Antifa i upadek polskich anarchistów

Dziś napiszę o polskojęzycznych anarchistach i „ewolucji wstecznej” (antyewolucji), którą to środowisko przeszło w Polsce w czasie ostatnich 30 lat. Ruch anarchistyczno-punkowy zrodził się w Wielkiej Brytanii w latach 70-tych ubiegłego wieku, na bazie muzyki zespołu Sex Pistols i ich naśladowców. Zachodni anarchiści sprzeciwiali się szeroko pojętym ‚ciemnym stronom kapitalizmu’ oraz chrześcijańskim normom społecznym (co ciekawe – dzisiaj lider Sex Pistols, John „Rotten” Lydon jest wielkim zwolennikiem Donalda Trumpa). Moda na anarchię i punk błyskawicznie dotarła do Polski. Było to o tyle dziwne, że  kapitalizmu u nas jeszcze nie było, a katolicyzm ostro tępiono na poziomie władz państwowych – czyli teoretycznie do PRL powinni emigrować lewaki z całego świata, w praktyce było dokładnie odwrotnie (poglądy poglądami, ale najważniejsza w życiu jest jednak kasa). Polacy jednak na swój sposób dostosowali ideologię punkowo-anarchistyczną do ówczesnej sytuacji politycznej. Zalążkiem organizacyjnym był festiwal muzyczny w Jarocinie, gdzie zjeżdżało się dużo bojowej młodzieży z całej Polski. Chodziło po prostu o obalenie komunistycznego, sowieckiego reżimu, który okupował Polskę od zakończenia wojny. Polscy anarchiści mieli dwa podstawowe fundamenty – sprzeciw wobec komunistów oraz muzyka gitarowa, święcąca wówczas duże sukcesy. W 1989 roku PRL zmieniła się w IIIRP, ale pogarda dla władzy pozostała, wszak trwała wyprzedaż majątku narodowego, a u władzy zostali ci sami ludzie, co w czasach PRL. Mało kto identyfikował się z politykami, a w modzie było trzymanie się od niej z dala i bycie przeciwko wszystkim (czyli anarchia). Znalazło to duże odbicie w liczebności osób o poglądach punkowo-anarchistycznych. W latach 90-tych subkultura ta miała w Polsce swój złoty okres.

Na wąskim pasie zieleni w Parku Śląskim, przy głównej linii tramwajowej, mniej więcej w połowie odległości między Stadionem Śląskim, a „mrówkowcem” przy Ułańskiej 5 w Katowicach, stoi niepozorny, od wielu lat nieczynny, obrośnięty chwastami budynek. 20 lat temu działał tam klub muzyczno-piwny „Graffiti”, o charakterze punkowo-metalowym. Każdego weekendu przychodziły tam tłumy młodych ludzi. Ja nigdy specjalnie nie przepadałem za muzyką punk, ani tym bardziej za ich dziecinną ideologią, ale lubiłem posłuchać metalu, więc swego czasu chodziłem do „Graffiti”, siłą rzeczy mając kontakt z licznymi punkami i anarchistami, którzy tam bywali. Chodziłem tam też dlatego, że bez problemu można było kupić tam alkohol, mimo braku ukończonych 18 lat (teraz nie piję w ogóle, ale wtedy – owszem). W tych czasach (przełom XX i XXI wieku) liczba anarchistów była gigantyczna, a dzisiejsza młodzież nie jest sobie w stanie tego nawet wyobrazić. W ciepłe weekendy w „Graffiti” były takie tłumy, że anarchiści/metale byli obecni w promieniu nawet 200 metrów od wejścia do klubu. Zajęte były wszystkie okoliczne stoły, ławki, schody, murki, pniaki, niektórzy siedzieli nawet na ziemi, a w każdych krzakach spał ktoś pijany jak stodoła. Kolejka do baru była tak wielka, że każdy wolał przyjść tam z „własnym zaopatrzeniem”. Tłum przez duże „T”. W owych czasach bardzo silną subkulturą byli też skinheadzi o poglądach narodowo-socjalistycznych i kurtkach typu flyers, ubieranych na pomarańczową stronę. Integrowali się oni głównie na stadionach piłkarskich. W promieniu 2 kilometrów od opisywanego klubu „Graffiti” znajdują się 2 stadiony (wówczas ekstraklasowych) drużyn – Ruchu Chorzów i GKSu Katowice. Naturalną więc koleją rzeczy było to, że po piątkowych i sobotnich meczach formowała się grupa skinheadów, chętnych na „mocne wrażenia”. Kierowała się ona oczywiście do „Graffiti”, gdzie prawie zawsze obrońcy ich przeganiali. Niekiedy udało im się obić pojedyncze osoby gdzieś w krzakach, ale im bliżej drzwi wejściowych do „Graffiti”, tym gorzej im szło. Wielokrotnie kibole wracali do domów mocno poobijani. Kilometr of „Graffiti” mieści się klub muzyczny „Leśniczówka”. Jest on kojarzony ze spokojnymi ludźmi i muzyką bluesową. Obecnie nikt tam nie chodzi i nie wiem z czego oni się utrzymują, ale w tamtych czasach miał on epizod punkowo-anarchistyczny. W pobliskim „Graffiti” po prostu anarchiści się już nie mieścili, a dopchanie się do baru graniczyło z cudem. „Przejęli” więc oni na kilka lat „Leśniczówkę”, gdzie również w każdy weekend przewijały się setki ludzi. Nieopodal był też klub „Rampa”, gdzie było to samo. Tak więc – w jednym tylko parku istniały równocześnie 3 kluby anarchistyczno-punkowo-metalowe, gdzie regularnie przychodziły ogromne tłumy (co ważne – nie było tam żadnych spektakularnych koncertów, jeno znajomi ludzie, alkohol i muzyka puszczana z płyt). Podobne miejsca wówczas istniały także w Zabrzu, Gliwicach, Bytomiu, Jaworznie, Tychach, a pewnie również w każdym większym mieście w Polsce (choć tego nie widziałem na własne oczy). Przy głównym dworcu kolejowym w Katowicach mieścił się Mega Club (później przeniesiono go w inne miejsce). W sobotnie przedpołudnia przez wiele lat w Mega Clubie funkcjonowała tzw. „Czad Giełda”. Można tam było kupić przede wszystkim kasety i płyty z muzyką gitarową (w zwykłych sklepach muzycznych można było wówczas kupić co najwyżej Varius Manx, De Su i Norbiego, a po coś ambitniejszego trzeba było jechać na ‚Czad Giełdę’). Przewijały się tam setki, a może nawet tysiące ludzi. Cała ulica Dworcowa i okolice były opanowane przez ludzi z kolorowymi irokezami. Większość ludzi jeździła tam kupować muzykę, ale były tam też inne pierdółki (koszulki, naszywki, gadżety). Sporo ludzi jeździło tam po prostu „chłonąć atmosferę”, spotkać się ze znajomymi, poznać nowych ludzi, napić się piwa (giełda działała w dużym klubie z dwoma barami). Giełda została zlikwidowana w okolicach 2005 roku, bo nikt tam już wtedy nie przychodził, na koniec wyburzono stary dworzec i postawiono Galerię Katowicką.

Festiwal w Jarocinie – czasy , gdy anarchiści byli jeszcze antysystemowi

Piszę o tym wszystkim dlatego, żeby uzmysłowić młodym czytelnikom, jak dużą popularnością cieszyła się ideologia punkowa i anarchistyczna w latach 90-tych XX-go wieku w Polsce i jak wielki „zjazd” zaliczyli od tego czasu. Sytuacja zaczęła zmieniać się mniej więcej od 2000 roku. Każda ideologia potrzebuje napływu „świeżej krwi”, inaczej w ciągu jednego pokolenia pozostaną z niej tylko wspomnienia. Tymczasem upadły dwa podstawowe filary tego środowiska. Muzyka gitarowa zaczęła być coraz mniej zaangażowana, a triumf święciły apolityczne, nowe gatunki, jak grunge czy nu-metal. Sama muzyka punk ewoluowała w stronę kalifornijskiego punka (tzw. kinder-punka), czyli mieszanki punka i disco polo, poświęcony był głównie krótkotrwałym umilaczom czasu, a nie jakiejś ważniejszej ideologii. Pojawiły się też gatunki elektroniczne oraz hip-hop z nową, modną subkultura skejtów. Muzyka przestała więc scalać anarchistyczną brać, tak, jak to było do tej pory. Sam bunt przeciwko politykom również osłabł. Polacy dostali demokrację i szybko się jej nauczyli. Przez niemal 50 lat PRLu jedyne co mogli, to krytykować (jedną i tą samą) bolszewicką władzę. Lata 90-te to złodziejstwo oraz powolna krystalizacja nowych elit politycznych, więc sprzeciw „ogólny” wobec władzy był powszechny. Po roku 2000 każdy dorosły Polak już mniej więcej posiadał jakichś swoich sympatyków politycznych (czyli w Polsce nowość od czasów przedwojennych). Anarchia przestała mieć tym samym rację bytu – ludzie nadal byli przeciwko politykom, ale tylko niektórym (a nie wszystkim, jak do tej pory). Dotychczasowi anarchiści zaczęli się wykruszać – ogolili irokezy, poszli do pracy, pożenili się, powyjeżdżali, niektórzy zaćpali i zapili się na śmierć. Następców nie było. Tutaj można by zakończyć temat, zasłonić kurtynę i sztandar wyprowadzić, gdyby nie to, co przyszło do Polski z zachodu po roku 2000.

Spora grupa Polaków zafascynowana jest „zachodem” i modą, która stamtąd przychodzi. Swoje też dołożył George Soros, który postanowił zainwestować w upadłe towarzystwo anarchistów. Należy jednak rozdzielić „ideowych” anarchistów z XX wieku i tych nowych z XXI wieku. Według mnie jest to całkiem co innego, a łączenie owych dwóch grup uważam za krzywdzące dla tych starszych. Nie ma tutaj ciągłości, a grupa szkodników po prostu podpięła się pod wypaloną grupę społeczną. Podobnie, jak gumy do żucia „Turbo”, które obecnie można kupić w ‚Biedronce’ – nie mają nic wspólnego (poza nazwą) z gumami „Turbo”, popularnymi w latach 90-tych i są tylko ich marną podróbką. Starzy anarchiści byli charakterni i nigdy nie pozwoliliby się kupić, ani sterować. Tym właśnie cechują się środowiska oddolne. Z kolei „nowi” anarchiści to pachołki miliardera-spekulanta Sorosa, którzy ochoczo współpracują z Gazetą Wyborczą, policją, sądownictwem, samorządami, otrzymując od nich wsparcie medialne, prawne oraz finansowe. Ci „antysystemowcy” przy dowolnych kłopotach wołają na pomoc policję, która do niedawna była im bardzo przychylna. „Nowych” anarchistów jest w Polsce bardzo niewielu, pewnie nawet mniej, niż 1% liczby „starych” anarchistów, aktywnych w latach 90-tych. Jednakże są oni uprzywilejowani pod wieloma względami, stanowiąc dość istotną przybudówkę lewactwa.

Współczesne anarchistyczne bojówki, czyli Antifa – nie mają żadnych zasad walki, używając „brudnych”, mało rycerskich taktyk ulicznych, nie wymagających zbyt intensywnych treningów fizycznych. Jedyne wymaganie na rozmowie kwalifikacyjnej do Antify to to, żeby kandydat nie był gruby i umiał szybko biegać. Anarchiści i punki zazwyczaj mają niedowagę i potrafią biegać, ponieważ mając do wyboru kupno jedzenia albo kupno wina i narkotyków – zawsze wybiorą opcję numer dwa. Na koniec, żeby nie zdechnąć z głodu – jedzenie po prostu kradną, a to wymaga umiejętności szybkiego biegania w razie wpadki. Na manifestacjach z udziałem Antify w ruch idą przede wszystkim kije, sztachety, broń biała oraz obrzucenie rywala różnymi przedmiotami, a w razie czego ucieczka do komisariatu, squatu lub lokalu Krytyki Politycznej, ewentualnie partyzancki atak w dziesięciu na jednego i ucieczka. Jednak nawet do takich prostych zadań w Polsce trudno Sorosowi znaleźć ludzi (już kilka lat temu, przy 15% bezrobocia i lewackich rządach były z tym problemy, a teraz to już w ogóle). Dlatego głównym problemem współczesnych anarchistów w Polsce jest mała ilość członków oraz niemal zerowa „siła bojowa”, a są oni przecież hodowani jako bojówka uliczna, więc ich podstawowe zadanie to wywoływanie awantur. Soros do polityki i fundacji już swoje (zazwyczaj semickie) kadry dawno znalazł, więc anarchiści są mu potrzebni wyłącznie do protestów ulicznych. Jednakże ze swego podstawowego zadania Antifa się w Polsce nie wywiązuje, a pracodawca przecież nie będzie płacił za niewykonane zadania, wiec koło się zamyka. We Francji, Hiszpanii czy Niemczech anarchistyczne bojówki są całkiem liczne i dobrze wyszkolone, a gdy Soros sypnie groszem – może w zamian liczyć na dosyć dużą mobilizację i rozpierduchę (patrz filmik powyżej, na którym Antifa z Paryża „demonstruje” w przeddzień drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji). W Polsce jednak, mimo usilnych prób – nie udało się wyhodować tego typu wojowników, a polskojęzyczna Antifa jest jak yeti, niby gdzieś są, ale nikt ich jeszcze na oczy nie widział (ograniczają się do internetu oraz nocnego malowania bohomazów na murach). Dla porównania: w latach 90-tych anarchiści i punki mieli się tak dobrze, że uchodząca za jedną z najlepszych w Polsce, kibolska bojówka Ruchu Chorzów nie potrafiła poradzić sobie z lokalną knajpą „Graffiti”, działającą przez kilka lat rzut beretem od ich stadionu. 20 lat później „Graffiti” jest zamknięte na cztery spusty, a gdyby dziś zebrać wszystkich anarchistycznych bojówkarzy z całej Polski – prawdopodobnie dostaliby oni w cymbał od kibolskiej ekipy średniej klasy, a co dopiero od czołowej… Gdy 20 lat temu w „Graffiti” ktoś rzucił hasło „kibole atakują” – wszyscy wybiegali na zewnątrz w bojowych nastrojach, aby odpierać atak. Dzisiaj, takich miejsc jak „Graffiti” jest w Polsce 100 razy mniej i gdy pada tam hasło „kibole atakują” – wszyscy dzwonią po policję, a ci z zewnątrz uciekają w podskokach do środka modląc się, żeby zdążyć wskoczyć, zanim drzwi zostaną zabarykadowane… Współcześni anarchiści stali się więc karykaturą swych starszych kolegów (liczebnie, jakościowo i ideologicznie).

Mizerna siła bojowa to gigantyczny powód do zmartwień dla Sorosa i samych anarchistów, którzy nie są w stanie spełnić swojego głównego zadania. Soros wpakował już w nich sporo pieniędzy, a efekty są opłakane, więc przy obecnym odcinaniu lewactwa od koryta – anarchiści są nieliczni, nieopłaceni, niezmotywowani a ich przyszłość jawi się w (nomen omen) czarnych barwach. Na zachodzie jest inaczej – tam podłączone pod finanse publiczne, anarchistyczne lewactwo i Antifa mają się stosunkowo dobrze, posiadając siłę przyciągania młodych. Spora zresztą część polskojęzycznych anarchistów odpuściła sobie Polskę i wyjechała do miast typu Berlin, Hamburg, Londyn, Paryż, Barcelona, Amsterdam, Ateny, gdzie działają prężne, dobrze opłacone oddziały Antify. Przede wszystkim kraje zachodnie na własnej skórze nie przeżyły „słodyczy” komunizmu, więc dużo łatwiej można tam teraz krzewić marksistowsko-trockistowską ideologię. Kraje byłego Układu Warszawskiego są na to uodpornione, jak na różyczkę i świnkę.

Szczyt ulicznych możliwości polskojęzycznej Antify – uszkodzenie muralu o 3 w nocy, potem „Usain Bolt”, nazajutrz wysłanie niepozornej dziewczyny żeby zrobiła zdjęcie i na koniec zbieranie lajków na Pejsbuku.

Zachodnia Antifa rekrutowana jest (z powodzeniem) głównie w 3 miejscach:

  1. internet
  2. stadiony piłkarskie
  3. uczelnie wyższe

W Polsce zostaje im tylko internet, a i tam Antifa jest raczej pośmiewiskiem, nie licząc kilku ultra-lewackich, „specjalistycznych” stron i fanpejdżów typu „towarzystwo wzajemnej adoracji”, gdzie każde inne poglądy są od razu banowane przez moderatorów. Uczelnie wyższe w Polsce opanowane są wprawdzie przez lewactwo, jednak lewaccy studenci (zwłaszcza rodzaju żeńskiego) nie po to 5 lat studiują gendery, kultury orientalne czy stosunki międzynarodowe, żeby potem biegać po manifach i rzucać kamieniami w kościoły. Oni mają dużo większe ambicje – chcą być jak Yga Kostrzewa, Rafał Pankowski, Dariusz Paczkowski czy Jaś Kapela. Wykłady, instytucje samorządowe, panele dyskusyjne, dotacje, subwencje, wyjazdy służbowe, wywiady, błyski fleszy, sława, malowanie murali, NGO, kilka tysięcy euro dochodu miesięcznego z anarchistycznego „zawodowstwa”. To jest właśnie marzenie każdego anarchistycznego studenta (studentki), a nie „czarny blok” i gaz w oczach. Dlatego polskie uniwersytety nie dostarczają zbyt wielu żołnierzy do Antify, pomimo dość dużego zlewaczenia tego środowiska.

Jeszcze gorzej jest na stadionach piłkarskich. We Włoszech, Francji, Niemczech, Hiszpanii, Szwecji czy Grecji istnieją liczne grupy kibicowskie o nastawieniu ultra-lewicowym. Najsłynniejszą lewacką ekipą piłkarską świata są kibole FC St. Pauli Hamburg. Dla ciekawych – TUTAJ dobry i obszerny tekst o tym klubie. Jego kibice to członkowie Antify, którzy wywieszają na meczach flagi Lenina i Che Guevary, mocno udzielając się politycznie i ulicznie. Są lewakami, antykatolikami, promują sprowadzanie islamskich nachodźców. Dla Sorosa – jak znalazł. Oni walczą dla niego, a on przez swoją piramidę instytucyjną załatwia im pieniądze i ochronę prawną. Inna lewacka ekipa to hiszpańska FC Sevilla, która ma na pieńku z kibolami Śląska Wrocław. Pod Madrytem działają lewaccy kibole z Rayo Vallecano, którzy ostatnio skutecznie zablokowali przejście do ich drużyny Ukraińca Romana Zozuli, ponieważ piłkarz ten ma poglądy prawicowe (wyobrażacie sobie co by się działo w mediach, gdyby np. kibice Legii zablokowali transfer murzyna albo geja z powodu „różnic światopoglądowych”?). Lewackich ekip jest w Europie zachodniej i południowej mnóstwo, niemalże tyle samo, ile prawicowych. Stanowią oni trzon wojującej Antify.

W Polsce (oraz krajach postsowieckich na wschód od Polski) wszystkie  (bez wyjątku) ekipy kibicowskie mają poglądy prawicowe, albo nawet ultra-prawicowe (niestety na Ukrainie wiąże się to z antypolską banderyzacją środowiska kibolskiego, ale nie o tym temat). Antifa w Polsce stoi bardzo słabo, ponieważ nie mają gdzie rekrutować ludzi, a nasza złota młodzież ma poglądy raczej prawicowe, ewentualnie są kujonami lub NERD-ami, a do lewactwa im (na szczęście) bardzo daleko.

W 2012 i 2013 roku Platforma Obywatelska, Soros, Gazeta Wyborcza oraz należące do Sorosa i piłkarskiego FARE – Stowarzyszenie „Nigdy Więcej” próbowali zainstalować Antifę na stadionie Polonii Warszawa. Plan był chytry i misterny. W całej Polsce panowało wówczas spore futbolowe podniecenie w związku z organizacją Mistrzostw Europy w 2012 roku. Moda na piłkę była duża, wybrano klub niemal bez kibiców, z dosyć bogatą historią sportową i mianem legendy, ze stadionem położonym w dobrej lokalizacji w stolicy. Polonia Warszawa była w czasach PRL gnębiona przez władze komunistyczne, co byłoby świetnym alibi na wywieszane przez nich rozliczne Che Guevary, Leniny, Staliny i Marksy – Antifiarze z Polonii mogliby zawsze powiedzieć, że Legia, Lech, Wisła, Górnik i wiele innych dużych klubów było pupilkami władz PRL, więc niech się lepiej nie mądrują na temat komunizmu. Gdyby plan lewaków wypalił – bogaty sponsor dla Polonii szybko by się znalazł (np. sieć kin Helios czy jakiś zagraniczny bank). Prezydent Gronkiewicz-Waltz na pewno postawiłaby im nowoczesny stadion z publicznych pieniędzy i z czasem powstałby silny sportowo klub o charakterze lewackim, stawiany oczywiście za wzór do naśladowania. Reprezentował by on Polskę na arenie międzynarodowej. Na trybunach wisiałyby flagi „Refugees welcome„, flagi z sierpem i młotem, a w lewackich mediach byłyby liczne laudacje, typu „Dlaczego średniowieczni kibice innych klubów nie są tacy europejscy i nowocześni, jak kibice Polonii?„. Wspierana politycznie, policyjnie i medialnie machina Antify na stadionach zostałaby rozkręcona na dobre, więc z czasem pewnie pojawiałyby się w Polsce kolejne lewicowe ekipy kibicowskie, które miałyby „sztamę” między sobą nawzajem oraz z całym lewactwem Sorosa (które jak wiemy – jest bardzo skonsolidowanym środowiskiem). Sytuacja zmierzałaby do „pluralistycznego” modelu kibicowskiego, znanego na zachodzie. Plany były ambitne, ale najpierw trzeba było zacząć od zera, zaszczepiając lewactwo na stadionie Polonii Warszawa. Uzbierano więc z łapanki kilkadziesiąt anarchistów z całego Mazowsza (ponoć również z innych regionów, a nawet z zagranicy), którzy nagle zaczęli uczęszczać na mecze Polonii. Na początku po prostu przychodzili na stadion i oglądali futbol, trzymając gęby na kłódkę, nie dając nikomu okazji do spuszczenia sobie wpierdolu. Gdyby byli bardziej cierpliwi i wykonywali „pracę u podstaw” – być może by im się udało stworzyć pierwszą lewicową ekipę kibicowską w Polsce, która pewnie z czasem znalazłaby naśladowców w kolejnych miastach. Jednakże Antifa z Polonii i ich mocodawcy popełnili duży błąd strategiczny. Oni powinni najpierw pochodzić na mecze przynajmniej jeden cały sezon, wkupić się w towarzystwo, pojechać na kilka wyjazdów, odnieść jakieś kibicowskie sukcesy. Nie zrobili tego, natomiast dosyć szybko zaczęli kozakować i kreować się na „decyzyjnych”, którzy rozdają karty. Raptem po kilku meczach zaczęła rozpisywać się o nich Gazeta Wyborcza (w samych superlatywach) i inne lewackie media, jak to dzielni „antyfaszyści” gnębią „nazioli” na trybunach przy ulicy Konwiktorskiej. Antifiarze założyli sobie nazwę „Black Rebels”, poczuli wiatr w żaglach, zachęceni wsparciem medialnym i politycznym rządzącej wówczas Platformy Obywatelskiej. Atmosfera na kolejnych meczach Polonii się zagęszczała, narastał konflikt wewnętrzny między Antifą, a chodzącymi tam dotychczas antykomunistami. Obie strony przez kilka tygodni „badały teren”, bo ani jedni, ani drudzy nie byli zbyt silni, więc ryzyko porażki było spore. Wiosną 2013 roku nadszedł sądny mecz, czyli prestiżowe derby z Legią Warszawa. Atmosfera na trybunie Polonii od początku meczu była napięta, jak plandeka na Żuku. W końcu nadeszła nieunikniona konfrontacja – lewactwo zostało pobite, upokorzone i przegonione na skraj sektora. Antifa i jej mocodawcy popełnili wówczas duży błąd taktyczny. To właśnie na mecz Polonia-Legia mieli ściągnąć lewacką bojówkę z Berlina (a nie na Marsz Niepodległości, gdzie Niemcy narobili tylko wstydu całemu swojemu środowisku, wiejąc całym peletonem do lokalu Krytyki Politycznej). Gdyby na meczu z Legią „Black Rebelsi” mieli wsparcie Niemców – prawdopodobnie odnieśliby trwały sukces, zgodnie z zasadą: „nikt nie lubi kilka dni później wracać na miejsce własnego wpierdolu„. Stało się jednak odwrotnie – Niemcy spędzili wieczór na Kreuzbergu, a osamotniona polskojęzyczna Antifa dostała przy Konwiktorskiej w dzban od młodych narodowców, przy akompaniamencie przyśpiewek: „precz z komuną” i „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę„.

Po samym meczu Antifa jeszcze dosyć mocno się odgrażała i chyba sami wówczas nie przypuszczali, że ich pięć minut na polskich stadionach właśnie dobiegło końca. Wydali „groźne” oświadczenie, zawierające taki fragment:

Do Polonistów spod znaku krzyża celtyckiego wycierających sobie mordę patriotyzmem: będziecie konsekwentnie dojeżdżani na wszelkie możliwe sposoby, aż do skutku, jeśli nie na stadionie to poza nim. Nie tylko w dniu meczu. Od tej pory jest to priorytet dla całego stołecznego środowiska anty nazi, a anonimowi dla nas nie jesteście.

TUTAJ jest tekst na temat opisywanych wydarzeń. Jest to ultra-stronniczy portal „Natemat”, więc trzeba wziąć na to poprawkę. Opis jest taki, że to niby Antifa była na „Konwiktorskiej” od początku, a narodowcy pojawili się na trybunach Polonii, wyskakując jak Filip z konopii. Prawda jest taka, że było dokładnie odwrotnie – to Antifa (decyzją ewidentnie odgórną) próbowała przejąć trybuny, wchodząc tam nagle z zewnątrz. Na portalu Tomasza Lisa czytamy:

Zaczęła się właśnie walka o tożsamość Polonii Warszawa, a w szerszym kontekście – zaczyna się walka o odzyskiwanie polskich trybun z rąk ksenofobicznych, rasistowskich, faszyzujących bojówek. Jest to pierwsza taka sytuacja gdzie „zwykli” kibice otwarcie występują przeciw agresywnym chuliganom. Może poloniści dadzą przykład innym klubom? Może warto się w tę walkę włączyć i wspierać kibiców Polonii, którzy chcą na swojej trybunie normalności?

Czas jednak pokazał, że walka właśnie się zakończyła. Internet swoje, a ulica swoje. Po meczu Polonii z Legią – nikt już więcej nie widział Antify na jakimkolwiek polskim stadionie. Od feralnego meczu Antifa z „Black Rebels” zeszła do podziemia, czyli do internetu. Zostało im tylko siedzenie na pejsbuku i słuchanie piosenki Andrzeja Piasecznego „Niecierpliwi”. Na mecze przestali chodzić, ale fanpejdż „Black Rebels” na pejsie do dzisiaj jest bardzo prężny – każdego dnia wklejają tam mnóstwo spamu z TVN, Gazety Wyborczej czy Oko-Press. Taka też jest ogólna kondycja całej polskojęzycznej Antify – internet, a potem długo, długo nic. W tymże internecie wklejają pro-opozycyjne artykuły, w kółko te same smuty o odradzającym się faszyzmie oraz filmiki, jak to „leją faszystów”, ale… w innych krajach. W internetowej społeczności Antify brak jednak najważniejszego, czyli jakichkolwiek ich sukcesów na terenie Polski.


Squat w Londynie

Obecnie główne miejsca pozainternetowego życia Antify to tzw. squaty. Są to pustostany, nielegalnie zajęte przez lewaków, gdzie budowane są (nomen omen) komuny. Sama idea jest z pozoru słuszna – w Polsce (i innych krajach) jest dużo bezdomnych oraz dużo pustych budynków. Dlatego trzeba bezdomnym oddać pustostany i wszyscy będą szczęśliwi. W teorii wygląda to pięknie, z praktyką jest niestety gorzej. Przede wszystkim taki squat nielegalnie podłącza się do źródeł wody i energii, nie płacąc za to ani grosza (stratę pokrywa miasto, a więc wszyscy jego mieszkańcy). Podatku gruntowego też oczywiście nie płacą. Squattersi mają duże wsparcie mediów i polityków, więc dosyć skutecznie potrafią wywierać presję na samorządy, które na koszt podatnika remontują im te squaty oraz dostarczają tam licznych dóbr. Powiązane z nimi lewackie organizacje pozarządowe (finansowane z pieniędzy publicznych) przekazują im duże sumy pieniężne oraz pozapieniężne. W samych squatach prawie nikt nie pracuje, kwitnie prostytucja, handel narkotykami, są to beznadziejne siedliska patologii. Gdy przeciążony strop squatu zwali się komuś na głowę i przyjedzie tam ekipa TVN24 – mieszkańcy nie powiedzą do kamery: „To nasza wina, wzięliśmy budynek za darmo, więc powinniśmy dbać o jego stan techniczny„, lecz zamiast tego będą oskarżycielskie teksty: „Skandal! Dlaczego państwo do tego dopuściło? Gdzie my żyjemy, w średniowieczu?„. Oficjalne więc – squat to pustostan, który i tak stałby pusty, więc „komu to przeszkadza” i „mieszkanie jest prawem, a nie przywilejem”. W praktyce jednak – podatnik płaci ponad 1.000 złotych miesięcznie na utrzymanie jednego squattersa. Władzom bardzo trudno wywalić tych ludzi na zbity ryj, bo mają oni najlepszych prawników, zapewnionych przez Sorosa. Każda próba oczyszczenia squatu kończy się błyskawicznym „miasteczkiem medialnym”, organizowanych przez GW i TVN, co wywiera dużą presję na zaniechanie eksmisji pasażerów na gapę. Na każdym squacie są też numery telefonów do lewackich polityków typu Wanda Nowicka czy Robert Biedroń, którzy w mgnieniu oka pojawiają się na miejscu w razie zagrożenia. „Antysystemowcy” z Antify mają więc wielu sprzymierzeńców, którzy firmują proceder zajmowania cudzego mienia.

Jest opresja – jest opór. Są pieniądze – nie ma oporu.

Najnowszą metodą pozyskiwania funduszy przez squattersów z Antify są haracze. Szlaki przetarł squat „Od:Zysk” z Poznania (ul. Paderewskiego 1, kilkadziesiąt metrów od Ratusza). Po twardych negocjacjach – postanowili opuścić oni budynek w zamian za 125 tysięcy złotych. Ideowcy pełną gębą… Gdyby istniał wehikuł czasu i wysłano anarchistów z festiwalu w Jarocinie do „anarchistów” ze sprzedanego squatu „Od:Zysk” – prawdopodobnie doszłoby do solidnego mordobicia, spowodowanego złamaniem anarchistycznych ideałów i sprzedawaniem się jak prostytutki. Gdyby ożywić Sida Viciousa i wysłać go do poznańskich „anarchistów” – pozabijałby wszystkich przy pomocy gitary basowej za ośmieszanie subkultury, którą współtworzył. Obecna Antifa ze squatów skopiowała więc finansową metodę swych sorosowych kumpli, ekologów. Jedni przykuwają się do drzew, drudzy przykuwają się do budynków, a potem za określoną kwotę oferują właścicielowi uwolnienie terenu od swojej obecności. Współcześni anarchiści mają dużo wspólnego z tzw. „uchodźcami” z krajów islamskich – wspierają się nawzajem, są roszczeniowi, domagają się życia na koszt podatnika, uważają się za niezależną elitę intelektualną, a są tylko społeczną niziną nastawioną na przyziemne rozrywki oraz pachołkami polityków, mediów i Sorosa.

Polskojęzyczna Antifa nigdy nie była silna, ale takiej „lipy” jak obecnie – jeszcze nie przeżywali. Ostatnio nawet Jaok z pyta.pl zabrał im flagę (będąc sam i mając w ręku mikrofon – KLIK). Kto z nich miał choć minimum mózgu – szybko zrozumiał, że jest tylko narzędziem, używanym do celów politycznych. Zostali wiec tylko półgłówki, ćpuny i pożyteczni idioci. W latach 2008-2015 Antifa miała dość duży parasol ochronny ze strony rządzącej Platformy Obywatelskiej (policja, sądownictwo, media). Dlatego niekiedy, po ogólnopolskiej mobilizacji organizowali jakieś kilkusetosobowe manifestacje „antyfaszystowskie” (oczywiście były to legalne zgromadzenia w śródmieściach dużych miast, gdzie na jednego uczestnika przypadały 2 kamery i 3 policjantów). Po objęciu władzy przez PiS – ochrona Antify zmniejszyła się. Zaczęli oni być traktowani jak zwykli obywatele, co jest dla nich dużym zagrożeniem. Antifa jest bardzo rozpieszczona przez poprzednie władze i chyba nie rozumieją powagi obecnej sytuacji. Dotychczas musieli tylko zaszczycić swoją obecnością pikietę czy blokadę, gdzie mogli za darmo napić się herbaty i zjeść ciacho. Czekały na nich przygotowane przez organizatora transparenty i bannery, musieli tylko wybrać sobie jeden z nich. Gdy któryś zażyczył sobie tęczowy pióropusz (bo inaczej nie przyjdzie na manifę) – organizator robił dla niego tęczowy pióropusz. Byli oni jak rozpieszczone dzieci. Mieli przyzwolenie polityczne na bicie, demolowanie i rzucanie kamieniami, bo każdy miał trzech osobistych policjantów do ochrony, a w razie czego bronił go najlepszy mecenas, dobrze ulokowany towarzysko w „niezawisłym” sądownictwie. Nagle jednak zmienił się rząd, który cofnął im te wszystkie bonusy, zrównując ich prawa z pozostałą częścią społeczeństwa. W szkole podstawowej miałem jednego bardzo irytującego osobnika, który każdego doprowadzał do szału (donosił, rozpowszechniał plotki i robił inne denerwujące rzeczy). Miał on starszego brata, słynnego w całym mieście dresiarza-zabijakę. Dlatego też nikt tego młodego nie ruszał, choć pół szkoły śniło o tym, aby nakopać mu do dupy. Młody cwaniakował, kozaczył, bo zawsze mógł liczyć na pomoc starszego brata. Przyzwyczaił się do ochrony. W końcu starszy braciszek poszedł na rok do wojska, a nazajutrz młody dostał po ryju od czterech różnych osób. Nigdy nie widziałem bardziej zdziwionego wyrazu twarzy. On autentycznie nie rozumiał, dlaczego dostał i jak to się mogło stać. Wszak do tej pory nikt mu nie robił krzywdy. Dokładnie taka sama sytuacja jest z Antifą. Stracili oni „starszego brata” i z przyzwyczajenia dalej kozakują, ale niechęć społeczna dla nich jest tak duża, że przy pierwszej okazji może dojść do pogromu. Oni w razie „dostania w mazak” też będą wielce zdziwieni. Normalny człowiek, gdy idzie na uliczną rozpierduchę – bierze pod uwagę, że może ucierpieć. Antifa jednak myśli inaczej – dla nich protesty uliczne to tylko zabawa, w której nic im się nie może stać, bo w razie czego policja ich obroni.

Gdy tracili tą flagę, pewnie też byli zdziwieni

Podobna sytuacja ma miejsce w USA, gdzie po objęciu fotela prezydenckiego przez Donalda Trumpa – Antifa straciła ochronkę policyjno-sądową. Znamienne są dwa wydarzenia w Berkeley w Kalifornii. Na początku marca było TAK – Antifa zaatakowała zwykłych, pokojowo nastawionych ludzi na wiecu poparcia dla Trumpa. Miesiąc później w tym samym mieście prawicowcy wiedzieli już, czego się można spodziewać, więc wystawili dużo bardziej bojowy skład. Skończyło się TAK – zwróćcie uwagę na zdziwione twarze obitych lewaków z Antify. Oni nie rozumieją, dlaczego dostali. Chcą, żeby ktoś ich uszczypnął, bo nie bardzo wiedzą o co chodzi. Wszak nikt ich przed tym nie ostrzegał. Dotychczas to oni bili wroga, wspólnie z policją, a na koniec wróg zostawał aresztowany. Zero ryzyka. A teraz, co to ma w ogóle być? Biją naszych? To przecież niesprawiedliwe! Inna historia z USA – działaczka Antify Lacy McAuley – KLIK. Też pewnie była mocno zdziwiona podczas spotkania z mieczem Allaha, wszak nauczono ja, że islam jest dobry, a chrześcijaństwo jest złe. Lewacy przyzwyczajeni są do tego, że nigdy im się nic nie stało, a potem przeżywają szok. Dotychczas przychodzili na manifestacje z zakazanymi przez konstytucję flagami reżimu totalitarnego (sierp i młot), a policja zamiast ich aresztować – jeszcze ich ochraniała, aresztując tych, którzy chcieli te flagi zabrać i zniszczyć.

Gazeta Wyborcza i spółka robią co mogą, aby zmobilizować polskojęzyczną Antifę do ulicznych walk antyrządowych, ale gdyby Antifa dała się przez nich podjudzić – doszłoby do rzezi niewiniątek. Ich siła bojowa jest bardzo niska, więc przy pierwszym starciu padną na asfalt – dla własnego dobra niech lepiej poprzestaną na internecie, partyzantce i nocnym smarowaniu po murach. Policja skupiona jest obecnie na utrzymaniu spokoju i wyłapaniu agresorów (z obu stron), a nie na ochronie awanturujących się lewaków, jak to było do niedawna. W efekcie dochodzi do groteskowych sytuacji, jak ta z Poznania, gdzie nastaje wielkie zdziwienie i oburzenie, że policjanci zatrzymali agresywną lewaczkę. Biedaczysko jest tak bardzo zdziwione, że woła do policjanta „puszczaj chuju” (w domyśle: „ślepy jesteś? to nie mnie masz wsadzać do radiowozu, tylko tych drugich, nie ujdzie ci to płazem, złożę oficjalną skargę w Gazecie Wyborczej!”). Ona jest przekonana, że to musi być jakaś pomyłka, no bo przecież dotychczas zatrzymywano wyłącznie narodowców, a nigdy lewaków. „Ej, zadzwońcie do mojego taty” – on załatwi co trzeba i zaraz mnie wypuszczą. Była ona tak bardzo przekonana o swoim bezpieczeństwie i „ochronce”, że poszła wziąć udział w ulicznej zadymie, zostawiając w domu chore dziecko (pewnie wkrótce dostanie nagrodę „superbohaterki” od „Wysokich Obcasów”). Poznań obecnie (obok Warszawy) jest stolicą polskojęzycznej Antify, bo mogą w tych miastach liczyć na duże wsparcie Ratusza. Mają tam kilka narkotykowych squatów. Poza Warszawą i Poznaniem Antifa nie jest zdolna do zebrania się w liczbie większej, niż towarzyszący im reporterzy Gazety Wyborczej i politycy opozycji. Zbliżają się wybory samorządowe i mocno liczę na to, że sporo się w tej kwestii zmieni. Antifa bez publicznych pieniędzy po prostu rozsypie się do reszty, bo Soros i Gazeta Wyborcza sami tną koszty, gdzie się tylko da. U mnie na Śląsku Antify niemalże nie ma (nie licząc internetu i okazjonalnych koncertów muzycznych, gdzie przy asyście policji zjeżdżają się anarchiści z całej Polski, zamykając się od wewnątrz na siedem spustów przy 40 stopniowym upale), życzyłbym sobie i Wam, aby podobna sytuacja zapanowała w całym kraju.

Jak starałem się udowodnić w tym tekście – anarchiści to grupa społeczna, która w ostatnich 30 latach zaliczyła chyba największy „zjazd”, jaki tylko można sobie wyobrazić (ilościowy, jakościowy i tożsamościowy). Ich największym błędem było wejście do sojuszu z władzą i mediami. Myśleli, że to doda im siły, ale stracili tylko swoją oddolność, bunt, ideowość, świeżość. Niegdyś antykomuniści – dzisiaj komuniści, w dodatku sprzedajni, dyspozycyjni. Taka banda nie jest w stanie przyciągać młodych i na szczęście zdycha na naszych oczach. Musimy jednak monitorować sprawę, bo w wielu krajach zachodu Antifa ma gigantyczny wpływ na islamizację oraz zwalczanie konserwatyzmu. Jej ewentualne odrodzenie w Polsce byłoby gigantyczną tragedią dla naszego kraju. Na pewno w tym odrodzeniu pomogłaby potencjalna rządząca koalicja pachołków Sorosa i Brukseli, czyli PO-Nowoczesna-PSL-SLD-Razem, którzy wznowiliby pomoc finansową, policyjną, prawną i medialną dla Antify (nie namawiam na głosowania na PiS, chyba że narodowcy nadal będą w politycznej rozsypce, ale wtedy i tak lepszy będzie Kukiz lub Korwin).

RacimiR, 14.05.2017

PS: Dziękuję wszystkim za wpłaty, przez pierwsze 2 tygodnie uzbierało się łącznie około 350 złotych.

Zobacz też:

Antifa najsilniejsza jest w zachodnich Niemczech – potomkowie nazistów obecnie są bardziej święci od papieża, oskarżając Polaków o winy swoich dziadków

76 myśli nt. „Antifa i upadek polskich anarchistów

  1. No i niedziela udana -nowy wpis na bialyrasizm.pl 🙂

    Dziękuję i trzymaj się Bracie z dalekiego Południa!

    Ps. Szkoda mi Ruchu 🙁

    • Śląska piłka przeżywa regres od upadku komuny, nie ma kompetentnych ludzi do zarządzania klubami, nie ma sponsorow i pieniędzy. Ze śląskich zespołów zostanie tylko Piast.

      od RacimiR: To prawda. Według mnie na Śląsku jest też za dużo klubów, więc konkurencja o kibica i lokalne wojny kibolskie. Ruch, GKS, Górnik, Piast, Tychy, ROW, Polonia Bytom, Ruch Radzionków… Do tego w okolicy Sosnowiec, Podbeskidzie, Odra Opole, Raków Częstochowa, całkiem blisko do Krakowa. Polska to nie Anglia, żeby na każde 300 tysięcy mieszkańców przypadał klub z regularną frekwencją ponad 20.000. Do tego dochodzą brzydkie stadiony (dopiero ostatnio coś drgnęło gdzieniegdzie, ale to albo bogate dzięki SSE i Fiatowi Tychy, albo zadłużone po uszy Zabrze, albo ewentualnie średniej urody blaszak w Gliwicach). gdyby na Śląsku były 2-3 silne kluby, to pewnie byłoby inaczej i sponsorzy by się znaleźli. Z drugiej strony – od zawsze śląskich klubów było najwięcej w ekstraklasie i 1 lidze, co tydzień jakieś derby, podczas gdy z wielu województw nie ma tam ani jednego klubu, albo jeden.

  2. Cholerka nie miałem pojęcia że kibole mogą być lewakami, zapewne przez to że u nas to w większości prawaki, po przeczytaniu twojego artykułu siedze i „lasuje mi się mózg” nie wyobrażam sobie przypakowanego kolesia wołającego refugees welcome, a jednak tak jest. Pozdrawiam.

    od RacimiR: Lewaccy kibole raczej nie są przypakowani, ale dosyć bojowi. W internecie jest mnóstwo informacji na temat lewackich ekip z zachodu i południa.

  3. Dobry tekst. Musisz pamiętać jednak iż mimo ostatnich ,,przejęzyczeń” Grzesia S. Platforma jest pewna zwycięstwa w wyborach samorządowych.

    od RacimiR: Przed prezydenckimi też byli tak bardzo pewni zwycięstwa, że nawet Bronkowi się nie chciało iść na główną debatę do telewizji (gdzie mógł liczyć na duże przywileje). A Grzesiu po swoim niespodziewanym przypływie szczerości – bardzo szybko został przywołany do porządku przez żydoniemców, i teraz w temacie nachodźców „jest za, a nawet przeciw” 🙂

  4. http://www.alter.most.org.pl/policja/opis.html

    http://www.rmf24.pl/fakty/news-krakow-brutalna-interwencja-policji-podczas-koncertu-wosp,nId,202099

    Swego czasu jak studiowalem na agh (wtedy osoby studiujace kierunki techniczne byly na tej uczelni nazywane kujonami, a postepowe humanistyczne lewackie uczelnie produkowaly luzakow ale akurat ja nie o tym) bylem swiadkiem zadymy z tymi tzn. punkami (wtedy wiekszosc moich znajomych z agh mowilismy na nich po prostu brudasy, nosili kolorowe fryzury, jeansowe ciuchy pomalowane na kolorowo, bardzo wszyscy w akademiku dziwilismy sie ze mozna tak sie ubrac jak menel i zachowywac jak glupoludek , w owym czasie wszyscy ostro zakuwalismy aby nie wyleciec z uczelni a po studiach miec jakas prace).
    Poszlo o to ze ponoc jakis pijany punk zabrral puszke wolontariuszowi wosp, tych punkow bylo grubo ponad setka, w obronie wolontariusza wywiazala sie pyskowka ze studentami, po kilku minutach przyjechal radiowoz milicyjny a po godzinie zjechalo sie kilkanascie policyjnych suk (taki dostawczak policyjny do transportu kilku więźniów). Punkowcy zbili sie w kupke a policja strzelala do nich gumowymi kulami, nastepnie przez kilka godzin policjancji dzialali nastepujacym algorytmem:
    pojedyncze wylapywanie punkow, palowanie ile wlezie, ciagniecie po sniegu i do suki. wszystko obserwowalo kilka tys studentów z kampusu agh. Do wieczora bylo po wszystkim.

    od RacimiR: Gdyby ukradli skarbonkę z kościoła, to pewnie interwencja policyjna byłaby dużo lżejsza, niż w przypadku puszki świętego Jurka Owsiaka.

    • Nie mnie oceniac brutalnosc policji i czy dzialali w ramach procedur czy tez nie, uwierzcie mi ale to wszystko wygladalo bardzo brutalnie, krew na sniegu byla. Gumowe kule zabralismy sobie potem na pamiątkę. Policja sie wtedy nie cackala jak teraz i porraktowala punkow jak kiboli, calosc filmowala szwajcarska telewizja i poszla fama w swiat jak to w polsce policja jest brutalna. Ofiara stal sie tez klub studencki perspektywy (inna nazwa 38) i przez prawie 1.5 roku byl zamkniery po tym zdarzeniu, a szkoda bo to fajne miejsce bylo i najblizsza rozrywka byla na krakowskim rynku przez to. Natomiast dla mnie nauczka byla taka aby nigdzie sie nie dolaczac do zadnych subkultur mlodziezowych, kiboli, stowarzyszeń itd.
      Zaden z tego pozytek, najlepiej pilnowac wlasnego nosa, i wlasciwie do tej pory jest em takim samotnym wilkiem.
      Wtedy jeszcze nie wiedzialem co to jest lewactwo, narrodowcy, demokraci, jedynie komuchow nikt nie lubil bo taka wtedy bylo.
      Zreszta w wieku studenckim malo kto sie interesowal polityka, prawde mowiac bylem wtedy takim dzieciuchem, a takie osoby niestety latwo urobic. Orientacje polityczna czlowiek nabywa dopiero po 30tce jak sie ma wlasna rodzine.
      I podziekowania za kolejny fajny artykol, jak zawssze w punkt i dający do myslenia.

      od RacimiR: Te punki były jeszcze resztkami „ideowców”, o których pisałem na początku. Tez wówczas studiowałem, więc pewnie jesteśmy rówieśnikami. Antifa sorosowa wkroczyła do Polski dopiero kilka lat później i od tego czasu punki mają policyjną ochronę – takie coś już nie ma prawa się powtórzyć.
      A policja + imprezy studenckie = nieszczęście. Kilka lat później zastrzelili jakiegoś studenta w Łodzi na juwenaliach, bo pomylili amunicję gumową z ostrą… Było wiele innych skandalicznych przypadków, dlatego uczelnie często powoływały własne służby mundurowe, a policję na teren kampusu wzywało siędopiero, jak było już naprawdę gorąco. Jednak w ostatnich 10 latach policja mocno się rozwinęła (chyba głównie dzięki „treningowi” na kibolach) – są już bardzo profesjonalni, na wzór amerykański, mają też dużo lepszy sprzęt, wymaga się od nich jako-takiego wykształcenia. Ponadto każdy ma dzisiaj kamerkę w telefonie, więc policjanci nie mogą być zbyt brutalni, bo wiadomo, że nagranie od razu pojawi się w internecie i będzie duży skandal.

      • Tak się składa, ze ta gadka o ukradzionej puszce to była ściema policji, która została potem zdementowana.
        Policja zgarniała ludzi jak popadnie i dopiero na komisariacie dowiadywali się o tych śmiesznych zarzutach. Moja kumpelę zgarnęli już na dworcu zaraz po wyjściu z pociągu tylko dlatego że wyglądała na punkówę.
        I faktem, jest że w latach 1999 – 2004 tak wyglądała większość punkowych festiwali, aż ludziom się odechciało, albo wyjechali…

        A co do artykułu, to sorry, ale szkoda mi było oczu by czytać to do końca. Punk był przede wszystkim antyestablishmentowy i był wyrazem buntu dzieciaków z klasy robotniczej mających poczucie braku perspektyw. To poczucie, choć z nieco innych powodów, było też udziałem młodych ludzi po drugiej stronie żelaznej kurtyny. A świadomość ideologiczna i opowiadanie sie po jakiś stronach barykady przyszło dopiero później. Oczywiście pistolsi śpiewali niby ze sa anarchistami, ale oni robili to dla prowokacji i mieli nikłe pojęcia co to właściwie znaczy. Dlatego nie dziwi mnie, ze Rotten jest za Trumpem, bo od trzydziestu lat odgrzewa kotlety na imprezach dla korporacyjnej wierchuszki.

        od RacimiR: Punk był antysystemowy, ale od ponad 10 lat jest dokładnie odwrotnie. Jedyne charakterne punki mają lat 30+ , a młodzi to śmiech na sali – kundle Sorosa i alkoholiki.

  5. Premier Beata Szydło pojechała do Chin na planowanie ,,NOWEGO JEDWABNEGO SZLAKU”. Szydło spotkała się z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. Czy dla Polski budowa NJS byłaby korzystna, czy Polska powinna brać udział w projekcie ?

    od RacimiR: Ja nie bardzo wiem, na czym ten „nowy” szlak miałby polegać. Przecież już teraz prawie wszystkie towary w naszych sklepach wyprodukowane są w Chinach (z wyjątkiem żywności krótkoterminowej typu pieczywo i nabiał, bo miody już są przeważnie chińskie). Każdego dnia z Chin przyjeżdża do Polski pociąg towarowy, do tego niezliczona ilość statków. NJS według mnie istnieje od co najmniej 10 lat.

    • Cały czas zadaję dwa pytania na różnych forach i odpowiedzią jest albo milczenie albo bluzgi:
      1. Co my będziemy sprzedawać Chinom? Co my takiego produkujemy czego nie potrafią taniej wyprodukować Chińczycy? Jak do tej pory sprzedajemy im miedź w sztabach, a kupujemy u nich kable z tejże miedzi. Bilans handlowy jest 1:10 na korzyść Chin….
      Jeżeli będą do nas przyjeżdżać szybkie pociągi towarowe z Chin, to najprawdopodobniej nawet bułeczki na śniadanie będą pieczone w Chinach (oczywiście przesadzam, ale niezbyt wiele…..).
      2. Co będzie, jeżeli w poprzez Jedwabny Szlak stopniowo osiedli się w Polsce 10 – 20 milionów Chińczyków?
      A dlaczego nie?
      Kto im zabroni?
      Tybet skolonizowali demograficznie, teraz robią to samo na Syberii.
      A jak przyślą nam wojsko (tzn. firmy ochroniarskie :D) do ochrony swojego centralnego lotniska i centrum logistycznego?
      To co zrobimy?
      Zabronimy im? Zaskarżymy ich do trybunału w Strasburgu…? 😀 😀
      Należy też pamiętać, że dzięki komunistycznej „polityce jednego dziecka” 200 milionów Chińczyków NIGDY nie znajdzie żon….. To co im pozostaje? Ruszyć na zachód po blondynki…..

      Obawiamy się demograficznej inwazji muzułmanów – i słusznie – oni się mnożą jak króliki. A dlaczego podobnych obaw nie ma w stosunku do Chińczyków, których jest prawie półtora miliarda?
      Część miłośników Jedwabnego Szlaku to użyteczni idioci, którzy rozumują jak miłośnicy UE z czasów referendum w 2004r.: „Unia (Chiny) sypną kasą i znowu będzie jak za Gierka”.
      Ale pewna niewielka, ale wpływowa część (politycy, dziennikarze) to osoby dobrze opłaceni przez chińskie lobby. A Chińczycy mają naprawdę duży „fundusz reprezentacyjny”…….

      od RacimiR: My do zaoferowania Chińczykom oczywiście nie mamy nic (może poza turystyką). Chińczycy to duże zagrożenie, ale oni według mnie Europę zostawili sobie na sam koniec. Ich cele to Syberia i Afryka, potem Ameryka Łacińska. Do Europy czują duży respekt (pewnie ze względu na historię, gdy jeden Brytyjski statek z armatami potrafił sterroryzować im pół wielkiego miasta). Marne to pocieszenie, że jesteśmy ostatni w kolejce, ale de facto nic nie możemy zrobić. Europa i USA sami wyhodowali Chiny, pozbywając się przemysłu poprzez podatki i ekologów. Według mnie należy utrzymać jak najwyższe cła na chińskie towary, bo to są najczęściej słabej jakości buble.
      Ta liczba 200 milionów jest mocno zawyżona, musiałyby się tam rodzić chyba same chłopy przez kilkanaście lat. Zresztą „blondynki” to już strefa wpływów islamskich, więc mielibyśmy całkiem ciekawy konflikt muzułmańsko-chiński 🙂

      • Nie wiem, cholera czy te 200 milionów to prawda….
        Takie liczby krążą w necie… Ale prawdą jest, że tam się morduje/abortuje dziewczynki, bo posiadanie córki nie opłaca się… Syn to jest inwestycja, ale córka to koszty….
        Prawdą jest też, że Chińczycy żenią się z Rosjankami z Syberii i coraz ich więcej w Rosji….
        I nawet Putin nie ma na to rady……

        od RacimiR: Z tego co widzę w Pradze czy Londynie – Chińczycy i inni skośnoocy nie mają „brania” u białych kobiet. Wg moich obserwacji 95% par mieszanych z udziałem osób skośnookich to azjatka + biały, a nie odwrotnie. Zresztą każdym kraju świata rodzi się trochę więcej chłopców, niż dziewczynek (statystyki fałszuje to, że kobiety dłużej żyją, ale ogólnie jeśli chodzi o wiek rozrodczy – wszędzie jest więcej chłopów, nie tylko w Chinach).

        • Z tym jedwabnym szlakiem to możliwe że macie rację, z tym że projekt ten tak czy inaczej zostanie zrealizowany gdyż stoją za nim potężne siły i wielkie pieniądze, więc jeśli my nie położymy ręki na tym interesie to zrobi to zamiast nas ktoś inny, co więcej mam takie przeczucie że będą to niemcy, głośno mówił już o tym w wywiadzie z niemieckim dziennikarzem Żyrinowski. Oczywiście my jako wschodnia flanka NATO będziemy darli koty z rusami i nakładali embarga a ponad nami niemcy będą robili interesy.
          Kolejna kwestia to zawiązanie się silnej antyamerykańskej koalicji, czyli mam tu na myśli państwa BRICSU, obstawiam że w niedalekiej przyszłości owe państwa zajmą pozycje USA na świecie. W kontekście chylącego się ku upadkowi zachodu zorientowanie naszej polityki na szeroko pojmowany wschód jest dla nas szansą na odzyskanie Polski.

          Co do antify to zastanawiałem się czy o tym pisać ale postanowiłem się pochwalić, otóż ze 3 albo 4 lata temu ja i nawrócony przeze mnie na właściwe poglądy kolega wyczailiśmy w Parku Kultury dwóch przedstawicieli owej hehe bojówki, oczywiście ku chwale Ojczyzny załapali się na parę klapsów. Generalnie kiedyś to miałem straszne ciśnienie na tych śmieci ale doszedłem do wniosku że dla świata nie ma żadnego znaczenia czy jeden z drugim dostaną w cymbał, ich znaczenie jest marginalne więc nie ma po co narażać się na niepotrzebny przypał.

    • Szydlo pojechala szukac inwestorow chinczykow na centralny port lotniczy (co dla mnie jest idiotyzmem, wywrozona przez łeksperuf ilosc pasazerow okecia jest mocno przesaszona, port okecie poradzi sobie z ruchem lotniczym warszawy przez najblizsze 100 lat, ewentualny wzrost rekompensowalbym ulepszona optymalizacja okecia i rozbiciem ruchu na inne lotniska wojewodzkie), ten cpl to bedzie kula u nogi PISiorow, wybuduja kolosa za miliard a potem jeszcze kasa na utrrzymanie. Chinczycy juz nam mieli autostrady wybudować, wiemy jak sie to skonczylo. Tu bedzie to samo.
      Nowy jedwabny szlak to ewidentna jakas sciema, wszystko co zwiazane z odzieza przejeli zoltki, Łódź centrum dystrybucji, krakow tandyta i tomex żółte.
      Moze szydlo chce jakies oplaty za tranzyt pobierac…tu nie nadazam za pis. Co my chinom wyeksportujemy? Ogórki kiszone i bezpanskie psy?
      W chinach rzecczywiscie sto milionow chopa nie bedzie mialo partnera, ale niedaleko maja tajlandie, indie … poradza sobie, natomiast w polsce albo chinczycy zenia sie w swoim gronie, albo chinka ma meza polaka – zwroccie uwage na to, w krakau albo zakopcu widzi sie takie pary, chyba przez to ze polek rozsadnych kandydatek na zone brakuje 😉

      od RacimiR: Według mnie centralne lotnisko to dobry pomysł i zobaczysz, że jak powstanie to zacznie generować potężny ruch. Okęcie już teraz jest zapchane, a zobacz sobie jak szybko rośnie ruch lotniczy w Polsce w ostatnich kilkunastu latach – co rok to nowy rekord (np. na forum Skyscrapercity jest specjalny temat o tym) i ile jeszcze mamy do nadgonienia w tym względzie, jeśli chodzi o zachodnie kraje. Polacy zarabiają coraz lepiej, więc będą latali coraz więcej, tym bardziej, że przeloty są coraz tańsze. 10-milionowy Londyn ma 4 lotniska, które obsługują 3-krotnie więcej pasażerów, niż cała 38-milionowa Polska razem wzięta. Budowa nowego lotniska jest niezbędna, tym bardziej, że Okęcie leży niemalże w środku miasta i trudno je bardziej rozbudować, bo nie ma na to specjalnie miejsca. Okęcie niech będzie swego rodzaju londyńskim „City Airport” dla regularnych (drogich) linii i biznesu, a dla czarterów, turystyki, cargo i ‚lowcostów’ idealnie nada się ten planowany centralny port lotniczy.

    • Jeszcze jedno, w chinach do szydlo przyssal sie erdogan ze niby chce zwiekszenia obrotrow handlowych, europa zachodnia turcji nie wyszla (otwarcie rynku i wjazd do EU turkow do pracy)i chwala opatrznosci ze nie wyszła to teraz erdogan szuka tylnej furtki aby gdzies sie zakotwiczyc w europie.
      Ja ogolnie wisze przyszłość EU i polski tak: wiadomo ze za kilkadziesiat lat cala zachodna EU bedzie kalifatem islamskim, a muslimy jednak patrza dalekosieznie i eurropa wschodnia bedzie nastepna – na razie niby niepozornie troche muslimow mamy w gdansku i wawie ale z czasem sie rozmnoza majac macice polek za inkubatory. Lewactwo nieswiadomie tworzy im latwy grunt. Nawet PIS nic nie zrobi – a nawet moze ich nie byc to nieuniknione wystarczy ze gospodarka sie poprawi i beda sie osiedlac. Popatrzcie co mamy teraz – milion ukraincow, nieokreslona liczbe hindusow i chinoli (ci tez raczej mysla zeby z polski zrobic druga kanade) troche mlodziezy z europy południowej pracujacych w ousorcingu, wszystkich po trochu ale jak zsumuje sie to tych obcokrajowcow wyjdzie z 10%, w wiochach tego nie widac ale w duzych miastach i owszem. Starzy ludzie umieraja, polowa mlodych za granica, ktos musi ta luke wypełnić. Wspomnicie moje slowa za lat dwadzieścia, a moze nawet szybciej.

      od RacimiR: Ja bym szacował, że gdzieś 5% Polski to obcokrajowcy, ale faktycznie tendencja mocno wzrostowa. Nie wiem, jak by to można zatrzymać. Chyba tylko chroniąc swój rynek – gdy zaczniemy dość dobrze zarabiać, to wszystkie centra outsourcingu wyniosą się w pizdu na Ukrainę i do Indii. Nie możemy też oddać całych branż obcokrajowcom, jak to jest obecnie z kababami. W Czechach chyba nie ma ani jednego małego sklepu spożywczo-monopolowego, gdzie właścicielem nie byłby Azjata. Zawsze mnie to dziwiło – Czesi naród pijaków, a nie umieją we własnym kraju sprzedawać alkoholu puszkowanego i butelkowanego. A Erdogan niech spada na drzewo.

    • Oczywiście wiadomo że to Chiny najbardziej chcą NJS, najwięcej z tego korzyści by mieli. Ale powiedzmy sobie szczerze: Chiny niedługo staną się drugim supermocarstwem a to oznacza że Stany Zjednoczone będą musieli ostro rywalizować z Chińczykami (de facto już to się dzieje). Jedno jest pewne – na naszych oczach tworzy się nowy światowy porządek (i nie chodzi mi o NWO, Rząd Światowy itp. ale najzwyklejsze w świecie przemiany polityczne). Ciekawe tylko co będzie z naszym krajem w obliczu tych przemian.

  6. Rzeź niewiniątek? Żeby to jeszcze niewiniątka były. Z chęcią bym zobaczył jak by tym kretynom spuszczono solidny łomot, jedyną wadą tego by były tylko TVNy i inne GWóna, które by nic nie robiły tylko przez tydzień nawijali o tym jak to kibole zrobili krzywdę tolerancyjnej młodzieży.

  7. Piszesz świetne teksty, czytam z dużą przyjemnością. Liczę na komentarz w sprawie Magdaleny Żuk, bo to nietuzinkowa historia.

    od RacimiR: Dzięx 🙂 O Magdalenie chyba nie będę pisał, bo szykuje się niezłe „neverending story”, coś jak „matka Madzi z Sosnowca” i Ewa Tylman. Według mnie po części jest sama sobie winna, bo kobieta o mocno ponadprzeciętnej urodzie powinna wiedzieć, że samotna wyprawa do kraju arabskiego to nie jest najlepszy pomysł.

    • Zgadzam się.
      Modelka, taniec na rurze, nocny klub i tak dalej….
      Nie – dziękuję.
      Postoję.
      Niech spoczywa w pokoju.
      (….)

    • Źuk przebija tylman, wieczorek, matke madzi (na pikio z 20 artykulow o niej jest).
      Ewidentnie kobietom (samym ale tez niekoniecznie) dosypuja psychotropy do drinkow a potem je gwalca ile wlezie jak to arabowie, moze nawet je sprzedaja na godziny bogatszym szejkom. Potem taka pannica budzi sie gdzies, nic nie pamieta. Wstyd po takim zdarzeniu ich blokuje ze nawet w sieci nie chca o tym gadac. Arabusy najpierw posuwaja stare babska za ich przyzwoleniem, a po czasie przezucili sie na mlode.
      Akurat zuk malo wypila chyba i do konca ja psychotrop nie zmogl.
      Hugharda, i wogole egipt jest bardzo popularne wsrod mlodych malzenstw z polski na podróż poslubna (z dalszej rodziny kilka lat temu mialem parke co sie tam wybrala) a cenowo naprawde tanio. Tyle ze trzeba sie pilnowac, kobity nie opuszcza c na krok bo sie kilku adoratorow przyssie. Noi jak pic cos to tylko butelkowana woda bo klatwa faraona murowana 🙂
      Swoja droga moze wreszcie nawet najglubsze kobitki po tej historii zrozumieja zeby do krajow islamskich nie jeździć, zawsze to jakies pozytywy.

      od RacimiR: Żuk najładniejsza z nich była, więc pewnie dlatego taka popularność. Póki lewactwo będzie faworyzować islam – nic się nie zmieni. Ciekawe co w temacie Żuk ma do powiedzenia Kinga Dunin, co to wychwalała Arabów jako dużo lepszych mężczyzn, niż Polacy. W temacie Polek w arabskich krajach przypomniała mi się afera z koprofilią i piosenka Popka „Ballada o modelkach gównojadach” 🙂

  8. W 1983 roku jako już prawie dorosły nastolatek zaliczyłem Jarocin……
    Porównuję go z dzisiejszymi łudstokami Jurasa…
    I śmiać mi się chce 😀 😀
    Juras wyprowadza na scenę Komorowskiego, Bolka (też chyba był?) i takie podobne „ałtorytety”….. (np. Hołdys w kapeluszu ukrywającym łysinę podstarzałego hippisa) 😀
    I te nieszczęsne dzieciaki biją im brawo……
    Próbuję sobie wyobrazić ówczesnego sekretarza KC PZPR do spraw młodzieży, który usiłuje przemawiać do jarocińskiej publiczności……… 😀 😀 😀
    Musiałby mieć chyba za sobą pięćdziesięciu ZOMOwców, żeby mu zapewnili bezpieczny odwrót….
    Zostałby zaj***bany!!!
    Żywcem!!!!!
    😀 😀

    od RacimiR: Ja za młody na Jarocin, ale raz z ciekawości byłem na Woodstocku. Takiej hołoty w życiu nie widziałem. Rzygi, skrajny brak higieny, smród. Jedno wielkie sępienie (kasa, fajki, łyk piwa). Gdybyś biegał po Woodstocku w jednej ręce z papierosem, a w drugiej ręce z piwem – wyglądałoby to mniej więcej TAK 🙂

    • Zaliczyłem wtedy koncert Oddziału Zamkniętego z Krzysztofem Jaryczewskim w roli frontmana…
      Za jakiś czas stracił głos i jego kariera zakończyła się…..
      Byłem pod samą sceną, a po koncercie wykręciłem koszulkę… Parę litrów potu w niej było…. 😀
      „Obudź się”, „Gandzia”, „Zabijać siebie” i tak podobnie….
      To były czasy….
      Wiem, że to było ustawione, ale…..
      No właśnie………………………………………………..

      od RacimiR: Jeżeli to było ustawione, to chyba „trochę” wymknęło się spod kontroli 🙂

  9. Ostatnio antifa oraz inne chwasty zebrały w 200 osób w Poznaniu przy okazji jakiejś tam demonstracji. Pokrzyczeli, napineczka była taka, że aż groteskowa. Oczywiście pod sporą ochronką policji bo tak się akurat składa że w lataniu na makowca do komendanta oraz w strzelaniu z ucha antifa jest całkiem niezła w Polsce. Nie wiem czy to prawda, ale sami antifowcy przemykali chyłkiem na miejsce zbiórki bo podobno po mieście chodzili też kibice Lecha i chcieli porozmawiać o lewicowej ideologii . Na samym miejscu poleciały jajka w kierunku lewackich pustych łbów, rzucane przez jakąś grupkę kibiców. Antifa mając sporą przewagę liczebną ruszyła do ataku, ale policja ich spacyfikowała. Tu najlepsze, no beka na całego http://prostozmostu.pl/cyrk-na-manifestacji-antify-musicie-to-zobaczyc-video,6008.html
    Zresztą, napinka miała miejsce w Poznaniu, a wiadomo że pan presidio Poznania i jego ekipa tworzą atmosferę dla tęczowolubnego towarzystwa. Mam szwagra w Poznaniu, chłop jest załamany i twierdzi, że nawet nowe wybory niczego nie zmienią.
    Polska antifa to zbieranina zwykłych cip i rurkowców lubujących się w napojach wyskokowych oraz narko. Poza tym nie mają bazy do rekrutacji i poparcia, jak słusznie zauważyłeś.
    PS. ja osobiście muzykę punkową bardzo lubię, zwłaszcza tą brytyjską choć od zawsze wolałem porządny metal (im szybszy i agresywniejszy tym lepiej).

    od RacimiR: Poznań to faktycznie fatalne miejsce pod tym względem, nie wiem skąd to się bierze. Słabo znam to miasto więc, nie chcę tutaj wysnuwać pochopnych wniosków. Nawet Wrocław nie może się z Poznaniem równać, mimo też dużego lewactwa i opętanego prezydenta i tego, że kibole Śląska to raczej druga liga.
    Co do muzyki to uważam, że punk i metal umarł. Patrząc choćby na rozpiskę Metalmanii – w kółko te same zespoły, które były znane już 20 lat temu. Gruby Tom Araya, ledwo żywy Ozzy, Iron Maiden, którzy tłuką w kółko to samo od dekad i Metallika, która skończyła się po czterech i pół płytach. Godnych następców nie widzę, więc pozostaje posłuchać klasyki. Ja to głównie amerykańskie zespoły preferuję (Pantera, Tool, czwórka z Seattle), choć brytyjską muzykę uważam za najlepszą, ale akurat nie gitarową. O współczesnym punku to z litości nic nie napiszę. Kojarzy mi się on z zespołem „Poparzeni kawą trzy”, który występuje dla najaranych 15-latków na Woodstocku, którzy myślą, że są antysystemowcami 😀

  10. Racimir,
    Od kiedy odkryłem Twój portal to sporo czasu zajęło mi przestudiowanie większości artykułów.
    Ale jak już udało mi się to zrobić to moja świadomość jest o 100 % lepsza.
    Wiele osób o lewackich poglądach , które próbują ze mną dyskutować jest momentalnie gaszona i niestety nie mają żadnych sensownych kontrargumentów.
    Sprzedajne , antypolskie PO jest w odwrocie , lewacy tak samo. Marsz wolności okazał się totalną klapą 🙂
    Świadomość polskiego społeczeństwa jest coraz większa, młode pokolenie zaczyna coraz bardzie dostrzegać kto jest tym złym.
    Pracuje w sprzedaży i bardzo dużo rozmawiam , a bardziej uświadamiam co się dzieje.
    Pocieszam się tym , że bardzo mały % jest skażony lewackim , bezmózgim myśleniem.
    Na ilość rozmów , które odbyłem pewnie takich osób jest mniej niż 5%.
    Robisz naprawdę zajebistą robotę , chłopie , nigdy nie przestawaj, wielu prawdziwych Polaków jest Ci naprawdę za to wdzięczna.
    Gdybyś chciał kiedyś spróbować swoich sił w polityce to masz moje pełne poparcie, nie tylko słowne.
    Jak będziesz w stolicy napisz maila , razem zastanowimy się co jeszcze możemy dla naszego kraju.
    Tak trzymaj 😉

    od RacimiR: Witaj po prawej stronie mocy 😀

  11. RacimiR dobry artykuł. W połowie lat 90tych, kiedy byłem aktywnym kibicem Ruchu Chorzów i Łysym, to zanim zdążyłem dobiegnąć do Punka, już ich nie było 🙂 Kilka spotkań z punkami na Ligota/Panewniki. Raz dostałem od kilku Punków w autobusie, ale większej krzywdy mi nie wyrządzili. Znałem kilku naprawdę w porządku Punków w tym Punkówa moja można by rzec Przyjaciółka kiedyś. Potem nasze drogi się rozeszły, ale nadal ją bardzo dobrze wspominam. Swoje popiliśmy 😀 Na początku lat 2000-nych w Chorzowie trochę pogoniliśmy Punków 🙂 Ogólnie dawno temu znałem sporo Łysych z Katowice/Chorzów itd oraz Metali. No i jak wspomniałem kilku Punków charakternych. Nigdy nie przepadałem za Punkami, ale kilku z nich było wyjątkowych 😀 Jeszcze zapomniałeś o Sharpach, chyli te tzw teraz Antifa. To tez było tak samo zlewaczałe światopoglądowo.
    Pozdrawiam 🙂

  12. już kiedyś pytałem, ale nie było odpowiedzi, więc pozwolę sobie raz jeszcze: na ilu squatach byłeś?

    od RacimiR: Osobiście na dwóch (Londyn i nieistniejący w Chebziu). Jakby co, to na „Klątwie” i „Golgocie Picnic” nie byłem, ani gejowskiego seksu nie uprawiałem.

    • Serwus Racimir, widzę że lewaków ból dupy trwa, nawet piszą do Ciebie 😉
      Pozdrowienia z Kalisza

      od RacimiR: Władca to chyba nie lewak, tylko po prostu dociekliwy gość. Ale prawdziwi lewacy niekiedy piszą (bez żadnych argumentów oczywiście).

      • pewnie zaraz zacznie się nagonka i jechanie na ‚lewaka’.
        było użyte odnośnie lewaków, antify itp. określenie towarzystwa wzajemnej adoracji albo coś w tym rodzaju – i wygląda na to, że tu na stronie jeśli nie zgadzasz się w pełni z wszystkim i ślepo nie pójdziesz za wyznawanymi poglądami to od razu ‚ból dupy’ i jesteś lewakiem.

        o squaty zapytałem, bo akurat z tym się nie zgadzam. ja byłem na zdecydowanie większej ilości niż 2 (nie będę liczył). w londynie akurat nie byłem. do narkomańskich mógłbym zaliczyć tylko jeden – nie wiem czy jeszcze istnieje, nie będę pisał gdzie – nie na chebziu (byłem). z chebziem sprawa była dodatkowo taka, że ekipa wynajmowała ten budynek od pkp – płacili za niego co miesiąc.
        sępy, nieroby, prostytucja? pewnie tacy się zdarzają, ale takie uogólnianie jest słabe, bo poznałem wielu mieszkańców i akurat ani nie były to ćpuny, a z tego co wiem to ludzie pracujący – nie dupą. weź pod uwagę na przyszłość, że w tym względzie trochę mało wiesz, niezależnie od tego jaką niechęć odczuwasz do lewaków.
        co do narkomańskich to słyszałem, że we francji to jest akurat powszechne – tam byłem na jednym i akurat trafiłem na normalny. jestem przekonany, że wśród lewaków, squatersów odsetek ćpunów jest taki jak w innych grupach społecznych. bo nie wmówisz mi że kibice lub kibole są trzeźwiutkimi ludźmi.
        ogólnie mógłbym w odpowiedzi napisać długi tekst, ale jest to bezcelowe chociażby po spojrzeniu na komentarz powyżej – i tak będziecie wiedzieć lepiej.
        Kaliski Fanie Lecha, nawet gdybym był lewakiem, to co z tego? nie wolno mi poznawać innego punktu widzenia? to, że ty masz klapki na oczach nie znaczy, że ja też muszę mieć. a nie znasz mnie, więc nie masz pojęcia na ile jestem lewakiem, a na ile nie.
        RacimiR, jeśli nie życzysz sobie, żeby potencjalny lewak (czyli nie klękający przed każdym twoim słowem) czytał twoje teksty to daj znać, odpuszczę sobie.

        od RacimiR: Ze squatami jest pewnie tak, że jak robią jakąś imprezę dla osób z zewnątrz, to się pilnują nawzajem, żeby wiochy nie narobić i poprawić sobie „PR” – potem Wyborcza napisze, że to święte Mikołaje, bo rowery naprawiają. A w zwykłe dni – bailando. Choć znawcą nie jestem. Wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś pracuje i zarabia na siebie, to woli zamieszkać tak, jak normalni ludzie. Jeżeli jednak mieszka na squacie, to wiadomo, że musi mieć jakieś problemy (bezrobocie, nałogi, długi, alimenty, przewlekłe choroby itd). Skoro oni w większości pracują, to na co wydają pieniądze? Wszak odchodzi im podstawowy wydatek. Odkładają na fundusze emerytalne?
        Na Chebziu byli tolerowani, bo nie była to typowa żulownia w przeciwieństwie do tych z Gliwic czy Zabrza (mam na myśli czasy kilka lat wstecz). Co do kiboli to oni palą potężne ilości marihuany i ewentualnie amfetamina oraz mefedron, ale heroina, opiaty praktycznie nigdy. Squaty to raczej mi się kojarzą ze strzykawkami. Ja ogólnie jestem dużym przeciwnikiem narkotyków wszystkich, także alkoholu, wiec pewnie mamy trochę inną definicję narkomana.
        Sensem wpisu nie było ośmieszenie squatów, ale pokazanie, że to środowisko po prostu zdycha z powodu układania się z systemem. Te 125 tysięcy w Poznaniu ośmieszyło ich do reszty. A czytać i pisać możesz jak najbardziej, zawsze przyda się jakiś głos sprzeciwu, żeby nie było za nudno.

        • squaty ci się kojarzą – no właśnie, kojarzą. ja doświadczyłem ich bardziej niż tylko na zasadzie skojarzenia i nie tylko jako przychodzący na imprezę z zewnątrz (od razu uprzedzam, że nie byłem nigdy mieszkańcem squatu). i na tej podstawie ci mogę powiedzieć, że te na których byłem to nie jest narkomania i dziwkarstwo. a jeśli chodzi o strzykawki, to nawet ten ‚narkomański’ o którym napisałem nie był na tym etapie. chociaż o francji podtrzymuję – podobno tam to jest modne, ale podkreślam: podobno, sam nie widziałem.
          na co wydają kasę squatersi? nie wiem, nie zaglądałem im do kieszeni. tak jak nie wiem na co wydają dobrze zarabiający kumple, którym wiecznie brakuje kasy.
          wiem o co chodziło we wpisie – z większością się zgadzam.
          antifę sam uważam wśród ‚anarchistów’ za to, za co uważam kiboli wśród kibiców. jak dla mnie to są to w dużej mierze ludzie chcący się ponapierdalać, tylko podziału dającego pretekst szukają gdzie indziej.

          od RacimiR: Według mnie Antifa nie chce się napierdalać. Oni nigdy nie dążą do starcia (w tym sensie, jak kibole, którzy ustawiają się w lesie po umówione X osób, jak najdalej od policji, a gdy ktoś leży i zrezygnował z dalszej walki – jest nietykalny), tylko działają zawsze tam, gdzie jest zamieszanie, impreza masowa, kamery, dużo policji, zazwyczaj przy pomocy rzucania przedmiotami, ewentualnie partyzanckie akcje w przewadze liczebnej, z kijami, bronią białą. Gdyby robili to jak kibole (swego rodzaju hobby) to regularnie trenowaliby klubach walki, a tam 90% ludzi to narodowcy, a 10% to ludzie obojętni politycznie. Lewaków brak, ponoć mieli (mają?) jakiś klub walki w Poznaniu, ale to był ewenement i ciekawostka. Według mnie więc – kibole lubią się po prostu ponapierdalać (z byle kim, na gołe łapy, z braku laku robią to z osobami bliskimi ideologicznie, z którymi w razie zagrożenia z zewnątrz (islam) – będą walczyli ramię w ramię). Z kolei Antifa skupiona jest głównie na chęci zrobienia krzywdy (fizycznej lub sądowej) rywalom politycznym, a nie na samej nadupczance, o której zresztą mają nikłe pojęcie jeśli chodzi o Polskę (prawdopodobnie też jest powód finansowy, ale wiadomo, że honoraria wypłacane są w konspiracji).

        • Władco wszechświata, pytasz wyzywająco Racimira „już kiedyś pytałem, ale nie było odpowiedzi, więc pozwolę sobie raz jeszcze: na ilu squatach byłeś?”, wystarczy skończyć starą podstawówkę, żeby wyczuć w twoim pytaniu intencje dokopania piszącemu. Ale pudło. Racimir był na squatach (w twojej ocenie miejsce idylli). Zresztą sam odpisał. Nie będę za niego pisał.

          A poznawaj inny punkt widzenia, bardzo proszę, mam nadzieję, że z pożytkiem dla Ciebie, tylko nie wychodź z założenia, że ktoś napisał artykuł bez jakiejkolwiek wiedzy na temat, na który pisze (zob. swoje pytanie).

          Bez spiny.

          Pozdrawiam z Kalisza

          • odpowiedział, że był na 2. nie mam intencji dokopania, tylko skonfrontowania tego z moimi doświadczeniami. squaty to dla mnie żadna idylla. sam nie chciałbym na żadnym mieszkać. ale nie jest też tak, jak tu zostało opisane na podstawie dwóch i przypuszczeniach. a ja tylko w naszym kraju byłem przynajmniej na 8, więc widziałem trochę więcej.

            nie chodzi mi o spinanie, tylko o trochę obiektywności, której czasami mi tu brakuje – autora i komentatorów cenię za wiedzę i umiejętność analizy. ja się rzadko wypowiadam, bo albo za mało wiem, albo nie mam nic do dodania. ale akurat tym w tym przypadku wiem więcej.

            również pozdrawiam (serio bez ironii)

    • Rozumiem: nie byłeś, nie widziałeś – nie zabieraj głosu…… 😀
      1/ Nie byłem w kosmosie, ale wiem na 100%, że Ziemia jest spłaszczoną kulą;
      2/ Nie sadziłem nigdy nosa w g**wno, ale wiem, że ono śmierdzi;
      3/ Nie miałem nigdy męskiego członka w odbycie, ale wiem, że sodomia to coś obrzydliwego.
      P.S. Na squacie nigdy nie byłem, ale potrafię sobie wyobrazić jaki lewacka dewiacja robi tam syf…..

      • żeby czuć aromat gówna, to nie trzeba wsadzać w nie nosa, więc akurat to porównanie nie jest trafione. co do sodomii to życzę, żebyś nigdy nie doświadczył, ja też bym sobie nie życzył. rzecz w tym, że są tacy co spróbowali i im się spodobało. kiedyś ludzie w 100% byli przekonani, że ziemia jest płaska.
        ja na squacie byłem i lewacka dewiacja nie robi tam syfu, który sobie wyobrażasz. no i tu pojawia się problem taki, że co ja bym ci nie powiedział, to ty i tak mi nie uwierzysz. wybacz porównanie, ale w tym nie różnisz się od lewaka, który tobie nie da się przekonać do swoich racji.

        przy okazji zadam ci pytanie: wolisz, żeby tą stronę czytali tylko ci, którzy szukają tu wyłącznie potwierdzenia tego, a co wierzą i chcą krzyknąć „RacimiR znowu w punkt, zajebisty tekst, lewaki huje skurwisynzajebać!”, czy może jednak ludzie nie w pełni zgadzający się ze wszystkim czyli (według tego co tu zauważyłem) leee…leeee…leeewaaakiiiii….?

        od RacimiR: Przecież jest w miarę kulturalnie (w porównaniu z tym, co byłoby, gdyby narodowiec zaczął merytorycznie wypowiadać się na lewicowych grupach dyskusyjnych – tam od razu byłyby ostre bluzgi i szybki ban). Co do squatów – ja wychodzę z założenia, że każdy chce mieszkać tylko ze swoją rodziną, a nie z obcymi ludźmi. Chociażby dlatego, że współlokatorzy chcieliby używać jego dóbr, często bez pytania o zgodę. Pokazała to ewolucja człowieka na każdym jej etapie. W Izraelu kilkadziesiąt lat temu próbowano wprowadzić tzw. kibuce, czyli coś w rodzaju squatów, gdzie wszystko jest wspólne, a społeczeństwa są samowystarczalne. Eksperyment się nie udał, a kibuce trzeba było przerobić na normalne wioski, gdzie każdy ma własny dom. Mieszkanie w „komunie” jest wbrew naturze i według mnie spowodowane jest tym, że ktoś nie ma innego wyboru (tak, jak np. w przypadku noclegowni – nikt tam nie chce mieszkać, ale niektórzy nie mają wyjścia).
        Aha jeszcze byłem przypadkiem na squacie w Pradze na Żiżkovie, tzn. nie w środku, tylko na czymś w rodzaju bazaru, który mieścił się na ulicy pod saquatem – pisałem o tym chyba nawet w starym tekście „upadek narodu czeskiego” (hasło: mieszko).

        • nie twierdzę, że jest niekulturalnie. chodzi mi o to, że zaistniało podejrzenie o lewaka, to została od razu zwrócona uwaga.
          a mi chodzi po prostu o fakty, a nie przypuszczenia.
          w pradze nie byłem, nie stwierdzę. ale na podstawie większości polskich, szwajcarskich, niemieckich, francuskiego, słoweńskich, austriackich, rumuńskiego squatu mogę stwierdzić, że to nie jest wolna amerykanka, każdy robi co chce, bierze co nie jego. na większości (bo pewnie nie wszystkich) są zasady. robisz syf – wylot.
          ja bym nie chciał mieszkać na squacie, ale są ludzie którym to pasuje. są tacy, dla których to jest etap przejściowy, nagły zachwyt, który po czasie przechodzi gdy okazuje się, że nie jest tak kolorowo. ale nie jest tak, że jest ogólna rozpierducha.
          ja znam ludzi i z prawej i z lewej strony. i nie jest tak, że jedni są super, drudzy huje. z każdej strony jest mieszanka dobrych i złych. ekstrema w którąkolwiek ze stron jest moim zdaniem idiotyzmem.

      • aha, i nie chodzi mi o „nie byłeś – nie zabieraj głos” tylko o „nie byłeś, weź pod uwagę, że może jest inaczej niż ci się wydaje”.
        możliwe, że za bardzo się zapędziłem pisząc, że co bym nie powiedział, to i tak nie uwierzysz. po prostu tak założyłem, możliwe, że błędnie – wtedy powyższe porównanie odwołuję i przepraszam.

  13. Ja kilka lat temu wspominam akcje widelec, wspominam ja z perspektywy osoby postronnej.
    Niedaleko ulicy Konwiktorskiej (stadion Polonii) gram co tydzien w piłkę z kolegami z pracy. Tego dnia około 21 , cały stadion był otoczony wozami policyjnymi ( myśle sobie chyba jest mecz podwyższonego ryzyka czyli z Legią), Musiałem zaparkować samochód dalej niż zwykle i kw….ny że się spóźnię ,wiec przedzieram się przez szwadrony policyjne. Kątem oka zauważyłem grupę kibiców otoczoną przez policje i ustawione w kolejce suki policyjne, w które lądowano kibiców. Przeciskam się przez policje ( jakieś 30 policjantów) z reklamówka w reku i dresiku. Już prawie mi się udało i słyszę tylko z tyłu: A Ty dokąd!
    Odwracam się więc grzecznie i myślę tylko żeby jednak nie dać się sprowokować. Wytłumaczyłem ze ja na piłkę z kolegami i pokazuję gdzie idę Zrobili mi rewizje reklamówki i wypuścili.
    Pewnie jakbym krzywo spojrzał, odpyskował to wylądowałbym w areszcie w Radomiu. Dlaczego w Radomiu bo w Warszawie brakło miejsca w aresztach i kibiców rozwożono po sąsiednich miastach. Po powrocie do domu sprawdziłem co się stało. I okazało się ze wszystkich kibiców którzy maszerowali w zorganizowany sposób umieszczono w areszcie – jest sporo relacji jak katowano kibiców. Dla przypomnienia wtedy kibice Legii byli w konflikcie z ITI ( właściciel TVN-u) a ministrem spraw wew był Schetyna. Jest to przykład jak policja została wykorzystana przez neoliberałów do rozprawienia się z kibicami.

    od RacimiR: Tak właśnie było, boli mnie to, że widelec nie pozostanie nigdy rozliczony, tak jak inne skandaliczne sprawy jak podpalenie budki pod ambasadą. Zresztą za rządów PiS policja nadal jest nastawiona bardzo nieprzyjaźnie do kibiców (wbrew temu, co piszą w Wyborczej, że to niby teraz koalicja), zwłaszcza na meczach wyjazdowych. Nagminne jest opóźnianie kibiców kontrolami i utrudnianie im dotarcia na mecz. Ostatnio spotkało mnie to na meczu Legia-Ruch 19 lutego. Ja akurat dojechałem na czas, bo zerwaliśmy się z kordonu i dojechaliśmy sami, ale cała główna grupa była opóźniana przez mundurowych, przez co większość weszła dopiero w drugiej połowie (co gorsza – kibice Legii zamiast solidaryzować się z kibicami gości – woleli wyzywać od chujów i cwelów). Albo niedawny wyjazd Rakowa Częstochowa na Radomiak Radom – Raków zorganizował wyjazd, wszyscy mieli bilety, byli już 100 metrów od stadionu, a policja nagle postanowiła, że wszyscy wracają do Częstochowy, bo jest ‚wysokie ryzyko awantury’… Przecież gdyby policjanci zawrócili w ten sposób autobusy KOD przed jakimś „Marszem Europa”, to byłaby afera medialna na kilka miesięcy, komisja wenecka, Timmermansy, sankcje…

  14. Tak wyglądają demonstracje anarchistyczne w Grecji:
    https://www.youtube.com/watch?v=hUyib7FeuF4

    https://www.youtube.com/watch?v=_tUizs0yoO0

    od RacimiR: Greccy anarchiści to co innego – to ideowcy, często oddolni, a Sorosa i innych bankierów to by zatłukli na śmierć za zrujnowanie ich kraju i wypompowywanie pieniędzy za granicę. Porównywanie ich do polskich pseudoanarchistów jest krzywdzące. Polakom Soros by dał po 100zł i by poszli za nim w ogień.

    • Tak patrzę na ten cyrk na greckich ulicach i mam nieodparte wrażenie, że to jakaś gra, ustawka, zabawa w policjantów i złodziei…..

      Gdyby komuś tak na poważnie zależało na zakończeniu tych zadym, to zainstalowałby na dachach budynków kilku policyjnych snajperów….
      Jestem na 100% pewien, że nikt by nie przyszedł na następną zadymę gdyby zobaczył jak koledze obok eksploduje głowa…..
      Ja nie namawiam do czegoś takiego, ale próbuję sobie wyobrazić co by było gdyby się wydarzyło…..

  15. Ten jezyk niemiecki na filmiku z Marszu Niepodleglosci wlacza emocje. Przy nim zadymy z antifa wydaja sie jakies takie milusinskie.

  16. Jesteśmy ze Śląska, ale dla nas najważniejsza jest Polska! Ruch 1920 ChoRzóW!
    RacimiR tak na moje oko, w okolicach Rynku w nocy jakieś podejrzane typy się kręcą. Stawiam, że tam może być trochę lewaków. Ogólnie to tam wiele różnych osób się kręci. Akcentów kibicowskich też nie brakuje 🙂 Jednak żadnych naszywek itd itp z Antify czy innego łajna nie stwierdzono.

    od RacimiR: Na którym Rynku, bo tych to na Śląsku jest chyba z 50? Mam nadzieję, że wieczorem nie dostaniemy od Piasta, bo wtedy kaplyca.

  17. Przeczytałem caluteńki tekst, fantastyczna robota. Z małym ale, które nomen omen poniżej.
    Ruch anarchistyczny, przynajmniej we fragmencie który znam osobiście ściągał subkultury, w tym punkową, ale nie można wrzucić do jednego wora anarchistów z punkami lat osiemdziesiątych i początku lat dziewięćdziesiątych. Owszem, środowiska te się przenikały, ale do dziś pamiętam kolegę, który oburzając się na charczące z głośnika sex and violence the exploited rzec raczył : „wyłacz k.. te punkowe jęki”. A był 100% anarchistą 😉 a rok był 1989 i kasztany kwitły 😀
    Anarchiści ówcześni to pokłosie hipisów końca lat siedemdziesiątych i początku osiemdziesiątych, ruchu punkowego, oraz tzw. alternatywy (czyli chuj wie kogo, ale z bogatych domów) To był rdzeń. Ruch tworzył własną prasę, rzecz jasna podziemną , lub z drugiego obiegu, fantastyczne było „Fraternite”, bodajże kserowane przez stołecznych, dobry był zin „Przegięcie pały” dzisiejszego ulubieńca KOD, czyli Skiby Krzysztofa, było kilka satyrycznych zinów, czytać było co i po co 😉 Część tkwiła w akcjach typu Międzymiastówka Anarchistyczna, czy w ruchu Wolność i Pokój, który to walczył o obronę ludzi przed koniecznością składania przysięgi wojskowej 🙂 Ówczesny poziom zidiocenia formacji wojskowej można pooglądać u Falka w Samowolce, czy nieco przerysowany, ale równie ujmujący, u Pasikowskiego w Krollu. Dość sympatyczna i potrzebna to była inicjatywa.
    Jakaś tam ideologia była sprzedawana, a kto ją kupił, pozostawał wierny. Na narybek nikt nie liczył, zwłaszcza, że ustrój się przewalał i w końcu tkwiliśmy w wolnej Polsce. No chyba nikt nie będzie kąsał niewidzialnej ręki wolnego rynku, czyż nie? I tak paluchów nie widać przecież 😉
    Owszem w początkach wolności było wiele akcji anarchistycznych, przeciwko klerykalizacji, ba walczyliśmy ekologicznie o zakaz budowy Temelina i Stonawy (to taka koksownia czeska, smrodząca już nasze ziemie), ale zapał nikł, bo komuny nie było.
    tu przerywnik muzyczny, chyba najbardziej trafny- formacja sztandarowa polskiego anarchizmu
    utwór się nie zestarzał, co najwyżej my skronie ubogaciliśmy srebrem 😉 —> https://www.youtube.com/watch?v=3HyuEMUnkXE
    A pomost pomiędzy dzisiejszymi festyniarzami, a starym ruchem anarchistycznym istniał. Zbierał wykluczonych z ówczesnego rynku pracy „niedostosowańców” o bardzo roszczeniowych aspiracjach. Ci właśnie, wchodzący w dorosłość w połowie lat dziewięćdziesiątych i później, przyćmieni dodatkowo wieloma innymi subkulturami, stanowią wstęp do właściwej antify, o której zamilknę.
    Dlaczego? Bo ruchy lewicowe mnie mierżą bardzo, wręcz alergicznie 😉
    Bo dobrze jest być lewakiem na zachodzie, jest zasiłek można udawać wykluczonego – a w Polsce, no cóż, trzeba mieć pieniądz rodzicielsko-kieszonkowy by móc być zaangażowanym społecznie – to tak a propos filmu „zadzwońcie do mojego taty”
    ad rem:
    Dzisiejszy anarchista z przeszłości wciąż jest anarchistą. Głosuje w wyborach, by była równowaga. Niestety do poziomu intelektualnego anarchisty nie potrafią się dostosować lewacy wierzący, co skutkuje pełnią władzy lewaków „oświeconych”. Na szczęście pełnia władzy u lewaków wyznaniowych, bądź tych oświeconych, skutkuje tym samym – czyli pychą, a ta jak wiadomo, zawsze kroczy dwa susy przed upadkiem. A starzy anarchiści są cierpliwi – bo są 😉
    Jako, że poniedziałek, dzień bezmięsny, to na pohybel, jednym i drugim, tu wzniósł toast!
    Ja nadal czekam na prawicę, ale taką bez festynu organizowanego przez choćby brydżystę i wiecznego kandydata na urząd prezydenta 😉 Wtedy nie będę się babrał w szukaniu równowagi tylko zagłosuję na prawdziwą przeciwwagę.
    Pozdrawiam serdecznie

    od RacimiR: Czyli ogólnie mamy podobne zdanie – nowi kinder-anarchiści to zakały i szkodziki, którzy tylko ośmieszają swoich starszych kolegów. Metamorfoza wymienionego Skiby (i jego przydupasa – Konnaka) idealnie to pokazuje. Kiedyś ideowi anarchiści, dzisiaj jeden stroi głupie miny na festynach KOD, a drugi „antysystemowiec” zaniósł do banku 100.000 zł 🙂
    Cytując Kodyma z Apteki (ten akurat jako jeden z niewielu starych buntowników – trzyma fason): „Bardziej niż od samej sceny odcinałem się od ludzi, którzy w pewnym momencie zaczęli się z nią identyfikować. Mam na myśli palantów pokroju niejakiego Krzysztofa Skiby, który pasuje do ruchu niezależnego jak okulary do świni. Porównanie zresztą o tyle akuratne, że zdążył do świni upodobnić się niemal idealnie. Mądrej rzeczy to on nigdy nie powiedział, za to jest dobry w robieniu z siebie błazna, żeby zarobić jebane dwieście złotych. Konjo krytykuje praktyki banków, bo sam chciał zainwestować pieniądze zarobione na udawaniu pajaca i został wyje***y w sposób niezgodny z przepisami (śmiech). Akurat moim zdaniem zasłużył na karę za pazerność, bo jest kutwą taką, że można by go umieścić w Sevres pod Paryżem jako wzór skąpstwa- dodał Kodymowski.”

    • Skiba to przecież antysystemowiec!
      Występuje przeciwko „systemowi” PIS wybydlając się na spędach KODerastów….
      Czego to KODerasta nie zrobi dla pieniędzy…… 😀 😀

  18. Rynek w Katowicach i okolice. Bardziej okolice.
    RacimiR czasami teraz bywam na meczu, ale już dawno się nie udzielam. Oczywiście na stadionie dopinguję i nie umie przestać 😀 Dzisiaj Ruch 2-0 Piast 🙂

    od RacimiR: Ja też się nie udzielam, po prostu chodzę na mecze, niekiedy wyjazdy. Nic więcej, chuliganka i ultraska mnie nie interesuje, mam ciekawsze rzeczy do roboty. Ostatni mecz z Piastem (0:0) był najnudniejszym meczem, jaki w życiu widziałem, mam nadzieję, że dziś będzie lepiej. Co do Rynku w Katowicach – tam zawsze było menelstwo. Teraz żulernia nie może przebywać na dworcu (gonią ich od razu, nie to, co na starym „brutalistycznym” dworcu, gdzie już na samej estakadzie nad Pl.Szewczyka było się 10 razy nagabywanym o 20 groszy), więc idą na Rynek, gdzie ostatnio porobili nowe ławeczki, fontanny i inne atrakcje. Wydaje mi się jednak, że nie ma tam Antify, tylko zwykłe żuliki. To ogólnie trudno nazwać Rynkiem, bardzo nieprzyjazne i surowe miejsce, przypominające zajezdnię tramwajową, z jakimiś komunistycznymi klockami typu Zenit, Skarbek, Dom Prasy. Nigdy nie spędziłem tam ani minuty dłużej, niż czas oczekiwania na tramwaj.
    Rynek w Katowicach powinien być na Nikiszowcu albo ewentualnie na Placu Miarki.

  19. Zgadzam się, na Nikiszu powinien być Rynek całych Katowic 🙂 Te centra handlowe to porażka. Ile się różnej maści hipsterów, czy co to teraz jest się zjeżdża i ahy ehy. Lipa, że już mało kto przesiaduje na ławkach. Smutne to, ale cóż takie mamy smutne czasy.

  20. Racimir słyszałeś unia domaga się i straszy Polskę za nieprzyjmowanie nachodźców. Nie chcę siać defetyzmu ale martwię się że naprawde mogą nas „przydusić” sankcjami za które zapłacą zwykli Polacy.

    od RacimiR: Oni ciągle tylko straszą. Nie są w stanie wprowadzić sankcji, bo na to muszą się zgodzić wszystkie kraje (zasada liberum veto). Wystarczy, że Węgry i Polska nawzajem zagłosują przeciwko i sprawa załatwiona, a przecież jest jeszcze kilka innych krajów, które nie przyjmują. Jeżeli Unia jednak nas postawi pod ścianą to jestem za polexitem.

    • Problem w tym, że nie tylko UE chce nas ubogacić, ale również są naciski ze strony Watykanu gdzie rządzi komunista w białej sutannie.
      http://www.pch24.pl/rzeczpospolita-sugeruje–ze-nuncjusz-apostolski-w-polsce-naciska-na-rzad-w-sprawie-uchodzcow,51532,i.html
      Caritas ciągle organizuje jakieś imprezy na których są stręczeni „uchodźcy”, a z wielu ambon padają słowa o chrześcijańskim miłosierdziu wymaganym dla „uchodźców”…..
      Coraz głośniej jest o potrzebie zorganizowania referendum w tej sprawie… Oj, żebyśmy się nie przejechali…. Babcia z ambony usłyszy, że jak zagłosuje przeciwko „uchodźcom” to nie pójdzie do nieba i możemy sami się zaorać…..

      od RacimiR: Papież i parafie, które go słuchają to duży problem. Rząd powinien jakoś wejść do gry – jest zakaz uchodźców i koniec, a nie, że każdy sobie może na własną rękę przyjmować.

      • Tylko to lewacy, a nie Kościół mówią, że jedyny sposób pomocy uchodźcom (nachodźcom) jest ich przyjmowanie. Mimo, że Kościół jest hierarhiczny to i tak w większości to co padnie z ambony zależy od samego księdza (chyba, że jest czytany jakiś list ale to rzadko). Trzeba też pamiętać, że na Bliskim Wschodzie również są chrześcijanie, którzy tam są wręcz prześladowani. Oni mimo to zostali u siebie, bo inaczej myślą niż islamiści to jest po prostu inna kultura religii (patrz znana syryjka z śdm, ona teraz pomaga dzieciom itp. i cały czas jest w Syrii). Caritas pomaga akurat w jeden z najbardziej efektowny sposób czyli pomaga tym poszkodowanym podczas wojny tam na miejscu (wysyła pieniądze itp.), a nie sprowadza ich tutaj.

        • Mylisz się. Kościół katolicki pod wodzą Franciszka gwałtownie skręcił na lewo i praktycznie lewactwo przejęło nad nim kontrolę. Wypowiedzi Franciszka (w autoryzowanych wywiadach np. dla „La Republica” o tym, że „komuniści myślą jak pierwsi chrześcijanie”, jego troska o islamskich „uchodźców”, milczenie o mordowanych chrześcijanach świadczą o tym najdobitniej. A w Polsce? Zgnojono takich ludzi jak Międlar czy Kneblewski, ale takim osobnikom w sutannach jak Sowa, Pieronek czy Boniecki brylujących w ubeckich mediach dobre samopoczucie dopisuje. No i naciski nuncjusza na rząd Polski w sprawie „korytarzy humanitarnych” to nic innego jak kolejna próba sprowadzenia do Polski tej islamskiej dziczy.
          Kościół katolicki został przejęty przez lewiznę i jest to kolejny etap upadku cywilizacji zachodniej….

  21. Mieszkańcy krajów Europy Zachodniej dziwią się jak widzą zdjęcie polskiego metra. I dlatego w takich chwilach możemy cieszyć się że Polska poszła inną drogą niż kraje na zachód od Polski.
    https://ndie.pl/zachod-zaskoczony-zdjeciem-warszawskiego-metra-pewno-tej-planecie/

    od RacimiR: Nie jest znów tak źle, w jeździłem metrem w różnych krajach setki razy i było dokładnie tak samo, nikt mi nigdy nic nie zrobił. Chyba tylko Paryż i USA to syf, bo biali tam jeżdżą samochodami. Przeczytałem te komentarze na Twitterze i sporo z nich było o tym, że jeden gościu wygląda jak Hitler, a równie dużo było komentarzy Polaków, którzy zapraszali tutaj wszystkich chętnych… Fuck logic – zdjęcie, pokazujące, że Polska to kraj jednolity narodowo i etnicznie, a pod spodem komentarze dumnych z tego faktu Polaków, którzy piszą przyjeżdżajcie wszyscy, osiedlajcie się w Polsce, jesteśmy tolerancyjni! Tak samo mówili paryżanie, których metro wygląda teraz jak śmietnik.

    • Na zdjęciu jest wnętrze wagonu z napisem „Nur fur Poland”. Przepełniony wagon z kolorowymi uchodźcami jest doczepiony z tyłu, ale tego już faszystowski fotograf nie pokazał.

      Jednym słowem: faszyzm, rasizm, ksenofobia.
      😀 😀

  22. Dzień dobry,

    Chciałbym nawiązać do fragmentu dyskusji gdzie wziął udział pan ” władca wszechświata ” .
    Wczoraj o 23.00 słuchałem w TOK Fm wywiadu z Tomaszem Terlikowskim ( prawadzący Tomaz Stawiszyński) . Obaj panowie na początku mówili o reakcjach ” swoich obozów ” na takie spotkanie ( ” jak ty możesz kogoś takiego zapraszać do naszego radia, jak ty możesz iść na spotkanie to tego radia ” itp ) . Terlikowski mówił , że zamykamy się w swoich bańkach ( słuchałem kiedyś Renaty Kim z Newsweeka – ” wszyscy moi znajomi głosowali na Komorowskiego , ja nie rozumiem kto wybrał Dudę „, jest to że całkowita porażka tej dziennikarki ) i nie jest to dobrze, trzeba rozmawiać z inaczej myślącymi, bo w naszym kraju druga strona nie zniknie .

    Ja sam ( mam prawie 50 lat, mieszkam i pracuję na Śląsku , katolik konserwatysta wychowany na tarnowskiej wsi , ożeniony dawno temu z dziewczyną z Zagłębia, jej rodzina w większości po rozwodach – słaby lub żadny kontakt z kościołem lub religią – typowy Sosnowiec i Dąbrawa Górnicza ) muszę się konfrontować z różnymi środowiskami ( chyba jestem w mniejszości , moja żona powtarza , że za 10 lat do kościoła będzie chodzic 20 % ) . Słucham TOK FM i Radia Maryja , bardzo uważnie czytam to co pisze pan Racimir , ale też czytam blog Wojciecha Orlińskiego ( nie potrafię jednak zrozumieć dlaczego Orliński i jemu podobni twierdzą , że migracji z trzeciego świata nie można powtrzymać , skąd ta blokada umysłowa ?) i Krytykę Polityczną czytam i przeczytałem wszystkie książki Rafała Ziemkiewicza i itd. .

    Bardzo dobrze , jeżeli pana Racimira zaczną czytać ludzie o innych poglądach, zauważyłem też , że pojawiły się panie wśród komentujących ( generalnie kobiety mniej się interesują polityką i sprawami społecznymi, a szkoda ).

    Pozdrawiam z Katowic

    od RacimiR: Nie wiem, czy jest możliwy dialog, obie strony są bardzo zabetonowane i wolą słuchać/czytać własnego „Matrixa”. Według mnie trzeba poczekać na wymianę pokoleń, bo wielu starszych osób po prostu dało się zrobić w balona na filmik Michnika, miotającego się na korytarzu (który po wyłączeniu kamer zaczął się śmiać z ludzi, którzy w to uwierzą) czy Wałęsę „łamanego” w Arłamowie i inne podobne „legendy”. Ci ludzie już nie zmienią poglądów (patrz niedawny mój tekst o proeuropejskich fanatykach). Zwłaszcza, jeśli chodzi o Sosnowiec i DG, które nadal byłyby kilkutysięcznymi wioskami, gdyby nie Gierek.
    Co do powstrzymywania migracji – jest to możliwe, najlepszym przykładem jest Japonia, jeden z bogatszych krajów świata. Lewacy ze swoim „nie da się nic zrobić” są żałośni. To tak, jakbym wymieniał oponę w samochodzie, a obok lewak, który powtarzałby „zostaw to koło, i tak nie da się nic zrobić” – rzucał we mnie kamieniami. Skoro nie umieją nic zrobić, to niech chociaż nie przeszkadzają tym, którzy próbują coś zrobić. Pzdr 🙂

    • Ludzie twierdzący, że „nie da się powstrzymać”, „nie ma innego wyjścia”, „tak być musi” to wyznawcy marksistowskiego determinizmu historycznego w myśl którego wszystko zostało zaplanowane i zdecydowane przez Historię (nie mylić z Bogiem, którego marksiści nie uznają). Jest to bardzo wygodny argument dla wszelakich totalniaków, bo skoro wszystko jest ustalone , więc trzeba tępić tych, którzy ośmielają się buntować…..
      Migracji nie da się powstrzymać?
      Izrael robi to z dużym powodzeniem. Wysoki płot, a za nim żołnierze nie wahający się użyć pistoletów maszynowych w razie potrzeby. W tym państwie nie ma problemu nielegalnych imigrantów. Podobnie robi Arabia Saudyjska, która nie ma żadnych zahamowań w rozstrzelaniu na morzu łodzi z imigrantami.
      I co? Da się?

  23. Lata 90 w ogóle miały swój niepowtarzalny urok. Choć to pewnie efekt tego, że moje dzieciństwo przypadało na ten okres. Muzyka, kino, telewizja wydawały się wtedy jednak nieco ciekawsze. Dziś to jedna wielka papka. No i w latach 90 było nieco mniej ten poprawności politycznej i homopropagandy wszędzie. Na ulicach nie uświadczyłeś zniewieściałych chłopców z torebkami na ramionach. Ówczesna moda i trendy dziś wydają się dla wielu kiczowate, ale ja wspominam ten okres z dużym sentymentem :).

    od RacimiR: Tak właśnie było 🙂 Lewactwo dopiero wchodziło na salony – jedyny program w TV to „Rower Błażeja” – wszyscy oglądali to dla beki, jak Disco Relax. Dzisiaj GW z Roweru Błażeja robi „legendarny” program, a cała dzisiejsza telewizja wygląda podobny sposób.

    • O dziwo wówczas i TVN potrafił dać coś niezgorszego. „Twój problem, nasza głowa”, „Usterka” czy „Nauka jazdy”. No, generalnie było mniej tych debilizmów typu skoki do wody czy tańce na lodzie. No i nie zapominajmy, że wtedy w TV leciały jeszcze tak wartościowe programy jak „Vabank”, „Wielka gra” czy „Miliard w rozumie”. Dziś ostał się jedynie „Jeden z dziesięciu” :). Bajki dla dzieci też leciały wartościowsze niż dziś, choćby Anime na Polonii 1 (kultowe już dziś). Nie wiem jak Ty RacimiRze, ale ja się wtedy pasjonowałem Kapitanem Tsubasą :D. Muzyka wtedy, a dziś to zupełnie inny świat. Ja zawsze byłem fanem muzyki z lat 40-80, tzw. oldies, ale siostra to już ewidentnie Kelly Family czy Backstreet Boys :D.

      od RacimiR: Ja mniej więcej podobnie, co Ty. Tsubasa to podstawa, Daimos, Gigi. Kiedyś pół wakacji spędziliśmy z kumplami, żeby zrobić podwójny strzał braci Tashibana – ten, że dwóch razem kopie piłkę dokładnie w tym samym momencie, a piła dostaje takiej siły, że wbija się w mur. Serio w to wierzyliśmy, ale po tysiącu prób – zawsze któryś kopnął piłkę pierwszy. Gdy w końcu udało się kopnąć piłkę jednocześnie – odbiła się od muru, zamiast w nim zostać. Poczuliśmy się zdradzeni przez naszą ukochaną bajkę 🙁
      Z muzyką to ja głównie 80 + klimaty gitarowe i jakieś standardy hip-hopowe. Z Kelly Family zawsze miałem polew, ich twarze były dosyć… niekonwencjonalne. A boysbandy to wiadomo, że dla kobiet stworzone.

      • Ale zauważ jedno, dziś takie Kelly Family by chyba nie przeszło… Katolicka, wieeeelodzietna irlandzka rodzina, która śpiewa o Bogu, wierze i wartościach tak bardzo nieprzystających do dzisiejszych, chorych czasów. Nieee, dziś lepsza Gaga i Jay-Z ze swoimi jebanymi piramidkami.

        od RacimiR: To są wszystko produkty marketingowe, akurat było zapotrzebowanie, to ich wypromowali. Kelly Family grają zresztą znowu, Niemcy są na nich mocno napaleni i ich reaktywacja była głośną wiadomością w tym kraju.

        • Owszem, produkt marketingowy, ale wszystko odbywa się na zasadzie popytu i podaży oraz kreowania pewnych trendów. Dziś lepiej promować nawiedzoną Gagę czy inne pedalstwo niż rodzinne zespoły promujące jakieś tam katolickie wartości. Tak mi się w każdym razie wydaje :). Tyle w temacie. Ehh, sentymentalnie się zrobiło.

        • Serwus,

          zgadzam się z Pawu(L)onem – dziś nie ma klimatu (nie wnikam w sferę artystyczną) i przyzwolenia na taką tematykę czy takie kapelę. Jeżeli oni znowu wypalą, jak piszez RacimiR, to będę zdziwiony.

          Zobacz ile szydery jest z tych polskich muzyków, rockmenów, którzy poszli w stronę rocka chrześcijańskiego (jeżeli tak to można określić) np. Malejonek z Armii (chyba…).

          Pozdrawiam z Kalisza

          od RacimiR: Malejonek czy Litza (Luxtorpeda) mają dużo fanów, grają koncerty i żyją z tego. Natomiast „artyści” typu Janda, Steczkowska czy Kayah – grają tylko w dotowanych przez państwo instytucjach (i jeszcze im źle, bo mało dają!). Gdyby cofnąć im dotacje – nie utrzymaliby się finansowo.

      • Tsubasa, hehe, aż się łezka w oku zakręciła… Ile na ośce mieliśmy rozmów o tym, ile gier wzorowanych, człowiek nie zliczy…

        Teraz próbuje mojego Juniora (7 lat) wkręcić w tę kreskówkę i odkryłem w ten sposób współczesną podróbkę – Supar Strikers – zjechane po całośći, ale nie ma klimatu Tsubasy…

        Pzdr

  24. W Polsce za Antifę robią tzw. Obywatele RP, czyli stare capy po 50-ce.

    od RacimiR: Nie do końca. Mocodawcy są ci sami, cele polityczne również, ale to dwie różne bojówki. Antifiarze nigdy nie mają 50 lat – zazwyczaj wcześniej zaczynają rozumieć, że są sterowanie odgórnie i zmieniają poglądy.

    • Panie i Panowie,

      Poznań cały czas przeprasza za Tęczowego Jacka, poznańskich lewaków i miejscowych bohaterów z antify.

  25. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/do-prokuratury-trafilo-zawiadomienie-ws-wypowiedzi-beaty-szydlo/lnw8xpw
    Zobaczcie, Premier Beata Szydło została pozwana przez jakąś Krakowiankę o ,,szerzenie mowy nienawiści”. Na szczęście nie będzie miała żadnych kłopotów tym bardziej że prokuratura kontrolowana jest przez Zbigniewa Ziobro. Zastanawia mnie fakt kim jest ta donosicielka, pewnie powiązana z jakimiś lewackimi organizacjami albo przedstawicielka Narodu Wybranego (albo jedno i drugie). Mam nadzieję że polski rząd nie ugnie się i nie wpuści nachodźców (tak apropo to teraz w związku z dyskusją o nachodźcach to PiS-owi pewnie wzrosną sondaże tak szybko jak rzekomo spadły).

    • I jeszcze jedno: Jarosław Kaczyński i Beata Szydło sprzeciwiają się przyjmowaniu imigrantów. Ale już trochę inaczej zaczyna mówić szef MSZ Witold Waszczykowski. A mianowicie chce dawać Syryjczykom wizy humanitarne.
      Mam nadzieję że rząd się nie ugnie
      http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/witold-waszczykowski-deklaruje-ze-polska-przyjmie-uchodzcow/ecc87h7

      od RacimiR: Może to tylko dyplomacja? Te wizy po pierwsze miałyby być dla rannych w wojnie, a po drugie miałyby być tylko na rok. A nachodźcy po pierwsze – nie są ranni w wojnie, a po drugie chcą do Europy dożywotnio, z prawem ściągnięcia rodzin. Czyli zainteresowanie tymi wizami będzie de facto zerowe (przynajmniej taką mam nadzieję). PiS po prostu nie może przyjąć nachodźców w jakikolwiek sposób, bo Polacy nazajutrz wywiozą ich na taczkach.

    • Takie osobniczki jak ta „krakowianka” należy traktować jak naszych wrogów, którzy chcą nas zamordować. Nie ma dyskusji z takimi typkami.

    • Już 22 trupy – głównie dzieci i młodzież….
      Współczynnik miejsca zamachu = 100.
      😉

      od RacimiR: Bez przesady z tym 100, ja bym dał z 50, bo to jednak nie Londyn. W źródłowym tekście Madryt miał 75, a Nicea 40, więc 50 dla Manchesteru w sam raz. Liczba ofiar jednak stosunkowo duża, więc ogólna waga zamachu wysoka i medialna.

      • Ja współczynnik ustalam patrząc jak długo temat jest na czerwono na stronach interii. Nadal jest – chociaż podobno miał problem z wejściem….. Incydent, balon eksplodował, butla z gazem…..
        No i wreszcie – niestety – zamach….. Cała nadzieja w tym, że policja brytyjska ustali, że zdetonował się biały katolik nałogowo słuchający Radia Maryja oraz…. pastora Chojeckiego… 😀 😀

  26. Znalezionie w necie:
    7 stycznia 2015 Paryż – 12 ofiar‬
    ‪13 listopada 2015 Paryż – 130 ofiar‬
    ‪22 marca 2016 Bruksela – 32 ofiary ‬
    ‪14 lipca Nicea 2016 – 87 ofiar (dwie Polki)‬
    ‪22 lipca Monachium 2016 – 9 ofiar‬
    ‪26 lipca Francja 2016 – jedna ofiara
    ‪19 grudnia 2016 Francja – 12 ofiar (także Polak)‬
    ‪22 marca 2017 – Londyn 5 ofiar‬
    22 maja 2017 – 22 ofiary ( na ten moment)
    A i tak zawsze znajdzie się kilku idiotów, którzy napiszą, że w wypadkach samochodowych ginie znacznie więcej ludzi…… 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *