Ostatnie podrygi KOD

kod2

Przedstawiam czwarty, prawdopodobnie już ostatni mój tekst o KOD (Komitecie Obrony Dochodów Demokracji). Wczoraj prezydent Duda podpisał nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, która zgodna jest z zaleceniami Komisji Weneckiej. KOD stracił więc główny „argument” do buntu. Dodatkowo późną jesienią ze stołka wyleci prezes Rzepliński, co ostatecznie rozwiąże zdarty temat Trybunału, którym rzyga już 3/4 Polaków. Tak, jak przewidywałem w trzech poprzednich tekstach o KOD, pisanych jeszcze zimą (1, 2, 3) – zaczęli oni z przytupem, potem szybko wystrzelali całą amunicję i obecnie dogorywają. Na ich demonstracje obecnie przychodzą jakieś śmieszne liczby uczestników (mniej, niż na przeciętny mecz A-klasy piłkarskiej, których w Polsce każdego tygodnia odbywają się setki), pomimo wielkiej promocji medialnej i internetowej. Przykładowo, na ostatniej, mocno reklamowanej pikiecie KOD w czasie szczytu NATO w Warszawie było 100 (słownie: sto) osób, a media ich wspierające chcąc ukryć tą kompromitację zilustrowały temat zdjęciami z manifestacji sprzed pół roku (KOD w zimowych kurtkach, gdzie szczyt NATO odbył się w upalnym lipcu). Duże demonstracje KODu były raptem trzy i więcej takowych nie będzie. Pierwsza z nich (w grudniu 2015) była czymś w rodzaju flash-moba czy viralu. Było to coś świeżego, modnego, więc wielu ludzi przyszło na marsz z ciekawości. Jak to jednak bywa z internetowymi zjawiskami – są one intensywne, ale krótkotrwałe i po kilku dniach wygasają. Druga z dużych manifestacji KOD była dziełem przypadku – żona Czesława Kiszczaka odtajniła dokumenty jej zmarłego męża, gdzie dość sporo papierów dotyczyło Lecha Bolęsy (pisałem o tym TUTAJ). Media liberalne wmówiły swoim odbiorcom, że to Kaczyński przebrał się za Kiszczakową i odtajnił spreparowane dokumenty, po czym wezwano do pospolitego ruszenia, czyli udziału w marszu KODu (27 lutego 2016), aby bronić „autorytetu” Lecha Wałęsy. Sam Bolek nie wziął udziału w tamtej manifestacji, co było dużym jego błędem. Powiedział on, że czeka, aż manifestantów będzie 2 miliony – wtedy się przyłączy (nie doczekał się – obecnie 2 tysiące byłoby dla KODu dużym sukcesem). W międzyczasie z KODu zostało wywalonych kilku ważnych działaczy (co skłóciło ich struktury), a jeden z banitów – Andrzej Miszk założył konkurencyjny tzw. „KOD-PP” i urządził 40-dniową głodówkę, po której był jeszcze grubszy, niż przed „głodowaniem”. Głodówkę zostawia się na sam koniec jako ostateczność, a ta całkiem niezła amunicja została już zmarnowana. Trzecia (i ostatnia) duża manifestacja KODu odbyła się 7 maja 2016. Tym razem spędzono ludzi pieniędzmi. Był to de facto marsz Platformy Obywatelskiej, na którym KOD był tylko jednym z wielu zaproszonych gości. Nowy przewodniczący Schetyna sypnął partyjnym groszem i zwiózł autobusami działaczy PO z całej Polski (dostali oni obowiązek przyjazdu). Pod manifestację podpiął się KOD, a największym wygranym tej imprezy został Ryszard Petru, który wylansował się za darmo (Schetyna zapłacił za organizację marszu, a jego rywal Petru skradł mu show nie płacąc ani złotówki). To by było na tyle jeżeli chodzi o duże marsze. Podsumowując – KOD trzy razy zebrał się w dużej liczbie (około 50.000 osób). Pierwszy raz – efekt świezości i viralu. Drugi raz – sprawa Wałęsy i teczek Kiszczaka, a trzeci raz – rozbicie banku partyjnego przez Platformę. Trudno sobie wyobrazić co musiałoby się stać, aby udało się KODowi jeszcze raz zebrać w podobnej liczbie. Sprawie nie pomaga poddańcze podejście KODu do sprawy tzw. „uchodźców”, którzy raz po raz w zachodniej Europie odstawiają jakieś cyrki. Według mnie jest już po imprezie, kurtynę można zasłonić i sztandar wyprowadzić. Poniżej postaram się przeanalizować co zrobiono źle i jakie błędy popełniono. Z profesjonalnie zrobionych rzeczy przychodzi mi do głowy tylko jedno – świetna promocja medialna w GW, TVN, Newsweeku, Polityce i w social mediach, zachęcająca do przyjścia na marsze. Były pierwsze strony, żółte paski, mapki, przewodniki, gadżety, wyolbrzymianie liczby demonstrantów. To zrobiono wzorowo, ale cała reszta to amatorszczyzna.


Błędy KODu

strona_kod

Na początek zrzut ekranu ze strony internetowej KODu – komitetobronydemokracji.pl. To nie jest jakieś chwilowe padnięcie, pieczołowicie wykorzystane przez podstępnego RacimiRa. Ta strona wygląda tak od wielu tygodni. Wprawdzie KOD ma od jakiegoś czasu nową stronę (ruchkod.pl), ale obie są połączone i jest na nich ta sama treść, a na starą kieruje mnóstwo linków, więc wypadałoby zrobić tzw. „przekierowanie 301” – zajmuje to jakieś 20 sekund. Kijowski to informatyk, który był „fachowcem” w PZU i PZPN, gdzie zarabiał duże pieniądze (które wydawał na coś innego, niż własne dzieci), ale prostego przekierowania nie umie zrobić, mimo dysponowania wielomilionowym budżetem. Witryna KODu jest dobrym odzwierciedleniem obecnej kondycji tego „gigantycznego” ruchu społecznego, jednak mają oni obecnie dużo większe problemy, niż strona internetowa. Dla ciekawych tematu można poczytać 2 artykuły z lisowego natemat.pl (pierwszy i drugi) – oba napisane w grobowym nastroju. Skoro nawet takie medium przestało uprawiać propagandę sukcesu, to musi być naprawdę źle.

fot: facebook KOD

fot: facebook KOD

Najważniejszy według mnie powód upadku KODu to fatalna strategia. Nie wzięli oni w ogóle pod uwagę możliwości braku represji przez rząd PiS. Byli oni przekonani, że „faszysta” Kaczyński będzie ich twardo zwalczał ogniem i mieczem, dlatego łatwo zrobią z siebie męczenników, co spowodowałoby radykalizację nastrojów i interwencję z zewnątrz (ustawa 1066) oraz przywrócenie środowisk lewicowych do rządzenia Polską. Świadczy o tym fakt, ze Adam Michnik (brat Stefana) po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych wsiadł niezwłocznie w samolot do USA, gdzie chciał z bezpiecznej odległości obserwować aresztowania swoich żołnierzy z KODu i podjudzać naród zza Oceanu (wrócił dopiero w maju, gdy upewnił się, że nic mu nie grozi – przy okazji duże wpływy w Gazecie Wyborczej zyskał Jarosław Kurski, który pod nieobecność Szechtera pełnił obowiązki nadredachtora). KODowcy byli przekonani, że faszyzujący Kaczyński będzie kontynuował ich taktykę podpalania ambasad, inwigilacji, strzelania do górników czy aresztowań kibiców. Planu „B” KOD nie miał, więc sprawa się rypła już na samym początku, bo Kaczyński zostawił ich w spokoju i pozwolił im spokojnie manifestować (i kompromitować się przy okazji). Kaczor wiedział, że potencjalne represje siłowe przeciwko KOD odniosłyby odwrotny skutek, bo poczucie wykluczenia i uciśnienia wyzwala w Polakach nadprzyrodzone siły (tak samo, jak w Polsce rozwinął się nacjonalizm po próbie jego siłowo-prawniczego wytępienia przez środowiska lewicowe, pisałem o tym osobny tekst). Dlatego demonstracje KODu były ochraniane przez spokojną policję, nikt nie aresztował protestujących, nikt nie wysyłał na nich niemieckich bojówek, nie stosowano tajniaków i prowokatorów. KOD próbował budować sztuczne, medialne poczucie wykluczenia (np. legendarny już poradnik „a kiedy przyjdą także po mnie” czy masowe ubieranie koszulek z „gorszym sortem Polaka”, bo Kaczyński nazwał tak Tomasza Lisa i Agnieszkę Pomaską, którzy srali na Polskę w zagranicznych mediach). Bystrzakom z manifestacji KOD zajęło około pół roku dojście do wniosku, że właściwie to nikt ich nie pałuje, nie aresztuje i nie ogranicza ich swobód obywatelskich. Co więcej – niejednokrotnie to sami KODowcy zachowywali się nieprzyzwoicie, a mimo to władza ich nie ruszała (np. śpiewy „Duda na Wawel”, „Andrzej Dupa”, „Szydło do wora, wór do jeziora”, skandaliczne komentarze po wypadku limuzyny prezydenckiej czy nawoływanie do „rozstrzelania PiS” przez Ryszarda Bugaja). KODowcy, którzy 3 razy zebrali się w dużej liczbie doszli w końcu do wniosku, że nie jest w Polsce aż tak źle, jak im próbowano wtłoczyć do głów (zwłaszcza, że w międzyczasie ich dzieci i wnuki zaczęły pobierać pieniądze z programu 500+) i olali KOD sikiem prostym. W KODzie obecnie zostały tylko grupy interesów, czyli postkomunistyczni działacze odspawani od koryta oraz pobierający pensje zarząd, a całe „paliwo” (pożyteczni idioci), czyli ideowcy i lemingi dali sobie spokój (lub umarli, bo średnia wieku na marszach KOD zwiastowała dość dużą szansę zgonu z przyczyn naturalnych). Mocodawcy KODu, jak pisałem – planu „B” nie przygotowali, więc dalej na siłę forsują pierwotną taktykę „obrony przed pełzającym faszyzmem”. Robi się to coraz bardziej groteskowe i wygląda, jak zachowanie złodzieja, który po raz dziesiąty chce okraść sklep w ten sam sposób (choć za każdym razem go łapano i ochrona sklepu na jego widok od razu już wie, co ten będzie chciał zrobić). Ostatnio prezes Kijowski płakał w mediach społecznościowych, że dostał wpierdul na Dworcu Centralnym, ale jak przyszło do składania zeznań na policji to nabrał wody w usta i poprosił o nie wszczynanie śledztwa. Kolejne zagadkowe sytuacje, z których KOD chciał zrobić ogólnopolskie afery świadczące o „faszyzmie” to kontrowersyjne „pobicia” kolejno Portugalczyków w Rzeszowie, dramaturga Demirskiego, murzynki na stacji metra, syna Anny Marii Siwińskiej z GW czy „wykluczenie” Przystanku Woodstock, bo kazano ogrodzić teren festiwalu barierkami. Idźcie państwo w chuj z takimi pobiciami i z takim wykluczeniem… Dzisiaj Danuta Wałęsowa nawoływała, żeby ją aresztowano i jest gotowa zostać więźniem politycznym. Nikt jednak nie zamierza jej aresztować, co najwyżej zamknąć w Tworkach.  Niedawno Jacek Żakowski odkrył karty i powiedział, że KOD musi być jak Hamas. Problem w tym, że Hamas rozwinął się, bo Żydzi robią holokaust Palestyńczykom na ich własnych terenach. A KODowi ktoś robi krzywdę? Niestety nikt, są bezpieczni. Dlatego na marsze KODu mało kto już przychodzi, bo jedyne co mają obecnie do zaoferowania to ryk wuwuzeli i kolejne przemówienie Blumsztajna.

Jakby tego było mało – upadły KOD pozostawił po sobie śmierdzącą kupę w środowiskach lewicowo-liberalnych. Chodzi głównie o dalsze rozdrobnienie tego towarzystwa (nawet w samym KODzie trwa wewnętrzna wojna o wpływy). Już wcześniej nie było z tą jednością kolorowo – świadczy o tym choćby „efekt Zandberga” i eksmisja partii jawnie lewicowych z parlamentu. Półtorej roku temu były w Polsce dwie główne siły polityczne – PiS i PO/PSL oraz dwie mniejsze – SLD/Palikot i Kukiz/Korwin. PiS pozostał silny, Kukizo-Korwin utrzymał pozycję, natomiast cała reszta poszła w KOD – niby się zjednoczyli, ale tak naprawdę podzielili się jeszcze bardziej. Ze struktur PO i Komorowskiego wydzielona została Nowoczesna. Pojawił się Zandberger, elektorat PSL odpłynął do PiS. Do rywalizacji o elektorat lewicowo-liberalny włączyły się osoby o dużych apetytach politycznych, które nie uczestniczyły w ostatnich wyborach – Kijowski, Rzepliński, Frasyniuk, Cimoszewicz. Biedroń też długo w Słupsku nie wytrzyma, więc w przyszłych wyborach szykuje się wojna na noże między osobami, które obecnie uśmiechają się wspólnie na zdjęciach z KODu. W kampanii wyborczej pozabijają się nawzajem i pozdobywają po 3-5% (PiSowi wtedy wystarczy 30%). Jedyna nadzieja dla KODu i opozycji to według mnie Donald Tusk, który jest w stanie wziąć to towarzystwo za mordy. Dopóki będzie on siedział w Brukseli – KOD jest w czarnej dupie. PiS już szykuje mu szopkę w komisji dotyczącej Amber Gold, według mnie jest to zły pomysł, bo wtedy w końcu pojawi się namacalna oznaka represji i szykan faszystowskiego rządu wobec przeciwników politycznych. Donald ma „gadane”, więc jakoś się wytłumaczy ze związków jego syna Józefa Bąka z Plichtą, natomiast KOD i TVN/GW dostaną pożywkę na temat do wałkowania przez kolejny rok. Jeżeli jednak Donald zostanie w Brukseli na dłużej, to PiSowi może zagrozić tylko formująca się siła, popierana przez młodzież, która jest jeszcze bardziej „na prawo” (elektorat Kukiza, Korwina, Grzegorza Brauna czy Mariana Kowalskiego). I tego bym sobie oraz Polsce życzył – póki co niech rządzi PiS, bo został demokratycznie wybrany, a kolejny rząd niech stworzą młodzi prawicowcy.

Tzw. "młody KOD" - fot youtube / wrealu24

Tzw. „młody KOD” – fot youtube / wrealu24

PS: Nie będę już więcej pisał osobnych tekstów o tej upadłej, nie-oddolnej, fałszywej i groteskowej organizacji (chyba, że złapią wiatr w żagle, czyli gdy Tusk wróci i KODowcy zgodnie obwołają go liderem).

PS2: Niniejsza strona wkrótce obchodzi 3 rocznicę działalności i z tej okazji chciałbym pisać w tym rozpoczynającym się miesiącu trochę więcej, niż zwykle. Kolejne 2-3 teksty będą o zagranicy.

RacimiR, 2.08.2016

4 myśli nt. „Ostatnie podrygi KOD

  1. Jak zwykle dobry artykuł. Co do Donalda Tuska:
    To prawda, jedynie Tusk jest w stanie jako tako podjąć walkę z PiS. Pamiętajmy, że Tusk to mistrz pijaru, picu, lansu i propagandy. Zatem wsparcie medialne miałby zapewnione, dotychczasowy biuletyn kodziarstwa z Czerskiej by zdecydowanie stał się biuletynem Tuska łącznie czerwonym tytułem na środku „Donald Tusk zjadł śniadanie” jeśli by zaszła taka potrzeba. No i jedynie Tusk byłby w stanie wyciąć Grzesia Schetynę. Jeśli Schetyna wytnie Kopaczową precz to Tusk chyba nie bardzo ma do jakiej Platformy wracać, no chyba że do Uśmiechu Geremka (czyt. Nowoczesnej) ale tutaj mamy mały zonk: Ryśkowi Petru raczej nie uśmiecha się oddać sterów Tuskowi, wprost przeciwnie.
    Tusk gdyby miał tu wrócić to musiałby wrócić na gotowe. A więc Schetyna usunięty albo przynajmniej mocno wypchnięty do tyłu, spacyfikowany Petru ze swoją śmieszną partią która ma poparcie pewnie w dwóch albo trzech dużych miastach i zero struktur w terenie. Piszę dlatego, że na gotowe bo Tusk to leń jebany. O tym każdy od dawna wie, już od czasów gdy był marszałkiem czy tam wicemarszałkiem Senatu: największa liczba nieobecności, niemal całkowity brak aktywności w postaci wystąpień i interpelacji. Tusk ma gadane i jest picerem aż oczy szczypią, ale on musi być jak okręt na spokojnym i gładkim jak stół morzu. Inaczej mu się po prostu nie chce. Dopóki Tusk nie będzie miał komfortu powrotu, nie będzie miał ciepło i miło jak niedźwiadek moszczący się w norze na zimie to nie ma bata żeby wrócił. Poza tym spójrzmy praktycznie: jeśli Tusk ma wrócić po to by użerać się z mózgowcami typu Petru czy Schetyna to raczej da sobie spokój i on to na 100% kalkuluje. O jakiś efemerydach komunistycznych typu Cimoszewicz nie będę wspominał, miejsce tego typa oraz wynalazków typu Celiński itp jest tylko w TVN 24 gdzie pierdolą te swoje mądrości i są przekonani że ktokolwiek ich słucha. Nawet w PO by wiele osób się wściekło gdyby Cimoszewicz nagle miał mieć jakieś znaczenie w ich towarzystwie.
    Na koniec, i tutaj to nie jest mój oryginalny koncept. Tusk w Brukseli czuje się wyśmienicie, dobrze zarabia, poczuł to samo co czują Juncker, Timmermans, Schulz. Czyli opierdalanie się, bycie w złotej klatce za grubą kaskę która spływa miło 10-tego każdego miesiąca (nie pamiętam ile, ale coś mi się obija po uszach że jakieś 110 tysięcy zł miesięcznie|). I miałby z tego zrezygnować i wracać na, jak napisałem, niepewny grunt do Polski? Nigdy w życiu, on woli zostać w Brukseli i być częścią tamtego establishmentu nawet jak przestanie być Królem Europy.
    PS. co do komisji Amber Gold. Biorąc pod uwagę, że w tej komisji zasiada m.in. poseł Pięta to wyczuwam że robienie beki z tej komisji przez GW i TVN będzie wyjątkowo łatwe i bardzo szybkie. Ktoś w PiS chyba nie pomyślał ustalając skład.

    od RacimiR: Tusk na pewno nie zrezygnuje z Brukseli, ale jest duża szansa, że go stamtąd wydupczą na zbity pysk. Schetyna jest na słabej pozycji, więc pewnie przy pomocy GW/TVN oraz frakcji Kopacz przygotowane zostanie Tuskowi miejsce lidera. Problemem jest Petru, którego niepotrzebnie wykreowano po aferze taśmowej, bo on dużo zabrał Platformie, ale też pewnego progu nie przeskoczy, zwłaszcza z takimi idiotkami w partii. Amber Gold strzał w stopę, ogólnie to wszystkie komisje śledcze w Polsce zawsze okazywały się cyrkiem. Na chwilę obecną PiS nie ma z kim przegrać.

  2. no sto lat !!!! Moglbys moze opisac jak śdm w faszystowskiej Polsce widzialy zagraniczne media? Pozdrawiam

    od RacimiR: Co to opisywać, same pozytywne relacje i duża promocja Polski w świecie. Nie było się w sumie do czego przyczepić nawet na siłę, nawet skrajne lewactwo szukające dziury w całym milczy. Jedynie we Włoszech lekka panika, bo 2 Włoszki (w tym jedna znana dziennikarka) zmarły w Polsce na zapalenie opon mózgowych, co niby ma świadczyć o epidemii.

  3. M.P. NN // 31.08.2016

    Czołem Wielkiej, Wolnej i Niezawisłej POLSCE !

    – Rodacy, pamiętajcie o zbliżającej się
    77. Rocznicy 1. września 1939…
    Nasi chłopcy ginęli wtedy również za Żydów,
    Francuzów, Brytyjczyków i Włochów !!!

    ŚMIERĆ WROGOM OJCZYZNY !!!
    *
    (To nie tylko NIEMCY lub ROSJANIE…
    – ZACZNIJMY WRESZCIE MYŚLEĆ !!! )

    KOD:
    Komitet Ościennej Dywersji…
    i
    Komitet Obrony Darmozjadow:
    z tzw. administracji, tzw. rządu, tzw. wojska, tzw. policji, esbecji, telewizji,
    i wielu innych NIEPOTRZEBNYCH nam urzędów i klanów…
    *
    Jest ich ponad 12 MILIONÓW w Polsce…
    ONI nie są produktywni – oni NAS gnębią…
    … i WY na nich pracujecie lub płacicie – CODZIENNIE…

    Precz z KOD-em i jego płatnymi agentami w Polsce !!!

    „JEŚLI BOISZ SIĘ GŁOSIĆ PRAWDĘ – JUŻ JESTEŚ NIEWOLNIKIEM!”

    Poniżej podajemy dane członków KOD-u,
    pochodzenia żydowskiego!!!
    – gardzących Polskim Narodem,
    – i aktywnie działających na rzecz NASZEGO unicestwienia…

    MICHAŁ GAJEWSKI
    OBLAS-PRZYTYK, k. Radom
    NJW JW.1159 – 1980-1982 (!!!)
    michal@gajewski.com.pl
    Tel. 48 618 00 00

    ANITA UNGEHEUER
    ul. Scinawska 28 m.23 53-629 Wrocław
    anitkau@gmail.com
    Tel: (071) 355 07 53

    AGNIESZKA ZIAJA-PISULA
    (Jej ulubiony cytat: „Nie ma ludzi brzydkich, są tylko biedni…”)
    ( Kancelaria JZP – Newsweek Polska…)
    ul. Zimorodków 32 40-534 Katowice Polska
    Tel. (032) 202 52 60
    jzp@jzplegal.com

    MARIUSZ ŻUROWSKI
    RKS-Radom
    Tel. 48 384 60 80
    biznes@radomiak.pl
    AUDI- białe, WR5050G

    MONIKA FLONT
    PSP-19 Radom
    Tel. 48 360 67 66
    sekretariat@psp19.radom.pl

    *
    OBUDŹCIE SIĘ LUDZIE WRESZCIE,
    I PAŁY DO GARŚCI WEŹCIE,
    ROZPĘDŹMY TĘ ZGRAJĘ CAŁĄ,
    BY PO NICH NIC NIE ZOSTAŁO !!!

    p/p
    kpr. „Wydra”
    Oddział „Roja”
    NSZ – Związek Jaszczurczy
    ***

    ” TAK TWARDZI, JAK SKAŁA…”
    https://www.youtube.com/watch?v=iaj_m-AbCMQ

    ” WIERNI BOGU i OJCZYŹNIE!
    Jasnogórska Pani – Tyś naszą Hetmanką! ”
    ***

  4. http://m.niezalezna.pl/86561-marsz-kod-w-warszawie-frekwencja-marniutka

    Dzis znowu kod maja sped, wg. Portalu PIS niezalezna.pl frekwencja 12tys, onet lub newsweek pewno napisza ze bylo ponad 100tys a alimenciarz kijowski stwierdzi ze uczestniczyło ich z całej polski ponad milion 😀
    co jak co jednak kod-owcy sa niesamowicie uparci (maja dosyc dobre finansowanie moze nawet soros sie doklada) zwoza babcie i dziadkow autokarami, busami z calej polski, ich podrygi beda jeszczekilka lat trwaly. W metodykach zarzadzania projektami ten ich sposob to tzn. metoda zdartej płyty, uparcie powtarzać jakies zadanie tak długo jak to możliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *