Kryzys imigracyjny w UE – jesień 2016

imigranciDzisiaj zbiorczy tekst o obecnej sytuacji „uchodźczej” w Europie i nowościach w tym temacie. Do jego napisania impuls dało mi referendum, które właśnie teraz (2.10.2016) odbywa się na Węgrzech. Zawiera ono jedno, proste pytanie: „Czy chce Pan/Pani, by Unia Europejska mogła zarządzić, również bez zgody parlamentu, obowiązkowe osiedlanie na Węgrzech osób innych niż obywatele węgierscy?” Wynik referendum jest przesądzony, bo Węgrzy to mądry naród. Problemem może być frekwencja – aby referendum było ważne, musi ona przekroczyć 50% (z około 8.2mln Węgrów uprawnionych do głosowania). Wyniki w poniedziałek, 3 października. Według mnie w każdym kraju Unii Europejskiej powinno odbyć się takie referendum (najlepiej wszędzie jednocześnie, tak jak wybory do Parlamentu Europejskiego). Te kraje, które opowiedzą się „za” (czyli pewnie żaden) – niech rozdzielają „lekarzy” między sobą. Kraje przeciwne będą wolne od tego brzemienia w imię demokracji, czyli wartości nadrzędnej w Unii Europejskiej. Oczywiście lewactwo będzie robiło wszystko, aby takie referenda się nie odbyły – po raz kolejny udowadniając, że dla nich słowo „demokracja” ma jakieś sekretne znaczenie, inne niż wola większości obywateli.

Plakat Hofera przerobiony przez austriackich lewaków. Zastosowano zgraną metodę, dobrze znaną w Polsce.

Plakat Hofera przerobiony przez austriackich lewaków. Zastosowano sprawdzoną, bolszewicką metodę, dobrze znaną również w Polsce.

Również dzisiaj miały odbyć się inne ważne wybory. Chodzi o powtórzoną drugą turę wyborów prezydenckich w Austrii. Pierwsze podejście odbyło się 22 maja – rywalizowali proimigrancki Alexander Van der Bellen oraz antyuchodźczy Norbert Hofer. Wystraszone lewactwo musiało ratować się fałszerstwem i w efekcie Van der Bellen „wygrał” stosunkiem 50.3% do 49.7%. Na szczęście szwindel został wykryty i nakazano powtórkę drugiej tury. Miała ona odbyć się dzisiaj – WP, wPolityce, Lisweek, TVN. Jest więc 2 października, ale wyborów w Austrii nie ma, bo lewactwo przerżnęłoby je z kretesem. Z niejasnych powodów głosowanie zostało przełożone na 4 grudnia. Data jest w sam raz, bo jeszcze przed tradycyjnymi, grudniowymi wyczynami islamistów (oburzenie na choinki, Mikołaja i świąteczne ekspozycje w miejscach publicznych) oraz sylwestrowymi (gwałty, wysadzanie samochodów). W czasie uzyskanych 2 miesięcy dodatkowego czasu – austriackie media spróbują „urobić” austriackie społeczeństwo – oczerniając Hofera i wychwalając Bellena. Pewnie też udoskonalone zostaną jakieś nowatorskie metody fałszerskie, aby nie skończyło się tak, jak w maju. W międzyczasie odbędą się też wybory prezydenckie w USA, które mogą mieć wpływ na wybory Austriaków. Jeżeli mimo wszystko 4-go grudnia w Austrii wygra Hofer- to znowu się powtórzy głosowanie, aż do skutku (tak jak to było z referendum w Irlandii w sprawie Traktatu Lizbońskiego – wyniki były niepomyślne dla lewaków, więc rzucono trochę kiełbasy, powtórzono głosowanie i gdy rezultat okazał się pomyślny – zatwierdzono jego wyniki).

Ze snu budzą się też Duńczycy. Jeszcze do niedawna ten naród był przesadnie gościnny, przez co stawiany za wzór do naśladowania przez europejskich lewaków. Były wielkie zachwyty, ochy i achy. Teraz sytuacja zmieniła się diametralnie, a Dania w kręgach lewackich to obecnie temat tabu. Duńczycy na szczęście w porę zrozumieli, co jest grane. Głośną sprawą był brak świątecznej choinki w miasteczku Kokkedal, gdzie do władzy samorządowej doszli muzułmanie. Przeforsowano tam przeznaczenie 70.000 koron na święto zakończenia Ramadanu (Id al-Fitr), a na choinkę (7.000 koron) już nie wystarczyło pieniędzy (źródło). „Uchodźcy” w Danii zachowują się „klasycznie”, więc zwykli Duńczycy mają ich już powyżej uszu. Z Kopenhagi w ciągu pół godziny można dojechać samochodem przez most do szwedzkiego Malmö-Rosengård (jedno z najniebezpieczniejszych gett islamskich w UE), zatem Duńczycy mają problem pod samym nosem i nie dadzą się dłużej zwieść lewackiej propagandzie o kobietach z dziećmi, uciekającymi przed wojną. W Danii władzę polityczną zyskała prawica. „Inżynierowie” nie są wpuszczani, a tym, którzy już tam są – daje się do zrozumienia na różne sposoby, żeby sobie „uszli” gdzieś indziej. Aby nie denerwować Brukseli – rząd Danii ogłosił, że owszem – chętnie przyjmą „uchodźców”, ale tylko tych najbardziej narażonych na dyskryminację w krajach islamskich. Konkretnie chodzi o tych „uchodźców”, którzy oficjalnie określą się jako LGBTQWERTY (czego żaden szanujący się dżihadysta nigdy nie zrobi) oraz o matki z małymi dziećmi (których jest tyle, co kot napłakał). Podobnie mogłaby zrobić Polska – ogłosić, że przyjmiemy tylko najbardziej dyskryminowanych, czyli chrześcijan z niebieskimi oczami.

O Niemcach pisałem ostatnio osobny tekst, więc nie ma sensu się powtarzać. Obecnie mają tam miejsce masowe powroty „technologów” z… wakacji w ich rodzinnych krajach, z których „uszli” przed wojną. Nasuwa mi się na myśl sprawa Samanthy Geimer – zgwałconej przez Romana Polańskiego w wieku 13 lat. Po gwałcie miała taką traumę, że na następny dzień… znowu dobrowolnie poszła na miejsce zbrodni, czyli do willi Jacka Nicholsona. Podobnie robią „informatycy” – najpierw „uciekali” z Syrii i Iraku, a gdy dostali trochę euro z socjalu – polecieli sobie na „miejsce zbrodni” uprawiać plażowanie. Fachowo nazywa się to „Syndrom Sztokholmski”, bo przecież nikt nie posądza „uchodźców” o ściemnianie i wygodnictwo?

O Wielkiej Brytanii też pisałem osobno – nie ma już dla nich ratunku, są tak posrani ze strachu, że wyładowują frustrację na Polakach.

https://www.youtube.com/watch?v=iFckEyyLfTg

W Szwecji bez zmian – biała flaga wywieszona. Szwedzi są na ostatniej prostej w drodze do upadku – czyli na etapie: „przypodobajmy się islamistom, to może nas nie zabiją, tylko łaskawie zagonią do fabryk i poprzestaną na pobieraniu dżizji.”

We Francji też po staremu – czekają na miecz Allaha, pisałem o nich chyba z 20 tekstów, więc zainteresowanych zapraszam do archiwum. Społeczeństwo francuskie zostało praktycznie w 100% wyplenione z nacjonalistów i patriotów, ostatnio z całego Paryża zebrało się ich kilkanaście osób i stroili groźne miny na youtube, na więcej ich nie stać. Po raz setny władze zapowiedziały likwidację koczowiska „kardiochirurgów” w Calais, co zaczyna robić się dosyć groteskowe. Sposób władz francuskich na Calais to przekształcenie „dżungli” w rampę załadowczą – będą rozwozić stamtąd „uchodźców” do ośrodków w całej Francji. Podobnie robi się z ulicznymi koczowiskami w Paryżu. Nie wiem co ma na celu przewożenie „uchodźców” w inne miejsca? Zamiast jednej dużej „dżungli” będą mieli 20 mniejszych. Dla niektórych budowa przez Francuzów „Linii Maginota” w okresie międzywojennym była głupia, bo wystarczyło obejść ją naokoło. Teraz nachodźcy mają jeszcze łatwiej, niż hitlerowcy – nie muszą nawet niczego okrążyć, tylko wchodzą we Francję frontalnie, jak nóż w ciepłe masło…

Nieciekawie jest w Grecji, po uszczelnieniu szlaku bałkańskiego „uchodźców” jest tam mnóstwo, a do Niemiec i Francji wydostać się bardzo trudno. Ateny wyglądają jak jeden wielki slums – co krok żebracy, naciągacze, złodzieje i uliczni sprzedawcy bubli. „Uchodźcy” jednak coraz rzadziej wybierają podróż przez Grecję, bo wiedzą, że jest tam pogłębiający się kryzys, a łatwo można utknąć tam na dobre. Dlatego do łask wrócił szlak śródziemnomorski – łodzią do Włoch.

Mamma Mia! Nareszcie was znaleźliśmy, podpinamy linkę holowniczą, a na kolację zjecie makaron i pizzę!

Mamma Mia! Nareszcie was znaleźliśmy! Zaraz podpinamy linkę holowniczą, a na kolację zjecie makaron i pizzę!

Włochy to najbardziej zagadkowy dla mnie kraj, jeżeli chodzi o politykę migracyjną. Przyjmują oni obecnie najwięcej „biotechnologów” ze wszystkich krajów UE. Marynarka włoska patroluje Morze Śródziemne nawet u afrykańskich wybrzeży (czyli na obcych wodach terytorialnych). Zamiast odsyłać łodzie z „programistami” z powrotem do Afryki i po wyładunku je niszczyć, aby uniemożliwić przemytnikom kolejne próby – Włosi holują wszystko jak leci, prosto do Europy. Klasyczna łapanka. Jak tak dalej pójdzie – wkrótce Włosi zaczną porywać plażowiczów z północnoafrykańskich kurortów. Otoczą hotele i wszystkim „mocno opalonym” rozkażą wsiadać na statek, który zostanie odholowany do Włoch. Nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, jedynym logicznym śladem jest według mnie włoska mafia, która może mieć z tego procederu jakąś działkę (np. od kręgów Sorosa czy przemytników). Podejrzenia „mafijne” potwierdza niedawny, bardzo konkretny wywiad z Witoldem Gadowskim – KLIK. „Operatorzy CNC” zazwyczaj nie mają ochoty zostać we Włoszech i kierują się głównie do Francji. Dotychczas większość próbowała jechać prosto do Niemiec przez Austrię lub Szwajcarię, ale tam ostatnio wznowiono kontrole graniczne, więc teraz najlepiej jest skorzystać z usług transportowych Francji, która powoli zamienia się w węzeł przesiadkowy dla nachodźców. Duże, zorganizowane grupy islamistów, które nie chcą się rozdzielać na autobusy czy taksówki – stosują strategię „na rympał”- tak jak na tym filmiku z nadmorskiej granicy włosko-francuskiej, gdzie przechodzą sobie po kamienistej plaży na teren Francji, a policja się tylko przygląda i wyłapuje niewielki ułamek „fizyków”. We Francji dzielą się oni na dwie grupy – jedna kieruje się do Niemiec, Beneluxu i Szwecji, a druga jedzie do Calais, gdzie albo próbują dostać się do UK, albo zamawiają transport do ośrodków we Francji, tak jak zamawia się pizzę…


Tak sprawa obecnie wygląda w najważniejszych krajach Unii. Sprawa przymusowego, kwotowego rozdzielania „uchodźców” upadła na szczycie w Bratysławie, 16 września 2016. Społeczeństwa europejskie się radykalizują, wybierając antyimigranckie władze. Dlatego kręgi prouchodźcze muszą pożegnać się z legalnym kontynuowaniem procederu zalewania Europy islamistami. Jeszcze niedawno Soros postulował o wsparcie procederu przez Brukselę, nałożenie specjalnych podatków na ściąganie muzułmanów (TUTAJ o tym pisałem), teraz już systemowe rozwiązania zupełnie nie wchodzą w grę. Niestety – kręgom proimigranckim zostają jeszcze 2 inne, bardzo skuteczne i rozwijające się sposoby – nielegalny i półlegalny.

Sposób nielegalny jest prosty jak drut – umieszczenie imigrantów wewnątrz granic Europy. Wystarczy, że nachodźcy wtranżolą się fizycznie na teren UE (lądem, wodą lub powietrzem), a już nic im nie można zrobić, oprócz przewiezienia w inne miejsce UE. W filmie „Miś” była scena: „nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?„. Analogicznie nielegalny imigranci powiedzą: „nie mamy paszportów, nie mamy pozwolenia na pobyt i co pan nam zrobi?”. Teoretycznie powinni być natychmiastowo usunięci z Europy, ale w praktyce nie stosuje się tego, ze strachu przed organizacjami pozarządowymi i polityczną poprawnością. Zresztą macierzyste kraje „fizyków kwantowych” nie chcą ich więcej widzieć na oczy i nie pozwolą na deportacje. W teorii – nadrzędnym dokumentem, regulującym sprawę imigrantów w UE jest Konwencja Dublińska. Czytamy w niej, że uchodźca (bez cudzysłowu) ma obowiązek złożyć podanie o azyl w pierwszym bezpiecznym kraju, w którym przebywał po opuszczeniu strefy wojny. W praktyce Konwencją Dublińską można sobie co najwyżej wytrzeć tyłek w kiblu – imigranci składają wnioski tam, gdzie im się tylko spodoba, niejednokrotnie przemierzając po drodze 10 bezpiecznych krajów (np. taki Afganistan – którędy by go nie opuścić, zawsze trafi się najpierw do bezpiecznego kraju nieprowadzącego wojny, a mimo to 10 krajów dalej – w Europie mamy kilkaset tysięcy Afgańczyków, skutecznie składających wnioski o azyl). Wystarczy zatem, że imigrant znajdzie się fizycznie na terenie UE i wtedy trzeba spełniać wszystkie jego zachcianki, żeby przypadkiem się nie uraził i nie oskarżył o rasizm. We wczorajszym, głównym wydaniu „Wiadomości” (z 1 października, wydanie dostępne na stronie TVP) podano, że koszty finansowe utrzymania jednego „uchodźcy” na terenie Unii Europejskiej są takie same, jak utrzymanie ośmiu „uchodźców” na terenie Libanu.

merchantKręgi prouchodźcze wykorzystują jeszcze drugi, półlegalny sposób zalewu Europy ludźmi obcymi kulturowo. Chodzi o umieszczenie „uchodźców” w UE na czyjeś „dobroczynne” zaproszenie. Nie bardzo wiadomo, jakie są do tego podstawy prawne, ale proceder się nasila. Aby nie być gołosłownym – podam kilka przykładów. Pierwszy z nich to imigrant z Syrii, Norair Iskandar (bez statusu uchodźcy). Obecnie mieszka on w Łodzi, w wynajętym mieszkaniu, za które płaci papież Franciszek (sprawa szeroko opisywana przez media, zainteresowani niech sobie wygooglują). Watykan zobowiązał się do utrzymywania „uchodźcy” tylko przez kilka miesięcy, co potem – nie wiadomo. Pytanie kluczowe brzmi – na jakiej podstawie prawnej inny kraj zaaplikował w Polsce nielegalnego imigranta? Skoro wysłali jednego, to czy mogliby wysłać jeszcze sto tysięcy kolejnych, gdyby każdemu załatwili zakwaterowanie przez 3 miesiące? Czy prezydent Duda w rewanżu mógłby wysłać jakiegoś nielegalnego imigranta do Watykanu, fundując mu utrzymanie przez kilka miesięcy? Te pytania póki co pozostają bez odpowiedzi. Kolejny przykład to żydowska organizacja Kindertransport. W 1938 roku, po Nocy Kryształowej rząd brytyjski sfinansował przyjazd 120 żydowskich dzieci z Niemiec do UK. Teraz potomkowie uratowanych wtedy Żydów, dowodzeni przez rabina Harrego Jacobiego chcą się „odwdzięczyć” i zbierają pieniądze na przyjazd muzułmańskich dzieci z „dżungli” w Calais. Jak każdy się domyśla – dzieci nie mają przyjechać do Izraela, tylko do Anglii. Informowało o tym m.in. rządowe BBC i The Guardian. Na stronie Guardiana czytamy: „Całkowity koszt transportu i zalegalizowania pobytu jednego dziecka i „połączenia” go z rodziną to £2,000″. Znów zapala mi się czerwona lampka. Za co te 2.000 funtów? Na łapówki? A może każdy nielegalny imigrant, sklasyfikowany jako małoletni może „ot tak” sobie legalnie osiąść w Anglii za 2000 funtów? Przecież połowa wyrośniętych byczków podaje się za małoletnich. Nikt chyba nie wie, jak ma wyglądać ta procedura, ale skoro akcję firmują potomkowie uratowanych Żydów, to nikomu nie wypada nawet zapytać o szczegóły, bo antysemityzm… Następny przykład – George Weidenfeld (też całkowitym przypadkiem Żyd). Został on w czasie wojny uratowany przez chrześcijan, którzy pomogli mu uciec z nazistowskiej Austrii do Anglii. Tam później dorobił się fortuny. Rok temu wspaniałomyślnie postanowił on „spłacić dług wdzięczności”. Przy pomocy swojej fundacji Weidenfeld Safe Havens oraz Fundacji Estera – sprowadził do Polski (bo przecież nie do Izraela) 158 syryjskich chrześcijan. Podobne działania wykonał w innych krajach UE. Początkowo ich pobyt był finansowany przez wspomnianego żydowskiego milionera, ale zmarł on w styczniu 2016 i utrzymanie przeszło na podatnika (jeszcze przed śmiercią „dobroczyńca” zapowiedział ściągnięcie do Europy kolejnych kilku tysięcy Syryjczyków). Znów więc rodzi się to samo pytanie – na jakiej podstawie prawnej się to odbyło? Czy przy pomocy pieniędzy i zapewnienia utrzymania przez kilka miesięcy każdy może sobie sprowadzić na teren Europy dowolną liczbę nielegalnych imigrantów? Czy Państwo Islamskie mogłoby znaleźć jakiegoś europejskiego lub żydowskiego „słupa”, któremu dałoby pieniądze, a on za to sprowadził do Europy tysiąc dżihadystów? Pytania te póki co pozostają bez odpowiedzi, a proceder finansowania przyjazdu do Europy nielegalnych imigrantów przez prywatnych „filantropów” oraz legalizowania ich pobytu przy pomocy dolarów trwa w najlepsze…

Dość ponuro wygląda stan „uchodźczy” na jesień 2016, najgorsze jest to, że media głównego nurtu mówią o tym coraz mniej – wszędzie tylko aborcja, KOD, PiS, Petru… Niby Europa skręca w prawo, ale proceder islamizacji nie zwalnia tempa, jedynie zszedł do medialnego i prawnego podziemia.

PS: Przedwczoraj, na panelu dyskusyjnym w irackim Al-Mahaws spotkali się dżihadyści, w celu udoskonalenia swojego kunsztu z dziedziny eksplozji. Jeden z nich był tak narwany do wysadzenia się w powietrze, że przyszedł tam wystrojony w „pas szahida” i bezzwłocznie odpalił ładunek. Zginęło 15 dżihadystów. Widocznie Allah tak chciał…

RacimiR, 2.10.2016

Trafalgar Square, główny plac Londynu

Trafalgar Square, główny plac Londynu

13 myśli nt. „Kryzys imigracyjny w UE – jesień 2016

  1. Bardzo dobry artykuł, zastepuje tydzien ogladania wiadomosci. A szkoda ze nie napisales jak u nas, niestety sporo opalonych osobnikow zaczynam widywac w Warszawie, zastanawiam sie czy to kwestia rozpoczynajacego sie erazmusa czy szlak przez ukraine rozkreca sie coraz bardziej. Pozdrawiam

    od RacimiR: Nic mi nie wiadomo, żeby przyjechali do Polski jacyś „lekarze”, więc pewnie erazmusy-orgazmusy, albo jakiś „dobroczyńca” z Izraela ich tu po cichu ściągnął z wdzięczności dla Kazimierza Wielkiego. W Warszawie zawsze było tego mnóstwo, zwłaszcza w Śródmieściu i miejscówkach studenckich.

    • W Krakau natomiast w marketach, komunikacji miejskiej, przez komorke, czasem na osiedlu słyszy sie gadanine wschodnią (po ukrainsku, rusku nie rozrozniam tych jezykow) coraz czesciej. Specjalnie sie nie ukrywaja, czuja sie jak u siebie.
      Zamiast uchodźców-nachodzcow dla tozsamosci naszego kraju tutaj ja widze powod do niepokoju. I stosunkowo mało sie o tym mowi, pisze.
      Natomiast rynek krakau to mieszanina ludzi z roznych stron swiata, kultur, wyznan, kolorow ale to tylko turyści – grzecznie wróca skad przybyli.

      • Ukraińców w Polsce jest już multum. Wyobraźcie sobie, że w wielu z większych zakładów pracy w województwie śląskim, nawet 1/3 pracowników produkcji stanowią Ukraincy

        od RacimiR: To są obozy pracy, sam kiedyś pracowałem w jednym z nich, harówa jak za Stalina za niewiele ponad minimalną, a teraz pół tego pseudozakładu to Ukraińcy, bo Polacy mają gdzieś taką robotę. Za to firma rozwija się szybko, powstają nowe hale, a zarząd jeździ najnowszymi furami…

  2. Inzynierowie, technolodzy, informatycy, kardiochirurdzy, programiści, technolodzy CNC,
    biotechnolodzy, fizycy, lekarze, fizycy kwantowi, dentysci, prawnicy, sporo tych wolnych zawodow w swoich rekach posiadaja „troche za bardzo opaleni”.

    W necie przynajmniej w wakacje 2015 mozna bylo poczytac o opalonej armadzie morzem srodziemnym i wedrowce opalonych ladem. W calym 2016 roku tych informacji bylo niewiele, wiec przecietny szary obywatel EU (w tym ja) rzeczywiscie mogl odniesc wrazenie ze fali uchodźców juz nie ma. A tu RacimiR przekonujesz ze jest inaczej, tzn „wolne zawody” caly czas w nie zwracającej na siebie uwagi aczkolwiek sporej ilosci przedzieraja sie do europy.

    Wydaje mi sie ze szczęściem w nieszczesciu (tej fali opalonych) jest obecna sytuacja w Turcji, tzn. zamordyzm Erdogana i łamanie tam praw człowieka – w efekcie Bruksela nie zezwoli na wejscie Turcji do EU a tym samym zalew europy turkami ruchem bezwizowym (mimo ze ich pełno w austrii i niemczech). Turcja jak czytam ostatnio sie ostro domaga przyjecia do EU. Tak na marginesie jak w koncu kiedys napiszesz cos o Turcji 🙂

    od RacimiR: Być może trochę mniej ich przybywa w 2016, niż w rekordowym 2015, ale niewielka różnica, dalej przybywają, głównie przez Włochy. Pewnie około miliona świeżych specjalistów w tym roku. Media prawicowe jednak jakby spały (lewicowe zresztą też, bo nic nie piszą, a efekt ich pieprzenia był przeważnie odwrotny). O Turcji napiszę wkrótce, tamtędy faktycznie już nie „uchodzą”, bo raz że Edrogan, dwa wkurwiona Unia i trzy – wtedy na 90% utkną w Grecji, która jest niewiele bogatsza, niż ich islamskie ojczyzny.

  3. Ten miesiąc może być jako ostatni spokojny http://wiadomosci.onet.pl/swiat/erdogan-stawia-ue-ultimatum-gra-sie-skonczyla/ry5mnb . No, ale najważniejszy jest faszyzm w Polsce hehe. A w tym tygodniu debata o aborcji w Polsce, temat który w ogóle nie jest w kompetencji Parlamentu UE ale widać mają ochotę popierdzieć sobie w stołki by nadal zakłamywać rzeczywistość. Jeśli Erdogan zwolni śluzę z tamy imigranckiej to 11 listopada będzie taki Marsz Niepodległości, że na Czerskiej będą masowe samobójstwa z rozpaczy.

  4. Mieszkam w Lublinie i za kazdym wyjsciem do centrum spotykam muzułmanów,przychodzą na lody albo idą przez miasto.kobiety w chustach na glowie i jeansach,dziwne to. Jakby takie bardziej europejskie.ostatnio tez czytałam ze w akademiku kul zainstalowano dzieci muzułmańskie ktore wyrzuciły krzyże .nue mizna sie dowiedziec kto ich ściągnął .moze kuria?pozdrawiam

    • w Szczecinie od kilku miesięcy obserwuję podobną sytuację. „ludzie o silnym pigmencie skóry” zwykle przetaczają się przez miasto w kilkunastoosobowych, głośnych grupach.

  5. A gdyby zatapiać ich łódki na Morzu Śródziemnym ? Dosyć brutalny pomysł ale chyba skuteczny, taki ,,uchodźca” trafi do Allaha i będzie szczęśliwy i Europa będzie miała spokój z przybywającymi wyznawcami wybuchowej religii. A obecnych muslimów już w Europie deportować bez wyjątków, nawet tych co są już od wielu lat. I w ten sposób szybko skończyłyby się zamachy

    od RacimiR: Soros by tego nie wybaczył.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *