Zamachy w Paryżu

stade-de-france

Wczoraj – jak każdy zapewne już wie – miały miejsce zamachy terrorystyczne w Paryżu, w których zginęło około 150 niewinnych osób. Media nie trąbią o niczym innym, lecz konkretów tam niewiele. Każdy zdrowo myślący człowiek dobrze wiedział, że kolejne zamachy to tylko kwestia czasu i w przyszłości możemy spodziewać się wielu powtórek z „rozrywki”. Chciałbym w tym tekście opisać kilka moich luźnych, niepowiązanych ze sobą skojarzeń i spostrzeżeń – których oczywiście nie usłyszycie w telewizji. Zacznijmy od miejsca. Dlaczego Paryż? Według mnie z 2 powodów – jest to symbol Europy i jej największe miasto. Druga sprawa to przyszłoroczne mistrzostwa Europy w piłce nożnej i zastraszenie potencjalnych kibiców (stąd atak przy stadionie w czasie meczu). Nie przypominam sobie zamachu, który składałby się z kilku niezależnych części (chyba, że ktoś wierzy w „zamach” na Pentagon i Biały Dom w dniu zamachu na World Trade Center). Zawsze było jedno „pierdut” (i koniec), wczoraj z kolei zamach odbył się:

  1. Najpierw pod stadionem, w czasie meczu piłkarskiego Francja-Niemcy
  2. Chwilę później ostrzelano kilka restauracji z okien samochodu
  3. Na koniec w klubie muzycznym Bataclan, gdzie trwał koncert

W mediach panuje retoryka, iż służby mundurowe zdały egzamin. Według mnie jest dokładnie odwrotnie. Nic nie zrobili, żeby temu zapobiec. Z obecnych informacji liczbowych wynika, że policja mogła pójść sobie tego dnia na służbowego grilla i nic by to nie zmieniło. Jedyni martwi zamachowcy to ci, którzy z własnej woli byli obwieszeni ładunkami wybuchowymi (więc i tak by zginęli tego dnia, nawet jak policjant ich zastrzelił). Żenujący jest zwłaszcza wątek strzelania w restauracyjne ogródki z okien jadącego samochodu (4 lub 5 takich restauracji, położonych blisko siebie). Wszystko na to wskazuje, że to była jedna ekipa strzelecka, która w dodatku uciekła. Jeździli sobie po śródmieściu i strzelali jak do kaczek, a na koniec odjechali jak gdyby nigdy nic. Dzień później jakiś ważniak z francuskiej policji powiedział, że „nie wyklucza, że ataki na restauracje były ze sobą powiązane”. Mistrz logiki! Podczas ataku na klub muzyczny policja przyjechała dopiero, jak już nie było co zbierać – mimo to przeprowadzili szturm na pełen trupów klub. Z kolei w czasie zamachu przy stadionie coś musiało terrorystom pójść nie tak – zdetonowali gigantyczne ładunki wybuchowe i zabili (oprócz siebie samych) – tylko 1 (słownie: jedną) osobę. Mało jak na eksplozję, którą było słychać w całym mieście. Nie wiadomo, dlaczego nie zrobili tego przed/po meczu (gdy tłum szedł na/ze stadionu) lecz w czasie jego trwania – ewidentny błąd terrorystów. Reasumując – służby mundurowe dały dupy i nic nie zrobiły. Poniżej moment wybuchu w pobliżu stadionu (jeden z trzech), słyszalny nawet w telewizyjnej transmisji z meczu:

Jakże śmiesznie wyglądają przy tym zapewnienia Ewy Kopacz (długo ona jeszcze będzie premierem?), że Polska jest bezpieczna i świetnie przygotowana na potencjalne ataki terrorystyczne… Polska może i jest bezpieczna, ale nie dzięki antyterrorystom Ewy Kopacz, tylko dlatego, że jesteśmy biednym, mało medialnym, wschodnim, postkomunistycznym kondominium. Państwo, w którym najwyższe osoby rządowe dają się nagrywać na taśmy przy ośmiorniczkach – nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa własnej „wierchuszce”, a co dopiero zwykłemu obywatelowi (dlatego obywatele sami muszą działać). Póki co – nic nam nie grozi, lecz w przyszłym roku w Krakowie odbędą się Dni Młodzieży, a to wręcz wymarzona okazja na atak terrorystyczny…

Pojawiły się liczne wspomnienia styczniowego zamachu na redakcję Charlie Hebdo (pisałem o nim np. TUTAJ). Ja widzę tylko jedno podobieństwo – sprawcy byli islamskimi dżihadystami. No dobra – jest też drugie podobieństwo, oba zamachy były w Paryżu. Różnic z kolei jest całkiem sporo. Zamachy styczniowe były wycelowane w konkretne osoby, które przekroczyły granice dobrego żartu szmoncesu i za to odstrzelono im syjonistyczne łby. Coś w rodzaju kary za zbrodnię. Wczorajsze zamachy były z kolei wymierzone w niewinnych, nieświadomych ludzi (pewnie wiele ofiar wyznawało islam). Dlatego zamachy wczorajsze zasługują na najwyższe potępienie, gdyż był to rodzaj odpowiedzialności zbiorowej (Państwo lslamskie, które przyznało się do zamachów wydało oświadczenie, że wybrali akurat Paryż, ponieważ jest to stolica zepsucia i prostytucji).

szczuka

Niedawno Kazimiera Winawer Szczuka wypowiedziała powyższy cytat w kontekście tzw. „uchodźców”. Ciekawe co teraz ma do powiedzenia? (jeden z zamachowców był „uchodźcą z Syrii”, który przypłynął łodzią do Grecji).


Na osobny akapit zasługuje jak zawsze Gazeta Wyborcza. Sytuacja na ich portalu była bardzo dynamiczna. Najpierw, gdy jeszcze nie wiadomo było, że zamach zorganizowali islamiści – były 3 artykuły z włączonymi komentarzami. Gdy okazało się, że to jednak islamiści – komentarze błyskawicznie usunięto i wyłączono. Gdy napisałem na ich śmiesznym forum, że to nie jest wolność słowa – dostałem… bana na rok. Obecnie przekaz Gazety wygląda tak, jak poniżej, czyli „jeżeli nie jesteś lewakiem, to jesteś albo nazistą, albo dżihadystą”. Wtóruje im „Krytyka Polityczna”, której lider Sławomir „żydzi wracajcie” Sierakowski napisał felieton – w skrócie: „łączenie zamachu z uchodźcami to wzmacnianie sojuszu faszystowskich hejterów z dżihadystami”. Żeby było śmieszniej – 3 dni temu, po Marszu Niepodległości te same osoby opisywały narodowców jako ksenofobów, a dzisiaj są to już najwięksi przyjaciele dżihadystów… Nie wiem co oni tam palą, ale efekt jest odwrotny do zamierzonego – Polacy coraz mniej życzą sobie „uchodźców”, a wątpliwej jakości autorytety Michnika i Sierakowskiego ośmieszają się w oczach własnych czytelników (pomijam już to, że obaj mają krew na rękach poprzez wspieranie lewactwa i multi-kulti).

Tag obecnie wygląda główna wiadomość dnia na Gazeta.pl

Tak obecnie wygląda główna wiadomość dnia na Gazeta.pl

Na razie świat jest w szoku, temat jest chwytliwy, ale w dzisiejszych czasach – za 5 dni już nikt nie będzie o tym mówił, gdyż pojawią się nowe wydarzenia i nowe „przekazy dnia”. Kwestią czasu są kolejne zamachy. Aż dziw, że nie było jeszcze żadnego w Niemczech, lecz wymarznięci, głodni i wyposzczeni seksualnie „uchodźcy” na pewno coś niedługo zorganizują. Znowu przez kilka dni będzie to samo (co świetnie ujął R. Ziemkiewicz – screen poniżej) – a później wszystko wróci do normy, potem znów jakiś islamski zamaszek, szok, zapomnienie… i tak w kółko. To samo jest z Egiptem – co chwilę są tam terrorystyczne zamachy na turystów, a wszyscy nadal tam latają na wakacje. Europa zachodnia nie uczy się na swoich błędach i to będzie jej zgubą. Grunt, żeby Polska trzymała się od tego z daleka i nie przyjmowała elementu obcego kulturowo, by wyjdziemy na tym tak samo jak Francuzi.

ziemkiewicz-twitter

PS: Francja błyskawicznie przywróciła kontrole na granicach – oto symboliczny koniec strefy Schengen.

PS2: W klubie Bataclan w czasie zamachu grały koncert 2 kapele rockowe. Ciekawe, czy teraz Nergal spali koran? Powód już jest – atak na muzykę gitarową.

PS3: Marine Le Pen i jej „Front Narodowy” mają już wygrane przyszłe wybory.

PS4: Odwiedziny na niniejszej stronie wzrosły dzisiaj 3-krotnie. Właściwie to mnie trochę smuci… Staram się pisać o przyczynach dzisiejszej, chorej sytuacji, a ludzie pojawiają się dopiero po skutkach.

RacimiR, 14.11.2015

muzulmanie-modlitwa

2 myśli nt. „Zamachy w Paryżu

  1. Cóż z tego, że po skutkach. Dobre i to. W końcu lemingoza się zorientuje, jak jest dymana w mózg, a wtedy nie będzie gorliwszych od nich patriotów. Od razu im się odechce być radosnymi, kolorowymi, fajnymi (i martwymi) europejczykami. Życie jest silniejsze, zazwyczaj.

    od RacimiR: Wydaje mi się, że nie masz racji. Nie znam ani jednego leminga ani lewaka, który uderzyłby się w pierś i powiedział „przepraszam, mocno myliłem się w sprawie uchodźców”. Ich reakcje są absurdalne i nielogiczne oraz bardzo agresywne – winna jest oczywiście prawica i „faszyści”.

  2. Może nie mam racji, może jeszcze nie, ale znam takich, co byli bardzo zachwyceni swoim dobrym sercem, otwartością, tolerancją i chęcią pomocy braciom muzułmanom, a teraz – od paru dni – mają zdanie całkiem odmienne od wcześniejszego. Oczywiście, że się w żadne piersi nie uderzają, zachowują się tak, jakby nigdy inaczej nie myśleli (i nie mówili), więc siedzę cicho i nie przypominam im niczego. Niech myślą, że nie pamiętam, nie chcę ich zawstydzać, bo może uruchomił się w nich proces mądrzenia. Może.
    Wcześniej, parę lat temu, szlag mnie trafiał na tę ślepotę ludzką i powtarzanie jak własnych opinii z gazetozy. Ale przestał mnie trafiać, kto ma umrzeć głupi – umrze właśnie takim. Trudno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *