Likwidacja rasy, cz. 4 – Lichwa, masoneria i Wall Street

lr

Kolejna część cyklu „Likwidacja rasy” traktować będzie o dużych pieniądzach. Wprawdzie jestem magistrem ekonomii, tytuł ten uzyskałem na szanowanej, państwowej uczelni, lecz wiedzę, którą chcę przekazać, posiadłem z innych źródeł. Uczelnie ekonomiczne w Polsce zarażone są polityczną poprawnością, starsi wykładowcy zatrzymali się na marksizmie-leninizmie i Keynesie, młodsi wykładowcy to lemingi i sługusy zachodniej finansjery. Prawdy zatem należało samodzielnie poszukać w internecie.

„Chciwość jest dobra” powiedział Gordon Gekko (M.Douglas) w legendarnym filmie „Wall Street”. To zdanie będzie punktem wyjściowym niniejszego tekstu, gdyż to właśnie ludzka chciwość jest sprawcą wielu patologii finansowych i społecznych. Od początku istnienia świata istnieją osoby, które (jak Ferdek Kiepski), chciały „zarobić, ale się nie narobić”, czyli po prostu żyć na cudzy koszt i pasożytować na reszcie społeczeństwa.


Lichwa

pozyczka

Reklama firmy Provident, fot: advermedia.pl

Pierwszą, najstarszą i najprostszą metodą życia na cudzy koszt jest lichwa, czyli pożyczanie pieniędzy na wysoki procent i dostatnie życie z odsetek. Lichwa przez wiele stuleci była surowo zakazana przez Kościół Katolicki i Prawosławny, gdyż była ona zaprzeczeniem bezinteresownej pomocy bliźniemu, wpisanym w podstawy chrześcijaństwa. Podobne zdanie na temat lichwy ma Islam. Dlatego też „branża” lichwy była opanowana przez wyznawców Judaizmu, który to wręcz namawia do oszukiwania, wykorzystywania i życia na koszt przedstawicieli innych religii. Przez niemal 2 tysiąclecia wyznawcy Judaizmu uprawiali w Europie lichwę, na którą mieli monopol. Wielokrotnie bywali przez to wypędzani z prawie wszystkich możliwych krajów, lecz koczowniczy tryb życia pozwalał na zaczynanie interesu od początku w bardziej „tolerancyjnym” miejscu. Proceder ten trwa do dnia dzisiejszego, firmy takie jak Provident, Wonga czy Vivus za nic mają odsetki ustawowe, KNF czy zwykły honor. Nadal pożyczają ludziom pieniądze na złodziejski procent (oczywiście ukryty gdzieś w środku wielo-stronicowej umowy), co jest źródłem wielu ludzkich dramatów, wpadnięć w spiralę zadłużenia, egzekucji komorniczych, samobójstw.

Nic co dobre nie może trwać wiecznie, stąd w późnym średniowieczu wyznawcy Judaizmu zaczęli tracić monopol na lichwę. Zaczęło się od reformacji, czyli rozłamu w Kościele Katolickim. Luteranizm, Kalwinizm i inne odmiany protestantyzmu miały dużo cieplejsze podejście do lichwy, niż Katolicyzm, więc lichwą od XVI wieku zaczęli zajmować się również chrześcijanie. Trend wzmogła rewolucja francuska, kosmopolityzm, ateizm oraz szerzący się upadek obyczajów i moralności. Dlatego ludzie, którzy dotychczas żyli na cudzy koszt  zyskali ogromną konkurencję biznesową, więc musieli wymyślić coś nowego. Myśleli, myśleli i wymyślili masonerię, o czym w kolejnym akapicie.


Masoneria

masoni

Masoneria (inaczej: wolnomularstwo) to tajemnicza organizacja międzynarodowa, założona w XVIII wieku. Masoni również uważali, że „chciwość jest dobra” i że należy im się dostatnie życie na koszt reszty społeczeństwa. Masoni bodajże jako pierwsi zauważyli, że informacja jest największym źródłem pieniądza. Oczywiście chodzi o to, żeby jak najszybciej poznać i wykorzystać tą informację, zanim odkryje ją reszta społeczeństwa (bo wtedy będzie już „po ptakach”). Tajnymi informacjami wymieniano się na lożach masońskich, do których dostęp mieli tylko zaufani i wtajemniczeni ludzie z wysokich kręgów urzędniczych oraz finansowych. Przykładowo- masoni zawsze pierwsi wiedzieli, w którym miejscu powstanie most czy droga, aby uprzednio wykupić tereny i odsprzedać je zaraz miastu/państwu 10 razy drożej. Masoni zatem, dzięki tajnym informacjom wymienianym na lożach zawsze byli o krok lepiej poinformowani, niż reszta społeczeństwa, co pozwalało im dużo bezpieczniej inwestować i pomnażać swoje pieniądze. O potędze masonerii w czasach przed rewolucją przemysłową świadczy choćby powyższy obrazek- skoro nawet Gazeta Wyborcza twierdzi, że masoni są odpowiedzialni za rozbiory Polski, to chyba coś musi w tym być…

Potęgę masonerii złamała dopiero rewolucja przemysłowa i wynalezienie fal radiowych, które pozwalały wymieniać informacje na ogromne odległości w czasie rzeczywistym. Przykładowo- odkąd Władimir z Gruzji mógł przez radio powiedzieć Charlesowi z Paryża, żeby wykupił cały francuski zapas kawioru, bo w tym roku połów w Morzu Kaspijskim będzie niższy o 70%, to loże masońskie straciły podstawowy sens swojego istnienia. Wprawdzie masoneria istnieje do dnia dzisiejszego, ale jest to obecnie bardziej zabawa, niż biznes, bo na wymianę tajnych informacji pozwala internet. Jedyna współczesna loża masońska, funkcjonująca na pierwotnych zasadach to tajemnicza Grupa Bilderberg, cała reszta to jakieś nieporozumienie, teatrzyk i lans.

Ludzie, którzy uważali, że „chciwość jest dobra” i chcący żyć na cudzy koszt, wraz z wynalezieniem fal radiowych znowu musieli usiąść przy stole i wymyślić coś nowego, żeby być o krok przed resztą społeczeństwa. Zbiegło się to z niesamowitym rozwojem gospodarczo-przemysłowym Stanów Zjednoczonych w XIX wieku. Dlatego właśnie w Północnej Ameryce postanowili zainstalować swoje „centrum dowodzenia wszechświatem”.


Wall Street

fot: thenation.com

fot: thenation.com

Wprawdzie Giełda w Nowym Jorku powstała już pod koniec XVIII wieku, ale początkowo była ona całkiem pożytecznym narzędziem, stymulującym rozwój gospodarczy USA. Giełda na Wall Street na początku świadczyła tylko 2 usługi- depozyty/kredyty oraz pośrednictwo w handlu akcjami przedsiębiorstw przemysłowych. Zdrowe zasady, duży pożytek gospodarczy, nieprzypadkowo np. Korwin-Mikke przy każdej okazji zachwyca się XIX-wiecznym kapitalizmem amerykańskim. Niestety- przy zdrowej giełdzie okazji do robienia przekrętów jest niewiele. Dlatego Wall Street zostało zaatakowane przez ludzi, uważających, że „chciwość jest dobra”. Zadaniem tych ludzi było tą giełdę zmodyfikować w nieujarzmionego potwora, co stało się w XX wieku i ewoluuje do dzisiaj.

Z czasem więc Wall Street zaczęło obrastać w różne dziwne elementy, które zmieniły giełdę w antygiełdę i maszynkę do wyciskania publicznych pieniędzy. Na początku XX wieku powstała Rezerwa Federalna (FED), która stała się rakiem na (dotychczas błyskawicznie rozwijającej się) amerykańskiej gospodarce.  Później dochodziły kolejne podejrzane elementy. Utworzono agencje ratingowe, które obecnie mają większą władzę, niż prezydent Obama. Mowa głównie o Fitch, Moody’s oraz Standard & Poor’s. Wprowadzono wiele nowych narzędzi finansowych, jak ubezpieczenie ryzyka, kontrakty swap, opcje walutowe. Pojawiły się nieznane dotąd zjawiska jak „złe kredyty”, banki „za duże by upaść”, piramidy finansowe, MFW, Komisja Trójstronna, Bank Światowy, kreacja wirtualnego pieniądza i wiele innych wynalazków spod ciemnej gwiazdy, nieznanych ludzkości jeszcze w XIX wieku. Rozwój technologiczny i wynalezienie internetu sprzyjały kolejnym giełdowym nowościom. Obecnie Wall Street to bagno nie mające nic wspólnego z wolnym rynkiem, które co chwilę wyciąga łapy po publiczne pieniądze (dostaje je dzięki lobbingowi i korupcji). Tak zwana prywatyzacja zysków i nacjonalizacja strat. Kryzys finansowy z 2008 roku jest najlepszym tego przykładem, tak jak bankructwo banku Lehman Brothers czy afera z „funduszem” Bernarda Madoffa. Dzięki ludziom uważającym, że „chciwość jest dobra” i lubiących żyć jak pączki w maśle na cudzy koszt- mamy cały ten bajzel.

Ktoś zapyta- co to wszystko ma wspólnego z likwidacją rasy? To proste jak drut. Wall Street i powiązane z nią londyńskie City/Canary Wharf działają niemal wyłącznie w krajach cywilizacji łacińskiej, czyli posiadających (jeszcze) przewagę ludności rasy białej. Proszę zajrzeć na listę najbardziej zadłużonych państw świata- próżno szukać tam Chin czy Arabii Saudyjskiej. Cała czołówka to kraje „białe”, głównie z Europy. Wszystkie te kraje coraz bardziej się zadłużają, obsługa tego zadłużenia (odsetki) to coraz większy kawałek budżetu rocznego (potem brakuje pieniędzy na szkolnictwo, bezpieczeństwo, medycynę i emerytury, co prowadzi do likwidacji rasy).

Z kolei Kraje, które wypierają białych ludzi z historii świata (Chiny i kraje islamskie) nie są w ogóle zadłużone, bo są poza wpływem mafii z Wall Street. Tak więc przyjemniaczki, którzy lubią żyć na cudzy koszt wpakowali białą rasę w rynsztok, z którego ciężko będzie się kiedykolwiek wydobyć. Jak pokazała historia- najlepszą i jedyną metodą na oddłużenie kraju jest model Islandzki. Mądrzy Islandczycy powiedzieli w pewnym momencie „Hej Wall Street, pocałujcie nas w dupę, resetujemy swój dług i ani grosza wam nie oddamy!”. Od tego czasu Islandia rozwija się bardzo szybko i jest jednym z najbogatszych krajów świata. Tak właśnie powinny postąpić inne kraje, terroryzowane przez wąską grupę cwaniaczków z Wall Street (potomków średniowiecznych lichwiarzy i masonów).

Model oddłużenia na wzór Grecji (drastyczne cięcie kosztów i próba oddania długu w całości) jak pokazała historia- nie zdaje egzaminu. Grecki dług jak nie malał, tak nie maleje, a poziom życia w tym kraju obniżył się diametralnie i nic nie zapowiada przełomu. Podobnie jest z Hiszpanią.

„Białe” kraje obecnie utrzymują nienasyconą hydrę z Wall Street, co stawia ich na straconej pozycji w konkurencji gospodarczej z Chinami i Islamem. Dlatego też „białe” kraje powinny się umówić między sobą, że z dnia na dzień zerują swoje długi, nie oddają lichwiarzom ani pół grosza, a w konstytucję wpisują zakaz uchwalania budżetu z deficytem. Kilkuset magnatów finansowych zubożeje (zamiast po 100 Penthousów- będą mieli po 10), zbankrutuje kilka banków, ale setki milionów białych ludzi odetchnie z ulgą i zacznie stawiać gospodarkę na nogi. Ja nie mam zamiaru płacić coraz wyższych podatków, bo rząd Donalda Tuska zadłużył kraj. To nie jest mój dług. Wasz też nie.

 

RacimiR, 07.01.2015r

douglas

PS: Chciwość według mnie jest dobra, ale tylko wtedy, gdy nie robi ona krzywdy drugiemu człowiekowi (czyli w jednym przypadku na 100).

Zobacz też:

3 myśli nt. „Likwidacja rasy, cz. 4 – Lichwa, masoneria i Wall Street

  1. Zaczne nie na temat artykulu ale calej strony, no bo poco to czarne tlo?? jak u skinow czy czarna magia.
    az odechciewa sie czytania, a strona calkiem ciekawa.
    I jeszcze ta nazwa bialy rasizm. no chyba tak na przekor ale moge sie mylic, niewazne.

    od RacimiR: Tło czarne, żeby oczy nie bolały, jak od białego. To zresztą można w każdej chwili zmienić jednym klikiem myszy. Nazwa domeny… na taką padło i tyle. Ważne, żeby była łatwa do zapamiętania. Początkowo miało być anty-bialy-rasizm.pl, ale postawiłem na prostotę i teraz już tego nie da się zmienić. pozdrawiam

  2. POZDRAWIAM, WARTO BYŁO TO PRZECZYTAĆ.. DRUK0UJĘ I DAM DALEJ… NIECH LUDZIE WIEDZĄ… SZKODA TYLKO ,ŻE TAK MALO LUDZI INTERESUJĘ SIĘ TYM, CO- ICH OTACZA I DOTYCZY..!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *