaną ostatnio tezę, że Marokańczycy próbują zatrzymać kryzys imigracyjny. Nie wiem, po co mieliby to robić? (pomijam już oczywistość, że to europejska marynarka powinna się tym zająć, bo przy jej nowoczesnym wyposażeniu- uszczelnienie granic morskich to łatwizna, więc skoro Europa tego nie robi, to tym bardziej nie zrobi tego Maroko, zresztą wystarczyłoby zatopić dla przykładu jedną łódź, a skończyłoby się to od razu). Po pierwsze- spora część nachodźców, wyruszających z Maroka pochodzi z innych krajów (Nigeria, Mali, Niger, kraje Zatoki Gwinejskiej i praktycznie cała Afryka). Gdyby Maroko zlikwidowało swoją „załadownię”- co niby mieliby zrobić z tymi wszystkimi ludźmi? Zostaliby z nimi, jak Himilsbach z Angielskim. Wszak ci ludzie nie mają po co wracać do domu, bo pół wioski zrzuciło się na ich eskapadę do Europy, więc gdyby wrócili z powrotem bez pieniędzy, to w tym samym dniu trafiliby do jadłospisu. Marokańczycy więc wolą „przymknąć oko” na wypływające łodzie, bo gdyby je zatrzymywali, to ci ludzie zostaliby na ich terenie i szukali kolejnej okazji (aż do skutku), w międzyczasie żebrząc lub kradnąc (coś jak Calais). Same problemy, lepiej ich od razu wypuścić na drugą stronę Morza. Po drugie- emigracja samych Marokańczyków (i innych muzułmanów) do Europy jest zyskowna, to wręcz rodzaj ekspansji terytorialnej. Ci ludzie potem przysyłają do ojczyzny dżizję, sami też wracają na wakacje i wydają tam kasę, na czym zarabia lokalna gospodarka. Co ważne- Marokańczycy nie asymilują się w Europie (poznałem w Londynie kilku osobiście i wiem co mówię), więc nie ma ryzyka „utraty tkanki narodowej”, tak jak w przypadku „mistrzów asymilacji” (Polaków), którzy na ogół po kilku pokoleniach na emigracji całkowicie tracą związki z Polską, a „rekordziści” ze Śląska po pół roku od wyjazdu do Niemiec, gdy przyjeżdżają odwiedzić rodzinę- są bardziej niemieccy od Niemców i mówią: „u nas to, u nas tamto, a u was dalej psie gówna na chodnikach„. Marokańczycy to całkowite przeciwieństwo, oni pozostaną Marokańczykami nawet po 100 latach od uzyskania paszportu francuskiego czy holenderskiego. W grę wchodzi też dżihad. Zatem- Maroko nie ma najmniejszego interesu w zatrzymywaniu nachodźców na własnym terenie, więc nie robi tego. Zresztą złapanie najtrudniejszego możliwego obiektu (małej, zwinnej, szybkiej motorówki) ukazuje, że gdyby Marokańczycy chcieli, to by mogli łapać też duże, powolne łodzie z nachodźcami, ale one akurat sobie spokojnie kursują tam i z powrotem.

Marokańskie fregaty typu „Floréal”. Maroko ma niezłą marynarkę i lotnictwo, więc gdyby chcieli, to by nie wypuścili od siebie ani jednego statku z nachodźcami.

Przejdźmy w końcu do konkretów, czyli feralnej motorówki. Ja w tym wydarzeniu widzę 3 logiczne uzasadnienia (powodem mogła być jedna z opisanych rzeczy, albo nawet wszystkie na raz, prawdy nie dowiemy się nigdy):

  1. Zastrzelono kobietę, prawdopodobnie było ich tam więcej (nie chcę nawet myśleć, co im zrobiono po powrocie do Maroka). Być może były to prawdziwe uchodźczynie (bez cudzysłowu), które miały dość życia w islamskiej niewoli (tej wersji sprzyja fakt, że przemytnicy byli Hiszpanami, bo muzułmanin by nie przemycił kobiet ze strachu). Postawiły wszystko na jedną kartę, ale szybko przywołano je do porządku. Islamskie kobiety dostały więc jasny sygnał, że nie ma sensu próbować uciec z macek Allaha. Nie po to ubierane są w nikaby, nie po to obcina się im łechtaczki, żeby na koniec wylądowały w „zboczonej” Europie i zadawały się z „niewiernymi”, „hańbiąc” religię proroka. Kobieta w islamie należy do męża, ma mu rodzić dzieci, gotować, sprzątać, służyć za worek treningowy i seksniewolnicę. To są jej zadania. Jeżeli chce jechać do Europy, to tylko razem z „opiekunem”, będąc nadal pod jego ścisłą kontrolą i kultywując szariackie obyczaje. Wszelka samowolka jest niedopuszczalna.
  2. Przemytnikami byli Hiszpanie (chyba pierwszy taki przypadek w historii), więc ostrzelanie łodzi mogło być sygnałem od dotychczasowych przemytników, że rynek „sprzedaży biletów” należy wyłącznie do muzułmanów i wszelkie przypadki łamania tej zasady będą surowo karane. Europejczycy co najwyżej mogą wysyłać sobie Sorosów, aby legalizowali pobyt nachodźców, organizowali catering, opiekę lekarską, lewackie „zabawiaczki”, ale od brania pieniędzy za transport niech „niewierni” trzymają się z daleka, nie dla psa kiełbasa.
  3. Ostrzelanie łodzi mogło być też polityczno-medialnym „teatrem”. Jak powszechnie wiadomo- gigantyczne sumy, idące rocznie w miliardy euro, trafiają z Brukseli do Turcji, za to, że zatrzymują oni nachodźców u siebie i nie przepuszczają ich do Grecji (Turcja z tego układu wywiązuje się niesamowicie skrupulatnie, ale nie o tym temat). Maroko prawdopodobnie także chciałoby trochę podreperować swój budżet w podobny sposób. Jako „dowód” na ich „walkę z przemytem” mogą podać takie przykłady, jak opisywany przypadek. Haczyk chwycił, o ostrzelaniu motorówki rozpisały się wszystkie media w Europie, w komentarzach wszyscy wychwalają Maroko nad niebiosa, więc został zrobiony dobry grunt pod przyszłe interesy. Unia Europejska jest tworem tak skostniałym i niezdolnym do rozwiązywania jakichkolwiek problemów, że jedyne, co są w stanie zrobić to otworzyć sejf, więc jest spora szansa, że Maroko trochę na swoim sprycie zarobi. Podano też (niczym nie podpartą, z dupy wziętą) liczbę 54.000 osób, których rzekomo Marokańczycy nie wypuścili w podróż do Europy. Gdyby trzeba było podać liczbę 10 razy większą, to by właśnie taką podali. teraz pozostaje czekać na jakiś „szczyt” na linii UE-Maroko i ustalenie wysokości haraczu.

Tak sprawa ostrzelanej motorówki wygląda według mnie, jeszcze raz napiszę, że są to tylko moje spekulacje i nie muszą one być prawdziwe. Po prostu, jako ścisły umysł- uważam, że ostrzelanie akurat małej motorówki, akurat z hiszpańskimi dowódcami i ustrzelając akurat kobietę- jest zbyt nieprawdopodobne, aby był to przypadek.

RacimiR, 27.09.2018

PS: Otrzymałem (wczoraj i dziś) dwie iście filantropijne wpłaty. Wielkie podziękowania dla Beaty i Krzyśka!

PS2: Na koniec kącik artystyczno-muzyczny (dzięki dla Irka i Tomka za podesłanie). Poniższy teledysk pokazuje, jak przebiega asymilacja Afrykańczyków we Francji. Każdy, komu nie podoba się przekaz tej piosenki- jest nazistą, faszystą, ksenofobem i średniowiecznym motłochem. Nick Conrad – Pendez les Blancs (klip zbanowany na youtube):

10 myśli nt. „Marokańska marynarka zastrzeliła kobietę na hiszpańskiej motorówce

  1. „Ten film został usunięty z powodu naruszenia zasad YouTube dotyczących szerzenia nienawiści. Dowiedz się więcej o zwalczaniu mowy nienawiści w Twoim kraju.” – no to sobie pooglądałem 😀

    Sama sprawa bardzo bardzo dziwna, śmierć tej kobiety to moim zdaniem ustawka żeby zniechęcić inne kobiety przed ucieczką która oznacza dla nich pewną śmierć (tudzież grupowy gwałt po drodze bo wiecie, wojna, trauma, nudna droga).

    od RacimiR: I tak dość długo im to zajęło, klip już jest powyżej.

    • Światły obywatel francuski który tak sobie rapuje wywołał jakiś tam skandal we Francji. Jak w Google wklepiecie „Nick Conrad” to Wam wyskoczy kilka linków opisujących całą sprawę, Francuzi są tak oburzeni że im z tego oburzenia żyłka na dupie pęknie 😀

      od RacimiR: No i chłop ma darmową reklamę, raper z niego żaden to chociaż tak zdobędzie sławę. On ich jeszcze ośmiesza mówiąc, ze to był performens artystyczny, polegający na przedstawieniu „odwróconych ról”, po czym francuskie lewactwo woli profilaktycznie zamknąć ryja, aby nie zostać oskarżone o wszystkie możliwe „-izmy” i „-fobie”. Na pewno nic mu nie zrobią, co najwyżej jakiś drobny mandacik. Dobrze, że takie piosenki się pojawiają, może to obudzi część lemingów.

  2. Film nie istnieje.

    od RacimiR: Youtube go zbanował, ale go zawczasu pobrałem, więc teraz jest OK. Na YT jest też wersja wydłużona (póki co- bez bana), jak tego białego chłopa najpierw wiozą w bagażniku i dają mu 2 sekundy na przebiegnięcie 100 metrów (jeżeli to zrobi, to go nie zabiją, ale to zadanie niewykonalne, więc zabili). Z kontekstu wynika, że „przewinienia” białego były dwa: 1) był biały 2) wszedł do ich dzielnicy.

  3. Racimirze idziesz do kina na „Kler” w reżyserii polskiego Stevena Seagala (widziałeś jeden film, widziałeś wszystkie), Smarzowskiego?

    od RacimiR: Nie idę, dla zasady. Widziałem wszystkie poprzednie jego filmy, były na ogół bardzo dobre, nie jest to Seagal, który kręci gnioty i zadaje się z Ruskimi. Poczekam, aż będzie na cda. Rzygam już tym wszechobecnym „Klerem”, jestem głodny, ale boję się otworzyć lodówkę, żeby z niej „Kler” nie wyskoczył.

  4. Jesteśmy mistrzami świata w siatkówce, obroniliśmy tytuł. W finale wygraliśmy z Brazylią 3:0. Moim zdaniem najlepszym graczem był Bartek Kurek, podobały mi się jego uderzenia gdy rywale nie mieli szans na przyjęcie. Podobała mi się też gra Kubiaka i Zatorskiego, który dobrze przyjmował; dobrze też funkcjonował nasz blok.
    Obyśmy za 4 lata znowu wygrali mundial.

    od RacimiR: Ja na ogół nie lubię siatki (a konkretnie tej buraczanej atmosfery- wodzireja z wesela, wuwuzeli, wymalowanych twarzy, muzyki puszczanej w każdej możliwej przerwie), nie mam pojęcia o tym sporcie, ale finał obejrzałem i bardzo mnie ucieszył 🙂 Ponoć z USA był lepszy, bardziej zacięty mecz, ale byłem wtedy w robo. Brawo!

  5. W referendum w Macedonii w sprawie zmiany nazwy państwa ponad 90% było za. Ale frekwencja wyniosła tylko 37%.
    To referendum udowadnia absurd demokracji jakim jest próg ważności który w wielu krajach, także w Polsce wynosi 50%. Dajmy na to w sondażach zwolenników opcji ,,TAK” jest 60% a chęć głosowania na ,,NIE” wyraziło 40%, chęć głosowania wyraziło 70%. Więc już w sondażach widać że przeciwnicy przegrają. Więc co najłatwiej zrobić w takiej sytuacji zwłaszcza jeśli politycy też są przeciw, ktoś by odpowiedział ,,zrobić kampanię przeciwko jakiemuś rozwiązaniu”, tylko że skutek może być odwrotny bo przyczyni się do zwiększenia frekwencji; więc w takiej sytuacji najłatwiej ogłosić bojkot referendum aby frekwencja była niska (poniżej 50%), wtedy referendum jest nie ważne, co z tego że wynik jest prawie 100% na ,,TAK”, co z tego że w sondażach większość chciała tego rozwiązania, niby zwolennicy wygrali ale de facto zwycięzcami są przeciwnicy.
    W Polsce podobnie było podczas referendum w sprawie JOW-ów, wtedy żadna główna partia nie chciała ich, normalnie powinna być w tej sytuacji kampania dlaczego mamy głosować przeciw, tymczasem najprostsze rozwiązanie to ,,nic nie mówić”. Nawet nie wytłumaczono ludziom o co w tych JOW-ach chodzi.
    Aczkolwiek w 2003 podczas referendum w sprawie wstąpienia do UE zwolennicy prawie sami się na tym przejechali (zrobiono nawet dwudniowe referendum), ostatecznie frekwencja wyniosła powyżej 50% (aczkolwiek podejrzewam że nawet gdyby było poniżej 50% to i tak by politycy powiedzieli że większość chce wejścia do UE i trzeba to zaakceptować).
    W wyborach nie ma progów, gdyby frekwencja wyniosła 10% to i tak wybory są ważne, a co najwyżej można wypominać że pozostałe 90% przyczyniło się do wygrania partii lub kandydata ,,X” bo nie poszli na wybory. Tylko że w wyborach mamy kampanię promującą partię lub kandydata, moim zdaniem powinno się znieść próg ważności lub przynajmniej zmniejszyć do 20%

    od RacimiR: Dzisiejsza demokracja to jakaś karykatura tej klasycznej-greckiej, bliżej jej do faszyzmu. Nie dość, że można grać na niską frekwencję czy brak kworum, powtarzać głosowania, robić propagandę medialną do głosowania na daną opcję, to jeszcze jak przypadkiem wygra nie ten co powinien (np. powinien Komorowski, a wygrał Duda), to zwycięzcę mianuje się „demokracją nieliberalną”, „łamaczem demokracji” i co najlepsze „niedbającym o mniejszości” (demokracja to stricte ‚władza większości’, więc jej sednem jest niedbanie o mniejszość).
    Co do Macedonii- z jednej strony uprościli nazwę, dotychczas mieli jakiś idiotyczny skrót ‚FYROM’ (podobnie zrobiły w 2016 Czechy, bez referendum, zmieniając nazwę z ‚Republika Czeska’ na ‚Czechia’), ale z drugiej strony Grecy są wściekli i wywoła to kolejne napięcie w Europie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *