Podsumowanie sylwestrowe

Właśnie trwa siódma doba nowego, 2017 roku. Skończyło się ‚Vacatio Silvestris’ i można pokusić się o małe podsumowanko noworocznych wydarzeń. Czym jest tajemnicze ‚Vacatio Silvestris’? Już wyjaśniam – chodzi o nowe zjawisko, które polega na odczekaniu kilku dni od Sylwestra, aby wszystkie media (zwłaszcza te ‚wolne’, lubujące się w pouczaniu Polaków) zapoznały się z przykrymi zdarzeniami z ostatnich dni i zdecydowały, czy mają zamiar informować, czy może wyciszać. W zeszłym roku ‚Vacatio Silvestris’ trwało 6 dni – dopiero szóstego stycznia 2016 zaczęto w mediach mówić o tym, co działo się przez dworcem kolejowym w niemieckiej Kolonii. Dziś jest 7 stycznia, więc ‚Vacatio Silvestris’ uroczyście uważam za zakończone – sylwestrowe wydarzenia zostały albo ogłoszone, albo skutecznie wyciszone. Poniżej krótka lista pierwszej z tych grup (z oczywistych względów wydarzeń z drugiej grupy nigdy nie poznamy, chyba, że ‚Vacatio Silvestris’ jeszcze się nie zakończyło).


Zamach w Stambule

1-go stycznia 2017, o godzinie 1:15 uzbrojony zamachowiec wszedł do luksusowego klubu tanecznego ‚Reina’ w europejskiej części Stambułu, po czym zaczął strzelać do imprezujących tam osób. Sprawca do dnia dzisiejszego nie został schwytany (tzn. wczoraj uroczyście ogłoszono, że zamachowiec jest w rękach służb, ale po chwili okazało się, że złapali jakiegoś niewinnego chłopa, podobnego z wyglądu). W sylwestrowym zamachu zginęło około 40 osób, a odpowiedzialność za zdarzenie wzięło na siebie Państwo Islamskie. Można się dziwić, dlaczego dżihadyści zaatakowali w islamskim kraju. Rozwiązanie zagadki jest proste – większość ofiar to cudzoziemcy, a klub Reina uchodzi za bardzo „zachodni” (drożyzna, upadek obyczajów, dużo gości z zagranicy, sporo białych prostytutek). Zamachowiec, według zeznań świadków, przebrany był w strój świętego Mikołaja, co pokazuje, że okolica musiała być bardzo „europejska”, inaczej osoba w tym stroju szybko zmieniłaby się w schowek na noże – szansa na zabicie jakiegoś religijnego muzułmanina była więc w klubie ‚Reina’ minimalna.

Stambuł jest obecnie niekwestionowanym liderem w ilości i „jakości” zamachów terrorystycznych. 3 tygodnie wcześniej 38 osób zginęło wskutek wybuchu podczas meczu piłkarskiego lokalnego Beşiktaşu. Pod koniec czerwca wcześniej na tamtejszym lotnisku zginęło około 50 osób. Zamachy w Stambule nie są jednak takie medialne, jak te w Paryżu czy Brukseli, teraz nie było nawet chodnika wymalowanego kredkami, ani zmian pejsbukowych profilówek. Zrobić w tym mieście zamach jest stosunkowo łatwo, więc pewnie jeszcze nieraz to niegdyś chrześcijańskie miasto będzie świadkiem „rozrywki” i strzelanin, natomiast nigdy nie będą to główne wiadomości w Unii Europejskiej (a właśnie o rozgłos medialny chodzi islamskim terrorystom).


Kebab w Ełku

Kebab Ełk

W sylwestrową noc 21-letni Daniel z Ełku ukradł 2 butelki Coca-Coli z lokalu gastronomicznego „Prince Kebab”, należącego do „książąt orientu” z Afryki Północnej. Wybiegło za nim czterech mężczyzn, pracujących w lokalu (2 Algierczyków, 1 Tunezyjczyk i 1 Marokańczyk). Jeden z nich (Tunezyjczyk) zadał Danielowi dwa ciosy nożem, w wyniku których Daniel zmarł na miejscu. Po wszystkim napastnicy wrócili do lokalu, zamknęli się tam od wewnątrz, a po przyjeździe policji udawali, że siedzą na tureckim kazaniu nie wiedzą o co chodzi. Po chwili pod lokalem zaczął gromadzić się tłum (około 300 osób), domagający się ukarania sprawców. Cała oliwkowa czwórka została szybko aresztowana (zabójcy grozi dożywocie, resztę wypuszczono, choć de facto za nieudzielenie pomocy cała czwórka powinna odpowiadać). Niespokojnie było przez cały kolejny dzień – wybito kilka szyb w feralnym „Prince Kebabie” oraz kilka kolejnych szyb w lokalu kebabowym kilka ulic dalej, należącym do tego samego właściciela. Wbrew temu, co sugerują niektóre media – nie było żadnych zamieszek, nikt nie został ranny (oczywiście nie licząc zmarłego Daniela). Lewicowe media próbowały usprawiedliwiać zabójców, publikując bzdurę, jakoby Daniel wrzucił do lokalu petardę. Później cichaczem wycofano się z tego zarzutu – okazało się, że petarda była odpalona nie w lokalu, tylko na ulicy, a miało to miejsce już po zabójstwie Daniela. Dużo jednak ludzi podchwyciło ten kłamliwy przekaz, więc nadal twierdzą: „należało się idiocie, mógł nie wrzucać petardy do restauracji”. Nie zamierzam tutaj bronić Daniela i robić z niego aniołka, bo po pierwsze był już notowany przez policję, a po drugie ukradł te 2 napoje. Jednakże kara, która go spotkała była zbyt wysoka (tym bardziej, że kebabowcy odzyskali napoje, zanim go zabili, co potwierdził prokurator). To samo twierdzą ludzie, którzy zgromadzili się pod lokalem. W sumie aresztowano kilkanaście osób, ale najpoważniejszy zarzut to „czynny udział w zbiegowisku”, więc wszyscy zostali wypuszczeni, bo straty wyrządzone przez „zbiegowisko” to raptem kilkaset złotych. Ktoś próbował podpalić mieszkanie, wynajmowane przez kebabowego Algierczyka, ale w tej sprawie toczy się osobne postępowanie. W tym samym czasie we Wrocławiu podpalono inny lokal z kebabem, a pod Łodzią elewację podobnego lokalu pomazano sprajem. Jakiś Pakistańczyk wyłapał oklep w Ozorkowie. Jednak po 2 dniach od zabójstwa – napięcie opadło.

Autouzupełnienie google reaguje błyskawicznie (choć żadnej bitwy pod kebabem nie było)

Według mnie – reakcja lokalnej społeczności była bardzo dobra. Z jednej strony – dość łagodna, bo nikomu nic się nie stało, nie licząc drobnego uszkodzenia mienia. Z drugiej strony – reakcja była na tyle zdecydowana, że teraz muzułmanin dwa razy zastanowi się, zanim wyskoczy na Polaka z nożem. Ci o słabszych nerwach pewnie wyjadą na zachód (ja po nich płakał nie będę, gospodarka też). W świat poszła informacja, że Polacy nie pozwolą sobie w kaszę dmuchać. Muzułmanie doskonale rozumieją ten argument, z nimi zresztą inaczej nie można się komunikować, aniżeli w sposób siłowo-plemienny. Oni nie rozumieją lewactwa, malowania chodników kredkami, marszy milczenia i grania „Imagine” Johna Lennona na miejscu zbrodni. Te polityczno-poprawne reakcje na zbrodnie są dla nich tak bardzo niezrozumiałe, że aż gardzą nimi. Z kolei bardzo bliskie są dla nich zachowania plemienne i odpowiedzialność zbiorowa. Jeden zabił – dostanie dożywocie, a jako bonus – kilku kolejnych dostanie po ryju, kolejnych kilku będzie miało straty finansowe. Klasyczny model izraelski – jeden coś przeskrobie, a zostanie surowo ukarany, dodatkowo wielu innych ucierpi. Muzułmanie to rozumieją.

Jutro (8 stycznia) lewactwo sorosowe organizuje w Warszawie pikietę „antyrasistowską” ku upamiętnieniu Daniela. Żartowałem, oni mają w dupie Daniela. Pikieta ma być sprzeciwem dla „narastającej fali przemocy” wobec muzułmanów. Aż się prosi zrobić kontrę z… flagami Izraela. Lewakom chyba mózgi by wybuchły z „rozkminki”, czy są bardziej proislamscy, czy proizraelscy. W Polsce ataki na muzułmanów to działania spontaniczne społeczeństwa, w Izraelu są to z kolei akcje, finansowane i nadzorowane przez państwo. Gdy jeden Palestyńczyk zabije Żyda – zostaje skazany na śmierć, ale oprócz tego stosowana jest prewencja i odpowiedzialność zbiorowa – niszczone są wioski Palestyńczyków oraz zatruwane ich studnie z wodą pitną. Jutrzejsza, warszawska pikieta lewaków to kwestionowanie polityki Izraela, czyli klasyczny antysemityzm. Sami Żydzi mają wybiórcze podejście do postępowania z islamistami. Dlatego jutro w Warszawie odbędzie się pikieta, zorganizowana przez środowiska żydowskie, która negować będzie działania, stosowane regularnie przez Izrael. Jak to śpiewał Kazik- „Jedno prawo dla nas, a drugie prawo dla nich”.

Sprawa ta pokazuje jeszcze, jak bardzo różni się kultura polska od berberyjsko-arabskiej, jeżeli chodzi o broń białą. Muzułmańscy mężczyźni niemal zawsze mają przy sobie nóż i doskonale wiedzą, jak się nim posłużyć. Precyzyjny cios i trup na miejscu. U Polaków z kolei broń biała służy głównie do straszenia przeciwnika w stylu: „nie podchodź, bo dźgnę”. Widać to choćby po kibolach – praktycznie po każdej kolejce ligowej policyjny magazyn wygląda jak centrala firmy Fiskars, a mimo to zdarzeń kibolskich z użyciem broni białej jest stosunkowo mało, średnio 1 trup rocznie (choć według mnie i tak za dużo, ale to temat na osobny tekst). Polacy biorą nóż do ręki, aby dodać sobie 5 punktów do groźnego wyglądu, muzułmanie z kolei biorą nóż do ręki po to, aby zabić.

Efekt zajść w Ełku będzie taki, że Polska muzułmanom będzie kojarzyła się tak, jak warszawiakom Praga, łodzianom Abramka, wrocławianom Trójkąt, a Ślązakom Lipiny. Według mnie to dobrze, niech ubogacają Szwecję, Francję i Niemcy, a od Polski trzymają się z daleka. Polacy z głodu nie poumierają bez ich kebabów, z których wiele nie spełnia podstawowych norm sanepidu i prawa pracy… Sprawę szeroko opisały zagraniczne media i co zabawne – mało kto potępia Polaków, a już zwłaszcza jeśli chodzi o komentarze pod artykułami. Praktycznie wszyscy chwalą Polskę za odpowiednie podejście do problemu.


Inne noworoczne performensy i eventy

Granica marokańsko-hiszpańska w Ceucie, 1.1.2017

Na rozpoczęcie roku w całej Europie miały miejsce też inne ciekawe wydarzenia, choć żadne z nich nie było na tyle spektakularne, aby zdominować przekazy medialne. W sylwestrową noc, o 4 nad ranem ponad tysiąc młodych i silnych lekarzy (uchodźcze „el clasico”, jeśli chodzi o proporcje płci i wieku, czyli zero kobiet, dzieci i starców) z Maroka próbowało dostać się do hiszpańskiej eksklawy – Ceuty. Zastosowano metodę „na rympał”, czyli tysiąc chłopa nagle wpada w konkretne miejsce i liczy na to, że służby mundurowe tego nie ogarną, a komuś uda się przedrzeć na teren Hiszpanii. Strategia ta znana jest m.in. z Idomeni w Grecji, gdzie w rzece, która według ulotki Sorosa miała być sucha – w zeszłym roku utopiło się kilka osób (KLIK). W Ceucie nikomu nie udało się przedostać, kilkadziesiąt osób zostało rannych. Jak podaje BBC – jeden młody „lekarz-stomatolog” próbował w nowy rok alternatywnej metody dostania się na teren Ceuty, jednak służby lotniskowe otworzyły taką walizeczkę i sprawa się rypła.

Agencja Frontex podała, że do Unii Europejskiej w 2016 roku dostało się nielegalnie 503.700 osób. Niby mniej, niż w 2015, ale jednak sporo. Dodając tych, którzy dostali się legalnie, demografię rasowo-religijną i „prawo łączenia rodzin” – sytuacja nie jest wesoła, a udział ludzi białych w populacji Europy regularnie spada.

Władze MSW Francji podały, że w tym roku w noc sylwestrową spłonęło niecałe 700 samochodów, co rzekomo jest sukcesem, gdyż w latach poprzednich liczba ta była większa. Dziennik „Le Monde” zauważył jednak, że liczba spalonych samochodów była wyższa niż podano i wyższa, niż przed rokiem. Zmieniono jednak „metodologię badań” – od 2017 roku liczone są tylko samochody podpalone bezpośrednio, natomiast pojazdy, które zapaliły się „pośrednio” od innych samochodów – nie liczą się już do statystyk. Jeżeli więc ktoś zaleje benzyną fabrykę samochodów i podłoży ogień w jednym miejscu, a cały zakład pójdzie z dymem, to we francuskich mediach zostanie podane, że spłonął jeden samochód. Francja już długo nie pociągnie z takimi praktykami propagandowymi…

W Niemczech, Francji i Szwecji ciemnoocy inżynierowie balistyki ubogacili kulturowo lokalne społeczności nowym sposobem kierowania fajerwerków. Zamiast postępować zgodnie z instrukcją i wsadzić je do jakiejś butelki, kierując wystrzał ku górze – teraz w modzie jest kierować fajerwerk w bok, poziomo (dodatkowy punkt uszkodzenie mienia, dwa punkty za trafienie „niewiernego”, 10 punktów za trafienie policjanta, punkt karny za strzał pionowy w górę). Powoduje to chaos na ulicach, służby mundurowe są bezradne, a „inżynierowie balistyki” świetnie się bawią (patrz powyższy filmik z Malmö). W 50 sekundzie nagrania widać konkretnie, na czym polega ubogacenie: jeżeli przypadkiem fajerwerk skierowany jest ku górze – należy go przewrócić na bok i ustabilizować w tej pozycji, dociskając stopą.

Na zimową stolicę antyfaszystowskiej miłości awansował w tym roku austriacki Innsbruck (TUTAJ artykulik z TVP Info). Kilkanaście kobiet złożyło na policji doniesienia o molestowaniu, chodziło głownie o obmacywanie piersi i krocza przez, jak to ujęła policja: „starszych nastolatków” (czyli pewnie „lekarzy” po 30-tce, którzy w urzędach podali, że są nieletni, a ich dokumenty przepadły w wojnie). Liczba zatrzymanych w tej sprawie pokrywa się ze znaną piosenką zespołu Lady Pank: „Mniej niż zero”.

Po zeszłorocznym sylwestrze w Kolonii, gdzie molestowano setki kobiet – niemiecka policja w tym roku za punkt honoru postawiła sobie wzorowe zabezpieczenie tegorocznej imprezy w tym mieście. Plan był prosty – wszelkie zorganizowane grupy, jak to rzecznik policji ujął: ‚Nafris’ (czyli skrót od NorthAFRIcanS) zostały „sprofilowane”, aby nieodpowiednie osoby nie zostały dopuszczane do placu, na którym odbywała się główna kolońska impreza. Pracy było sporo, bo do Kolonii przyjechało kilka tysięcy „Nafris”, także z Francji, Szwajcarii i Austrii. Impreza przebiegła bez zakłóceń (bo było tam więcej policjantów, niż ‚zwykłych’ ludzi). Następnego dnia zastrzeżenia zgłosiła lewacka Partia Zielonych. Chodziło o kryterium rasowe, które stosowała policja, selekcjonując osoby, które mogły wziąć udział w sylwestrowej zabawie. Rzecznik policji przeprosił zarówno za „profilowanie” (kierowanie się wyglądem), jak i za użycie słowa „Nafris”. W Niemczech do dzisiaj trwa debata społeczna na ten temat. Swoją drogą – niełatwe życie mają policjanci w Niemczech. Gdy dochodzi do molestowań – winna jest policja, bo źle zabezpieczyła imprezę, komendant do dymisji. Gdy „nieszczęśliwie zakochany” goni z maczetą policjanta po ulicy – policja staje się pośmiewiskiem. Gdy impreza jest bezpieczna – winna jest policja, bo zbyt rygorystycznie kontrolowała „Nafris”. Co by niemieccy policjanci nie zrobili – zawsze będzie źle. Niewdzięczna robota…


„Konsul”

Wczoraj oglądałem film „Konsul” (1989) ze świetną rolą Piotra Fronczewskiego. Podczas seansu miałem wrażenie, że bohater tytułowy to mieszanka Ryszarda Petru i Mateusza Kijowskiego. Pierwszy z nich sylwestra spędził w Portugalii w towarzystwie szykownej posłanki Schmidt (pisałem o tym TUTAJ), co dało efekt taki, że mało kto rozpoczął ten rok gorzej, niż Petru. Do tej wąskiej grupy pechowców załapał się jednak drugi ze „strażników demokracji” – Mateusz Kijowski. 4-go stycznia wyszło na jaw, że zrobił w przysłowiowego ciula wszystkich tych, którzy wpłacali składki pieniężne na „obronę demokracji”. Oscylator ekonomiczny Kijowskiego był legalny, więc odpowiedzialność karna mu nie grozi, natomiast odpowiedzialność polityczno-etyczna – jak najbardziej. Wpadek Kijowskiego związanych z tą sprawą jest cała plejada, wyliczając pokrótce: 1) twierdził, że nie zarabia na KOD – prawda okazała się inna; 2) faktury były sporządzone niechlujnie, a kwoty poszczególnych pozycji były co miesiąc identyczne co do grosza; 3) wartość usług na fakturach była zawyżona około 30-krotnie (np. cena domeny), a usługi, które Kijowski wykonywał za 15.000zł niejedna profesjonalna firma chętnie wykonałaby za 300-500zł; 4) pomimo punktu poprzedniego, Kijowski tłumaczył się, że faktury to była tylko „część zwrotu kosztów”, tak jakby jeszcze dopłacał do interesu; 5) pomimo punktów poprzednich – okazało się, że stronę KOD robił i utrzymywał jakiś wolontariusz, a Kijowski zrobił klasyczną ‚jumę’ ; 6) w wewnętrznym regulaminie KOD jest punkt z informacją, iż usług zewnętrznych nie zleca się członkom i rodzinom zarządu, podczas gdy Kijowski sam wystawił i podpisał co najmniej 6 faktur, z których odniósł korzyść 7) firma na fakturach (zajmująca się… fotografowaniem storczyków) zarejestrowana była na żonę Kijowskiego, więc pieniądze te były niedostępne dla komornika, który bezskutecznie próbuje ściągnąć z Kijowskiego zaległe alimenty.

Pomijam już to, że internetowy KOD to głównie Pejsbuk oraz serwisy Agory i Tomasza Lisa, a oficjalna strona KOD jest miejscem, gdzie pies z kulawą nogą się nie zapuszcza. Kijowski prawdopodobnie jest skończony i nie wiadomo, co teraz z KODem. Z moich informacji wynika, że te 6 faktur to tylko wierzchołek góry lodowej, a złodziejstwo w KOD szalało na ogromną skalę, o czym się wkrótce przekonamy. Najbardziej śmieszy mnie teraz KODowski „beton” (głównie starsze panie, które wklejają Kijowskiemu na pejsbuku obrazki z kotkami, pieskami, misiami, serduszkami), który nadal stoi murem za Kijowskim i uważa, że cała sprawa z fakturami to spisek mściwego kurdupla. Pokazuje to, że KOD w ostatnim czasie ewoluował do czegoś w rodzaju sekty – guru Mateusz żyje sobie w luksusach ze składek i pracy swoich podwładnych, natomiast podwładni zbierają pieniądze, marzną na demonstracjach, wykonują wolontariat oraz bronią swojego guru do ostatniej kropli krwi (nawet w takich sprawach jak alimenty czy kradzież pieniędzy). Podziwiam Kijowskiego, że tak się potrafił ustawić w życiu – ma pieniądze, fanatycznych wyznawców, sławę, a wszystko legalnie i zgodnie z prawem. W listopadzie 2017 roku światło dzienne ujrzą kolejne dokumenty – faktury i przelewy KOD – już teraz wiadomo, że będzie to bomba i do tego czasu Kijowski z pewnością zniknie z życia publicznego, aby nie ciągnąć na dno antypisowskiej opozycji (prawdopodobnie wtedy towarzystwo będzie już pod przewodnictwem Donalda Tuska). Należy też wspomnieć o tym, że sprawę z fakturami KOD ujawnił Onet (mają u mnie plusa za to). Dyrektor tego portalu, Bartosz Węglarczyk powiedział, że 2 inne polskojęzyczne media (prawdopodobnie ktoś z trójki Agora-TVN-Okopress) również dostały te informacje, ale zdecydowały się je zignorować. To jest właśnie to „Vacatio Silvestris’, o którym pisałem na wstępie… Mieli świetny materiał na pierwszą stronę, ale temat nie był po linii politycznej, więc woleli informować o wiatrach, śniegach, mrozach i dać 3 quizy na głównej stronie… Gdy inne media nagłośniły sprawę, to i tak sami w końcu o tym napisali…

Jak napisałem wcześniej – u Kijowskiego (i Petru) widzę więc wyraźną analogię do głównego bohatera filmu „Konsul”. Obaj panowie są wygadani, mają wysoką kulturę osobistą, potrafią przekonać ludzi do siebie, ale szwindel nie ma prawa trwać wiecznie, zwłaszcza przy braku ostrożności i skrajnej obłudzie. Może posłanka Schmidt na setną rocznicę Rewolucji Październikowej urodzi jakiegoś małego konsulka?

RacimiR, 7.01.2017

PS: Dwóch Polaków (Kamil Stoch i Piotr Żyła) stanęło na podium Turnieju Czterech Skoczni, wielkie gratulacje! Polski hymn, który zagrano zwycięzcy w Austrii ocierał się o profanację (choć do Edyty Górniak z Korei dużo jeszcze Austriakom brakuje).

32 myśli nt. „Podsumowanie sylwestrowe

  1. Tymczasem okupacja Portugalczyków na czele z Ryszardhiano trwa w najlepsze, teraz argumentem do okupacji sejmu jest brak argumentów. Sami nie wiedzą po co tam siedzą. Kod tymczasem sypie się z prędkością światła. Podobno, niektórzy z zarządu mają pokazać ,,nowe” kompromitujące dokumenty na Kitkę

  2. Witam dobry artykuł ……co do skojarzeń muzułmanów z Polską wspomniałeś o Lipinach gdzie akurat miałem przyjemność sie wychować nie jest tam wcale tak strzasznie 😀😉 ale nie o tym chce pisać….jak juz wspomniałeś to jedna z najgorszych dzielnic na śląsku jezeli nie najgorsza,jeszcze10-15 lat temu nie bylo tak zle ale pozniej zaczeto socjalne mieszkania przeznaczac dla eksmitowanych patologicznych rodzin z sasiednich miast i tak cały najgorszy element śląska wylądował na Lipinach…co tylko dolało oliwy do ognia i teraz jak przyjeżdżam na urlop odwiedzic rodzine to po zmroku wyskoczyc na miasto nawet dla mnie jak by nie bylo „swojego” jest juz wyzwaniem😀 dlaczego o tym pisze? Mam znajoma pracujaca w zarzadzie miasta Świętochłowic ktora opowiedziala mi ze gdy ruszyła fala „uchodźców” i temat ich rozlokowania to w zarządzie miasta przygotowywano projekt przeznaczenia niektorych budynkow socjalnych na Lipinach na mieszkania dla uchodźców……😃😃😃😃nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak by to wyglądało pewnie przysłowiowy „Meksyk”ktory trwał by z góra tydzień bo tyle udało by sie im przetrwać przy odrobinie szczęścia i z pomocą służb porządkowych………

    od RacimiR: Tez bywałem na Lipinach, zwłaszcza w latach 90-tych – w dzień luz, ale po zmroku już gorzej, zwłaszcza północna część – Barlickiego, Świdra itp. kilka lat temu musiałem stamtąd wydupcać dosłownie z piskiem opon (i to bez powodu, albo może z powodu rejestracji). O eksmisjach słyszałem, zresztą gdyby nie to, to by tam były same pustostany, bo każdy tylko patrzy, żeby się stamtąd wyrwać. Żeby kogoś eksmitować, to trzeba mu zapewnić lokal zastępczy, no a na Lipinach najtaniej wychodzi za metr kwadratowy, więc jest to popularne miejsce eksmisji. Teraz się nowe firmy otwarły, Delta i inne na południu dzielnicy, więc przynajmniej z robotą nie jest źle, bo kiedyś to jedyne co tam było do roboty to ‚Kelerisa’ spożyć. Uchodźcy by tam nie wytrzymali ani jednego dnia – parafrazując lokalne powiedzonko – byliby albo szybcy, albo smaczni. Zresztą to samo Bobrek, Załęże, Cwajka, Chebzie, Zandka…

    • Nie byłem nigdy na Hugo ani na Bobrku ale wydaje mi się że takie miejsce jak Lipiny jest tylko jedno na świecie i stawianie ich na równi z Załężem bądź Cwajką po prostu obraża te miejsca. Generalnie Świony to miejsce zapomniane przez Boga a dodatkowo Lipiny to miejsce gdzie upycha się na kupie wszystkich meneli z całej reszty Świon którzy nie płacą czynszów. Ale czy lipiniorze sterroryzowaliby uchodźców? Pewnie w zależności od tego w jakiej liczbie zostaliby tam przydzieleni, zakładam że parę/kilka tysięcy zdrowych, młodych chłopów więc mogliby tam zapanować biorąc pod uwagę że populacja Lipin to bodajże osiem tysięcy ludzi. Niewątpliwie jednak dokwaterowanie tam uchodźców było by ciekawym eksperymentem.

      od RacimiR: Chyba tylko Bobrek może się z Lipinami równać. Słuszna uwaga z liczebnością – gdyby nagle na Lipiny skierowano np. 200 silnych, młodych islamistów (czyli dominujący liczebnie rodzaj „uchodźcy”) to na pewno by tanio skóry nie sprzedali i być może by sterroryzowali tą dzielnicę.
      Pamiętam, że w 2008 roku był dom pomocy dla Czeczenów w Katowicach na Gliwickiej (Załęże, czyli takie katowickie Lipiny), było ich tam około 300-400, ale głównie dzieci i kobiety. „Ekipa” Czeczenów liczyła może z 60 osób – głównie starszych nastolatków i to wystarczyło, aby opanować i sterroryzować Załęże, czyli nie tak znowu małą dzielnicę. Były rozboje, haracze, zastraszanie, pobicia, ludzie bali się wychodzić na ulice. Nawet ekipa GKS wolała schodzić im z drogi. Lokalni ‚antyfaszyści’ udzielali szkoleń, w których uczyli, że nie należy się bać tego, że Czeczeni chodzą wszędzie z nożami, bo to element ich kultury i powinniśmy to tolerować. W końcu, po skargach mieszkańców ówczesny prezydent Uszok cofnął pieniądze na ten dom dla Czeczenów, co było równoznaczne z jego likwidacją. Z tego co mi wiadomo – Czeczenów wówczas przeniesiono do Białegostoku i Łomży i teraz tam jest bajzel, a Białystok mocno się zradykalizował w ostatnim czasie, według mnie właśnie przez tych Czeczenów z Załęża (którzy w międzyczasie wydorośleli i zmężnieli, zwiększając siłę bojową). Teraz Białystok uchodzi na polskąstolicę rasizmu – właśnie dlatego, że zwieziono tam element islamski, a faszyzacja to naturalny odruch obronny.
      Reasumując – jeżeli nachodźców jest dużo w jednym miejscu, to nawet Lipiny by nie dały sobie z nimi rady (nie mówiąc już o jakiś hipsterskich dzielnicach). Ja to bym wszystkich muzułmanów skierował na krakowski Kazimierz – niech ubogacają kulturowo synagogi, macewy, izraelskie wycieczki i klezmerskie orkiestry – wtedy nawet Wyborcza by zmieniła podejście do zjawiska.

      • Czeczeńcy na Załężu to z tego co pamiętam był prezent od Kaczyńskiego który generalnie zrobiłby wszystko byle na przekór Rosji, więc wiadomo czyją stronę trzymaliśmy podczas wojny w Czeczeni.
        Podejrzewam że gdziekolwiek zostałaby umieszczona większa grupa dzikusów tam zaczęliby oni rozdawać karty, chociażby z tego względu że są dzikusami którzy nie wahają się zakosować kogoś nożem a śmierć ludzka nie robi na nich wrażenia. To po prostu nie jest europejska cywilizacja. Kolejną sprawą jest nasza emigracja oraz demografia, gdyby pojawili się oni powiedzmy w takiej Łomży w 10 tysięcy (Jezu, jak dobrze że platforma przegrała, oni już byli z Niemcami co do uchodźców dogadani) to prawdopodobnie zajęliby miejsce 10 tysięcy Polaków którzy mogliby się im przeciwstawić ale obecnie zrywają azbest na wyspach albo w Holandii.
        Muszę Ci przyznać że to dobry plan z uchodźcami na Kazimierzu, pejsate towarzystwo buja się jak u siebie po Krakowie i Oświęcimiu a przydałoby się żeby nie czuli się aż tak swobodnie.

        od RacimiR: Fakt, z Czeczenami i innymi Kaukazami Kaczor ma jakiś kompleks. Jednak Załęże to bym durny pomysł Uszoka – całość utrzymania była pokrywana z pieniędzy miasta (tak, jakby nie było w nim pilniejszych potrzeb), zresztą 2008 to już rządy PO. A nachodźcy to tylko na Kazimierz – otworzyć wielki ośrodek na ul. Szerokiej i rozdawać talony żywnościowe na darmowe zapiekanki przy pl.Nowym. Nagle zyskalibyśmy bardzo wpływowego sojusznika w walce z nachodźcami.

  3. Te białe baby w Innsbrucku, Kolonii, czy Malmo , same się proszą o molestowania. Nie dość, że nie chodzą w burkach i nie zakrywają twarzy powodując zgorszenie, to jeszcze się szlajają same po miaście, po północy bez mężczyzn. Gdyby to było w bardziej cywilizowanych krajach muzułmańskich o kulturze wyższej od naszej, to by zostały od razu ukamieniowane za nieobyczajne zachowanie. A tak, same sobie są winne.

  4. „Sprawę szeroko opisały zagraniczne media i co zabawne – mało kto potępia Polaków, a już zwłaszcza jeśli chodzi o komentarze pod artykułami. Praktycznie wszyscy chwalą Polskę za odpowiednie podejście do problemu.” – możesz podać jakieś linki? Jestem ciekawa. 🙂

    od RacimiR: Wpisz sobie w googlu słowa Poland i kebab, zawęź datę powiedzmy na dni od 1 do 5 stycznia i voila. Ja nie będę dawał linków, żeby nie było, że wybiórcze, sama sobie sprawdź 🙂 Artykuły są raczej neutralne, natomiast komentarze – 99% z nich jest propolska.

  5. Słyszałeś o tym że podobno francuski wywiad miał zabijać islamistów na zlecenie prezydenta?

    od RacimiR: Nic mi o tym nie wiadomo. Prezydentowi teraz pewnie w głowie co innego – obrazy, sokowirówki, niszczarki…

  6. Brawo RacimiR!!
    Znowu kolejny świetny artykuł!
    A co do odnośników zawartych w artykule, podziwiam, jak Ty to wszystko znajdujesz w tym internetowym gąszczu???
    Wszystkie media (zwłaszcza telewizyjne) mogą się od Ciebie uczyć jak się powinno pokazywać informacje!
    Co do EU i „naszych drogich braci” z Afryki to obawiam się, że Europa ma przed sobą bardzo mroczną przyszłość. Uratować nas może jedynie natychmiastowa zmiana polityki wobec murzynów i arabów ale to chyba nie jest realne. Jak się już obudzimy to będzie za późno i pozostanie nam tylko położenie głowy na szyickich pieńkach albo konwersja na „prawdziwą” i „jedynie słuszną” wiarę!
    Co do naszych rodzimych „bohaterów” (Kijowski, Petru et consortes) to ja już położyłem na nich laskę! Czego by teraz nie zrobili to na moje poparcie nie mają co liczyć! A każdy kto będzie ich dalej popierał jest zwykłym idiotą!

    • spokojnie, od dłuższego czasu Frayniuka robią na nowego „lidera opozycji totalnej”.
      Dla pewności warto byłoby zapytać Olechowskiego „to były tylko ćwiczenia”.

      od RacimiR: Frasyniuk będzie maksymalnie do maja, a potem wraca Tusk. Obaj to zresztą starzy kumple z Unii Demokratycznej i Unii Wolności.

      • ciekawa sprawa w związku z tym -chyba po raz pierwszy zagraniczne media piszą o wyskokach w tzw. opozycji. IMHO coś jest na rzeczy, stąd odwołanie do Olechowskiego.

      • Władek szoferak…. „Legenda” Solidarności (powinno się o takich mówić nie „legenda”, a „legendowany”…..
        Przy nim Kijowski to gównojad. Władek także się nie rozliczył z pieniędzy, ale ZNACZNIE większych.
        Osobiście byłem świadkiem, kiedy w 1989r. (przed słynnymi „wyborami” 4 czerwca) publicznie zapytano Władeczka o rozliczenie kasy jaką podziemna Solidarność dostała od CIA. Właduś o mało nie dostał zawału, tak się wk…wił!
        Bluzgał, krzyczał….
        …a kilka lat później założył sobie doskonale prosperującą firmę spedycyjną (ponad sto ciężarówek).
        Amerykański sen – od gołodupca do milionera….. 😀
        Jego umysłowość musi funkcjonować na poziomie Petru, bo raczej powinien się zamknąć i w milczeniu konsumować tą swoją fortunę (tak jak inny „legendowany” bohater stanu wojennego Zbigniew Bujak). Władek jednak chodzi i bluzga na pisiorów i w końcu ściągnie sobie na głowę CBA lub CBŚ….
        Dureń po prostu…..
        Musi być źle z tą polskojęzyczną razwiedką. Agenturę tworzy się z inteligentnych s…synów. A oni ją budują z też z s..synów, ale ograniczonych umysłowo….
        Pan Michalkiewicz chyba będzie musiał zweryfikować swoje ulubione teorie spiskowe…… :D:D:D

        od RacimiR: No dokładnie, Frasyniuk powinien robić tak, jak Wiesław Kaczmarek i Emil Wąsacz, czyli pławić się w luksusach i nie pokazywać publicznie swojego ryja, aby nie denerwować społeczeństwa. Jednakże jest duże ciśnienie na męczennika reżimu, więc może o to chodzi z tym Frasyniukiem? Będzie: „patrzcie jak go niszczą, a taki dobry chłopak z niego! huzia na kaczora!”.

  7. Czy ktokolwiek jest autentycznie zaskoczony tym że Kijowski zarabiał na KODzie?
    Nasuwa się tylko pytanie skąd pochodziły te pieniądze i tu chyba leży sedno sprawy czyli kto ten cały cyrk finansuje? Wątpię żeby ze zbiórek od emerytów i rencistów z demencją starczą uzbierali co miesiąc dla Kija piętnaście koła, nie wspominając już o reszcie czyli scenie, nagłośnieniu, całym zapleczu logistycznym i ochronie. Co więcej wątpię że tylko Kijowski był opłacany, i teraz skąd na to wszystko mieli hajs? To powinien być teraz temat numer jeden!

    od RacimiR: Chyba każdy wiedział, że Kijowski nie jest wolontariuszem, bo ma drogie gadżety, ciuchy, motor, komornika – takie rzeczy nie są za darmo. Dziwne jest to, że tak niechlujnie próbował się osłaniać, te faktury to kpina i z kilometra widać, że szwindel. Kasa pewnie szła od Sorosa i Brukseli, mam nadzieję, że wkrótce przekonamy się o tym oficjalnie. Wczoraj specjalnie zmusiłem się, aby obejrzeć Fakty w TVN – ani pół słowa o Kijowskim i Petru, za to nagle włączył im się patriotyzm i pół serwisu było o skoczkach narciarskich, wywiady z rodzinami, znajomymi i sąsiadami Stocha i Żyły, a drugie pół o tym, że w styczniu jest zimno.

    • Jest oczywiste, że puszki służyły do prania pieniędzy pochodzących z innych źródeł. Urząd Skarbowy (bardzo akuratny np. w przypadku tej dziewczynki z Poznania, która zbierała pieniądze na chorą mamę) w tym przypadku zaniewidział i zaniesłyszał…. Może to się teraz zmieni, bo chyba sponsor już widzi, że źle zainwestował pieniądze (dotyczy to także Petru) i pana Kijowskiego rzuci na pożarcie. A swoją drogą – kto wymyślił tych dwóch kretynów? Początkowo myślałem, że wpadki Petru to jakaś taktyka pijarowa, ale dziś już jest pewność, że to zwyczajny półgłówek. Kim w takim razie jest Balcerowicz, któremu Rysio doradzał…? 😉
      Ciekawe co się wydarzy 11 stycznia? Kukiz proponuje, żeby posiedzenie otworzył wicemarszałek Tyszko i zrobił porządek….
      Może być niezły dym.

      A Fuhrer jak zwykle zaskoczony wydarzeniami w Polsce. Tutaj jest lepsza wersja od tej, którą polecałem wcześniej. 😉
      https://www.youtube.com/watch?v=VcbBXq3FEUk&t=0s

      • ciekawe, że data 11 stycznia przewija się ambergoldowo-sorowych awanturach od kilku miesięcy.
        Już wiele lat temu niejaki Lityński (jedno grono!) nazwał tow. Petru „Rumunem Balcerowicza”
        https://twitter.com/Wojtaszek_71/status/778874276485197824/photo/1

        od RacimiR: Pod koniec 2014 w sondażach pojawiło się coś takiego, jak „partia Balcerowicza”, ale wolał on pozostać incognito, więc dali Petru na lidera i nazwali to ‚Nowoczesna’.

        • pamiętam. Swoja drogą, brakuje w internetach chronologicznego zestawienia najważniejszych faktów z tamtego okresu, od pierwszego „protestu kodu” składającego się 7 osób-członków młodzieżówki PO i drugiej linii wsparcia Bronka, poprzez „szkolenia internetowe u Kopaczowej” z pełna listą nazwisk uczestników, po ciekawe okoliczności personalne IBRIS-u.

        • Też się zastanawiałem czy na prawdę nie mieli jakichś bardziej kompetentnych kandydatów na przywódców opozycji, przecież u takiego swetru to od razu po pysku i po aparycji widać że to jakiś wsiowy głupek ledwo od pługa oderwany i żaden z niego wybitny ekonomista a już tym bardziej przedstawiciel elity intelektualnej. Informatyk z kucykiem to już w ogóle ani inteligencji ani charyzmy.
          Mam taką koncepcję że ich mocodawcy wzorowali się na Wałęsie i stwierdzili że takimi nierozgarniętymi pionkami
          łatwiej będzie im się sterować oraz że w żadnym razie nie będą im zagrażać. Możliwe że Balcerowicz sam też był takim pachołem jakichś Soroszów.

          • Myślę, że masz rację – syndrom Wałęsy chyba tutaj wziął górę. A jeśli chodzi o Balcerowicza – dość dawno czytałem tekst (nie mogę go ponownie odnaleźć w sieci) w którym autor udowodnił, że Balcerowicz miał wkute na pamięć ok. 20 zdań, którymi umiejętnie żonglując załatwiał wszystkie wywiady. Oczywiście na pierwszy rzut oka brzmiało to wszystko niesłychanie mądrze i górnolotnie, ale po przeanalizowaniu całości wychodziła intelektualna i kompetencyjna nędza. Tak więc Balcerowicz to kolejna wydmuszka napompowana przez ubecką propagandę. No a ten jego „doradca”…… Ech…………………. 😉

          • hehe, Syndrom Wałęsy, dobre!
            Moim zdaniem albo towarzysze zawiesili się w czasie (może ostatnie lata przeleżeli gdzieś zahibernowani pod lodem) i nie zauważyli że zwłaszcza wśród młodzieży którą tak bardzo chcieli podburzyć telewizja jest wymierającą usługą na rzecz internetu, w związku z tym nie tak łatwo jest dziś oszukać ludzi zwłaszcza za pomocą takich dwóch kretynów albo zaczynam wierzyć w teorię o wszechpotężnym kaczorze, szarej eminencji polskiej polityki. Pewnie sam podstawił tych dwóch kołków tworząc w ten sposób sterowaną opozycję która sieje zamęt i przy tym zamieszaniu w tle dzieją się ważne rzeczy. Przecież ostatnio bez większego echa przepchnęli CETA a w tym czasie opozycja odwracała uwagę i na świeczniku był Rzepliński, trybunał itd. Co więcej to budżet przydało by się jednak przegłosować jeszcze raz w jakichś cywilizowanych warunkach co nie? W ogóle to czy ktoś w ostatnim czasie skupiał uwagę na budżecie? Nie, bo wszyscy teraz zajmują się albo alimenciarzem albo tym którą babę aktualnie pociska nowoczesny Ryszard więc można powiedzieć że opozycja spełnia swoje zadania. Brzmi absurdalnie? Być może, ale jestem pewien że polityka to reality show dla plebsu a ważne sprawy dzieją się za kulisami.
            PS. nie wiem czemu ale nie mogę opublikować komentarzu pod kolegą michnikuremek.

          • o! a jednak się udało, RacimiR możesz usunąć moje postscriptum 😉

            od RacimiR: Pamiętasz co tam wyskakiwało, gdy się nie dało? Tzn rodzaj erroru? Mam wyczulenie na takie rzeczy. Kiedyś przez 2 miesiące nikt nie dodał żadnego komentarza, było mi smutno, myślałem o przestaniu prowadzenia strony no bo po co skoro nikt nie komentuje? A na koniec się okazało, że coś było zdupczone i każdemu oprócz admina wyskakiwał error. A że ja byłem adminem to u mnie działało 🙂 Dopiero ktoś mi e-maila napisał, że nie da się komentować i wtedy to naprawiłem (winny był jakiś plugin antyspamowy).

          • No właśnie nie jestem pewien czy jest to error czy moje nierozgarnięcie. Po prostu przycisk „Odpowiedz” nie wyświetla mi się jak zazwyczaj bezpośrednio pod ostatnim komentarzem tylko w tym przypadku pod moim komentarzem z ósmego stycznia. Natomiast kiedy naciskam „Opublikuj komentarz” to finalnie pojawia się on jednak na samym dole.

  8. Do nas moda na lewacki pacyfizm tez dojdzie, kwestia czasu. Pokolenie wygodnych jedynakow wychowanych w wielkich miastach nie ma ochoty nastawiac glowy za nic i za nikogo. Bo nikt z nich nie czuje sie z czymkolwiek lub z kimkolwiek zwiazany. A wychowanych w innych warunkach niedlugo zabraknie. Tylko u nas zamiast Imagine uslyszysz Barke.

    od RacimiR: Według mnie nie, z prostej przyczyny – żenujące zarobki (no chyba, że ktoś ma tatusia/mamusię, który mu załatwi ciepły stołek w budżetówce, ale takich ludzi nie jest wielu w skali 38 milionów ludzi). Dla przeciętnego człowieka – życie w Polsce to walka, a walka hartuje umysł. Poza tym lewacki pacyfizm już niedługo będzie pośmiewiskiem nawet na zachodzie.

  9. Hej panowie,mieszkałem na Załężu dokładnie na ulicy Klimczoka w latach 2008-2012 właśnie przy blokach Czeczenów więc się wypowiem.Firma z Katowic w której pracuje wynajmowała nam mieszkania w Domu studenta bo było najtaniej:)Mieszkałem tam całymi miesiącami z przerwami a Czeczeni mieszkali na przeciwko.Ogólnie było tak że nas znali z widzenia więc nie było zaczepek ale bus musiał być pusty bez narzędzi bo widziałem wybite tylne szyby u tych którzy jesze o tym nie wiedzieli.Kolejna sprawa wyprawa nocna do żabki to tylko w kilka osób że tak powiem żeby nie kusić losu.Najgorsze były ich dzieci takie kilkuletnie bo podbiegały i zaczepiały o jakieś drobne lub tak poprostu jak to dzieci ale kruczek w tym że kilku typków zawsze ich obserwowało więc trzeba było je ignorować.Co tam się działo w weekendy nie wiem bo co tydzień jeździliśmy do domu

    od RacimiR: To dosyć krótko trwało z tym domem, z pół roku i ich wyrzucili na Podlasie, ale mimo to do dzisiaj, niemal 10 lat później – nadal legendy o załęskich Czeczenach krążą po Śląsku. Cud, że nikt nie zginął. Paradoksalnie – Czeczeni są nam bliżsi kulturowo, niż Berberowie czy Arabowie. Podobno do dzisiaj dużo Czeczenów do Polski przybywa i dość łatwo dostają pozwolenie na pobyt. Formalnie to są zresztą obywatele Rosji. Od tego czasu lewactwo się chyba nauczyło, żeby nie trzymać nachodźców w dużych grupach, bo lokalna społeczność się prędko zrazi.

  10. Ciekawa sprawa z Kijowskim. W zasadzie ten wałek co kręcił to tak naprawdę emanacja (słowo podkradłem z wypolityce.pl ) III RP, czyli chapanie kasy z koryta w środku, a na zewnątrz robienie z siebie „Europejczyka, demokraty i bojownika o wolność”. PO w pigułce. Prawo nie zostało złamane, ale smród i rzygowiny pozostają. Tym razem korytem nie była kasa państwowa lecz kasa prywatna tych biednych ludzi, którzy i tak uważają Mateuszka za kryształowego człowieka i nie widzą nic w tym że są rypani w tyłek bo przecież „na ochronę Kaczora idą miliony”. Tu mamy do czynienia z takim chorym upośledzeniem umysłowym, że jest cały czas aktualna teza postawiona przez G.Brauna (którego nie lubię i mam do niego multum zastrzeżeń, ale w tym cytacie oddał 100% racji): z tymi ludźmi nie da się rozmawiać, szkoda czasu i zawracania sobie głowy; należy liczyć że sami zmądrzeją. A to akurat jest możliwe bo sam jestem tego przykładem jako były wyborca PO i Tuska który doznał wstrząsu po Smoleńsku bo to co wtedy obserwowałem nie było normalne w wykonaniu władz polskich. Tak się zachowywały rządy państw wasalnych a nie niepodległych i okazało się że miałem rację.
    Nieważne. Jeśli chodzi o faktury Kijowskiego to radzę zwrócić uwagę na dwa fakty co powinno natychmiast zainteresować jeśli nie zwykły urząd skarbowy to napewno urząd kontroli skarbowej (ci jak wchodzą do akcji to znaczy że jest grubo, wiem co mówię). Z racji zawodu który wykonuje i że hmm mam do czynienia z podatkami to dwa fakty: 1) podobno usługi informatyczne wykonał w rzeczywistości kto inny a nie firma żony alimenciarza. Zatem mamy tu przykład ewidentnie fikcyjnej czynności: wałek stary jak świat, szczególnie popularny 20 lat temu, metoda prymitywna i wcale niełatwa do wychwycenia. Wałek w 99% stosowany w usługach niematerialnych które trudno wychwycić np. badanie rynku, usługi informatyczne, usługi marketingowe itd. 2) mamy tu transakcję pomiędzy firmą należącą w 95% do żony Kijowskiego, a w 5% do samego Kijowskiego oraz pomiędzy stowarzyszeniem. Usługi, na co wszyscy wskazują, są ewidentnie zawyżone. Nie chce mi się sprawdzać, ale coś czuję, że taka transakcja być może powinna podlegać tzw. dokumentacji cen transferowych o czym mówią obydwie ustawy o podatkach dochodowych. Niech się Mati z żoną wytłumaczą z tych kwot bo inaczej będzie domiar, a jak nie zrobią dokumentacji (dobre kancelarie podatkowe biorą gruby hajs za robienie takiej dokumentacji) to dostaną sankcyjną 50% stawkę podatku.

    od RacimiR: Dokładnie to samo robi Owsiak. Niby nie zarabia na WOŚP, ale rozliczne zlecenia otrzymują firmy jego i żony – wątpię, żeby robili to za półdarmo, bo tramwajami nie jeżdżą i kurzych łapek nie jedzą. Faktury Kijowskiego są skrajnie zawyżone, ta strona KOD jest technicznie taka sama jak ta moja – też wordpress. Czyli ja mam do wykonania dokładnie te same czynności – opłacić domenę, hosting, robić updaty, robić kopie, by w razie ataków hakerskich mieć z czego przywrócić. Mnie to kosztuje 400zł rocznie + kilka godzin czasu w skali roku (nie liczę pisania treści, która zajmuje mi dużo więcej czasu, bo Kijowski tego nie robił, zresztą tych technicznych rzeczy prawdopodobnie też nie robił). Kwoty na fakturach więc są zawyżone, a w dodatku z kilometra widać, że to szwindel, bo ceny są co do grosza stałe. Niektóre pozycje są tam „płynne” bądź „jednorazowe” – migracja usług, przygotowanie regulaminu, odzyskiwanie danych, rekonstrukcja infrastruktury itp – to są rzeczy niestandardowe, dedykowane i nieprzewidywalne, więc fakturowanie ich przez 6 miesięcy na identyczną kwotę co do grosza wygląda wręcz kuriozalnie. To tak, jakby co miesiąc mieć zużycie wody identyczne co do litra, a prądu co do kilowatogodziny. Pomijam już to, że on tej strony nie robił, czyli można to podciągnąć pod wystawienie fikcyjnych faktur. Żenada do kwadratu i jak najbardziej należy się 50% podatek od nieuzasadnionych przychodów. Już chyba mniejszy przypał by był, gdyby po prostu brał te 15.000 miesięcznie gotówką, w kopercie lub reklamówce foliowej. To wygląda tak amatorsko, że wydaje mi się, że specjalnie był na „kitkę” hak przygotowany od początku przez mocodawców. Te faktury to nie był jego pomysł, a on je dostał na koniec tylko do podpisania.

    • uzupełnienie bo zapomniałem wpisać. Chodzi o transakcję pomiędzy firmą żony Kijowskiego a stowarzyszeniem w którym zasiada sam Kijowski (nie wiem czy jego żona pełni jakieś funkcje w KOD). Ponieważ Kijowski ma 5% udziałów w firmie żony, to spełnia ustawową definicję „powiązań osobistych” pomiędzy kontrahentami gdzie udział kapitałowy musi być minimum 5%.
      Jest jeszcze jedna BARDZO INTERESUJĄCA kwestia. Jeden z koderastów (chyba na wp.pl) przyznał, że zbiórka publiczna organizowana na spędach kodowskich mogła być płaszczem pod „dotacje zewnętrzne”. O co chodzi? na 99% chodzi o przelewy. Skąd? Z Polski czy z zagranicy? Od kogo? W tej sytuacji to powinien prokurator już jutro powinien smażyć postanowienie o wszczęciu śledztwa/dochodzenia bo możemy mieć do czynienia ze złamaniem prawa. Wielgucki vel Matka Kurka (ten od Owsiaka) sugeruje słusznie, na podstawie lektury statutu KOD, że w tym przypadku Kijowski może być czysty jak łza, inni mogą coś mieć za uszami. Odsyłam tu do strony Wielguckiego gdzie można to sobie na spokojnie przeczytać.

      od RacimiR: Wystarczyło, że transfer zagraniczny odbył się gotówką (najpopularniejsza forma Partnerstwa-Publiczno-Prywatnego w IIIRP) i cały hajs można zaksięgować jako zebrany do puszek na manifestacjach, a wtedy szukaj wiatru w polu.

  11. KOD moim zdaniem nie będzie już kreowany na główną siłę sorosowej opozycji. Na manifestacjach goszczą głównie wytrwałe tłuki i dawna esbecja i partyjniactwo (a ono ma już ponad 50-60 lat). Korposzczurów i prekariatu czytających GW i RASP-owe gówno z roboty nie puszczą. Po totalnych wtopach Petru i Kijowskiego na razie ataki równomiernie będą prowadzić Rakłem (ostatnio strasznie pyskaty ws. kolekcji Czartoryskich, której kupienie wg zachodnich mediów było niezłym dealem), PO, resztki .Nki i SLD wraz z przyjaznymi mediami. Soros w ciągu roku znajdzie lidera, jeśli nie będzie nim Tusk. A akurat wątpię w to, by Donek zamiast ciepłej europosadki wolał lać się z Kaczorem. Chyba, że Angela nie da. Wtedy konflikt może rozgorzeć na nowo, tylko że Kaczor na Donka już coś przyszykował. Nie bez powodu, to Donald zajumał stanowisko Radkowi Sikorskiemu. Tak więc – Soros ma kłopot. Moim zdaniem tymczasowo odpuści Polskę.

    od RacimiR: Donek na pewno nie dostanie nic poważnego w Brukseli, zresztą Merkel sama jest na wylocie. Donald być może będzie się bał powrotu i poszuka sobie jakiejś ciepłej posadki w Niemczech w jakiejś fundacji/think tanku/lobbingu na styku polityki i biznesu – na pewno sporo firm będzie chciało mieć takiego działacza. Ewentualnie zostanie w Niemczech nadwornym ekspertem na temat krytyki Polski w tamtejszych mediach – wakat po „profesurze z Ałszwic” nadal nie został obsadzony.
    Jeżeli jednak wróci do Polski, to od pierwszego dnia zostanie liderem i ostatnią szansą opozycji. Ciekawi mnie tylko, w jaki sposób Schetynę usuną w cień, bo on akurat jeszcze się nie skompromitował (nie licząc starszych historii jak ‚akcja widelec’).

    • Jest jeszcze jeden aspekt sprawy Maderagate: Rysio ma u siebie kilkanaście wielbicielek (to widać na wielu zdjęciach – ich oczy mówią wszystko…) A on wybrał JEDNĄ z nich… Kto choć trochę zna kobiecą naturę, to już wie co teraz dzieje się w tym nowoczesnym babińcu…. 😀 Piękna Joasia ma u nich teraz przej… . Rysio oczywiście też, bo przecież je zdradził….. Sądzę, że ta cała Nowoczesna niebawem się rozpadnie, zwłaszcza, że to właściwie byt tylko telewizyjny, wirtualny – wydmuszka po prostu, ubecki projekt stworzony w celu szerzenia destrukcji.

      Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało znalazły „się” 😉 jakieś rachunki pana Kitki z jego zakupów w Paryżu. Perfumy, drogie restauracje i takie podobne rzeczy świadczące o tym, że Mati jest nowoczesnym Europejczykiem, wręcz światowcem, którego nie zadowoli jakaś krajowa tandeta… „D

      Czy Tusk wróci? Wątpię, on wie, że powrót oznacza kłopoty prokuratorskie (Amber Gold i takie podobne machloje….). Po co mu to? Nachapał już tyle, że może sobie spokojnie żyć strzeżonym apartamencie w jakimś ciepłym kraju. Chociaż…. patrząc na zidiocenie tych „elit” wszystko jest możliwe…….
      😉

      • Nie do końca się rozpadnie. Raczej się przepoczwarzą pod nowym szyldem, jak już się do imentu skompromitują. Tak jak było ze s(r)alonową partyjką Unią Demokratyczną vel Unia Wolności vel Platforma Obywatelska. Ten sam wirus, który się ciągle mutuje. Możliwe jest też połączenie Nowoczerskiej, Platformy Oszustów i KODziarzy przeciwko faszyzmowi. Dojdzie trochę nowych „liderów-ek”, lecz za sznurki będą pociągały te same persony z tylnego siedzenia.

        A tutaj ciekawie opowiada o nich Mariusz Max Kolonko:

        https://www.youtube.com/watch?v=hPc6JuY6vz4

        • Obecnie można zaobserwować wyścig kolarski i taktykę drużynową. Donald jako lider jedzie sobie spokojnie w peletonie, ale jest „rozprowadzany” przez swoją drużynę – TVN, GW, Ringer Springer, Merkel, PO, KOD. Czy „rozprowadzenie” zostanie przez Donalda należycie wykorzystane, czy może tylko „rozprowadzacze” się zmęczą, a lider nie wykorzysta okazji – wszystkiego przekonamy się na finiszu jego kadencji „Króla Europy”.

        • Wirus Karola Marksa…… Mutujący się ciągle….. Komunizm nie umarł…On cały czas się rozmnaża i mutuje…..
          Obrzydliwość……
          🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *