Konflikty wewnątrzlewackie

Dziś o dosyć groteskowym zjawisku, które w mojej opinii jest kluczowe w kwestii ratowania Europy przed kulturowym i społecznym upadkiem. Chodzi o konflikty wewnątrz obozu lewackiego, które są naturalną koleją rzeczy w przypadku sojuszu grup, które są często swoimi przeciwieństwami (np. islamiści i feministki). Samo lewactwo jest instytucją mocno scentralizowaną, wręcz zamordystyczną. Lewacka centrala „wykłada” poglądy i idee, które są obowiązkowe dla ich wyznawców. Nie ma tam miejsca na wolność poglądów, każdy kto nie toleruje któregoś ze swoich sojuszników (czy czegokolwiek innego, ustalonego przez zarząd)- dostaje kopa w dupę, łatkę faszysty i wilczy bilet. Jest tak dlatego, że kilkadziesiąt lat temu, gdy lewactwo rozpoczynało podbój świata, postanowiono na doktrynę „wszystkie ręce na pokład”. Każdy był mile widziany, niezależnie od poglądów, które często były sprzeczne pomiędzy poszczególnymi frakcjami. Chodziło o przyciągnięcie jak największych mas, a nie spójnej grupy o konkretnych poglądach. Demokracja jest wolą większości, więc lewacy nie wybrzydzali, tylko brali w swoje szeregi każdego, byleby on zagłosował, jak oni sobie tego życzą. Efekt jest taki, że niekiedy dochodzi do przeróżnych konfliktów wewnątrzlewackich. Gwoli wyjaśnienia- jako „obóz lewacki”, czy „wewnątrzlewacki” należy rozumieć także grupy, które fizycznie nie są lewakami, ale są przez tych lewaków wspierane i promowane (czyli np. islamistów lub cyganów, którym daleko do lewactwa, ale chwilowo tolerują lewaków, bo ci dają im szansę na ekspansję). Poniżej kilka przykładów, a potem spróbuję przeanalizować sytuację. Najpierw cymes:


Pierwszy (i najbardziej jaskrawy) przykład to konfliktu feministki vs islamiści. Jak wiadomo z koranu i hadisów- kobieta w islamie służy do orania pola, rodzenia dzieci, sprzątania, seksu oraz gotowania. Pod względem „wagi społecznej” kobieta jest na poziomie zwierząt pastewnych. Z kolei feministyczna ekstrema prezentuje poglądy dokładnie odwrotne- po wywalczeniu równości feministki poszły za ciosem i teraz domagają się specjalnych przywilejów dla kobiet (pieniędzy dla ich fundacji, parytetów, czasu pracy, chcą więcej zarabiać itd.) kosztem mężczyzn. Oczywiście białych mężczyzn, bo oni nie są pod ochroną. Nie ma większej sprzeczności ideologicznej, aniżeli w przypadku muzułmanów i feministek (jedyną osią wspólną jest nienawiść do upadającego chrześcijaństwa). Jednakże feministki są sterowane przez lewacką „centralę”, która zakazuje im jakiejkolwiek krytyki islamu. Powyżej wstrząsający filmik, który podesłał mi kiedyś Marcin ze Szkocji. Znana dziennikarka, Lauren Southern wybrała się na marsz feministek, gdzie zadawała im genialne i bardzo proste pytanie: „Wolisz prawa kobiet czy islam?„. Reakcja feministek jest znamienna- nie miały żadnych argumentów, więc robiły głupkowate miny (typu: „mamo, ratuj!„) i udawały, że nie wiedzą o co chodzi. Pranie mózgów level hard. Niektóre próbowały nieudolnie dyskutować, czym jeszcze bardziej się pogrążały (np. jedna mówiła o szanowaniu wolności religijnej- ciekawe, czy to samo by powiedziała, gdyby tam pojawił się ksiądz). Każdy pewnie zna to zjawisko fizjonomiczne, gdy feministka niby się uśmiecha, ale wewnątrz ma stan przedzawałowy (tzw. Feminist Triggered Mode). Jedynie jedna (starsza) pani wybrała prawa kobiet, cała reszta młodych, ogłupionych panien najchętniej by zabiła Laurę wzrokiem, że śmie zadawać niewygodne pytania. No bo co one miały odpowiedzieć? Przecież każda szanująca się feministka jest jednocześnie zwolenniczką islamu. „Sad, but true„, jak śpiewała Metallica. Problem w tym, że w przyszłości islamiści, gdy urosną w siłę- złapią te feministki za włosy i zagonią do garów…


Kolejny przykład to „bratobójczy” konflikt aż trzech frakcji (komunistów, cyganów i tzw. ‚antyfaszystów’), które teoretycznie są zrzeszone w obozie lewackim i są mocno promowane przez „centralę”. Zdarzenie miało miejsce kilka lat temu, ale było tak kuriozalne, że momentalnie wbiło mi się w pamięć. W Przerowie, koło Ołomuńca w Czechach, na ulicznej manifestacji postanowiła pokazać się komunistyczna Robotnicza Partia Społecznej Sprawiedliwości. To nie spodobało się lokalnej mniejszości cygańskiej. Jej przedstawiciele metodami siłowymi nakazali komunistom przerwać pikietę. Wywiązała się szarpanina. W tym momencie do akcji wkroczyła trzecia „dramatis personæ”, czyli tzw. antyfaszyści. Nie wiedzieli za bardzo co mają robić, gdyż „centrala” nie przysłała instruktażu postępowania w sytuacjach kryzysowych. Chyba najlepiej byłoby, gdyby próbowali rozdzielić obie zwaśnione strony, ale zrobili coś innego. Antyfaszyści, po krótkiej naradzie przyłączyli się do bitki po stronie cyganów. Jednakże cyganie nie życzyli sobie takiego sojusznika (oni raczej działają bez sojuszy) i pobili także antyfaszystów. Jeden z nich oberwał tak mocno, że przytomność odzyskał dopiero w szpitalu. Lewacka „centrala” oczywiście wyciszyła sprawę. Gdyby zamiast cyganów byli biali katolicy- nagłośniono by zdarzenie do rangi międzynarodowej.


Bardzo podobne zdarzenie miało miejsce niedawno w Sztokholmie. Odbył się tam marsz osób LGBTQWERTYHUJ. Wszystko było dobrze do momentu, gdy tęczowa manifestacja wkroczyła na teren muzułmańskiej dzielnicy. Tam już czekała na nich kontrmanifestacja, zorganizowana przez Antifę i muzułmanów. Kontrmanifestanci krzyczeli, że „tęczowi” są faszystami oraz nazistami i nie powinni chwalić się tym, co robią w łózkach. Było też oczywiście „Allah Akhbar”. Starciu obu grup (czyli masakrze gejów) zapobiegły tylko wzmożone siły policyjne. Sprawa oczywiście nie przedostała się do mediów głównego nurtu. „Tęczowi” dostali w ten sposób jasny sygnał, że są niżej w hierarchii, niż muzułmanie i w razie czego zostanie na nich nasłana (pozornie zaprzyjaźniona) Antifa, czyli najemna bojówka, wykonująca każdy rozkaz „centrali”.


How Not to Be a White 'Savior'

Want to avoid acting like a white savior when you travel? Watch this.

Opublikowany przez AJ+ 3 grudnia 2017

Kolejny przykład pochodzi z zupełnie innej beczki. Chodzi o powyższy filmik telewizji Al-Jazeera. Jest to lewacka stacja fasadowa (niby arabska), kontrolowana przez USrael. Promuje ona przyjmowanie imigrantów do Europy. Na jej łamach kiedyś posłanka Agnieszka Pomaska ostrzegała Arabów przed brakiem praworządności w Polsce (to tak, jakby w kopalni Pomaska ostrzegała przed brakiem słonecznego). Na powyższym filmiku widać krytykę białych kobiet, które lubią lansować się jako „wolontariuszki” w Afryce, strzelając sobie selfiki z głodnymi, nieszczęśliwymi dziećmi. Nazwano to: „White saviour complex” (Kompleks białego zbawiciela). Filmik jest świetny, bo zwrócił uwagę na hipokryzję tych „wolontariuszek”. Zazwyczaj jadą na wczasy do Afryki za jakieś stypendium od Sorosa, strzelą sobie 1000 fotek z małymi dziećmi, jadają w drogich restauracjach, nocują w drogich hotelach, jeżdżą jeepem na safari, niekiedy zaliczą jakiegoś „habibi” i na koniec wracają z poczuciem spełnienia do bogatych krajów, a w Afryce głód jest jeszcze większy, niż wcześniej. Potem publikują te zdjęcia z dziećmi, trwa lans na pejsie, twitterze i instagramie, a inni podnieceni lewacy hurtowo lajkują i udostępniają. Całe lewactwo jest dumne, jak to oni „zwalczają” głód w Afryce. To tzw. syndrom Johna Lennona, który śpiewał o biedzie i nierównościach społecznych, a sam był zakupoholikiem, który przepuścił dziesiątki milionów dolarów na pierdoły (zresztą z powodu tej hipokryzji pewien zawiedziony fan go odstrzelił). Dobrym, aktualnym przykładem na to zjawisko jest kampania TVNu i Dominiki Kulczyk. Pół Polski obklejono billboardami Kulczykowej z małym murzyniątkiem na rękach. Wydano miliony na kampanię, media, pobyt ekipy, a w Afryce głód coraz większy. Pomijam już to, że majątek pani Kulczyk pochodzi z szemranych interesów jej postkomunistycznego ojca, który na potęgę ssał pieniądze ze skarbu państwa. W końcu Al-Jazeera na krótkiej animacji pokazała naprawdę, jak wygląda ta „pomoc” w Afryce. Kluczowe jest to, że Al-Jazeera to lewacka stacja, która uderzyła w innych lewaków. „Centrala” oczywiście wyciszyła sprawę i dalej udaje, że białe kobiety, jeżdżące do Afryki to filantropki oraz zbawicielki, ale jednak animację oglądnęło na dzień dzisiejszy 6 milionów osób. Według mnie „white saviour complex” nie różni się od kolonizacji, którą lewacy podburzają murzynów przeciwko białym. Wszak kolonizatorzy tak samo, jak te białe wolontariuszki- jeździli do Afryki, aby „ratować i cywilizować” miejscową ludność (polecam TEN film z konferencji w Berlinie- wypowiedzi przedstawicieli europejskich mocarstw nie różnią się wiele od dzisiejszych wypowiedzi lewaków na temat pomocy humanitarnej).


Kolejny przykład konfliktów wewnątrz-lewackich to niedawna petycja o wprowadzenie apartheidu na Uniwersytecie w Nowym Jorku (ŹRÓDŁO). Chodzi o zorganizowanie przestrzeni, gdzie biali ludzie nie mieliby wstępu. Oczywiście większość lewaków nie widzi w tym nic złego, ale pewnie znajdzie się jakaś część, u której zostały jakieś resztki logiki. Na chłopski rozum- czym taka przestrzeń „nie dla białych” różni się od bliźniaczych przypadków, które lewacy zwalczają? Np. toalety „tylko dla białych” w czasach niewolnictwa w USA, czy nazistowskie tramwaje „Nur für Deutschena okupowanych terenach w czasie wojny? Pewnie niejeden lewak, gdy zobaczy w miejscu publicznym napis „białym wstęp wzbroniony„- zastanowi się nad dalszym sensem popierania tej idiotycznej, z pozoru „równościowej” ideologii.


Kolejny przykład to historia niejakiej Leigh Raven. Jest ona lesbijką, która występuje w filmach porno. Niedawno umówiła się ona na seks z dwoma murzynami, jednakże przekroczyli oni umówione granice i potraktowali ją dużo brutalniej, czyli w feministycznym ujęciu- zgwałcili. Gdy Andrzej Lepper wypowiedział legendarne zdanie: „Jak można zgwałcić prostytutkę, he he he?” – była afera na pół roku. Feministki atakowały Leppera, bo był łatwym celem. Biały katolik, typowy wiejski Janusz. Wprawdzie nie on zgwałcił, ale i tak oberwał z lewackiej armaty. Co jednak robić, gdy gwałcicielami są murzyni? Trochę nie wypada tego krytykować, bo przecież czarni mają ochronę większą, niż femino-lesbijki. Lewackie media więc zrobiły to, co zwykle, czyli wyciszyły temat. Jednakże środowiska feministyczne częściowo się wyłamały ze schematu. Co ciekawe- zrobiła to Gazeta Wyborcza, a konkretnie Wiktoria Beczek, nadworna czerska feministka (zresztą niezbyt bystra). Artykuł oczywiście nie był promowany na głównej stronie, więc mało kto go widział, ale jednak ukazał się. Pani Beczek napisała:

Leigh kazano założyć koszulkę z osłem Partii Demokratycznej i – już kiedy kamera ruszyła – pytano ją o to, jaka partia odpowiadała za niewolnictwo, masowe zabójstwa Azjatów. W każdym przypadku odpowiedzią było „Partia Demokratyczna”. W odpowiedzi usłyszała np., że jest „sprytną białą dziwką” i że to, co się następnie wydarzy to „spłata”.
Rico wpychał mi swojego penisa do ust tak głęboko, jak tylko mógł. Ściskałam go za nogi, żeby przestał, ale nie reagował. Nie mogłam oddychać. Kawałki jabłek podchodziły mi do gardła i zaczęłam się dusić. Wisiałam głową w dół i dusiłam się. Wyrwałam się i wymiotowałam. Wtedy zaczął mnie uderzać w twarz, w pośladki, uda, wewnętrzną stronę ud. Płakałam. Kazali mi znów jeść jabłka. Siedziałam na kanapie, cała w płynach ustrojowych.
Biała dziwka musi wykonać pracę, przez wszystkie lata robili to czarnoskórzy – mieli się zaśmiewać. Trzęsły jej się nogi, co Strong uznał za zabawne. Podnosił ją, by bolało bardziej. Penetrował mnie ekstremalnie głęboko, choć mówiłam, że mam krótką szyjkę macicy. Ściskałam jego nogi, tak mocno, jak tylko potrafiłam, odpychałam się, wykrzywiałam się z bólu i płakałam. Uderzał mnie w ręce, mówił, że jestem “głupią białą dziwką”.

Z opisu wynika, że miał miejsce brutalny gwałt (+pobicie), w dodatku z pobudek rasistowskich. Gdyby to murzynka została tak potraktowana przez białych- wybuchłby skandal na pół świata, a sprawcy dostaliby potrójne dożywocie. Było jednak odwrotnie, więc sprawa nie przebiła się do głównego nurtu. Branża porno opanowana jest przez kapitał żydowski, więc wiadomo, że będzie wyciszenie sprawy i bojkot medialny. „Centrala” wręcz promuje pogląd wśród lewaków, że „porno to wolność”, skutecznie wyciszając to, co naprawdę dzieje się podczas kręcenia tych „filmów”. Pewnie wszystko przeszłoby bez echa, gdyby nie to, że Leigh Raven jest lesbijką, udzielającą się w lewackim środowisku (gdyby była heteroseksualną katoliczką, to nikt by się o sprawie nie dowiedział). Dlatego też historia przeniknęła do internetu i część lesbijek czy feministek się o tym (na szczęście) dowie. Pewnie większość zastosuje „syndrom wyparcia”, bo analiza takiego mózgotrzepa dla lewaczki przekroczy jej zdolność pojmowania świata. Jednak być może znajdzie się jakaś grupa lewaczek, które dojdą do wniosku, że lewactwo bardziej promuje murzynów, aniżeli białe kobiety, co naturalnym tokiem myślowym skłoni je do rozwodu z lewactwem. Wszedłem z ciekawości na jedną lesbijską grupę dyskusyjną, gdzie użytkowniczki ostro kłóciły się między sobą o sprawę Leigh Raven. Oczywiście panowały tam pobożne życzenia, że teraz to już na pewno sytuacja kobiet w pornografii się poprawi, tylko nie wiem, dlaczego tak miałoby być? Wszak czarni gwałciciele nie dostali nawet mandatu, nie mówić już o poważniejszych karach. Dalej robią i będą robili to samo. Było jednak kilka wypowiedzi logicznych, i tu widzę promyk nadziei w otrzeźwieniu środowiska lewackiego.

Inny, podobny przykład to „lecznicze gwałty”, popularne w RPA. Tejże „terapii” poddawane są tam lesbijki, celem „uleczenia”. Głośna była sprawa Noxolo Nogwaza, aktywistki LGBT, która została zgwałcona przez 8 mężczyzn, a potem ukamienowana. Sprawcy argumentowali, że swoim czynem chcieli „naprostować” lesbijkę na prawidłową orientację. Co na ten temat mają do powiedzenia zachodnie lesbijki i feministki? Większość oczywiście udaje, że nic się nie stało, bo RPA właśnie „wyzwoliła się z białej kolonizacji”, dopełniając dzieła lewackiego bożyszcze, Nelsona Mandeli, ale być może część lewaczek pójdzie po rozum do głowy i zda sobie sprawę, że homoseksualizm niekoniecznie powinien być leczony przez zbiorowy gwałt i masakrowanie zwłok…


Teraz kilka krótkich przykładzików z Polski, w kwestii lewackich konfliktów wewnętrznych. Niedawno pisałem o Rafalali– sprawa podzieliła środowisko lewackie. Jedni wyznają wersję „centrali”, wychwalając Rafalalę pod niebiosa, za walkę o „LGBTQWERTYHUJ-pride”. Inni słusznie zauważają, że Rafalala to nadpobudliwy wariat i błazen z parciem na szkło, który robi niedźwiedzią przysługę całemu środowisku, przez co reszta społeczeństwa patrzy na nich, jak na ludzi upośledzonych i niebezpiecznych.

Następna rzecz to niedawna okładka lewackiego magazynu „Politico”, przedstawiająca Jarosława Kaczyńskiego i Viktora Orbana jako „nowych komunistów”. Co o tym mają myśleć prawdziwi komuniści, czyli w praktyce 90% lewaków? Przecież oni nienawidzą Kaczora i Orbana, a tutaj wpływowa lewacka gazeta porównuje tych szkodników do tego „świetnego” ustroju, który koniecznie należy wprowadzić na całym świecie… Czyli co, komunizm jest jednak zły, a może Kaczyński z Orbanem są OK, a może Politico jest kłamliwe? Którejkolwiek z tych trzech wersji by komunista nie wybrał- zawsze jego światopogląd ulegnie zachwianiu.

Kolejny przykład to konflikt zażartych antypisowców z przedstawicielami doktryny „koryto+”. Chodzi o kandydaturę Kazimierza Michała Ujazdowskiego na stołek prezydenta Wrocławia. Teraz na listy wzięła go Platforma Obywatelska. Ujazdowski to były wiceprezes PiS, znienawidzony przez lewaków za konserwatywne poglądy. I znów u lewaków pojawił się wewnętrzny kwas. Na kogo mają głosować? Pewnie woleliby jakiegoś Mieszkowskiego czy innego Biedronia, a tu ukochana Platforma zrobiła im psikusa. Głosować na byłego PiSowca z poglądami rodem ze średniowiecza? Pewnie tak zrobią, dla dobra ogółu i przy instruktażu z „centrali”, ale jednak rysa w środowisku pozostanie.

Nie sposób nie wspomnieć o legendarnym już programie w TVN24, gdzie zaproszono księdza Sowę oraz feministkę z serduszkiem na głowie (TUTAJ jest całość, polecam tym, którzy nie widzieli). Była to typowa ustawka, gdzie feministka miała promować lewactwo, a pseudo-ksiądz, powiązany z Platformą Obywatelską miał kompromitować katolicyzm. Wszyscy (włącznie z prowadzącym Morozowskim) mieli grać do jednej bramki. Plan z pozoru był misterny, ale sprawa się rypła, bo spuszczona ze smyczy feministka dostała wścieklizny, atakowała swego sojusznika Sowę, po czym prowadzący przedwcześnie zakończył program. Podobnego typu audycja miała miejsce kilka tygodni temu w tej samej stacji, gdzie Anita Werner miała promować rasizm wśród Polaków w wywiadzie z czarnoskórym bokserem Izuagbe Ugonohem. Jednakże pigmentalnie uposażony gość mówił (ku niezadowoleniu prowadzącej), że jest polskim patriotą, a rasizm w Polsce wcale nie jest większy, niż w innych krajach.

Ostatnio w Gdańsku, na demonstracji tzw. „antyfaszystów” i KOD na scenę wyskoczył jakiś koleżka (prawdopodobnie pijany), przejął mikrofon i krzyknął: „Jebać Kaczyńskiego”, co spotkało się z aplauzem publiki i lewackich mediów. Dodał jeszcze „GKS Tychy”, czyli pewnie kibol, a więc także faszysta, w dodatku łysy i dobrze zbudowany. (TUTAJ filmik). Co mają o tym zdarzeniu myśleć lewacy? Z jednej strony „mądrze prawi”, ale z drugiej- kibol i „mowa nienawiści”. Znów zdania u lewactwa są podzielone, choć liczniejsza jest frakcja: „prawdę powiedział, brawo!„.

Następna rzecz to historia sprzed miesiąca. Żyd z izraelskiej wycieczki oddał mocz na pomnik ofiar w Muzeum Auschwitz. Gdyby zrobił to Polak- wiadomo, co by było (wafelki, pomnożone przez 10). Jednak zrobił to Żyd, więc sprawę wyciszono. Po tej historii być może jakiś „antyfaszysta” zda sobie sprawę, że jego obóz traktuje ludzi wybiórczo, pod względem pochodzenia i narodowości (czyli nacjonalizm, który rzekomo zwalczają), po czym dozna olśnienia, jak Archimedes w wannie.

Dosyć podobny przykład (wewnątrzlewacki konflikt żydokomunistów z feministkami i antykatolikami) dotyczy Moniki Jaruzelskiej, córki generała, od którego „łapy precz”, jak mówił Adam, brat Stefana Michnika. Pani Jaruzelska ma ochotę na ciepłą posadkę polityczną i zamierza wystartować w wyborach z ramienia SLD. Lewactwo podzieliło się w tej sprawie, bo z jednej strony fajna babka, z czerwonego kolektywu, ale jednak jest ona przeciwko liberalizacji aborcji w Polsce. Tutaj sos: KLIK.

Na koniec jeszcze groteskowy przykładzik niejakiej Kai Paschalskiej. O gustach się nie dyskutuje, ale według mnie nie jest ona specjalnie utalentowana. Jednakże miała ona silne „plecy”, lewackie poglądy i już w wieku 11 lat występowała w telenoweli „Klan”, kasując kilka tysięcy złotych za odcinek. Próbowano wykreować ją na gwiazdę numer jeden (nie wiem dlaczego akurat ją, pewnie z powodów klasycznych, czyli domieszki chazarskiej krwi). W latach 2000-2005 Paschalska była wszędzie, wygrała nawet festiwal w Opolu, ja bałem się otworzyć lodówkę, żeby nie wyskoczyła Paschalska. Wszystko szło fajnie, ale w roku 2005 pani Kaja postanowiła wziąć gościnny udział w piosence „Czikulinka”. Kawałek niby miał być antyrasistowski (oraz antypolski), ale był tak nieudolny i żenujący, że w lewackim „salonie” uznano go za rasistowski. Od czasu wydania „Czikulinki” kariera Paschalskiej wyhamowała. Dzisiaj został jej już tylko „Klan” (którego trzyma się jak rzep psiego ogona) i jakieś podrzędne zajęcia dorywcze. Była dobrze zapowiadającą się lewaczką, chciała wzmocnić swoją pozycję, śpiewając w piosence, która uznaje Polaków za rasistów, ale sprawa się rypła i środowisko ją wyklęło. Gdy spotkacie Paschalską- zapytajcie o „Czikulinkę”, tylko wcześniej zalecam wyposażyć się w hełm i kolczugę.


Wystarczy tych przykładów, pewnie można by ich znaleźć dużo więcej, ale chyba już każdy załapał, o co chodzi. Teraz spróbuję przeanalizować genezę i skutki tego zjawiska. Na początku, dla lewackiej „centrali” priorytetem był jak najliczniejszy elektorat, więc brali wszystkich chętnych, co zaowocowało zróżnicowaniem i nieuchronnymi konfliktami (które oczywiście będą się nasilały, co mnie specjalnie nie martwi, a wręcz raduje 😉 ). Wróćmy do analizy problemu. Lewactwo, aby skuteczniej przyciągać nowe duszyczki, zaoferowało pewne bonusy za przynależność do środowiska. Głównym z nich są pieniądze, czyli ciepłe posadki w Organizacjach Pozarządowych czy na stanowiskach, utrzymywanych pieniędzy publicznych. Tutaj niestety ilość miejsc przy korycie jest ograniczona, więc zazwyczaj premiowani są ludzie z „pochodzeniem”, a konkretnie rodacy „filantropa amerykańskiego, pochodzenia węgierskiego”. Przykładowo- ostatnio jak feniks z popiołów powróciła pani Magdalena Sroka (o której pisałem m.in. TUTAJ), zawodowy dyrektor, specjalistka od olimpiad oraz filmu, dla której obecnie w Krakowie intensywnie szukany jest jakiś nowy, dyrektorski stołek (Sroka dostałą kopa w dupę od PiS, więc poszukiwania dla niej ciepłej posadki mają miejsce piętro niżej, w samorządzie dużego miasta, zarządzanego przez czerwonych). Takie osoby jak Sroka zawsze spadną na cztery łapy, bo lewactwo to instytucja scentralizowana, bardzo dbająca o kadry menedżerskie. Takie osoby w lewackim środowisku to jednak elita, mniej niż 1% całości liczebnej. Pozostałe 99% lewaków robi z siebie głupków za darmo, a więc trzeba im coś innego zaoferować, aby nie strzelili focha. Jednym z takich bonusów u lewactwa jest klasyczna „krysza”, czyli stosowanie zasad: „ręka rękę myje” oraz „jeden za wszystkich- wszyscy za jednego„. Chodzi o poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty, aby ludzie chętniej się dołączali i identyfikowali z lewackim środowiskiem. Gdy któremuś lewkowi noga się powinie, albo kiedy wyjdą na jaw kompromitujące wydarzenia z jego przeszłości- zawsze może on liczyć na pełne wsparcie całego środowiska, można wymieniać setki przykładów, najbardziej bieżące to np. Gawłowski, HGW, Rafalalą, Róża Thun, Ronen Bergman czy Marcin Meller. Zwykli lewacy, spoza elit również mogą liczyć na ochronkę, najlepszym przykładem jest sprawa (zmyślonej przez trolli z wykopu) „murzynki” przy stacji metra „Wilanowska”. Lewactwo wzięło ją w obronę, angażując potężne siły medialne, nie mając pewności, czy poszkodowana osoba w ogóle istnieje (okazało się, że nie). Skoro więc lewactwo broni osób, których nie ma, to znaczy, że każdy członek sekty może liczyć na bezwarunkową „kryszę”. Obrona lewackich gagatków, którzy mocno nabroili jest na ogół niemożliwa w sposób merytoryczny, więc lewactwo jedzie wówczas klasycznym Schopenhauerem i wali poniżej pasa (jedyny logiczny sposób). Są oczywiście przypadki ekstremalnie beznadziejne (np. Harvey Weinstein czy Czesław Kiszczak), których obronić się nie da nawet „Erystyką”, wówczas lewacka centrala decyduje o „wyłożeniu lagi” na obronę „dobrego imienia” gagatka, jednocześnie cichaczem zapewniając wycofanemu z życia publicznego pechowcowi wolność (brak więzienia) oraz dobra materialne, pozwalające na życie na wysokim poziomie wygody. Przykładem na obronę środowiska „plebejskiego” może być „Ciamajdan„- zanim w ogóle do czegokolwiek doszło, to prawnicze środowiska lewackie (np. Amnesty International czy Stowarzyszenie Prawnicze Iustitia) ogłosiły, że zaoferują bezpłatną pomoc każdemu, kto zostanie złapany podczas planowanego zamachu stanu. Był to jasny sygnał dla lewaków, że mogą bezkarnie rzucać cegłami i podpalać samochody- w razie czego nikomu nic się nie stanie, a po oczyszczeniu z zarzutów zostaną bohaterami i męczennikami. Na szczęście do niczego wówczas nie doszło, jedynie Diduszko zrobił z siebie idiotę. Machina prawnicza była już przygotowana na wytężone działania, ale wypili hektolitr kawy i w końcu poszli do SPA, bo zawiodła ulica, która olała sprawę.

Lewactwo (zwłaszcza na zachodzie) stworzyło więc sektę niemal idealną- liczną (co pozwala na demokratyczne zdobycze) oraz czującą się bezpiecznie, dzięki środowiskowej „kryszy”, co pozwala na bardziej agresywne zachowania podczas ataku na nowe kawałki tortu, a jak każdy wie- publicznym darciem ryja (odpowiednio nagłośnionym przez zaprzyjaźnione media) można dzisiaj zdziałać naprawdę wiele.

Jest tylko jeden minus, swoista pięta achillesowa całego misternego planu. Mowa oczywiście o ogromnym zróżnicowaniu (ideologicznym, religijnym, etnicznym, klasowym) tej zbieraniny z łapanki, co niekiedy skutkuje zabawnymi sytuacjami, które opisałem powyżej. „Zarządzanie kryzysem” dla lewackiej „centrali” w takich sytuacjach jest bardzo trudne (zazwyczaj ogranicza się do wyciszenia sprawy oraz udawania, że nic się nie stało) i to powinniśmy wykorzystać jako siły wolnościowo-prawicowe.

Jak ważna jest jednolitość etniczna i religijna- doskonale wie każdy patriota. Każdy też wie, jakie są skutki multi-kulti. W sytuacjach zarządzania „grupą zróżnicowaną” najlepszym (jedynym zresztą) wyjściem jest wielokrotnie sprawdzona metoda, czyli zamordyzm. Udawało się to np. na Kaukazie w czasach ZSRR, czy Jugosławii za czasów Tito. Zamordyzm na tych (zamieszkanych przez nienawidzące się społeczeństwa) terenach gwarantował względny spokój.  Gdy zamordyzmu zabrakło i nadeszła względna wolność- zaczęło się mordobicie. Zamordyzm panuje też w Syrii Baszera al-Asada, gdyż mieszkańcy Syrii to wielki miks religijno-etniczny. To zresztą jedyny sposób na uniknięcie wojny domowej, więc sąsiedniemu Izraelowi mocno zależy na obaleniu Asada i wprowadzeniu „demokracji”- gdy się to uda, będzie można już tylko zasłonić kurtynę, bo ludzie w Syrii bez bata nad głową zaczną zabijać się nawzajem i będzie łatwo można ich wypędzić na zasiłki do Europy, a resztki „wyzwolić” czołgami.

Zamordyzm gwarantuje względny spokój nad zarządzaną grupą ludzi, która najchętniej skoczyłaby sobie do gardeł. Doskonale wie o tym lewactwo, stosując zamordyzm (spróbuj skrytykować islam, albo Żyda, sikającego na pomnik, to dostaniesz od lewactwa kopa w dupę). Wprawdzie dzięki propagandzie i wykorzystaniu bezapelacyjnej głupoty swoich wyznawców- lewactwo uznaje się za wielkich „antysystemowców” i „wolnościowców”, ale tak oczywiście nie jest. Centrala z Nowego Jorku rządzi twardo swoimi owieczkami. Lewacy podświadomie wiedzą, że nie mogą się wychylać, np. radykalne feministki doskonale wiedzą, że pod żadnym pozorem nie mogą krytykować islamu, czyli religii skrajnie anty-feministycznej, choć aż się o to prosi. Zamiast tego ujście emocji mogą znaleźć, pokazując cycki pod kościołem katolickim (mając po tym aprobatę środowiska i ewentualną ochronę prawną), co stwarza im jakiś ubogi substytut antysystemowości i niezależności (tzw. wolnościowy ersatz).

Wydawałoby się więc, że lewactwo to machina nie do zatrzymania. Są liczni, wzmacniają swe punkty rekrutacyjno-łapankowe (np. uniwersytety, teatry, NGO), nie pozwalają zrobić krzywdy żadnemu ze swoich wyznawców i trzymani są krótko za mordę przez Nowy Jork, co niweluje tarcia wewnętrzne. Wszelkie „kwasy” (sytuacje, które opisałem na początku) są dosyć skutecznie wyciszane, aby podtrzymać pozorną jednolitość środowiska lewackiego.

Jest w tym planie jedna, ale poważna dziura. W żadnym zamordyzmie nie ma miejsca na dominację żadnej mniejszości. Gdy w danym środowisku jest różnych 10 mniejszości, każda posiada 10% ogólnej populacji, to wystarczy zastosować zamordyzm i na pewno będzie spokój. Jugosławię udawało się utrzymywać przy życiu tak długo, bo żaden tamtejszy naród nie miał przewagi liczebnej, a wszyscy byli w mniejszości. Problem zaczyna się wtedy, gdy jedna mniejszość rozrośnie się na tyle mocno, że zdominuje liczebnie całą resztę. Wówczas w pewnym momencie wpadnie ona na pomysł, że obali zamordyzm, przejmie władzę i wykosi (mniej lub bardziej humanitarnie) całą resztę. W obecnej sytuacji u lewactwa tą „rokującą” grupą jest oczywiście islam, którego liderzy zresztą mówią oficjalnie, co zrobią w przyszłości, gdy osiągną przewagę liczebną (miecz Allaha). Wyznawcy islamu rozmnażają się ponad średnią, zasila ich też męska, naszpikowana testosteronem imigracja z krajów całkowicie muzułmańskich (podczas gdy ich inkubatory kobiety zostają na „terenach wojennych”, gdzie masowo produkują kolejne dzieci), trwa proces łączenia rodzin. Rozrost liczebny muzułmanów w Europie jest gigantyczny i tego chyba nie trzeba wyjaśniać. Z kolei cała reszta lewactwa (feministki, LGBTQWERTYHUJ, antyfaszyści, ekolodzy itd.) nie rozmnażają się praktycznie w ogóle: homoseksualiści wcale, a feministki i reszta lewackiej ferajny spod szyldu RAV (Rege-Aborcja-Vege) w minimalnym stopniu, zazwyczaj w wyniku „wpadki”, albo adopcji dzieci islamskich i uposażonych pigmentalnie. Na dzień dzisiejszy, dla potrzymania swej liczebności wykorzystują oni łapankę w środowiskach potomstwa białych, konserwatywnych ludzi, ale oni też wolno się rozmnażają i ich udział w społeczeństwie będzie coraz mniejszy (kosztem islamu). Krzysztof Karoń niedawno mówił o transparencie niemieckich lewaków, skierowanym do członków antyislamskiej AfD, było na nim napisane: „Wasze dzieci będą takie, jak my„. To jest brutalna prawda oraz główne źródło pozyskiwania nowych lewaków- przejmowanie ich od konserwatywnych rodziców (przez podstęp, indoktrynację, propagandę, ale nie o tym temat). Jeżeli tak właśnie będzie, a nasze dzieci „staną się takie, jak oni„, to logicznie rzecz biorąc- mało który z nas zostanie dziadkiem, bo przyrost naturalny wśród białego lewactwa jest żenująco niski. Czyli wystarczy jedno (max 2) pokolenie i źródełko pozyskiwania białych lewaków wyschnie. Innymi słowy, hasło: „Wasze dzieci będą takie, jak my” znaczy mniej więcej to samo, co: „jesteśmy uzależnieni od importu świeżej krwi ze źródeł zewnętrznych„. Póki co- białych lewaków w Europie jest więcej, niż muzułmanów (z powodów historycznych), ale czas zrobi swoje, a dominacja jednej (brodatej) frakcji wewnątrz całej lewackiej pseudo-koalicji zachwieje całym systemem. „Centrala” o tym doskonale wie i jedyne, co może zrobić, to dać muzułmanom dodatkowe przywileje wewnątrz-lewackie (czyli postawić ich wyżej w hierarchii, niż feministki, gejów i resztę białych), aby przypadkiem muzułmanie nie próbowali już teraz zrobić buntu i zamachu stanu. To jednak działanie na krótką metę z dwóch powodów. Po pierwsze- muzułmanie i tak wcześniej czy później przejmą „centralę”, bo to dla nich największy wróg (obecnie są jeszcze za słabi, by to zrobić, ale czas zrobi swoje). Po drugie- biali lewacy będą coraz częściej atakowani przez muzułmanów, a „centrala” nigdy się za nimi nie wstawi (tak, jak za gejami ze Sztokholmu, na których napuszczono Antifę), więc w końcu dojdą do jakże słusznego wniosku, że przynależność do lewactwa to obciach i idiotyzm. To będzie zresztą kluczowy moment, o czym niżej. Już teraz muzułmanie mają uprzywilejowaną pozycję, mogą bezkarnie lać po mordach feministki (antifę zresztą też), a „centrala” nakaże wszystko wyciszyć, poszkodowani mogą co najwyżej iść do psychologa na sesję, gdzie usłyszą, że należy być tolerancyjnym, dlatego nie warto zgłaszać pobicia na policji (jeżeli jednak pobity lewak to zrobi- wyląduje w psychiatryku u jakiejś siostry Rachel, gdzie spędzi resztę życia na syntetycznym „haju”- takie przypadki „nawróconych” są dla „centrali” najgroźniejsze, więc trzeba je eliminować błyskawicznie, wszak każda rewolucja wymaga ofiar). Sama „centrala” jest obecnie w aj-waju potrzasku, bo zupełnie nie wiedzą, co z zrobić z tą bombą zegarową. Jedynym sposobem byłoby zmniejszenie populacji muzułmańskiej w Europie, ale jak to zrobić, skoro machina islamizacyjna rozgrzana jest do czerwoności? Zlewaczenie islamistów też byłoby skuteczne, ale to zupełnie niemożliwe i każda próba skończyłaby się zbrojnym powstaniem. Gdyby skrócić smycz muzułmanom- z miejsca wypowiedzą oni wojnę „centrali”, a zwykłym lewakom poprzepalają się zwoje mózgowe, wszak całe życie ich uczono, że islam jest fajny, a tu nagle już nie? Część z nich pewnie by się ocknęła i opuściła ‚matrix’, ale to też dla „centrali” zjawisko nieprzychylne. Dlatego „Centrala” doskonale wie, że można już tylko pudrować trupa, wydłużać agonię, wyciszać wewnętrzne skandale i przygotowywać się do utraty władzy (na pewno knują i główkują, jak komuniści w latach 80-tych, ale co konkretnie zrobią- to wie tylko wąska grupa osób na świecie). „Centrala” (przynajmniej oficjalnie) chciała obalić konserwatyzm, obalić fundamentalizm religijny, obalić antysemityzm, wzmocnić prawa kobiet, zwiększyć tolerancję dla odmieńców, a zrobili coś dokładnie odwrotnego (islamizacja).


Obecnie w zachodniej Europie lewacy (ci darmowi, którzy nie zarabiają na swoim lewactwie) mają duży problem. Duża część z nich jedzie na lekach uspokajających i nasennych. Powoli do nich zaczyna docierać, że „centrala” ich zdradziła. Póki co- jeszcze mają ważną misję do spełnienia (wspomniany transparent: „Wasze dzieci będą takie, jak my„), ale demoralizacja białych społeczeństw (która już jest na ukończeniu) to ich ostatnie zadanie. Potem zostaną odpaleni, bo środowisko to jest nierokujące, nieprzewidywalne, przypałowe, podatne na pokusy seksualno-narkotykowe, niezbyt mądre, trudno powiedzieć, po co mieliby być komukolwiek potrzebni. „Centrala” na pewno nie będzie po nich płakać i gdy muzułmanie w końcu zechcą ich pozabijać za bluźnierstwo- nie będzie sprzeciwów. Już teraz zachodni lewacy zdają sobie sprawę, że są gorszym sortem we własnym obozie. Mają wyznaczonych kilka miejsc na swoje demonstracje, ale są to już tylko ścisłe śródmieścia miast, gdzie chroni ich policja i 5000 kamer (monitoring i media). Do dzielnic muzułmańskich lewacy nie mają wstępu, bo z miejsca dostaną w czerep (także od Antify), a na policję nie mają wtedy nawet po co iść, bo zamiast pomocy- zostaną oskarżeni o rasizm i „mowę nienawiści„. Na otarcie łez mogą po raz 2354809 sprofanować kościół, ale ile można, to już się wszystkim znudziło, zresztą tych kościołów na zachodzie zostało tyle, co kot napłakał. Nieuchronnie więc zbliża się moment, gdy biali lewacy wypowiedzą posłuszeństwo „centrali”, która coraz bardziej ich olewa. To będzie ważny moment. Oczywiście lewacka ekstrema pozostanie wierna aż do śmierci, tak jak w filmie „Szczurołap”, gdzie martwe szczury leżały obok, a inne dalej jadły truciznę. Jednakże zdolność przyciągania nowych członków zostanie wkrótce wyczerpana, a kolejne przywileje zyska islam, który z lewactwem nie będzie się patyczkował.


Osobny problem brzmi- jak traktować potencjalnych nawróconych lewaków? Wyobraźmy sobie fikcyjną feministkę, która całe życie twierdziła (tzn. wtłoczono jej do kapuścianego łba), że zakaz związków muzułmańskich kobiet z nie-muzułmańskimi mężczyznami jest OK, bo trzeba uszanować ich religię, która jest ważniejsza, niż prawa kobiety do swobodnego wyboru partnera. Ta sama osoba w imię „szanowania religii” lubiła rzucić jajkiem w księdza i włożyć krzyż do pochwy, a w imię „praw kobiet” twierdziła, że powinna więcej zarabiać od mężczyzn, krócej od nich pracować i płacić niższe podatki. Teraz jednak, gdy zgwałcił ją dżihadysta- przejrzała ona na oczy i przestała wychwalać islam. Jak taką osobę potraktować? Ja osobiście nie miałbym do niej zaufania, bo na pewno jest głupia jak but, a może jakaś agentka? Myślę, że to zjawisko powinniśmy zawczasu przedyskutować, omawiając instytucję „post-lewackiej kwarantanny”, bo takich „nawróconych” z czasem będzie coraz więcej. Taka dygresja 😉


Puenta jest prosta. Jeżeli lewacy się ockną i zmądrzeją, zanim zaleje nas islam- być może będzie szansa na normalność. Mam na myśli Polskę, bo zachód już jest raczej stracony (Szwecja, Wielka Brytania i Francja na 100%, inni mają jeszcze cień szansy). Dlatego- jeżeli po raz kolejny islamiści pobiją feministki, gejów, albo antifę- należy to bardzo nagłaśniać. Nie wystarczy tylko delektować się tymi zjawiskami, jak Michael Jackson. Warto (z marsową miną, bez głupiego uśmieszka, żeby nie wyczuł podstępu) pytać znajomych lewaków, np. „Co sądzisz o ostatnim pobiciu gejów przez dżihadystów?„. Trzeba ich o tym informować i skłaniać do refleksji, powodując zwarcia mózgowe, bo w lewackich mediach takie zdarzenia są objęte najtwardszą cenzurą i bez nas oni się o tym nigdy nie dowiedzą. Być może w końcu dojdzie do nich, że są tylko mięsem armatnim i narzędziem, stworzonym do rozbicia białych społeczeństw, a po wszystkim zostaną odstrzeleni przez zarząd, który od samego początku nimi gardził. Niech głos zabiorą normalni geje (nie ci zawodowi, jak Rafalala), normalne feministki (a nie suprematystki i antykatolickie karierowiczki), normalni ekolodzy (a nie grupy przestępcze, wymuszające haracze). Trzeba jak najwcześniej odrzucić „centralę”, która napuszcza jednych na drugich i faworyzuje islam, a być może uda nam się zachować normalność, przynajmniej w naszej części Europy.

RacimiR, 25.04.2018

PS: Miałem napisać to wcześniej, ale najpierw Ruch Chorzów przegrał u siebie 0:6  z Pogonią Siedlce, przez co 2 dni byłem w szoku, potem spaliła mi się płyta główna w kompie, a gdy już zacząłem, to pisałem tenże tekst etapami przez 3 dni (przez co może być trochę chaotyczny, na pewno jest dłuższy, niż zakładałem).

PS2: Dzisiaj w nocy kongres USA zaakceptował tzw. Ustawę 447, która może stać się początkiem końca Polski jako suwerennego kraju. Bardzo przykro patrzeć na zmowę milczenia mediów w tej sprawie. To, że w TVN nic nie mówią, to normalne, ale media z pozoru prawicowe też nie podjęły tematu.

46 myśli nt. „Konflikty wewnątrzlewackie

  1. W Budapeszcie zamknięto ichnie GWno czyli gazetę Magyar Nemzet. Redaktorzy płaczą że bez „inwestorów” i „reklamodawców” z Orbanem walczyć się nie da. Żaden z nich nie założy darmowej stronki krytykującej Orbana. Sama krytyka Orbana nie jest interesująca. Interesujące jest zarabianie na krytykowaniu Orbana. Schyłkowe lewactwo tak ma.

    od RacimiR: To już chyba w zeszłym roku było postanowione, że zwijają interes. W Polsce Agora by też już dawno poszła z torbami, gdyby Michnik nie był bardziej obrotny (głównie chodzi o sieć kin Helios, która ratuje całą spółkę przed bankructwem).
    Soros też ostatnio przeniósł swój budapesztański pseudo-Uniwersytet, bodajże do Berlina. Widać ewidentnie, że robi cięcia budżetowe i wycofuje się z najmniej rokujących terenów, oby z Polski też poszedł w pizdu.

  2. Wierzę ,że między naszym rządem ,Kaczyńskim i Dudą a żydami istniały jakieś tajne szemrane układy ,coś było dogadane ale nie wolno się było wychylić przed takimi pionkami jak ja,dużo rzeczy układa mi się w całość.Ogólnie W USA rządzi nie prezydent a żydzi ,a USA to aktualnie nasz Sojusznik na śmierć i życie -jak kiedyś Związek Radziecki (można sprawdzić starocia na You Tube,było tak samo jak teraz z jankesami),więc wnioski mam niewesołe.Też się obawiam że mogą Polskę zaorać finansowo i ubezwłasnowolnić.

  3. O ustawie 447 mówiono już wczoraj w tvp. info, dziś troszku temat rozwinięto, ale nikt nie widzi zagrożenia, albo durni albo wciskają ciemnotę, stawiam na drugą tezę. Pozdrawiam

  4. A mnie się wydaje, że tu nie ma żadnej rozterki ani konfliktów wewnętrznych, są one tylko pozorne. Plan na przyszłość to społeczeństwo kastowe.

    Kasta „kapłanów” lub „mandarynów” (a tak naprawdę to naukowców i inżynierów, zazdrośnie strzegących swojej wiedzy, za pomocą której mogą trzymać resztę w szachu, coś jak przewidywanie zaćmień Słońca w „Faraonie”) – dzisiejsze „lewactwo wyższe”, głównie przedstawiciele narodowości na 3 litery przez zet z kropką

    Kasta „wojowników” – muzułmanie: silni, waleczni, ale zbyt ograniczeni żeby poradzić sobie bez „kapłanów” – ktoś musi ich leczyć, dostarczać urządzeń technicznych itd.

    Proletariat – reszta społeczeństwa, pozbawiona tożsamości narodowej czy religijnej; taka bezkształtna wyrobnicza masa jak w większości antyutopii.

    Dla dobrze zapowiadających się „proletariuszy” możliwy będzie awans do „wojowników” (wystarczy szahada) a być może także do „kapłanów” (tutaj jednak będzie mozolne wspinanie się po skomplikowanej wewnętrznej drabinie społecznej, większość utknie na pierwszym szczeblu).

    Obecne „lewactwo niższe” jest grupą tymczasową, mającą na celu niszczenie poprzedniego porządku społecznego, przeznaczoną do likwidacji po wykonaniu zadania. Likwidacja nawet nie musi być krwawa, oni się nie rozmnażają więc wystarczy przestać werbować. W razie potrzeby szybszej likwidacji można zrobić po cichu eutanazję (nauka radziecka zna takie przypadki – „operacja się udała, pacjent zmarł” albo „pojechał w salonce, wrócił w jesionce”) albo mogą się po prostu umrzeć honorową śmiercią artysty, czyli zaćpać się na śmierć. Mniej patologiczne przypadki można zmieszać z pospólstwem.

    Antifa, jako obecna kasta wojowników, będzie stopniowo zastępowana przez żołnierzy muzułmańskich.

    Być może chrześcijanom po mentalnej pacyfikacji (robionej obecnie m.in. przez takie portale jak Deon czy Aleteia) pozwolą na egzystencję w roli pariasów, tak np. Koptowie w Egipcie, ale nic pewnego – kasta „kapłanów” musiałaby mieć jakąś korzyść z istnienia takiej grupy.

    od RacimiR: O konflikcie ideologicznym tych kast jest przecież cały ten tekst. Chyba nie sądzisz, że nie ma konfliktu ideologicznego między zwolennikami szariatu a feminazistkami? Na razie udaje się to utrzymać w całości, bo muzułmanów, gardzących cała resztą i nienawidzących Żydów w Europie jest stosunkowo mało (chyba 6%), dlatego stosują oni Takkiję, aby w spokoju zyskiwać wpływy, ale z czasem będzie ich coraz więcej i wtedy się zacznie zabawa.

    • Feminazistki są tymczasową siłą destrukcyjną, przeznaczoną do likwidacji po wypełnieniu zadania. Muzułmanie są materiałem na kastę wojowników. Żadna z tych dwóch grup nie jest podmiotem, dlatego konflikt między nimi nie jest istotny (nie bardziej niż między SS a SA).

  5. Wolski w programie W TYLE WIZJI o ustawie 447 powiedział „Nasz sejm powinien przyjąć uchwałę o zwrocie całej Ameryki, łącznie z Manhattanem, Indianom”

    od RacimiR: Śmichy chichy, ale sprawa jest poważna. W TV Republika jakiś ekspert mówił, że nie mamy się czego bać, bo sprawa dotyczy ponad 40 krajów (szkoda,ze nie wspomniał, iż w Polsce przed wojną mieszkało więcej Żydów, niż wszędzie indziej razem wziętych).

    • Wolski to sobie może opowiadać dowcipy jako rodzaj „znieczulenia” dla przeciętnego widza ale te wszystkie ważniaki z polityki co i rusz plączą się w zeznaniach -raz gada taki jeden z drugim jak Wolski ,że niby „guzika nawet od spodni nie oddamy” a za chwilę straszy naciskami USA i bąka o jakichś sprawiedliwych rekompensatach .Sprawa naprawdę jest poważna ,żadne magiczne zaklęcia rzeczywistości nic tu nie pomogą,po prostu potrzeba prawdziwych Polaków,patriotów kochających ojczyznę,ludzi nie związanych żadnymi zgniłymi układami,bezkompromisowych,odważnych,myślących nie o najbliższych wyborach ale o następnych dziesięcioleciach Polski ,takich którzy wytrzymają to ciśnienie jakiemu zostanie poddana Polska od dziś,bo będziemy szantażowani,straszeni,molestowani na wszelkie możliwe sposoby.Żydy chcą wydrzeć od nas miliardy i nie ma przeproś,to było jasne od dawna,kolejne rządy nie zrobiły NIC w kierunku zabezpieczenia nas przed tym bandyckim wymuszeniem.Mało tego obecny rząd to przyjaciele żydów,goszczą się na szabasowych kolacjach,cykają sobie razem sweet foty,klepią po plecach,niejaki Daniels to pisowski celebryta,inny to Lejba Fogelman też przyjaciel Kaczyńskiego,prezydent Duda w przemowach wręcz zachłystuje się podziwem dla żydów ,projekt ustawy konsultuje się z ambasadą Izraela więc CO JA MAM SOBIE POMYŚLEĆ ? ,bardzo źle to na dziś wygląda.Teraz będzie „godzina próby” i prawdy kim są ludzie którzy rządzą Polską i do czego są zdolni albo do czego nie są zdolni w kwestii obrony Polski i Polaków.

      od RacimiR: Specjalnie dziś włączyłem TVP Info oraz Wiadomości- oczywiście ani słowa o ustawie, a wręcz przeciwnie- pokazywano jakiś polsko-amerykański kongres gospodarczy, gdzie chwalono się, jak to zajebiście nasze wzajemne stosunki się rozwijają. Mi też się wydaje, że nas sprzedali po cichu. Dobrze, że jest internet i spora grupa Polaków, która ogarnia temat, choć nie wiem, czy to coś da.

    • Najtrafniej chyba ocenił tę sprawę Michalkiewicz : milczenie Dudy, Kaczyńskiego i Morawieckiego wróży tej sprawie jak najgorzej.

  6. RacimiR co sądzisz o sprawie Alfiego Evansa? Lewactwo udaje, że nie ma żadnego problemu ale ciekawe co by było gdyby to dziecko było czarne lub z pod znaku kebaba. Moim zdaniem nasze władze nic nie robią w tej sprawie ograniczając się jedynie do komentarzy, które i tak angielskie władze mają w dupie.

    od RacimiR: Ja (i pewnie 90% ludzi) sądzę, że 2-letnie dzieci są własnością rodziców, a przetrzymywanie Alfiego w szpitalu uważam za skandal.

  7. Świetny artykuł, czyta się jednym tchem, tak zresztą jak wszystkie Twoje komentarze RacimiR. Doskonale wyjaśniłeś całe zjawisko lewactwa. Jedyne do czego osobiście ja mogę się przyczepić to kwestia islamizacji. Dla mnie ten problem jest bardziej prozaiczny. A mianowicie bogate kraje Arabskie pompują petro- dolary w Izrael za islamizację Europy. Żydy biorą pieniądze i zalewają muzułmanami nasz kontynent. Mają do tego odpowiednie narzędzia które przejmowali przez całe lata (organizacje pozarządowe, organizacje praw człowieka itp. itd) Araby z kolei płacą bo wiedzą że ropa niedługo się skończy i pozostaną im tylko piaski pustyni i osiołki. A tak będą mieli zislamizowany kontynent na który się przeniosą i zaprowadzą swój zamordyzm a składany za całe dziesięciolecia kapitał ze sprzedaży ropy bardzo im w tym pomoże. I to wydaje mi się jest cała prawda – bo niby dlaczego lewacy zapałali taką miłością do muzułmanów? Za darmo? Pozdrawiam

    od RacimiR: Trudno powiedzieć, czy tak jest z Żydami. Oni jednak szykują sobie samobójstwo, wpuszczając islam do Europy. Naturalną koleją rzeczy jest przejęcie mediów, polityki, finansów przez islam, a to będzie potężny cios dla Żydów. Tym bardziej, że w Palestynie oni są zagrożeni, tam niedługo będzie katastrofa ekologiczna, więc głupie byłoby palenie sobie dróg ewakuacji. Sojusz lewactwa z islamem to dla mnie duża zagadka, a prawdę znają tylko nieliczni. Wydaje mi się, że Żydzi po prostu tego nie przewidzieli, planując całość kilkadziesiąt lat temu.

    • Świetny. Życzę powodzenia. Chciałem się odgryźć temu prowokatorowi z początku komentarzy. Szkoda tylko że aby coś napisać potrzeba się logować. W każdym bądź razie będę odwiedzał Twojego bloga i życzę powodzenia.

      • Dzięki. Na portalu salon24.pl każdy – lewak i prawak – może się zarejestrować i prowadzić swojego bloga, komentować. Wszystko za darmo. Polecam

        od RacimiR: To jest duża wygoda, ale jednak jeżeli ktoś chce na poważnie się zając pisaniem, to chyba lepiej własna strona. Oczywiście są to jakieś koszty i dodatkowe zajęcia (dupczenie się z bazą danych, wtyczkami, aktualizacjami i wieloma innymi rzeczami), ale wtedy jest wolność i niezależność. Salon24 też ma pewnie jakiś regulamin, nie można wstawić własnych reklam itd.

  8. https://wiadomosci.wp.pl/wojna-miedzy-korea-polnocna-i-poludniowa-zostanie-formalnie-zakonczona-nadchodzi-nowa-era-6245664125413505a
    Historyczna dla obu Korei chwila. Przywódcy obu Korei spotkali się w strefie zdemilitaryzowanej. Zapowiedzieli podpisanie traktatu pokojowego. I pomyśleć że jeszcze kilka miesięcy temu byli na krawędzi wojny.

    od RacimiR: Kim chyba nie miał wyjścia. Jego kraj przypomina Hotel Ryugyong- niby wielki i stabilny, a w środku pustki i bida.

    • Poczekamy zobaczymy.
      Rodzina Kim-ow od objecia wladzy w latach 50tych non stop pogrywa w ciuciubabke naokolo. Juz tych pojednan bylo sporo, za każdym razem kimowie dostali co chcieli i wypieli sie na darczyńców.
      Nikomu nie jest po drodze (chinom usa japonii rosji) oswobodzenie koreanczykow, w tym kraju poza jałowa ziemia nie ma niczego, ani ropy, metali, zasobow wegla czy innych mineralow, gdyby bylo inaczej ten kraj juz dawno mialby ‚oswobodzicieli’ (zazwyczaj kierowanych przez beznapletkowcuf).
      Wyobrazcie sobie kilka mln uchodzcow z korei polnocnej migrujacych do korei Południowej, chin, japonii a tak Kim trzyma ich za morde i wszyscy naokolo sa happy. Swoja droga to pojednanie chyba tylko ostatnio dlatego jest ze Kimowi sie alkohole z zachodu skończyły i inne frykasy bo spasiony on jak wieprz.

      Tutaj przy okazji obecnego stanu spooecznego/gospodarczego obu korei zauwazcie co z ludzmi robi ‚inzynieria spoleczna’ !
      W obu koreach sa identyczni ludzie z krwi i kosci (rasa, wierzenia, temperament itp) , na polnocy komunistyczna dyktatura i zamordyzm, obozy wiezienne (wogole to jedno wielkie wiezienie jak zsrr) odciecie typowego czlowieka od swiata spowodowalo glod, biede jak w sredniowieczu i kult ze kim=bog dla typowego koreanczyka z polnocy, a oni nadal chwala swoj kraj i przywodce.
      Natomiast poludnie korei gdzie jest kapitalizm ludzie zyja normalnie w zachodnim stylu.

      Inzynieria spoleczna, wladza to potega, popatrzcie co z kolei lewactwo zrobilo bialego swiata zachodniego do ii wojny światowej kontynent ameryki pln + europa + rosja byly potęga! Wystarczylo pol wieku rzadow lewactwa by bialy czlowiek obecnie stanowil 15% populacji globu. I na dodatek sie spedalil, zfeminizowal, zglupial.

      od RacimiR: ja to prawdę mówiąc bardzo słabo znam Koreę Północną, nie chce zaprzątać sobie tym głowy, ten kraj jest tak daleko od Polski, że szczerze mówiąc- wali mnie ta sytuacja, to jest problem USA, Rosji i Chin. Dla mnie najważniejsza jest Polska.

      • „Nikomu nie jest po drodze (chinom usa japonii rosji) oswobodzenie koreanczykow, w tym kraju poza jałowa ziemia nie ma niczego, ani ropy, metali, zasobow wegla czy innych mineralow”
        Nie byłbym taki pewien, nie tak dawno gdzieś czytałem że podobno KP ma ogromne złoża metali ziem rzadkich które są kluczowe przy produkcji baterii i współczesnej elektroniki(jak znajdę to wrzucę link). Obecnie największe zasoby tych ziem mają Chiny, więc ruszanie tych złóż w KP nie jest im na rękę ale jest jak najbardziej USA które nie mają ich prawie wcalę. Co wiecej niedawno podobne złoża znalazła usiebie Japonia https://tech.wp.pl/japonczycy-odkryli-zyle-zlota-te-zloza-moga-zasilic-ziemie-na-setki-lat-6241792325372033a więc uspokojenie regionu aby ekspolatować to co tam jest w spokoju też jest na rękę USA.
        Ogólnie to myślę że ten nagły zwrot w relacjach może mieć z tym cos wspólnego.

    • Może nie wszystko co zrobiła Wielka Brytania było dobre, ale złudne dawanie szansy na „życie” tego dziecka było bez sensu, bo szanse na leczenie wynosiły okrągłe 0.
      Posiadając tylko 30% mózgu organizm tego dziecka mógł działać jako tako, a śmierci można było się spodziewać w każdej chwili.
      Ewentualny wyjazd do Włoch też był niemożliwy i pewnie nie dlatego, bo państwo nie chciało tego dzieciaka puścić, ale to, że gdyby coś mu się podczas lotu stało to mimo wszystko ktoś by za to beknął.
      Sam nawet na miejscu tego dziecka wolałbym umrzeć niż męczyć swoich rodziców i nie mieć radości z życia. Najbardziej jednak w tej sprawie niszczy mnie jak każdy w w zarodku czyli UK i na zachodzie przyjął to normalnie, a u nas wszyscy praktycznie mieli w tej sprawie ból dupy podczas, gdy dzieci, które da się wyleczyć umierają w hospicjach i szpitalach, ale one oczywiście nie są pożywką dla mediów i głupich mas.

      • Powiem Ci Janusz, że mam identyczne odczucia co do tej całej sprawy :/ Myślałam, że chyba ja jestem jakaś nienormalna, skoro wszyscy uważają inaczej 😛 Jedyne co rzeczywiście mnie irytuje w tej całej aferze to ściganie przez władze „obrońców” dzieciaka, bo to już po prostu śmierdzi totalitaryzmem…

    • Mamy tutaj do czynienia z konfliktem wewnątrzlewackim. Lewaccy demonstranci kontra funkcjonarusze lewackiego państwa. Konserwatyści mogą wpierdalać popcorn, niestety muzułmanie również.

    • Za jakis czas jewropejczycy beda spieprzac przed komunizmem do rosji – juz tak zrobili najbogatsi francuzcy aktorzy jak Depardie.

    • A co innego lewak może powiedzieć,przecież dla każdego lewaka marks,lenin,he guevara,trocki i inni zbrodniarze to bohaterowie,inżynierowie nowych czasów.Powiedział to co wiedział,typowe lewackie wykolejenie umysłowe.Najciekawsze jest to że spotkanie odbyło się w protestanckim „kościele”,widać jak wiele wspólnego protestantyzm ma z Bogiem i jak wiele z wywrotowymi ideologiami.

      od RacimiR: Klasyka, komunizm jest fajny, tylko za każdym razem źle wprowadzany, dlatego trzeba próbować aż do skutku 🙂 Nazizm nie dość, że miał tylko jedną szansę, to jeszcze 70 lat później każdy biały człowiek o poglądach nielewackich to z automatu nazista 🙂
      Można jeszcze dodać, że Marks uważał Polaków za naród, który nie przyjmie jego manifestu, dlatego postulował Polaków wyrżnąć w pień. Tego oczywiście lewacy nie wiedzą. Partia Razem napisała wczoraj nawet laudację dla Marksa, gdzie kłamliwie stwierdzili, że Polaków on szanował.

    • Inna sprawa, że gdyby nie Lenin i jego banda, to Marks zostałby zapamiętany jako jeden z wielu niemieckich filozofów i stałby sobie spokojnie na półkach najnudniejszych bibliotecznych regałów, obok Hegla, Kanta, Nietzschego i innych mądrali.

  9. Świetny artykuł i bardzo przyjemnie się czyta Twoje opinie. Odnośnie islamizacji europy, to ja bardziej przychylam sie do opinii Karonia, który twierdzi iż islamizacja to celowy zabieg, który ma na celu zdestabilizowanie europy, popieranie wszelkich skrajności jako element rewolucyjny tak żeby wprowadzić totalny chaos, zamieszki, rozróby. Doprowadzenie do anarchii jest celem samym w sobie, a nie wypadkiem przy pracy. Jeśli feministki, geje, ekoterorysci, kibole, prawaki, katolicy, islamisci. Każdy bedzie przeciwko każdemu czyli totalna anarchia to w takim środowisku będzie bardzo ławo wprowadzić zamordyzm i przeciętny Kowalski odda wiekszość swojej wolności byle tylko zaprowadzić spokój i porządek. I to jest cel rewolucjonistów, wywrocić stolik z kartami, żeby potem prowadzić czerwone rządy. Tak to zostało zrobione w Rosji i powstało ZSSR ze Stalinem. Oby ten scenariusz nie udało sie wprowadzić w Polsce i zadnym kraju europy, ale widać już ze kilka krajów już jest na rownii pochyłej i anarchia przybiera tempa.

    od RacimiR: Dzięki. Ja uważam, że islam jest na tyle silny demograficznie, że inne frakcje (biali lewacy) w przyszłości nie będą się liczyły. Być może do anarchii wykorzystane zostaną podziały nacjonalistyczne między samymi muzułmanami? Już teraz mają miejsce wojny gangów z różnych krajów (Pakistan, Maroko, Kurdowie itd). Tyle, że oni zaczną walczyć między sobą dopiero wtedy, gdy obalą Żydów z „zarządu”.

    • W polsce za kilkadziesiąt lat bedzie taki sam syf i islamizm jak w zachodniej jewropie. Jak tam bedzie zamordyzm to u nas z automatu tez rzad (jakikolwiek by nie byl) wprowadzi.
      Juz teraz na ulicach Warszawy (bo w innych miastach tego za bardzo nie widac chyba ze w miejscach turystycznych) rzucaja sie mocno w oczy sniadzi różnego rodzaju (muslimy) i kitajce (choc ci przynajmniej pracuja). Jeszcze 10 lat temu byli rzadkością ‚opaleni’ a teraz laza w srodku dnia chuj wie za czym po tej warszawie (duzo jest ich w okolicach centrum, dworca i metrze) i niestety jako towarzyszka polka studętka. Druga grupa to upadlincy, cos czuje ze jak sie naucza polskoego u nas na saksach pisiory beda im rozdawać na prawo i lewo karte polaka (bo we Lwowie mial babcie i dziadziusia przed wojną i chce sie zrepatriowac) i ambasador buch pieczatka do karty polaka. Jedyna zaleta to ze upadliniec nie muslim. 2 miliony rodowitych polakow juz u nas nie ma (osiedlili sie wlasciwie na calym swiecie) a dalsze 2 sie zastanawia gdzie spieprzac. Przyrost naturalny 1.3 tez niczego nie rozwiązuje.
      Prawicy mocnej u nas nie bylo i nie bedzie by temu zapobiec (przeciez nie maja finansowania a w kazdej wladzy o to chodzi natomiast lewaki maja kase zewsząd), jedynie korwin cos tam bredzi a z 5% poparciem moze sobie dalej bredzic.

    • Moim zdaniem wprowadzenie anarchii było celem i rzeczywiście rządzący dążyli do tego o czym pisał Ciekawy_Zycia, natomiast ekspansja i przejęcie Europy przez muzułmanów jest wypadkiem którego nie przewidzieli, jak pisał RacimiR.

    • Oni nie będą obalać Żydów z „zarządu”.
      1. Oni są zwyczajnie poza ich zasięgiem, choćby dlatego, że są niewidoczni.
      2. Żydzi będą mocno uzależniać muzułmanów od siebie. Podejrzewam, że już obecnie czołowi imamowie są agentami. Biorąc pod uwagę ogromną przewagę medialną Żydów, oczywistym jest dla mnie, że promowani będą właśnie „ich” imamowie.
      3. Muzułmanie nawet gdyby obalili Żydów, to nie ogarnęliby tego wszystkiego, czym zajmują się Żydzi i sami by na tym sporo stracili.
      Dlatego cała agresja muzułmańska zostanie przekierowana na cele zastępcze. Głównie przeciwko tymczasowym elementom destabilizacyjnym, jak feminazistki czy geje, ale także przeciwko chrześcijanom, narodowcom i Żydom niższych szczebli (dla Żydów poświęcanie życia swoich rodaków nie jest problemem).

      Wytworzy się układ kastowy, w którym muzułmanie będą stanowili kastę „wojowników”, a Żydzi – kastę „kapłanów”. Jak w każdym takim układzie, kasty te będą się dopełniać i (chcąc nie chcąc) współrządzić. Będzie mniej więcej tak jak w starożytnym Egipcie.

      I to wydaje mi się jednym z możliwych celów całej tej operacji.

      Inna, bardziej prozaiczna możliwość jest taka, że chodzi tu o to, żeby Wujek Sam znowu mógł przyjść do Europy w białym garniturze i zaprowadzić porządek, a przy okazji zabezpieczyć wpływy.

      od RacimiR: Muzułmanie to nie są jakieś upośledzone pacany, żeby nie wiedzieć, kto jest Żydem i dać się sterować. Oni nienawidzą Żydów, lichwy, „wartości” świata rozrywki, kreowanych przez żydowskie media i świat rozrywki. Żydzi hodują sobie potwora, który z pewnością w przyszłości zrobi im kolejny holokaust.

  10. Napięcia na linii Izrael-Iran:
    https://dorzeczy.pl/63582/Izrael-gotowy-na-konflikt-zbrojny-z-Iranem-Lepiej-teraz-niz-pozniej.html
    Wydaje mi się to zbyt piękne, żeby było prawdziwe, ale gdyby jednak doszło do otwartej konfrontacji, to dla Polski cudownie. Wysłanie Wojska Polskiego przeciwko Iranowi w takiej sytuacji oznaczałoby niechybną klęskę w najbliższych wyborach, dlatego ani PiS, ani Duda na to nie pójdzie, co najwyżej będzie potajemne wsparcie, jak dla Ukrainy. A korzyści to niewątpliwe osłabienie Izraela, nawet jeżeli wygra.

    od RacimiR: Według mnie do niczego nie dojdzie, Iran jest zbyt silny, a USRael nie potrafi poradzić sobie nawet z rozbitą, niewielką Syrią, która leży tuż obok. Gdyby jednak doszło, to PiS może tam wysłać wojsko, oni już nie raz pokazali, że Żydom się nie odmawia.
    Sam Izrael raczej nie ucierpi, bo będzie wysługiwał się US Army oraz przydupasami, którzy dla niepoznaki zwani są sojusznikami.

    • Trump najprawdopodobniej zerwie porozumienie nuklearne z Iranem, podpisane jeszcze za Obamy. Ja uważam że te porozumienie uratowało od wojny z Iranem, a są na ten moment tylko te możliwości: albo porozumienie nuklearne albo wojna.
      14 maja w 70 rocznicę powstania Izraela zostanie otworzona ambasada USA w Jerozolimie. Iran ostro protestował przeciwko temu.
      Sam Izrael widać że dąży do wojny. Nawet już nie ukrywa tego, co chwila przeprowadzając naloty na bazy irańskie w Syrii.
      Moim zdanie wojna wybuchnie w ciągu kilku lat. Oby tylko polscy żołnierze w tym nie uczestniczyli

      od RacimiR: To nie będzie wojna, tylko „akcja stabilizacyjna” 🙂 Może być najkrwawsza, bo Iran jest najsilniejszym krajem, w którym kiedykolwiek próbowano wprowadzić demokrację. Technika wojskowa i propagandowa idzie do przodu, więc koncerny zbrojeniowe chcą gdzieś przetestować swoje wynalazki w naturalnych warunkach.
      Oczywiście żołnierze z Izraela nie będą walczyli na froncie, gdyż mają od tego szabas-gojów.

      • No ale Iran, który pracuje też nad programem rakiet balistycznych, może wystrzelić kilka rakiet w kierunku np. Tel-Aviwu, a wtedy rząd Izraela musiałby jakoś odpowiedzieć osobiście Iranowi, żeby nie tracić w oczach obywateli.

        od RacimiR: No odpowiedzą- namówią pół świata, aby rozwalili Iran, patrząc sobie spokojnie z boku i dowodząc całym tym bajzlem. Sami są chronieni „żelazną kopułą”, choć nie wiem co się dzieje, gdy bomba atomowa zostaje trafiona antyrakietą podczas lotu (tego chyba nikt nie wie, ale na pewno jej szkodliwość jest wtedy dużo mniejsza, niż gdyby eksplodowałą na ziemi).

  11. Podpuściłeś na tę Czakulinkę. Posłuchałem i od wczoraj nucę. Dzięki wielkie, nie pozdrawiam 🙂

    od RacimiR: Ta piosenka jest tak głupia, że aż śmieszna 🙂 Również pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *