Likwidacja rasy, cz. 9 – Młodzież

fot: stylio.pl

fot: stylio.pl

Kolejna część cyklu opowiadać będzie o młodzieży. Temat ma troszeczkę wspólnego z częściami 2 i 7, czyli skłócaniem pokoleń i indoktrynacją, ale jest tak ważny, że zasługuje na osobną część. Powiązane ze sobą kręgi „koalicji likwidatorskiej” (czyli NWO, Islam, Soros, polityczna poprawność, Syjonizm, Marksizm itd) zauważyły, że z punktu widzenia długofalowego – najważniejsza jest młodzież. Bez sensu jest inwestować w „urabianie” psychiki osób starszych, które mają wykrystalizowane poglądy i niebawem umrą. Dlatego skupiono się na młodzieży, która jest elementem przyszłościowym i rewolucjogennym. Najpierw zadbano o to, żeby białej młodzieży rodziło się jak najmniej (pisałem o tym w częściach 3- Feminizm i 5 – Konwencja Antyprzemocowa), zadbano o to, by miała trudny start w życiu i wpadła w spiralę zadłużenia (4 – Lichwa, masoneria i Wall Street) oraz żeby młodzież była „kolorowa”, płodzona przez jurnych, młodych, ciemnoskórych byczków z Afryki i Azji (o tym napisałem co najmniej 50 tekstów na niniejszej stronie). Pierwszy krok został więc zrobiony – białej młodzieży jest mało, ma utrudnione wejście w życie, ma mniej praw i więcej obowiązków niż rówieśnicy o ciemniejszej skórze. Jednak biała młodzież wciąż istnieje i stanowi duży problem dla kręgów, które próbują wprowadzić nowy porządek na świecie. Dlatego padł pomysł, aby ją ogłupić i trwale zmienić.

Szczęście w nieszczęściu jest takie, że (paradoksalnie dzięki Stalinowi) młodzież z Polski (i innych krajów postkomunistycznych) wpadła na imprezę mocno spóźniona, gdy jej rówieśnicy z zachodu bezwładnie leżeli już „wyzwoleni”, czyli zarzygani i zaćpani. Proces (pozorowany na oddolny) oficjalnie zaczął się w roku 1968, gdy międzynarodówka żydokomunistyczna, głównie z Paryża i Nowego Jorku postanowiła wykorzystać nieudaną wojnę w Wietnamie jako symboliczny początek zmiany psychiki białoskórej młodzieży. Były to „złote” czasy zimnej wojny (sam Wietnam to jeden z jej efektów) i w Moskwie na szczęście zadecydowano, że skoro temat wyzwolenia młodzieży przychodzi ze „zgniłego” zachodu, to trzeba dać mu opór. W efekcie – nie dość, że od razu sprawa się rypła w krajach komunistycznych, to jeszcze w 1968 roku USA i Izrael zostały mocno zasilone nieplanowaną wcześniej tkanką demograficzną. Kraje zachodnie jednak połknęły haczyk i już w 1969 roku zorganizowano Festiwal Woodstock, gdzie (w kontrze do dosyć „grzecznej” i zdyscyplinowanej kultury Elvisa Presleya) „zaciekle walczono” o pokój w Wietnamie. Robiono to poprzez tarzanie się w błocie, ruchanie się w tym samym błocie oraz odurzanie się na wszelkie możliwe sposoby (też głównie w błocie). Podobne rzeczy miały miejsce w Europie, gdzie także wykorzystano muzykę, np. wschodzący zespół Rolling Stones czy Johna Lennona, który po rozpadzie Beatlesów i poznaniu Yoko Ono zaczął ostro ćpać i zwariował (np. „walczył o pokój” leżąc z Yoko w łóżku przez tydzień (Bed Peace), lub „walczył z materializmem”, samemu będąc zakupoholikiem).

Woodstock, fot: interia.pl

Woodstock, fot: interia.pl

Pułapka na młodzież była stosunkowo prosta, ale bardzo skuteczna. Nie od dziś wiadomo, że młodzi lubią seks, używki, muzykę i chcą zmienić świat na lepsze. Wszystko to im dano w „Rewolucji ’69”. Zmiana świata była oczywiście pozorna, bo rzyganiem zbyt wiele nie da się załatwić w kwestii geopolityki, ale wmówiono im, że tarzając się w błocie zmieniają świat, a oni w to uwierzyli (prawdopodobnie z czystego lenistwa i próżności – któż nie chciałby zostać bohaterem „rewolucji” bez żadnego wysiłku i ryzyka?) Sprawa celnie przedstawiona jest w bajce South Park, odcinek 9×02 „Die, hippie, die”. „Ciśnienie” na młodzież dotyczyło głównie następujących kwestii:

  • wolny seks, aborcja na życzenie, homoseksualizm i biseksualizm
  • legalne i łatwo dostępne narkotyki
  • wrogość wobec chrześcijaństwa, moda na orientalne religie i ateizm
  • pacyfizm, brak walki, przyjęcie wycofanej postawy w przypadku zagrożenia
  • nieróbstwo

Przy tym wyciszano tematy zagrożeń, takie jak choroby weneryczne, niechciane dzieci, narkomania, alkoholizm, bezrobocie „strukturalne” (spowodowane hippisowskim trybem życia) czy bezbronność wobec ekspansji agresywnych kultur i religii, co możemy zaobserwować obecnie w Unii Europejskiej.

Polska młodzież włączyła się do zabawy dopiero pod koniec lat 80-tych, wraz z upadkiem światowego komunizmu, czyli 20 lat później, niż ich rówieśnicy z zachodu. Siły „reformacyjne” (zachęcone zachodnim sukcesem) postanowiły, że postkomunistyczna młodzież nie pójdzie do „normalnej” szkoły, leczy zostaną wysłani do szkoły o przyspieszonym toku nauczania, żeby docelowo dogonić w „rozwoju” młodzież zachodnią. Od razu więc polska młodzież dostała Jerzego „róbta co chceta” Owsiaka i jego programy quasi-muzyczne oraz Woodstock, pornografię, narkotyki,  tolerancję społeczną dla łatwego seksu, antyklerykalizm, organizacje Sorosa i szeroko rozumiany zachodni styl życia. Na szczęście nie wzięto pod uwagę jednej, bardzo ważnej sprawy, mianowicie finansów. Komunizm (i inne socjalizmy) zawsze zostawiają kraj w gospodarczej ruinie. Młodzież z zachodu, pracując nawet za minimalną stawkę mogła pozwolić sobie na ćpanie, chlanie, Hippie Wagon i regularne wycieczki do indyjskich joginów. Dlatego tak łatwo pozwolili się zindoktrynować. W Polsce (i innych krajach postkomunistycznych) po początkowym zachłyśnięciu się młodzieży zachodnim trybem życia – przyszło brutalne zderzenie z rzeczywistością, czyli harówka za głodowe stawki, pozwalające jedynie na przetrwanie. Oczywiście w latach 90-tych była też młodzież zadowolona i prezentująca „zachodnie” poglądy, ale były to nieliczne przypadki z rodzin, żyjących powyżej średniej, gdzie można było pozwolić sobie na więcej (obecnie zjawisko ewoluowało do pokolenia „lemingów” i „Warsaw Shore”). Większość młodzieży jednak nie była (i dalej nie jest) zadowolona z warunków, w których dorastała. Zamiast śpiewać „kochajmy się” i „make love not war” – polskie małolaty wypuściły w 1998 roku pewną symboliczną płytę, czyli „Skandal” Molesty. Muzycznie nędza, ale tekstowo był to realny, oddolny głos wkurzonej młodzieży z ulicy.

fot: deathandtaxesmag.com

fot: deathandtaxesmag.com

Biała młodzież z Europy Zachodniej jest już stracona, nie mają najmniejszych szans w starciu z rówieśnikami z Afryki i Azji, którzy tłumnie „uchodzą” do ich krajów (ku aprobacie miejscowej ludności). Młodzi z zachodu brzydzą się walką (nawet obronną), nie rozmnażają się, nie mają własnego zdania, są zmanipulowani, słabi (w USA zjawisko „rozwija” się dużo wolniej, gdyż tam jest bardzo brutalna policja i powszechny dostęp do broni palnej). Nawet już białe kobiety z zachodu wolą rodzić dzieci „uchodźcom” (nawet wiedząc, że szczęścia i zrozumienia nie będzie w tym związku), bo instynktownie czują, że wiążą się z osobami silniejszymi i przyszłymi zwycięzcami (a nikt nie lubi przegrańców). Eksperyment udany. Intensywne, 50-letnie robienie zachodnim rurkowcom galarety z mózgu musiało się tak skończyć. Element nie do uratowania, kaput, sztandar wyprowadzić i kurtynę zasłonić.

Na szczęście w Polsce sprawy potoczyły się inaczej (jak pisałem – dzięki stalinowskiemu zbiegowi okoliczności). Młodzież nie jest tak rozpuszczona, bo musi zapierniczać na śmieciówce za 300 euro. Na zachodzie z kolei wszystkie najgorzej płatne prace wykonywane są przez imigrantów – trudno w Londynie, Paryżu czy Brukseli uświadczyć „rdzennego” śmieciarza, pracownika fast-food, magazyniera czy kierowcę autobusu. Zachodni rurkowiec nie pójdzie do pracy za 1000 euro, więc siłą rzeczy musi tolerować „uchodźców” we własnym otoczeniu, bo inaczej zginie z głodu lub pod stertą śmieci. W Polsce jest inaczej – praca za 1000 euro to absolutny rarytas i marzenie 90% społeczeństwa, więc można wysnuć tezę, że Polacy pełnią rolę „uchodźców” we własnym kraju. Z jednej strony jest to upodlające, ale z drugiej – być może uchroni nas to przed mieczem Allaha. Pracując za marne grosze – trudno też łykać propagandę o „uchodźcach”, którzy płacą przemytnikom kilka tysięcy euro za bilet do Europy (większość Polaków nie posiada takiej sumy pieniędzy). Pracując za grosze – Polacy są też bardziej religijni, modląc się o polepszenie swoich warunków życiowych. A taki rozpieszczony rurkowiec – po co ma się modlić, skoro wszystko ma na zawołanie? Teraz nagle zachodnia młodzież się budzi i modli się o bezpieczeństwo, ale rychło w czas…

Marsz Niepodległości, fot: eostroleka.pl

Marsz Niepodległości, fot: eostroleka.pl

Ja nie jestem już niestety małolatem, ale mieszkam obok szkoły i mam wielu młodych przyjaciół. Na szczęście obserwuję, że najczęściej są to osoby o poglądach „prawilnych”, więc eksperyment z 1968 roku (powtórzony po 1989) „niestety” w Polsce się nie przyjął. Widać to na meczach piłkarskich, manifestacjach antyimigranckich, Marszu Niepodległości czy imprezach, związanych z Żołnierzami Wyklętymi. Tam przychodzi prawie sama młodzież. Wyznają oni mocny patriotyzm graniczący z nacjonalizmem, wiarę w prawdę i pracę u podstaw oraz swego rodzaju kult maczo (czyli przeciwieństwo pacyfizmu i dżenderyzmu). Widać to też po poparciu dla partii politycznych, gdzie większość młodzieży popiera Kukiza, Korwina i częściowo PiS. Z kolei poparcie dla zwolenników likwidacji białej rasy, czyli Platformy Obywatelskiej, SLD, PSL i Nowoczesnej idealnie można zaobserwować na manifestacjach KOD, gdzie chodzą niemal sami emeryci (ból tyłka ma w tym względzie np. Newsweek, Wyborcza, czy portal Lisa, którzy jeszcze 12 lat temu apelowali, aby przed wyborami „zabrać babci dowód”). KOD to organizacja typowo rewolucyjna, a jeszcze nigdzie rewolucji nie przeprowadziły osoby starsze. Dlatego zabawa z góry skazana jest na porażkę, a kadry KOD z każdym dniem będą coraz mniejsze (z przyczyn biologicznych oraz odcino-korytnych, choć niewykluczone są chwilowe, lekkie wzrosty z powodów dotacyjno-sorosowych).

Jest w Polsce coś takiego jak Partia Razem. Mają nikłe poparcie, ale jednak istnieją i nie wyglądają jak geriatria z KOD. Wyznawcy Razem to osobnicy, o których pisałem w tym tekście – w 90% osoby urodzone między 1975 a 1989 rokiem, wychowane w rodzinach, które żyły na wyższym poziomie, niż średnia krajowa. Elektorat „Razem” nie jest zbyt rozwojowy, ale jednak dość młody i totalnie niereformowalny, więc będziemy musieli się z nimi męczyć w tym samym kraju. No chyba, że spełni się przepowiednia Gazety Wyborczej i Polska zamieni się w Niemcy lat 30-tych ubiegłego stulecia.

Pewnie zaraz mi się dostanie, ale od małego lubię zespół Dezerter. Uważam, że nie jest to lewacki zespół, lecz po prostu lewacy z „Nigdy Więcej” się do niego przykleili jak rzep do psiego ogona, a jego członkom głupio powiedzieć głośno, że grają dla każdego – także dla prawicowców. Gdy byłem małolatem pamiętam, że na koncertach Dezertera była niemal sama młodzież. Ostatnio wybrałem się znowu na ich koncert – wśród publiczności dokładnie te same gęby, co 20 lat temu, a młodych znikoma ilość. To też pokazuje, że młodzież wybrała konserwatywno-prawicową  ścieżkę.

Podsumowując – likwidacja rasy w wymiarze ogłupiania białej młodzieży wciąż postępuje (zwłaszcza na zachodzie Europy), ale nie tak szybko, jakby „likwidatorzy” tego sobie życzyli. Niemniej jednak – biała młodzież nie rozmnaża się, woli się schlać, ućpać i spędzić życie ze smartfonem w ręku. Biała rasa starzeje się i stanowi już mniej niż 10% światowej populacji, a tendencja jest jeszcze bardziej przygnębiająca. Jednakże Polska i inne kraje postkomunistyczne ma szansę stać się bastionem i ostatnią twierdzą białego człowieka. Jeżeli w ogóle do tego „ufortyfikowania” dojdzie – twierdza ta będzie mocno szturmowana, głownie przez muzułmanów i lewaków (do pewnego momentu, zanim muzułmanie ich nie pozabijają). Najważniejsze to nie przyjmować „uchodźców” i przywrócić dumę narodową oraz dodatni przyrost naturalny w Polsce.

RacimiR, 6.04.2016

Kolejka po Azyl w UE - oni szybko zastąpią biała młodzież w Europie, fot: screen z yuoutube

Kolejka po Azyl w UE – oni szybko zastąpią hipsterów i rurkowców w Europie, fot: screen z youtube

Zobacz również:

9 myśli nt. „Likwidacja rasy, cz. 9 – Młodzież

  1. Neokomuniści z Razema popełnili już pierwszy, bardzo poważny błąd. Mianowicie ujawnili swoje głupie gęby przy okazji wywalonej jak gówno z szamba dyskusji o aborcji. Dotychczas przyjęli bardzo sprytną taktykę łkania w temacie łamanych praw pracowniczych, problemów mieszkaniowych itp. typowych lewicowych kwestii. To prawie chwyciło, nie zaszkodziło temu ujawnienie przy okazji że Zoidberg i jego towarzysze lubią czasem paradować w czerwonych koszulkach Cze Fujarą.
    Tymczasem eksplodował ten temat z aborcją (z którym PiS nie ma nic wspólnego, ale media głównego gówna szybko zaczęły kłamać jak psy) i Razemy od razu wywalili z dyskusją na ten temat, zorganizowali demonstrację pod Sejmem. Jednocześnie jakoś nikt specjalnie nie pogrzebał po ich stronie internetowej gdzie ewidentnie Razemy to druga palikociarnia obyczajowa (poczytajcie sobie ich tzw. pakiet reprodukcyjny albo prawa osób jak oni to nazywają seksualnie nienormatywnych)i można powiedzieć że wylazło szydło z worka. Nie tylko przy okazji tematu aborcji, ale również Zoidberg uroczym jak na lewaka zwyczajem wypowiedział się o „zlepie komórek”, jakieś brzydkie cipy zaproszone do studia rozmaitych TV również krzyczały w temacie, a na twitterze smażyły hasztagiem #pieklokobiet . Zresztą, wystarczyć stuknąć hasło „Marcelina Zawisza” (działaczka Razema, drze mordę na każdej ich demonstracji) i w grafika w google i oto wyskakuje nam taki oto kwiatek: http://codziennikfeministyczny.pl/wp-content/uploads/2014/01/marcelina-zawisza.png.jpg?04983b
    Tak więc ten margines polityczny bardzo szybko popełnił taktyczny błąd który powinien zostać bezlitośnie wykorzystany. Co ciekawe tzw. ruch LGBT zaczyna robić koło pióra KOD-owi (już na fb niektórzy ludzie od KOD którzy deklarują się jako wierzący zaczynają się wnerwiać że tęczowe flagi pojawiają się na każdym KOD-owym spędzie i idą nawet w pierwszym szeregu, a ostatnia akcja w kościele św.Anny wnerwiła wiele osób sprzyjąjących KOD), ale i chętnie pojawia się u Razema gdzie jest bardzo mile widziany. Oczywiście prawdziwą niedźwiedzią przysługę odstawiła Razemom i LGBT to coś Anna Zawadzka z występem u Morozowskiego gdzie popisała się iście puchatkowym rozumkiem.
    Na marginesie: nie jestem przesadnie stary, ale młody też już nie (30-40 lat), ale studiując na UW pamiętam takich typków jak ci obecni z Razem. To odpadki od Zielonych, Solidarności Pracowniczej, dawni działacze Partii Pracy, rewolucjoniści z McDonalda z Apple wierzący w światową rewolucję. Siedzieli przy kawce i papieroskach, utopijni marzyciele na utrzymaniu rodziców z całkiem zasobnymi portfelami. Pełno takich było na dziennikarstwie, politologii, socjologii, trochę na prawie. Niebezpieczni marzyciele którym marzy się w Polsce druga Szwecja którą wręcz zafascynowany jest Zoidberg i jego towarzysze.

    • Jak można być zafascynowanym Szwecją, no nie wierzę. Przecież ten kraj jest na granicy upadku. Kiedyś dawno temu jak tam byłam, to podobało mi się. Teraz nawet za darmo nie chciałabym tam pojechać: P

  2. „w Moskwie na szczęście zadecydowano, że skoro temat wyzwolenia młodzieży przychodzi ze „zgniłego” zachodu, to trzeba dać mu opór. W efekcie – nie dość, że od razu sprawa się rypła w krajach komunistycznych, to jeszcze w 1968 roku USA i Izrael zostały mocno zasilone nieplanowaną wcześniej tkanką demograficzną.” – tak postanowiono w Moskwie, dlatego, że ten cały hippisowski ruch na zachodzie był efektem działań wywiadu radzieckiego. Celem ZSRR było otumanienie wrogów, by nie umieli się bronić, wywołanie kryzysu i „wyzwolenie” ziem ogarniętych chaosem. Jako ciekawostkę można dodać, że Niemcy przez 20-lecie międzywojenne były w stanie tak mocno odbudować swoją potęgę, dzięki właśnie pomocy Rosji Radzieckiej. O tym, że Stalin przez pakt Ribbentrop-Mołotow zachęcił Hitlera do działań wojennych już chyba nie trzeba mówić…

    od RacimiR: Ciekawa analiza, ale po co wtedy byłby studencki Marzec’68 w Polsce, skoro całość byłaby inicjowana przez sowietów? Myślisz, że było to tylko wzmożone echo z zagranicy? Co do Hitlera w międzywojniu to masz rację – dostawał z Moskwy surowce w zamian za technologie, dodać można jeszcze pomoc ze strony „neutralnej” Szwecji oraz finansowanie przez bankierów żydowskich.

    • do RacimiR: Sytuacja w marcu 1968 miała raczej podłoże patriotyczno-nacjonalistyczne niż „hippisowskie”. A co do międzywojnia, to nie tylko chodziło mi o Hitlera: Niemcy już od 1922 roku współpracowały z Rosją Radziecką. Spotkałem się nawet z koncepcją, że NSDAP doszło w Niemczech do władzy na skutek działań Stalina. Opisany przeze mnie mechanizm wywoływania kryzysu i „wyzwalania” wymyślił Lenin po 1920. Jako przykład wykorzystania tego mechanizmu można podać II wojnę światową, a i nie zdziwiłbym się, gdyby za obecnym kryzysem uchodźców stała Rosja (odnosi ona ogromny sukces propagandowy u prawicowców, Putin coraz częściej jest odbierany jako wybawiciel i „ostatni sprawiedliwy”, a obecna sytuacja jest w dużej mierze jakby wycięta z marzeń Lenina).

      od RacimiR: W ’68 chciano Polaków „zhippizować”, ale patrioci (wspomagani komunistyczną władzą) pokazali, że nie tym razem. W międzywojniu wszyscy mieli swoje za uszami, także „zachód” który przymykał oko na militaryzowanie się Niemiec, co było łamaniem traktatu wersalskiego. Według mnie za obecnym kryzysem uchodźców stoi USA, Izrael i kręgi „Sorosowe”, którzy najpierw wprowadzili polityczną poprawność, a potem poobalali dyktatorów w wielu muzułmańskich krajach, gdzie teraz rządzi anarchia i ISIS. Rosji może to być częściowo na rękę, ale nie ma żadnych dowodów, że to ich sprawka.

  3. Tak To wlasnie wyglada np. W niemczech. Od gimnazjum bici biali niemcy nie stanowia zagrozenia dla rozrostu ciapatych. Wiedza kto rzadzi. I albo pokazuja obojetnosc dla zjawiska, albo sie ciesza ze maja kolorowe spoleczenstwo:) wyskocz na silke! Zadnego bialego… Tak ze wiadomo kto komu wpierd..l spusci.
    P.s. unia chce jednakowego prawa azylowego dla wszystkich krajow UE!!!! Makrela zeszla z przed kamer Ale dalej knuje.

  4. Osobiście uważam, że najbardziej „zainfekowaną” grupą wśród młodych obywateli Polski są Polki, a zwłaszcza te, które wyjeżdżają za granicę. Nie trzeba się wgłębiać niewiadomo jak w temat, by znać ich podejście, piski, ochy i achy do murzynów, rapu, palenia zioła, darmowych linek białego proszku od „znajomych”, tak samo ich pociąg do Arabów itp. (Egzotyczna przygoda 😉 ) W ich przypadku idealnie działa wpajany im stereotyp polskiego mężczyzny który jest chamem, przeklina, chleje, śmierdzi, ogląda TV z piwem i bije żonę.

    Rzecz jasna nie tyczy się to wszystkich Polek, bo jest bardzo dużo tych wartościowych. Typowe szlaufy dające pupy każdemu również pomijam, bo ten temat nie jest warty uwagi.

    od RacimiR: Kobiety zawsze były bardziej podatne na modę, nie chodzi nawet o Polki, ale wszędzie tak jest. O kobietach zresztą zacząłem już pisać kolejną część cyklu, za kilka dni powinno być gotowe.

  5. Też byłem ostatnio na Dezerterze ( koncert wypas ). Faktycznie zero młodzierzy. Przedział wiekowy to 25-50. Jestem w srodku stawki także nie czułem się ani za młody, ani za stary – idealnie.
    P.S. Oczywiście z moimi przyjaciółmi lewicowcami.
    Z tym Owsiakiem to bym tak nie demonizował „rubta co chceta” można interpretować dowolnie. Dla mnie to zawsze było hasło, które nie szufladkowało ludzi. Rubta co chceta znaczy : możesz być kim chcesz.

  6. Istotna sprawa jak się często młodzi faceci ubierają. Nie wszyscy na szczęście. Ale widuje się szczególnie w większych miastach- tzw jak to nazywasz rurkowców, że nie wiadomo,czy to facet czy to baba, chudy w obcislych łaszkach, koralikach, rzemykach na szyi i z torbą na ramię. Dodatkowo ufryzowany ala Biber. Też takim nie wstyd się na ulicy pokazać. Mój dziadek jakby żył byłbyś szoku na widok współczesnych młodych chłopaków. Kiedyś taki „styl” był nie do pomyślenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *