Sprawa ambasadora Schnepfa

schnepf

DON EMMERT / AFP/EAST NEWS

Od dłuższego czasu środowiska narodowców, patriotów czy chociażby Grzegorz Braun zwracają uwagę na bardzo problematycznego ambasadora w najważniejszym kraju świata, czyli Ryszarda Schnepfa (ריסזאַר סטשנעפּף) w USA. Jest to typowy przykład „geremkizacji”, „bartoszewskizacji” i „sikorskizacji” polskiej polityki zagranicznej. Również typowa jest jego ścieżka kariery – klasyczne „resortowe dziecko”, z rodzicami w osobach wysoko postawionych funkcjonariuszy PRL-owskiej żydokomuny, powiązanej z sowietami. Ojciec pana Ryszarda dodatkowo zwalczał Żołnierzy Wyklętych po II Wojnie Światowej. Pan Ryszard realizuje żydowską rację stanu w Stanach Zjednoczonych, kosztem polskiej. Jest wielkim fanem Jana Tomasza Grossa, filmów „Pokłosie” i  „Ida” oraz wypłaty odszkodowań przez Polskę za „współudział” w Holokauście. Pan Ryszard Schnepf to taki ulepszony Jan Hartman (Hartman v2.0), czyli szczuplejszy, mądrzejszy, sprytniejszy, mniej obżydliwy, ale jednak dalej z ogromnym podobieństwem do oryginalnego Hartmana. Obaj panowie zresztą dobrze się znają, bo byli reaktywatorami syjonistycznej loży B’nai B’rith (zdelegalizowanej przed wojną przez prezydenta Mościckiego z uwagi na powiązania z masonerią), której jeden z najważniejszych punktów programowych to dbanie o interesy Izraela (już samo to powinno dyskwalifikować go jako dyplomatę innego kraju, niż Izrael). Pan Schnepf był też dyrektorem „Fundacji Shalom” (w której zarządzie obecnie zasiadają takie znakomitości jak Gołda Tencer czy Chana Blumsztajn). Żoną pana Ryszarda jest pracownica Telewizji Polskiej Dorota Wysocka-Schnepf, która prowadząc główne wydanie wiadomości przedstawiała się jako Dorota Wysocka (bez Schnepf). Obecnie nie wiadomo, co ona robi na Woronicza, poza pobieraniem niemałej pensji.

Schnepf jest ambasadorem w USA od około 4 lat, więc został powołany na to ważne stanowisko w czasie rządów Platformy Obywatelskiej przez ministra Radosława „ośmiorniczka” Sikorskiego. Jednak już niemal pół roku Platforma nie rządzi, a pan Schnepf nadal w najlepsze sprawuje funkcję ambasadora w USA. Jest to sytuacja tak kuriozalna, jakby Marian Kowalski czy Leszek Bubel był ambasadorem Izraela w USA. Jeżeli mamy mieć takiego ambasadora – to bezapelacyjnie lepiej nie mieć żadnego. Nie dość, że trzeba mu płacić niemałe pieniądze, to w dodatku efekty jego działań pozostawiają wiele do życzenia i często bywają szkodliwe. To tak, jakby zatrudnić hydraulika do kapiącego kranu, a ten zalał całe mieszkanie, po czym straszył, że jak zostanie zwolniony to na pewno z powodów antysemickich. Pan Schnepf jest po prostu złym ambasadorem Polski. Sytuacja kilku milionów Polaków w USA za jego kadencji nie poprawiła się ani trochę, a wręcz pogorszyła się. Od 20 lat tylko obiecują nam zniesienie wiz – a nadal tego nie zrobiono (niewykluczone, że jest to sprawa zablokowana „na amen” przez Żydów). Amerykańska Polonia nie czuje wsparcia ze strony ambasady. Pan Schnepf zajęty jest, jak to powiedział jego były szef – robieniem łaski Amerykanom (i swoim rodakom Żydom), a dla Polaków nie robi nic. Nie wiem po co nam taki zbuntowany ambasador? Niech jego miejsce zajmie ktoś z najwyższej półki, bo USA to nie jest miejsce, gdzie można wysłać ambasadora syjonistę i sabotażystę.

schnepf

źródło: Wpis Ryszarda Schnepfa na Facebooku

W ostatnim czasie sprawa Schnepfa stała się tematem numer jeden w polskojęzycznych mediach za sprawą powyższego wpisu na Pejsbuku. Najlepszy jest wywód o budowaniu w Stanach Zjednoczonych wizerunku Polski bez antysemityzmu 🙂 Udowodnił to np. biorąc udział w pokazach „Pokłosia” w USA czy komplementując książki Grossa. Gdy Obama mówił o „polskich obozach” to Schnepf nie zareagował, choć jest jego zasranym obowiązkiem prostowanie takich lapsusów słownych.

aj_wajCezary Gmyz Zapowiedział, że za ten wpis wytoczy proces przeciwko Schnepfowi. Dorota Kania celnie napisała: „Schnepf zagrał antysemicką nutą, chociaż w tekście nie ma ani słowa na temat Żydów. Nigdzie, w żadnym akapicie ani zdaniu nie ma nawet cienia antysemityzmu. Nie przeszkadza to ambasadorowi Schnepfowi rzucać bezpodstawnych oskarżeń, odwoływać się do 1968 r., uderzać w wysokie nuty pisząc o swojej rodzinie. Tymczasem jest to nieprawda. Ambasador Schnepf jest kiepskim ambasadorem i urzędnikiem MSZ, o czym świadczą fakty z jego przeszłości. Odwoływanie się do wydumanego antysemityzmu to nic innego jak paskudna gra w obronie własnej”. Minister Waszczykowski (czyli de facto bezpośredni przełożony Schnepfa) również skrytykował swojego podwładnego.

merchant3Prawdopodobnie są plany, by zakończyć misję pana Ryszarda, bo ten przestaje zachowywać dyplomatyczne pozory wierności Polsce (a przecieki na pewno ma najwyższej klasy, w końcu jest mocno ulokowany w „środowisku”). Emocjonalny wpis Schnepfa to prawdopodobnie efekt „kilku głębszych”, po których dorwał się on do komputera i na swój sposób skomentował tekst „Resortowy ambasador” w Gazecie Polskiej (który prawdopodobnie jest zalążkiem kolejnej części książki o „Resortowych Dzieciach”, a Schnepf pewnie ma więcej grzechów za uszami, więc zawczasu nastroszył kolce). W tekście Doroty Kani opisano PRL-owskie „kariery” rodziców pana Schnepfa. Linia „obrony” pana Ryszarda jest klasyczna – zaatakował on Dorotę Kanię, Cezarego Gmyza i ministra Waszczykowskiego za… antysemityzm. Żydzi bardzo często stosują regułę, że jak mają rację i mocne argumenty, to swoich racji dochodzą w sądzie i wywalczają gigantyczne odszkodowania. Jeżeli jednak nie mają ani racji, ani argumentów, to oczerniają przeciwnika wyimaginowanym antysemityzmem. Jak to powiedział Isaac Bashevis Singer: „Żyd nie umie żyć bez antysemityzmu – jeśli go nie ma, gotów jest go stworzyć”. Schnepf już prawdopodobnie wie, że jego dni w Waszyngtonie są policzone, więc poszedł va banque i rozpaczliwie poprosił o pomoc środowiska żydowskie, aby nagłośniły sprawę – jak to nazistowska Polska z powodów wyłącznie antysemickich odwołuje swojego ambasadora, a on sam boi się o swoje dzieci, żeby źli Polacy nie spalili ich żywcem w stodole. Póki co sprawę „antysemityzmu” nagłośniły syjonistyczne media polskojęzyczne typu Gazeta Wyborcza, Newsweek, Polityka czy Natemat.pl. Zgodnie z logiką – na 100% temat będzie podjęty przez The Washington Post, gdzie ogromne wpływy ma Anne Applebaum, żona Radka „twittera” Sikorskiego, który powołał Schnepfa na stanowisko ambasadora (oczywiście z artykułu w Washington Post zrobi się „echa z zagranicy” w polskojęzycznych mediach, wymienionych powyżej – stara, sprawdzona metoda). Prawdopodobnie więc – burza medialna, łącząca Polskę z antysemityzmem dopiero przed nami.

Nie wiadomo, czy pan Schnepf jest bardziej wierny Izraelowi, Rosji czy USA, ale nie jest to tak istotne. Ambasador Polski ma być wierny Polsce, bo za to mu płacimy. To jest jedna z najbardziej denerwujących dla mnie rzeczy – jurgieltnik i szkodnik, który dostaje wypłatę z podatków, zebranych od polskiego społeczeństwa. Jego wątpliwej jakości amerykański kontrakt kończy się za 3 miesiące, więc ostentacyjne odwoływanie go byłoby niezbyt dyplomatyczną zagrywką, ale po prostu nie należy przedłużać jego misji w USA. Skoro jest tam już 4 lata, to raczej żadnych tajemnic nie zdołamy uratować przed wrogami, bo już dawno je poznali.

merchant2Po odwołaniu pan Ryszard niech np. pilnuje budki przed ambasadą Rosji w Warszawie, żeby jej znowu jakiś „koncepcjonista” nie podpalił, bo znowu będą „jaja”. Jeżeli jednak rząd PiS przedłuży amerykański kontrakt ze Schnepfem, to będzie wiadomo, że działają w obcym interesie, albo są przez kogoś szantażowani i zasada „Magdalenki” (rządzimy na zmianę i nie robimy sobie krzywdy) nadal obowiązuje. Będzie wtedy należało wymienić cały rząd, dbając o to, żeby do koryt nie wrócił poprzedni układ. Mam nadzieję, że rząd nie będzie tak głupi, bo sprawa stała się na tyle głośna, że pozostawienie Schnepfa na stanowisku najważniejszego ambasadora byłoby strzałem w stopę. Zdaję sobie jednak sprawę, że zdjęcie go ze stanowiska będzie wymagało wielkich „cojones”. To ogólnie kuriozalna i absurdalna sytuacja, że dane państwo ma problemy ze zdymisjonowaniem własnego podwójnego agenta, bo lobby „tego drugiego” państwa zbyt mocno naciska. Mam jednak dużą nadzieję, że dni Schnepfa w Waszyngtonie są policzone.

PS: Te Ryśki to jednak nie są aż takie fajne chłopaki. Kalisz, Petru, a teraz Schnepf…

PS2: Należałoby się przyjrzeć również innym polskim ambasadorom (zwłaszcza powołanym na stanowisko za czasów rządów syjonistów Mazowieckiego, Geremka, Rotfelda, Bartoszewskiego i Sikorskiego), bo takich Schnepfów z pewnością jest na świecie dużo więcej.

PS3: Przydałoby się wprowadzić zasadę, że ambasador musi być wyłącznie Polakiem, z „pojedynczym” obywatelstwem. Nie z powodu uprzedzeń, ale z powodu braku podejrzeń o bezstronność. Coś na wzór sędziów sportowych w meczach międzypaństwowych – nigdy nie mogą pochodzić oni z kraju, którego drużyna gra w danym meczu. To tak, jakby w meczu piłkarskim Izrael-Włochy sędzią głównym była Anda Rottenberg, sędziami liniowymi Seweryn Blumsztajn i Agnieszka Holland, a Włosi nie mogli tego skomentować, bo zostaliby oskarżeni o antysemityzm.

PS4: Dla ciekawych tematu Schnepfa – podaję 2 odnośniki do tekstów, w którym wiele o nim napisano. Pierwszy – profesora Jerzego Nowaka oraz drugi – dyplomaty Jana Kobylańskiego.

Schnepf, fot: wikipedia

Schnepf i jego ciepłe spojrzenie, fot: wikipedia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *