Hitleroza, czyli Problem Posthitlerowski

Adolf Hitler

Adolf Hitler w 1933r, fot: wikipedia

Adolf Hitler- postać do dzisiejszego dnia słynna i kojarzona na całym świecie. Powiedzenie dobrego słowa o Hitlerze to największe faux-pas w większości towarzystw wszędzie. Dlatego moim zdaniem Hitler to najbardziej wpływowa osoba wszechczasów. Co poniektórzy, po podaniu tych encyklopedycznych faktów pewnikiem już zdążyli uznać mnie za nazistę, faszystę i antysemitę. O tym właśnie będzie ten felieton. O wpływie Hitlera na dzisiejszy porządek świata, który to porządek świata zmienił się długo po śmierci Hiltera, więc bez jego wiedzy i woli. Inaczej mówiąc, „Hitleroza” nie ma związku stricte z działaniami Hitlera, lecz jest wynikiem splotu okoliczności, które zdarzyły się po 1945 roku równolegle w krajach zachodnich i komunistycznych, a splotły w całość w okolicach 1990 roku. Aby dokładnie naświetlić „Problem Posthitlerowski” (Hitlerozę), zacznę od przedstawienia sytuacji historycznej, która rozegrała się po śmierci Hitlera i zakończeniu II Wojny Światowej.

 

Blok „zachodni” po zakończeniu II Wojny Światowej

Yalta_summit_1945_with_Churchill,_Roosevelt,_Stalin

Winston Churchill, Franklin Roosevelt i Józef Stalin na konferencji w Jałcie,  fot:wikipedia

Najpierw przybliżę powojenną (1945-1969) sytuację w USA i Europie Zachodniej (włącznie ze sprawcą wojny-Niemcami Zachodnimi). Po śmierci Hitlera, w wyniku powojennych traktatów pokojowych zaczęły się negocjacje między państwami. Dotyczyły one wielu powszechnie znanych spraw (przebieg granic itp.),  jedną z nich było stworzenie mechanizmu, uniemożliwiającego dopuszczenie do powtórki z nazizmu i holokaustu. W tym celu, pierwszy raz w historii świata powołano szereg międzynarodowych organizacji (matką była ONZ), mających dbać o szeroko rozumiane prawa człowieka. Same idee były szczytne, w latach powojennych ONZ i mniejsze, bliźniacze organizacje faktycznie skupiały się na pomocy potrzebującym. Niestety, jak to w życiu bywa- tam gdzie duże pieniądze, tam wcześniej czy później zaczynają kręcić się osoby chcące ugrać coś dla siebie. Innymi słowy- okazja czyni złodzieja. Z biegiem czasu struktura finansowa organizacji broniących praw człowieka zmieniła się, coraz mniejszy procent ich budżetu trafiał do potrzebujących, a coraz większy procent pożerała szeroko pojęta „obsługa administracyjna”. Kolejne wpływy organizacje te zyskały dzięki rewolucji obyczajowej, rozpowszechnionej min. na festiwalu Woodstock w 1969 roku, a także dzięki sprzeciwom społecznym wobec wojny w Wietnamie oraz rosnącej popularności marihuany i muzyki reggae, w wyniku nagrań Boba Marleya. Na fali tych wydarzeń w USA wprowadzono restrykcyjne ustawy antyrasistowskie, oddano część władzy ekologom i frakcjom socjalistycznym. Zatem w latach 70-tych w USA zrobiono już wszystko, co można było zrobić w pierwotnej kwestii. W USA wprowadzono tzw. polityczną poprawność, dzięki której wyczulono system sądowniczy na wszelkie podejrzenia  dyskryminacji rasowej, płciowej, antysemityzmu, orientacji seksualnej, oczywiście również obrzydzono ludziom Hitlera aż do znudzenia, więc nie ma żadnych szans żeby w przyszłości świata znalazł się drugi Hitler. Po prostu nie ma takiej możliwości. I na tym należałoby w USA poprzestać. Logicznie rzecz biorąc- jest prawnie i konstytucyjnie wprowadzona równość, tolerancja i poprawność polityczna, to po co w USA dalej sens funkcjonowania organizacji antyrasistowskich czy antyfaszystowskich? Tym bardziej, że one ewidentnie chcą działać WYŁĄCZNIE na terenie USA i w krajach, w których jest niechęć do Hitlera, a nie w krajach Azji i Afryki, w których występuje faktyczna dyskryminacja w różnych odmianach tego słowa. Od karania rasizmu i nietolerancji na terenie USA niech będzie policja i sądy.  Niestety organizacje „antyhitlerowskie” w USA, zamiast po spełnieniu swojej funkcji w latach 70-tych zostać zlikwidowane, działają do dzisiaj i mają się coraz lepiej. Ich sposób działania przypomina korporacje, czyli dążenie do rozwoju i maksymalizacji zysku (w tym wypadku z dotacji rządowych) za wszelką cenę, oczywiście wszystko z jakąś oficjalną otoczką. Przez te lata osiągnęły one (prócz pozyskania gigantycznych środków pieniężnych) spore wpływy polityczne i medialne, pozwalające im na dalszą ekspansję.

W zachodniej Europie, związanej kulturowo z USA, w latach powojennych miały miejsce bliźniacze ruchy społeczne. Również na bazie organizacji broniących prawa człowieka wyrastały kolejne, wprowadzając w swe statuty czynniki ekologiczne, feministyczne, antyfaszystowskie czy LGBT. Również początkowo były to szczytne zrzeszenia, propagujące swą faktyczną misję, mając wkład w światowy dorobek kulturalny. Wszystkie te organizacje jednak łączy ważna cecha- wrogiem (jednoczącym) nr1 jest i zawsze będzie Hitler. Co by o Hitlerze nie mówić (bo to postać niewątpliwie okropna), to można przypuszczać, iż gdyby Hitler w ogóle się nie urodził, to dzisiaj w/w organizacje byłyby słabsze i mniej liczne (lub też w ogóle by ich nie było). Po prostu Hitler zjednoczył ogromną grupę ludzi w świecie zachodnim, która zdołała zmienić system i porządek świata. Jest to naturalna i oczywista reakcja dojrzałego społeczeństwa. Również pomoc humanitarna, prawa kobiet, ochrona środowiska, potępianie nazizmu, tolerancja to bardzo szczytne i potrzebne idee i to nie podlega dyskusji. Dzisiaj wie to każdy normalny człowiek, ale w latach 60-tych myślenie społeczne było inne i z tak oczywistych rzeczy zdołano zbudować cały ruch społeczny (hippisów). Właściwie jedyne hippisowskie wnioski ideologiczne zamykają się w odkrywczym „peace and love”. Innych filozoficznych aspektów generacja hipisów nie dostarczyła, zjawisko dosyć dobrze ukazane jest w kreskówce South Park, odcinek 9×02 „Die Hippie, die”. Ruch ten jednak miał (i do dzisiaj ma) ogromny wpływ na świat. Od tego czasu w świecie zachodnim pozytywnie zaczęła być kojarzona postawa osoby, która ma wszystko w nosie (ale zjadłaby coś i napiła, a potem zapaliła, ale za cudze pieniądze). W dużym skrócie można uznać, że ruch „Woodstock’69”, zwany inaczej „ruchem antyhitlerowskim” zostawił po sobie zmianę obyczajową, a także perełki muzyczne i gówno ekonomiczne.  Na tym ostatnim czynniku skupię się w kolejnym akapicie.

Redystrybucja środków budżetowych w kierunku organizacji lewicowych

redystrybucjaDo momentu Woodstocku ’69 świat ‚zachodni’ rozwijał się bardzo szybko i ekonomicznie wszystko było w najlepszym porządku. Rewolucja obyczajowa (poza wieloma oczywistymi zaletami) przyniosła jednak wiele „skutków ubocznych”. Dodać należy, że rewolucja z Woodstocku (głównie dzięki muzyce i …nienawiści do Hitlera) błyskawicznie rozprzestrzeniła się w Europie. Wszystko generalnie było elegancko, ale główny problem zaczął się jak to zwykle bywa- w momencie, gdy do gry weszły duże pieniądze. Z historycznego punktu widzenia, długofalowe skutki rewolucji obyczajowej, dzięki naciskom społeczeństwa na polityków przyniosły znaczny wzrost finansowania (oczywiście z budżetów państw) coraz to nowych organizacji o profilu antyfaszystowskim, ekologicznym,  feministycznym, LGBT. Organizacje te (pomimo etykietki, którą sobie przykleiły) są bardzo jednolite poglądowo i łączy je przede wszystkim nienawiść do Hitlera (oraz mniej lub bardziej skryta sympatia do Marksa, Lenina, Che, Trockiego itp.). Oczywiście nie neguję przeznaczenia środków budżetowych na pomoc ofiarom prześladowań, klęsk żywiołowych czy ochronę przyrody.  Natomiast w tekście tym chodzi mi o zorganizowaną mafię, która wyłudza pieniądze z budżetu na różne sposoby, robi z tymi pieniędzmi co chce, a państwo nie ma nad tym żadnej kontroli, ani nawet informacji. To ogromny problem dla gospodarek państw zachodnich i pośrednio dla liczebności białej rasy na świecie. Z kolei w krajach zamieszkiwanych przez sympatyczne osoby o „nieeuropejskich rysach twarzy” zjawisko nie występuje praktycznie w ogóle, mimo, że tam najbardziej „rozwinięty” jest rasizm, łamanie praw kobiet, dyskryminacja.

Wszystkie organizacje (dowolnej dziedziny), utrzymujące się wyłącznie z WŁASNYCH SKŁADEK i działające według swojej misji są potrzebne, wzbogacają kulturę i są częścią każdego wykształconego społeczeństwa. Niestety, w wyniku otwarcia się gigantycznych strumieni pieniężnych ze Skarbów Państw (zamieszkiwanych przez osoby o europejskich rysach twarzy) w kierunku różnego typu organizacji, zrodziły się spore patologie. Najnowsza ekonomia zresztą wskazuje, że każda znaczna redystrybucja środków budżetowych jest zgubna w długim okresie czasu, gdyż po prostu odbiera ludziom motywację do pracy. Jak już napisałem, okazja czyni złodzieja. I tak, niektóre organizacje ekologiczne skupiły się głównie na wyłudzaniu środków pieniężnych (zarówno z budżetu, jak i w formie łapówek od inwestora za odstąpienie od blokady terenu). Niektóre organizacje feministyczne zamiast walczyć o prawa kobiet w islamie, chcą głównie dotacji i przywilejów, które tylko utrudnią życie budżetowi, przedsiębiorcom i ich księgowym. Niektóre organizacje pacyfistyczne, mające po wojnie rozbrajać niebezpieczne obiekty wojskowe, handlowały znaleziskami z watażkami krajów III świata.  Z kolei niektóre organizacje z kręgów LGBT, feministycznych, ekologicznych czy antyfaszystowskich żądają dotacji na własne utrzymanie, choć w zasadzie nie oferują nic konkretnego (przeliczalnego) w zamian. Niestety część z nich uzyskuje duże środki z budżetów UE i USA, w innych kręgach kulturowych proceder jest dużo mniej rozwinięty. Główny „prekursor” i „przodek” wymienionych organizacji, czyli (antyhitlerowska) ONZ, po „rewolucji Woodstock ’69” kilka lat prosperowała dobrze, pomagając humanitarnie, np. zapewniając pomoc żywnościową i sanitarną podczas nacjonalistycznych rewolucji w Afryce. Jednakże w dzisiejszych czasach ONZ  zamieniła się w karła, pariasa z niewielkim wpływem politycznym (który jest zresztą w garści USA), ukazuje to choćby trwająca wojna domowa w Syrii, gdzie zginęło już ponad 100.000 osób, a ONZ pod naciskami mediów ogranicza się do wydawania oświadczeń w internecie i zapowiedzi „zbadania sprawy”. Niestety „rak” w postaci lewicowych organizacji, wyłudzających pieniądze z podatków, który wyrósł na szczytnych podstawach ONZ ma się świetnie. Uczniowie przerośli mistrza i nie zamierzają spocząć na laurach.

Podsumowując „okoliczności świata zachodniego”: Po wojnie w wyniku traktatów pokojowych powstała ONZ i organizacje pokrewne, których głównym zadaniem było nie dopuszczenie do odrodzenia się nazizmu w dowolnym zakątku świata. Pod wpływem kilku niezależnych zdarzeń, np. rewolucji obyczajowej i wojny w Wietnamie, do organizacji tych dołączyły się środowiska pacyfistyczne, antyfaszystowskie, feministyczne, ekologiczne, LGBT. W wyniku dużej liczebności wyżej wymienionych grup społecznych, powstał nacisk na polityków celem zmiany redystrybucji środków budżetowych na wzór „Janosika”. Politycy w demokracji robią wszystko, by trwać przy władzy, więc ochoczo spełniali oczekiwania społeczne, kierując ogromne środki pieniężne w kierunku organizacji „antyhitlerowskich”. Rozdziałem tych środków oczywiście zajęły się niektóre (najbardziej podstępne lub najfartowniejsze, skoro się znalazły przy korycie- prosta logika) z tych organizacji. Gigantyczne dotacje rządowe częściowo znikają na styku polityki i biznesu (gdyż te organizacje to zwykłe firmy z punktu widzenia prawnego).  Aby naprawić sytuację, należałoby bardziej kontrolować (zaostrzyć wymagane raporty księgowo-rachunkowe) wydawanie publicznych pieniędzy przez organizacje, otrzymujące budżetowe dotacje. Powinno wprowadzić się dla tych organizacji rozliczenie z osiągniętych celów, gdyż wiele z tych organizacji po prostu nic pożytecznego nie robi i w dziecinny wręcz sposób marnują się publiczne pieniądze (potrzebne choćby w służbie zdrowia czy edukacji).

Post-zimnowojenna Koalicja Antyhitlerowska

Okragly_Stol_1989

Okragły Stół – rok 1989. fot:wikipedia

Teraz będzie już głównie o tym, co najbardziej nas interesuje, czyli Polsce (która włączyła się „do gry” dopiero po 1989). W latach 1945-1989 panował ustrój socjalistyczny, kraj był pod silnymi wpływami ZSRR.  Miało to znaczenie (zazwyczaj negatywne) praktycznie w każdym aspekcie życia. Skupmy się jednak na obyczajach. Polska „za komuny” była odcięta od świata zachodniego pod względem kultury masowej (zaczęło się to powoli zmieniać dopiero w okolicach stanu wojennego- wraz z zapoczątkowanym na masową skalę importem sprzętu VHS i RTV ze wschodniej Azji).  Natomiast w latach od 1945 do około 1980 w Polsce masowa rozrywka z zachodu miała niewielkie wpływy,  była też karcona przez socjalistyczne władze. Miało to różny wpływ na kondycję psychiczną społeczeństwa, ale faktem jest, iż dzięki „odcięciu od świata” rewolucja obyczajowa w Polsce zaczęła się dużo później, niż w świecie ‚kapitalistycznym’. Duży tez wpływ na to miał wybór Karola Wojtyły na stanowisko papieża. Przechodząc do sedna felietonu, czyli Hitlera- po zakończeniu wojny, w 1945 roku przywódca ZSRR- Stalin, zgodnie ze swoją przebiegłą naturą przypisał sobie większość zasług w pokonaniu nazizmu. Jak nietrudno się domyślić, w ZSRR i krajach podległych (również Polsce) po wojnie zapanowała propaganda wielkiego triumfu komunizmu nad nazizmem. Hitler stał się w komunistycznej PRL obiektem wielkiego potępienia, a także kpin, dowcipów. Sytuacja ta zresztą do dzisiaj się nie zmieniła (o czym każdy mieszkający w Polsce dobrze wie z własnego doświadczenia) i do tego faktu nikt zastrzeżeń nie ma.

Po obradach Okrągłego Stołu w 1989 roku Polska uzyskała  dostęp do ‚zachodniego świata’. Podobnie stało się w innych, świeżo wyzwolonych krajach, powstałych na gruzach komunistycznych: ZSRR, Jugosławii, Czechosłowacji, Węgier, Rumunii, NRD i innych. Niedługo po ‚obaleniu’ socjalizmu w Polsce, bez problemu można było już założyć sobie konto w banku komercyjnym czy wyrobić paszport. Półki sklepowe błyskawicznie zapełniły się zagranicznymi towarami, pojawiły się pierwsze telewizje kablowe z ofertą kanałową z całego świata.  Wczesne lata 90-te to niestety duży szok dla transformującej się gospodarki- dzika prywatyzacja, hiperinflacja, ‚wygaszanie’ przemysłu, olbrzymie luki w prawie bankowym i gospodarczym (np. Bagsik i Art-B), schładzanie gospodarki , plan Balcerowicza itp. O tych bulwersujących sprawach szerzej napiszę kiedyś indziej, teraz skupmy się konkretnie na obyczajach i Hitlerze.

Polacy na początku lat 90-tych zyskali pełny kontakt z kulturą i rozrywką świata zachodniego, w początkowych latach wręcz byli w nią wpatrzeni jak w obrazek (z dzisiejszego punktu widzenia można stwierdzić, że ślepe naśladownictwo Ameryki lekko zelżało w polskim społeczeństwie z biegiem czasu). W przeciwieństwie do obyczajów z czasów PRL, w latach 90-tych w Polsce gigantyczną popularność zyskała kultura ‚zachodnia’, której w PRL-owskiej Polsce praktycznie w ogóle nie było, np. rap, koszykówka, orientalne kultury, MTV, filmy Hollywood w masowej ilości, porno-gazety, feminizm, życie na kredyt, automaty do gier w knajpach itp. Kultura masowa w Polsce zmieniła się diametralnie, trudno się dziwić, naród czekał ponad 40 lat na wyzwolenie od socjalizmu, i jak w końcu się doczekał to rzucił się w stronę USA jak wiejski pies zerwany z krowiego łańcucha, jak śpiewał Kukiz i Piersi „My już są Amerykany, mamy glany, my są pany”. Jest jednak coś, co w Polsce idealnie łączy kulturę PRL-u z kulturą obecną. Pewna nić porozumienia, jednocząca komunistów i naśladowników kultury USA. Czar zjednoczenia, wspólny punkt, pełne zrozumienie mentalne. Jak każdy się domyśla, czynnikiem, który mam na myśli jest Der Führer und Reichskanzler. Otóż w ujęciu stricte Polskim, najpierw po wojnie Stalin zaszczepił w Polakach myślenie, iż to Hitler już do końca świata będzie źródłem wszelkiego zła na świecie. Można powiedzieć, iż przyjemniaczek Stalin sam dla siebie wcielił ideę Kultu Jednostki, a po śmierci jego głównego wroga wojennego- Hitlera, obarczył go (jakże skutecznym) Kultem Nienawiści. Polski naród, który doznał dużej krzywdy z rąk hitlerowców był bardzo podatny na antyhitlerowską krucjatę Stalina. Potępianie Hitlera samo w sobie nie jest złe, problem jednak w tym, że Stalin przez tą zagrywkę częściowo wybielił sam siebie i swój zbrodniczy system. Do dzisiaj zresztą w Polsce znaki i symbole hitlerowskie są surowo karane prawnie, natomiast emblematy czerwonej gwiazdy, Lenina, Mao czy Che Guevary to chleb codzienny i władza z tym nic nie robi. Każdy Polak wie kim był Hitler i jest na niego uczulony. Z kolei o tym kim był Stalin, mało kto (młody) wie. A był to zbrodniarz równie okrutny, jak Hitler. Polecam dowolną biografię Stalina- włos się jeży na głowie.  Pytanie brzmi- dlaczego dwaj wielcy zbrodniarze (Hitler i Stalin) doczekali się po śmierci innego traktowania przez społeczeństwo zachodnie. Stalin po prostu odszedł w zapomnienie i coraz mniej osób go w ogóle kojarzy, osobiście myślę ze zapomnienie to najlepsza rzecz na jaką „zasługują” zbrodniarze. Niestety w przypadku Hitlera stało się inaczej. On nie został i nigdy nie zostanie zapomniany. Paradoksalnie zadbają o to nie naziści, ale ludzie, którym zależy na mówieniu o Hitlerze, czyli głównie organizacje „antyhitlerowskie”, o których pisałem wcześniej i które przyszły z zachodu do Polski w mgnieniu oka po 1990 roku. Miały tutaj doskonały rynek do zasiedlenia- w krótkim czasie upadły rządy komunistyczne w wieku krajach Europy Wschodniej, nagle dla zachodu pojawił się rynek o wielkości prawie pół miliarda ludzi (wcześniej rynek komunistyczny dzięki zaporowym cłom i embargom praktycznie nie istniał dla zwykłych zachodnich przedsiębiorców).  W ślad za „importem” zachodniej kultury, towarów, systemu ekonomicznego, zaimportowano również organizacje, powstałe na bazie „antyhitlerowskiej”. W tych czasach (1990+) nie były to już dobroczynne organizacje wysyłające sanitariuszy do Afryki, czy ratujące lasy przed pożarem. Były to już i są dalej (po latach ‚doświadczeń’ na rynkach zachodnich) wyspecjalizowane korporacje, pozyskujące budżetowe środki na wszelkie możliwe sposoby. Mają one swoje działy księgowe, prawne, PR-owe, a także silne lobby polityczne i medialne. Jak pisałem wcześniej, organizacje te powstały na bazie ONZ i wszystkie łączą się w skrajnej nienawiści do Hitlera. Zatem mamy w Polsce rok 1990, upadek socjalizmu w Europie Wschodniej, z punktu widzenia zachodu pojawia się „rynek” wielu dosyć dobrze rozwiniętych, uprzemysłowionych krajów w łatwym dostępie geograficznym. Oczywistym jest, że systemy prawne przekształcających się państw potrzebują czasu, by przejść na system kapitalistyczny.  Wtedy pojawiają się „organizacje antyhitlerowskie” i pada na podatny grunt. Mogą dzięki posiadanym wpływom ulokować się wśród osób decyzyjnych i wspierać tworzące się właśnie nowe prawo na własne potrzeby (dotacje budżetowe). Grunt jest tym bardziej podatny, iż w krajach postkomunistycznych panuje Kult Nienawiści w stosunku do Hitlera (zasiany przez zwycięzcę wojny, Stalina), a organizacje te również są skrajnie antyhitlerowskie. Więc znowu mamy świetny punkt zaczepienia. Można to uznać za historyczne zakończenie „zimnej wojny” – pojednanie i połączenie dwóch systemów w jeden: kapitalizmu i komunizmu. Teraz wrogiem numer jeden nie jest już przedstawiciel wrogiego systemu. Teraz główne źródło zła wszechświata to Hitler. Oczywiście mam na myśli myślenie społeczne w krajach „zachodnich”, bo w krajach np. Afryki czy Azji kładą lachę na Hitlera i po prostu nie robi ta osoba na nich wrażenia (prawidłowa zresztą postawa, która powinien przyjąć zachód).  W tych krajach organizacje „antyhitlerowskie” są bardzo słabe, zatem nie ma kto reklamować Hitlera w społeczeństwach „nie-zachodnich”. Z kolei Polska w międzyczasie dołączyła do Unii Europejskiej oraz strefy Schengen. Powstał też internet. Pogłębiło to związki gospodarcze z krajami zachodniej Europy i USA. Sama Unia Europejska najeżona jest przeróżnymi organizacjami dotowanymi z budżetu, które pod płaszczykiem ekologii czy walki o równość po prostu nic nie robią. Niestety czasy są już tak ciężkie, że organizacje te wywalczyły sobie nawet zakaz głośnego pytania o konkrety ich działalności. I tutaj dochodzimy do sedna felietonu, czyli „Problemu Posthitlerowskiego” (Hitlerozy).

PROBLEM POSTHITLEROWSKI – HITLEROZA

faszyzm

fot: kwejk.pl

Ktoś pomyśli, „faszysto, daj adres swojego dilera”. Postaram się wyjaśnić. Wszystko, co napisałem dotychczas, można potraktować jako wydłużony wstęp. Są to moje rozważania na temat genezy bardzo aktualnego tematu, czyli tytułowej „Hitlerozy” na terenie Polski.  Jeżeli ktoś ma inne zdanie na temat źródła powstania tego zjawiska to niech kulturalnie je wyrazi w komentarzu u dołu strony.  Sama Hitleroza to nic innego, jak bezpodstawne przywoływanie osoby Hitlera, jako pseudo-argument w dyskusji. Zjawisko posiada również bardziej stonowane wersje jak „nazista” i „faszysta”. Na tej samej zresztą zasadzie bazuje siła słów „antysemityzm” bądź „holokaust”, ale sprawa żydowska (choć sporo ją łączy z niniejszym tekstem) zasługuje na osobny felieton. Używanie, a wręcz nadużywanie argumentu typu „a ty jesteś faszystą” weszło na stałe w kanon dyskusyjny w krajach „zachodnich”, w tym w Polsce. Najpopularniejsze jest w programach informacyjnych oraz publicystycznych (kilka przykładów w filmikach na dole), a także w dyskusjach internetowych. Dawno temu, gdański filozof, Artur Schopenhauer napisał swoje słynne dzieło „Erystyka”, opisujące dyskretne stosowanie nieczystych trików w nierównej dyskusji i negocjacjach. Książeczka jest ponadczasowa i aktualna do dzisiejszego dnia, lecz brakuje w niej ostatecznego, finalnego i zabójczego argumentu, typowego Szach-Mata w postaci argumentu: „rozmówco, ty faszysto!”, który kieruje dowolną dyskusję na boczny tor. Schopenhauer żył w XIX wieku, więc siłą rzeczy nie mógł tego uwzględnić. Co ciekawe, sam faszyzm jest doktryną Włoską, a nie hitlerowską, lecz współczesne środowiska i organizacje „antyhitlerowskie” na siłę łączą faszyzm z osobą Hitlera (by kreować sobie wroga, z którym muszą mieć pieniądze z budżetu żeby walczyć).  Dlatego też, nad czym ubolewam- w dzisiejszym świecie i Polsce Hitler ma się świetnie. Zamiast zgnić w zgliszczach historii (jak Stalin), w obecnej Polsce Hitler jest niczym szatan, król zła, cesarz zniszczenia, jak duch spod poduszki, jak baba-jaga, jak bebok i kopalniany skarbnik na Śląsku… Jak postarałem się wyjaśnić w początkowej części tego tekstu, źródłem tej paniki są „organizacje antyhitlerowskie”, powstałe na bazie ONZ, z których część z czasem przekształciła się w zwykłe grupy mafijne. W Polsce społeczną fobię antyhitlerowską wzmaga dodatkowo element „triumfu” nad III Rzeszą w II Wojnie Światowej, i związane z tym huczne celebrowanie różnych rocznic, typu rocznica zakończenia wojny (i wpadnięcia w łapy Stalina), rocznice obu Powstań Warszawskich, rocznica wyzwolenia Auschwitz itp. Reasumując, na bazie „szeroko pojętego „antyhitleryzmu”, mamy obecnie w Polsce duże siły polityczne, medialne i społeczne, które scalone są w nienawiści do Hitlera i bezkarnie wyzywające od faszystów każdego, kto im się nie spodoba i ma inne poglądy, niż oni sami.

OBECNE CZASY I PRZYSZŁOŚĆ HITLEROZY

fot: Małgorzata Armo, niezalezna.pl / Gazeta Polska

fot: Małgorzata Armo, niezalezna.pl / Gazeta Polska

Zjawisko „straszenia Hitlerem” w bieżących czasach osiągnęło wręcz niespotykaną skalę. Z powodu braku w społeczeństwie prawdziwych nazistów, musiano sobie najpierw ich stworzyć- praktycznie każdego białego mężczyznę można dzisiaj tak nazwać. Organizacje ‚antyfaszystowskie’ i ‚pro-tolerancyjne’ notują niebywałe budżety, oczywiście z dotacji rządowych. Ilość i jakość tychże organizacji w Polsce na szczęście nie jest aż tak rozwinięta jak w USA, UK, Francji, Niemczech, Skandynawii czy krajach Beneluksu. Polska po prostu jest za biedna, żeby przeznaczać na ten cel duże środki, lecz niestety środki te są z roku na rok coraz większe, co w obliczu wzrastającego zadłużenia kraju jest skandalem.  Rząd i duża część społeczeństwa nie potrafią zrozumieć, że Polska ma dużo ważniejsze rzeczy do zrobienia, niż finansowanie walki z „faszyzmem”, propagowanie feminizmu, czy promocji LGBT jako grupy uprzywilejowanej społecznie. Takie ruchy mogłyby istnieć, ale bez dotacji rządowych i pozyskiwania podejrzanych funduszy na tak dużą skalę (na tej zasadzie, na jakiej dotacji nie otrzymują organizacje faszystowskie i hitlerowskie). Obecnie w Polsce doszło do pewnego typu hitlerowskiej paniki, choćby nie było nic ważniejszego do roboty. Na siłę szuka się faszystów, ostatnio stał się nim „z automatu” każdy polski kibic piłki nożnej. Również każda osoba o poglądach patriotycznych dla mediów i dużej części społeczeństwa automatycznie staje się „faszystą” (co się właściwie kłóci w sensie logicznym). Nawet już starsi wyborcy PiS (w jednej z poprzednich kampanii wyborczych zwani moherowymi beretami)  przez niektóre środowiska wiązani są z faszystami. Polskę ogarnął faszystowsko-hitlerowski amok.

Jaka będzie przyszłość Hitlerozy? Wydaje mi się, że społeczeństwo (w tym nie ukrywam, ja) jest u skraju wytrzymałości. Nie mam już najmniejszej ochoty słuchać wszędzie o domniemanym „faszyzmie”, i tolerowania bezpodstawnego nazywania ludzi „faszystami” jako „as z rękawa” w dyskusji. Już dzisiaj widać, że im więcej mówi się o faszyźmie, tym bardziej aktywne stają się wiązane „na siłę” z nimi środowiska nacjonalistyczne, kibolskie, również PiS lideruje w sondażach. Podsumowując- powinno zacząć się „gnębić” bezpodstawne nadużywanie słów „faszysta”, „nazista” i podobnych (z naciskiem na słowa „bezpodstawne nadużywanie”).  Tak samo, jak np. w telewizji nie nadużywa się słów typu „k….” czy „ch..” (żeby tych słów nie reklamować), powinno się również nie nadużywać słów typu „faszyzm”, „nazizm”, „holokaust”, bo to zwykłym ludziom wychodzi już bokiem.

Council_on_American_Islamic_Relations_Minnesota

Członkowie „koalicji antyhitlerowskiej” o nieeuropejskich rysach twarzy, fot:minnesotanonprofits.org

Jest jeszcze jeden (niestety fatalny) aspekt tej całej nagonki „antyhitlerowskiej”- w wielu miejscach Europy (Paryż, Londyn, Malmoe itp.) pojawiła się ogromna ilość muzułmanów. Nawet specjalnie nie kryją się z faktem, iż liczą na osiągnięcie przewagi liczebnej nad białymi mieszkańcami Europy w przyszłości (przewaga liczebna plus zdyscyplinowany elektorat zaprowadzi do ‚demokratycznego’ przejęcia rządów przez muzułmanów). Potwierdzają to badania demograficzne. Zwiększenie liczby muzułmanów następuje na wszystkie 4 logicznie możliwe sposoby, czyli 1) Gigantyczna imigracja, 2) Bardzo wysoka rozrodczość muzułmańskich kobiet, 3) Próby posiadania potomstwa z (dowolnej urody) rdzennymi obywatelkami „zachodniego” kraju, 4) totalna izolacja muzułmańskich kobiet od białych mężczyzn (nawet białych konwertytów na islam). Wszystkie 4 powyższe punkty to fakty naukowe, ich skutki to właśnie wzrost liczby muzułmanów w Europie oraz spadek liczby rdzennych mieszkańców Europy. Tempo tych zmian jest bardzo wysokie, niespotykane nigdy wcześniej w historii świata. Dlatego należy to kontrolować i omawiać. Czemu jednak piszę o muzułmanach w tym miejscu, skoro oni Hitlera na oczy nie widzieli? Otóż po prostu wykorzystali oni „panikę hitlerowską” na zachodzie na swoje własne potrzeby. Wprawdzie sam Hitler nigdy z muzułmanami nie miał do czynienia (ani muzułmanie z Hitlerem), lecz w nowoczesnym świecie zachodnim organizacje propagujące ekspansję Islamu na świecie sprytnie podpięły się pod inne organizacje antyrasistowskie i antyhitlerowskie. Znów Hitler okazał się pojednawcą dużych sił społecznych, medialnych i politycznych. Muzułmanie w Europie mają więc duże poparcie praktycznie z wszystkich środowisk „antyhitlerowskich”. Nawet organizacje, które z pozoru miały bronić praw człowieka często stają po stronie państw, gdzie te prawa są najbardziej łamane. Sytuacja doszła już do takiego absurdu, iż są jawne sygnały agresji muzułmanów wobec antyfaszystów (nie każdy muzułmanin toleruje Takiję), a mimo to antyfaszyści nadal stoją murem za muzułmanami. Gdy muzułmanie zdobędą liczebną większość w Europie i zdobędą kontrolę nad planowaniem budżetu (oraz armią i bronią nuklearną), to zgodnie z Prawem Szariatu i Takiji przestaną z pieniędzy podatników finansować antyfaszystów, pseudo-ekologów, feministki, rozwiązłe kobiety, organizacje LGBT, polityczną poprawność, bezstresowe wychowanie itp. Znając Koran i mentalność muzułmanów, wymienione grupy mają ogromną szansę w pierwszej kolejności stanąć oko w oko z gniewem Allaha. Wtedy jednak będzie już za późno na zatrzymanie rozrostu liczebnego muzułmanów w Europie.  Dlatego ówczesne wsparcie mediów, rządów i organizacji „antyhitlerowskich” wobec Islamu uważam za zgubę, w dodatku finansowaną częściowo z publicznych środków. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że organizacje praw człowieka, antyrasistowskie czy antyfaszystowskie (czyli antyhitlerowskie) zamiast się w końcu do czegoś przydać swojemu „sponsorowi” i całemu światu (czyli walczyć np. o prawa kobiet w Islamie bardziej niż przez internet i spoty reklamowe w krajach zachodnich), to staje w jednym szeregu z muzułmanami przeciwko, jak to zgodnie mówią „białym faszystom”. To jest wręcz straszne. Doprowadzi to do wzmocnienia islamizacji Europy za pieniądze rdzennych jej mieszkańców. Piszę o tym dlatego, że „Hitleroza” czyli nazywanie każdego białego człowieka faszystą i czerpanie z tego korzyści w dyskusji społecznej skopiowali muzułmanie.  Dodatkowo czasowo zawarli niepisany sojusz z kręgami „antyhitlerowskimi” (klasyczny przykład islamskiej Takiji), aby przyspieszyć swą własną ekspansję. Od jakiegoś czasu nie tylko każdy może nazwać białego faszystą i temu drugiemu musi być głupio. Teraz dodatkowo każdy obcokrajowiec może nazwać białego człowieka rasistą (faszystą zresztą też) i też białemu musi być głupio, jakakolwiek by nie była sytuacja. W obecnych czasach statystyczna biała kobieta, która klepie po tyłku statystyczny Arab na ulicy- lepiej, żeby się nie odzywała, bo może być posądzona o rasizm. Legendarny już „antyfaszysta roku”, nagrodzony przez stowarzyszenie „Nigdy Więcej”- Simon Mol również posądzał swoje kochanki o rasizm, czym wywierał na nich dużą presję psychologiczną, w celu realizacji opróżnienia swojego skażonego chorobą worka mosznowego. Co ciekawe, organizacje „chroniące prawa kobiet” nie skupiają się szerzej na nasilającym się w Europie problemie muzułmańskim, koncentrując uwagę głównie na redystrybucji środków budżetowych i ewentualnie ściganiu prostytucji (która zawsze i wszędzie była, jest i będzie). Dlatego też twierdzę, że „Hitleroza” jest taka groźna dla Polski, UE i USA. Po prostu dodaje ona pewnym grupom społecznym dodatkowy, niesprawiedliwy argument w dowolnej dyskusji w postaci użycia słowa „rasizm, faszysta, Hitler, antysemita” itp. Ten fakt to klasyczny przykład niczego innego, jak rasizmu i na to nie powinno być zgody społecznej. Grupy uprzywilejowane (oczywiście nie masowo, tylko najbardziej cwane i błyskotliwe jednostki) wykorzystują tą sytuację bezlitośnie, rozszerzając swoje wpływy na terenie Europy i Polski. Sytuacja w Europie zmierza ku temu, iż za sam fakt bycia obcokrajowcem, antyfaszystą, LGBT, muzułmaninem, ekologiem, feministką powinny należeć się jakieś dotacje z budżetu, najlepiej księgowane jako „samorealizacja”, bez żadnej kontroli wykorzystania pieniędzy. Niestety doprowadzi to do zwiększenia wydatków (zadłużenia) państw, a w dalszej perspektywie do islamizacji Europy i zakończenia sielanki wprowadzeniem Szariatu. Dlatego ostatni raz powtarzam- należy reagować na wszelkie przejawy rozwoju „Hitlerozy”, czyli nadużywania słów typu: „faszysta, rasista, naziol” w sytuacji, gdy nie pasuje to w żaden sposób do kontekstu i służy jako ‚argument’ w dyskusji rodem z „Erystyki” Schopenhauera.

Wnioski końcowe:

Kwestia samego słowa „Hitleroza”. Dobrze byłoby, gdyby takie słowo (nie musi być to koniecznie Hitleroza, może to być Adolfofobia, Nazistrach, Faszykompleks czy cokolwiek innego, ważne żeby było to jedno, konkretne słowo) pojawiło się w codziennym użyciu, słownikach. Po prostu całe to skomplikowane zjawisko należy jakoś krótko i zwięźle nazwać. Dlaczego? To proste- do potrzeb dyskusyjnych. Umożliwi to rozpoczęcie dyskusji i debaty społecznej na temat przyszłości białej rasy i całego świata. Obecnie takie dyskusje są niemożliwe, gdyż zjawisko Hitlerozy potrafi zablokować i skierować na boczny tor każdą dyskusję. Dlatego jeżeli zależy Tobie na przedłużeniu żywotności białej rasy, to promuj wszędzie, gdzie się tylko da słowo „Hitleroza”. Wyjaśnienie (przykład) w tabelce:

hitleroza2

Ponadto należy przestać promować nachalne używanie słowa „rasizm, nazizm,  faszyzm” w miejscach publicznych, bo jest to po prostu szkodliwe. Redaktorzy telewizyjni powinni upominać swoich gości, gdy bez podstawy używają któregoś z tych słów, tak samo jak upominają przeklinających na wizji. Niby prosty zabieg, a przyniesie dużo dobrego (np. uratowanie białej rasy), co starałem wyjaśnić w powyższym tekście. Natomiast organizacje, pobierające dotacje z budżetu niech się w końcu wezmą do pożytecznej roboty, a nie tylko propagują urojony „antyhitleryzm”.  Albo łapy precz od pieniędzy zabranych podatnikowi o europejskich rysach twarzy.

Załączniki multimedialne związane z Hitlerozą:

1. Książkowy wręcz przykład Hitlerozy, w wykonaniu Moniki Olejnik (i przytakującego jej Roberta Biedronia) – od 25 sekundy:

http://www.youtube.com/watch?v=rXDUtMUfI-M

2. Żeby nikt nie posądził mnie o „Korwinizm”- sytuacja odwrotna. Janusz Korwin-Mikke stosuje Hitlerozę w ujęciu taktyczno-strategicznym, w celu uzyskania zaproszenia do programów publicystycznych:

3. Komentarz Piotra Gocieka (Rzeczpospolita) na temat zjawiska Hitlerozy:

4. Adam Michnik wpada we własne sidła Hitlerozy (druga połowa filmiku):

5. Jan Hartman stosuje klasyczną Hitlerozę, a jego rozmówca Robert Winnicki przedstawia swój autorski sposób pomiaru stopnia zaawansowania Hitlerozy, wprowadzając 10-stopniową skalę, wyrażaną w jednostkach-Adolfach. Mniej więcej od 4:00 do 5:00 :

6. Hitleroza w wydaniu Amerykańskim:

RacimiR, 08.09.2013r

6 myśli nt. „Hitleroza, czyli Problem Posthitlerowski

  1. Dobry tekst, trzeba nazywac rzeczy po imieniu. Mozna polaczyc Hitleroze z Adolfami Winnickiego – filmik nr5. Wiec jak jakis lewar bedzie nas nazywal faszystami to mowimy/piszemy mu: Masz Hitleroze, a twoja wypowiedz zasluguje na 4/10 Adolfow. I gosc robi „karpia”.

    • Dobry tekst choć nieprecyzyjny, upraszczajacy. Ale przedstawia głównie opinie autora anie jest naukowy wiec można wybaczyć. Co do zwiazków Hitlera z islamem, takie jak najbardziej występowały. Był wręcz sojusznikiem muzułmanów walczących z brytyjczykami (Irak, Persja). Nie można zapominać islamskich jednostkach waffen-ss (dywizja Handschar) które raczej nie mogłyby powstac bez zgody Hitlera. Ponoć Hitler tez często w osobistych rozmowach ciepło wypowiadał się o muzułmanach, miał mówić że muzułmanie są wojowniczy i wolałby żeby Niemcy były muzułmańskie a nie chrześcijańskie.

      odpowiedź autora: Historykiem nie jestem więc dziękuję za garść ciekawych informacji. W zasadzie potwierdzają one tylko „myśl główną”, czyli obnażają bezsens dzisiejszych powiązań antyfaszystów z muzułmanami. Można wysnuć logiczne wnioski, że muzułmanie stosują „Takiję”, a „antyfaszyści” to po prostu faszyści, którzy dodali sobie przedrostek ‚anty’, żeby trudniej było ich nazwać po imieniu.

  2. Temat jest zbyt skomplikowany więc powiem tylko: właściwie to najlepiej mi się podobało to wspaniałomyślne wybaczenie : wróg mojego wroga jest moim przyjacielem? A Arianie i wyższa rasa? Nauka i naukowcy : dobry historyk ( wedlug mnie każdy nim może być – homo sum…i nic co ludzkie nie jest mi obce …) to ten , ktòry potrafi wyciągać wnioski z faktów nieograniczając się do ich wyliczania . A ten to mówił to a tamten tamto …Oczywiście jest niezmiernie trudno wyrobić sobie opinię, bo nie jesteśmy wszechobecni i można tu postawić przykład Prokopiusza z Cezarei – oficialnie chwalił Imperatora a nieoficjalnie mówił, że to taki nietaki ….nawet aktualnie słyszymy : “ dzisiaj” jest wiadomo ..” a “wczoraj “nie wiedzieliśmy..
    bardzo kuriozalny fakt: https://www.youtube.com/watch?v=ICmBnbFSEnc… ma rację prof. Wolniewicz kiedy mówi o innej cywilizacji …należy zwrócić uwagę , że to ma miejsce w Mediolanie …( (5 godzin) a nie w jakiejś pipidówce – wniosek? Prosty. Gdyby to miało miejsce w jednym z krajów muzułmańskich nie byłoby takich reakcji …ale jest jeszcze też filmik w sieci z UK , w którym kobieta muzułmańska ( ubrana wg własnej tradycji) na widok reporterki angielskiej ( ubranej po “ angielsku”) , która sondowała na ulicy opinię przechodniów , bardzo zdenerwowana zapytała : kogo chcesz uwodzić w takim stroju …samopoczucie jest badzo ważne ..i ważne jest też aby poruszać się bez niepotrzebnego molestowania …
    P.S.
    Ponoć Rosjanie już w 1936 roku przetłumaczyli “ Mein Kampf” …i wiadomo jaka o nich (i nie tylko) ..była opinia więc nie mogli spodziewać się niczego dobrego …a teraz ciekawostka o celebrytach : chodzą słuchy , że Hitler był nieślubnym dzieckiem jednego z Rotschildów i Schicklgruber …i że II wojna światowa była finansowana przez ówczesną elitę ekonomiczno – finansową, która liczyła na bogactwa do zagarnięcia i kontrolowania po pozytywnym (dla niej ) rozwiązaniu konfliktu. Każdy ma swoje wersje ….a prawda jest zawsze jedna…

  3. Najnowszy przykład hitlerozy to porównanie przez Szechtera profesora Marka Chodakiewicza do Hitlera. Paranoja nie ma zamiaru się zakończyć……

  4. Wszystko fajnie ale nieuwzgledniasz jednej waznej rzeczy .Normalna cecha prawicowa jest kierunek w prawo w mysl
    centrum> liberalowie (konserwatysci )>konserwatysci>faszysci>nazisci
    idac w lewo od
    centrum> liberalow (lewicowych)>lewice >antifa >anarchia >Samobojstwo spoleczne

    Teraz pytanie byl nazizm w ktorym tylko my jestesmy idealni reszte sie wybija (morduje =holokaust ) .W tym momencie znowu niemcy jak zwykle ida w druga strone (oni nigdy niemieli umiaru ) ida w strone lewicy ida w strone bojwoek lewicowych antify skrajnej porawnosci politycznej ktora porwadzi do anarchii anarchia prowadzi do samobojstwa spolecznego konca ludzkosci i ludzkiej cywilizacji ja widze jak na naszych oczach albo bedzie ostry zwrot w strone konserwatyzmu i nazizm sie odrodzi z zatrwazajacymi efektami lub popelnimy swiatowe samobojstwo tylko z dwojga zlego juz wole nazizm .
    Jezeli tak bedzie kto bedzie wybijal kogo przy realnej kolei rzeczy raczej muzlomainie reszte swiata .CO za tym idzie lepiej przejsc juz teraz na muzlomanizm i miec z glowy bo potem kazdy nie mulzomanin zginie smiercia straszna teraz pytanie czy da sie to odwrocic .Ja mysle ze sie nieda juz jets po sprawie przyrost naturlany mowi sam za siebie na 10 mezczyzn jest 12 do 13 kobiet .Kobiety sa u wladzy kobiety sa wszedzie .Meskosc zanikla w formie rycerskiej juz jets po ptakach teraz tylko wbic ostanie gwozdzie w trumne i w ten sposob pogodzic sie z losem swiata jako domu muzlomanow .Bez wyjatku jest to juz niemozliwe do zmienienia .Mieszkam w Anglii widze jak to sie dzieje i nawet Trump z innymi przywudcami tego neizmienia chyba ze wojsko jawnie bedzie chodizc i zabijac na ich roskaz kazdego z wyzej wymienionej listy wtedy jest szansa ale tego nikt niezrobi .To niema sznas bytu .

    od racimiR: Sam się niekiedy zastanawiam do czego to doprowadzi. Niemcy w latach 1945-89 tak bardzo przepraszali za nazizm, że po upadku Muru Berlińskiego stali się wręcz nauczycielami innych narodów pod względem walki z nazizmem.
    Co do przyrostu naturalnego – chłopców rodzi się więcej niż dziewczynek, ale kobiety żyją dłużej, więc łącznie jest ich trochę więcej. Na pewno nie jest to 12-13 do 10, prędzej 11-10, albo jeszcze mniej.

  5. https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina

    Na potwierdzenie prawdziwości tez zawartych w Twoim artykule podsyłam link do „Prawa Godwina”. Okazuje się, że jest grupa osób również na Zachodzie, która zauważa i zaczyna nawet wyśmiewać przesadne i do znudzenia używane argumenty typu – „hitlerowski”, „faszystowski”, nazistowski” etc!
    Jeśli ludzie „rozkręcą” takie podejście do wszelkich dyskusji i stanie się ono popularne to może w publicznych debatach będzie obciachem uzywanie tego typu argumentów! Czego sobie i Państwu życzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *